Press "Enter" to skip to content

331-letnia morwa

Chluba Śmiałowic i wspaniała „żywa” pamiątka historii – morwa biała, która w zeszłym roku uchwałą Rady Gminy Marcinowice (powiat świdnicki) została ustanowiona pomnikiem przyrody, znalazła się w gronie 16 finalistów konkursu na „Drzewo Roku,” organizowanego przez Klub Gaja.

Żywy pomnik historii Śmiałowic – 350-letnia morwa biała
(Foto: Stowarzyszenie Rozwoju Wsi Śmiałowice)

Od 1 czerwca drogą głosowania internetowego można oddać głos i tym samym wesprzeć inicjatywę Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Śmiałowice, które zgłosiło drzewo do konkursu.  Jest to już 9. edycja plebiscytu, który cieszy się dużym zainteresowaniem – tegoroczna odsłona zgromadziła bowiem aż 50 zgłoszeń z całej Polski. Jury konkursu – złożone ze specjalistów różnych dziedzin i miłośników drzew zarazem – wybrało 16 finalistów. Drzewa te są symbolem lokalnych społeczności, a także częścią polskiej przyrody, kultury i historii. W tym zacnym gronie znalazła się i morwa ze Śmiałowic, która oprócz imponujących walorów przyrodniczych (obwód pnia wynosi 430 cm) posiada bardzo ciekawą historię. Dla przypomnienia: drzewo liczy sobie 331 lat i jest swoistą pamiątką po bytności zakonu jezuitów, który stworzył plantację morw na potrzeby hodowli jedwabników. Ze wszystkich drzew przetrwało tylko jedno. W czasach współczesnych zmorą okazały się cięcia korekcyjne wykonywane przez wzgląd na linię energetyczną, która biegnie tuż nad drzewem. Morwa ze Śmiałowic, ma duże znaczenie dla lokalnej społeczności, jego sąsiedztwo stanowi miejsce integracji, spotkań i zabaw dzieci.

Głosy będzie można oddawać za pośrednictwem strony internetowej: www.drzeworoku.pl. Więcej informacji o konkursie: http://swietodrzewa.pl/

DZIEJE ŚMIAŁOWICKIEJ MORWY

Śmiałowice to niewielka, lecz piękna, stara wieś, położona nad rzeką Bystrzycą. Najbardziej charakterystyczną i zauważalną cechą przyrodniczego krajobrazu Śmiałowic są okazałe drzewa: dęby, klony, jesiony, wiązy… Jednak z całą pewnością najbardziej niezwykłym drzewem jest wyjątkowy okaz starej morwy białej, rosnącej na placu przed kościołem. Żeby wyjaśnić pochodzenie tego drzewa trzeba cofnąć się do czasów wojny trzydziestoletniej, która w XVII w. spustoszyła ziemie Śląska. Po tej wojnie zniszczone i wyludnione śmiałowickie dobra dekretem austriackiego cesarza Ferdynanda IV zostały przekazane zakonowi jezuitów – jednemu z najbardziej postępowych zakonów tamtych czasów – na zaspokojenie potrzeb świdnickiego kolegium. Decyzja ta znacząco wpłynęła na losy wsi. Jezuici zainteresowani byli zarówno prowadzeniem efektywnej produkcji rolnej, jak i osiągnięciem jak największych plonów i zysków, potrzebnych im na zaspokojenie potrzeb braci zakonnych i uczniów świdnickiego kolegium. Zatem z wielką energią zabrali się do odbudowania zniszczonych zabudowań, meliorowali pola, zakładali sady, plantacje i hodowle. Źródła podają, że wśród kilkuset owocowych drzew, posadzonych w roku 1688, znalazło się także kilkadziesiąt drzew morwy, które zakonnicy posadzili na potrzeby hodowli jedwabników. Lecz skąd jedwabniki w Śmiałowicach? – Otóż sto lat wcześniej, krótko po odkryciu drogi morskiej do Chin, jezuici podjęli działalność misyjną w Azji Wschodniej. Szerząc wiarę na terenie Chin i Japonii sami poznawali kulturę orientalną, a jej najważniejsze osiągnięcia przenosili do Europy. Zaczęli też sprowadzać z Azji jajeczka jedwabników i sadzonki morwy, którą te owady się żywią, a na zarządzanych przez zakon terenach inicjowali hodowle. Nic więc dziwnego, że również w Śmiałowicach zasadzili drzewa morwowe, a w ślad za tym wprowadzili hodowlę jedwabników. Śmiałowicka morwa jest zatem ostatnim z wielu drzew morwowych, które 330 lat temu zostały zasadzone przez jezuitów na potrzeby tej hodowli. Warto dodać, że do niedawna nieopodal, przy murze kościoła, rosła jeszcze jedna morwa, nieco mniej okazała, lecz tamta, decyzją ówczesnego księdza, w 2010 roku została wycięta! Dalszych losów tego wiekowego drzewa możemy jedynie się domyślać: przetrwało kilka wojen, cztery razy zmieniło przynależność państwową i przeżyło wiele zmian zachodzących wokół. Niewątpliwie jest świadkiem historii tego miejsca, szkoda tylko, że niemym… Śmiałowice od wielu lat bywają odwiedzane przez dawnych mieszkańców i ich potomków. Morwa zajmuje ważne miejsce w ich wspomnieniach z lat dzieciństwa, ponieważ zawsze stanowiła ich ulubione miejsce spotkań. Dzieci spędzały w jej cieniu wolne chwile podczas przerw szkolnych, spotykały się pod nią po lekcjach, wdrapywały się na jej grube konary i przesiadywały tam, ukryte wśród liści przed wzrokiem dorosłych… Literatura dendrologiczna podaje, że najstarsza morwa biała w Polsce rośnie w Sulechowie, w powiecie zielonogórskim. Obecnie ma ona ok. 265 lat i obwód pnia ok. 425 cm, przez co uznawana jest za najgrubszą morwę w Polsce i jedną z najgrubszych w Europie. Natomiast śmiałowicka morwa, wg znanych nam źródeł, ma aż 330 lat i w chwili obecnej ma 430 cm obwodu. Imponujące rozmiary śmiałowickiej morwy są absolutnie wyjątkowe dla tego gatunku drzew, więc już od dawna otaczana była opieką przyrodników, o czym świadczy stara stalowa klamra spinająca konary w koronie drzewa. Jest ona niestety, nieco niższa od morwy sulechowskiej, ponieważ przez wiele lat jej piękna, bujna korona dewastowana była przez służby przedsiębiorstwa energetycznego z powodu linii elektrycznej przebiegającej tuż nad nią. Dopiero kilku lat temu, po interwencjach naszego stowarzyszenia, zwykłą linię energetyczną wymieniono na kabel w osłonie, co zapobiegło dalszej corocznej przycince konarów wiekowego drzewa. Lecz poważne rany, przez wiele lat zadawane konarom morwy, nie pozostały bez wpływu na kondycję tego drzewa, które zaczynało chorować i próchnieć od środka. W uleczeniu naszej morwy pomógł przypadek… Plac, na którym rośnie – obok świetlicy i kościoła – jest bardzo uczęszczany przez mieszkańców i zdarzyło się, że ktoś wrzucił niedopałek lub zapałkę w szczelinę drzewa, powodując mały pożar w jego wnętrzu. Okazało się jednak, że to niefortunne zdarzenie wywarło uzdrowicielski wpływ na kondycję naszej morwy. Próchno we wnętrzu pnia spłonęło, a pozostała tylko jego zdrowa tkanka i drzewo odżyło! W ciągu kilku ostatnich lat nasza morwa zaleczyła swoje rany i odbudowała piękną koronę. I znów, jak dawniej, co roku okrywa się gęstwiną błyszczących liści i ogromną ilością owoców. Jednak nie było jej dane zaznanie spokoju na dłużej, gdyż w ubiegłym roku znalazł się kolejny wandal z sąsiedniej wsi, który postanowił przerzedzić koronę tego zabytkowego drzewa! W obronie morwy stanęli wtedy mieszkańcy Śmiałowic, którzy są z niej dumni i zawsze podziwiają jej wyjątkową urodę: od wczesnej wiosny – gdy okrywa się delikatną, jasnozieloną mgiełką – aż do jesieni – gdy prezentuje się w pięknej złocistej szacie, jako że morwa biała należy do najpiękniej przebarwiających się drzew, a jej liście już w październiku przybierają niezwykle jaskrawy, cytrynowożółty kolor. Na zakończenie wypada jeszcze dodać, że zaniepokojeni tym ostatnim wydarzeniem i aby zapobiec podobnym aktom wandalizmu w przyszłości, postanowiliśmy objąć naszą morwę ochroną prawną. Tak więc, staraniem naszego stowarzyszenia, to najbardziej niezwykłe drzewo w Śmiałowicach w tym roku otrzymało status pomnika przyrody! 

Lucyna Szpilakowska

5 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.