Press "Enter" to skip to content

Böhm – Pan od cygar…

Dzięki nawiązaniu kontaktu z Klausem Dieterem Ruffertem – potomkiem świdnickiej rodziny fabrykantów, mogliśmy czytelnikom Świdnickiego Portalu Historycznego przedstawić nieznane losy rodziny Ruffert (czytaj tutaj: Bracia Ruffert – historia nieznana) i skoligaconej z nią rodziny Hahn, właścicieli stolarni i wytwórni mebli (czytaj tutaj: Stolarz Jej Książęcej Wysokości).

Kamienica rodziny Böhm. Przez świdniczan to miejsce nazywane było jako „Merkure Ecke” lub „Böhm Ecke” (Róg Merkurego lub Róg Böhma)

Ta ostatnia, skoligacona była ze znaną rodziną świdnickich kupców – Böhm, którym zawdzięczamy między innymi wzniesienie pięknej, secesyjnej kamienicy na rogu ulicy Grodzkiej i Rynku. Na szczycie kopuły jej dachu umieszczono figurę greckiego boga Hermesa – opiekuna kupców i podróżnych, który od ponad 100 lat patronuje kupieckiej Świdnicy i jej handlowym tradycjom.

Czas więc aby po raz pierwszy w polskiej historiografii przedstawić zarys dziejów rodziny Böhm.

Nazwisko to było bardzo popularne na Śląsku, a osoby je noszące rozsiane po całym jego obszarze. Zapewne tylko szczegółowe badania genealogiczne mogłyby ewentualnie powiązać poszczególne linie jak chociażby rodziny Böhm ze Świdnicy czy żeby nie sięgać daleko z niedalekiej Jedlinki (powiat wałbrzyski). Celem tego opracowania nie jest jednak badanie genealogii śląskich przedstawicieli rodziny Böhm, a przedstawienie dziejów „świdnickiej” familii noszącej to nazwisko.

Przynajmniej od początku XVIII wieku możemy mówić o pobycie przodków kupców ze Świdnicy na Śląsku, chociaż analizując ich miejsca urodzeń i zgonów można powiedzieć, iż sporo podróżowali. Pierwszym „uchwytnym” Böhmem jest według wspomnianego Klausa Dietera Rufferta – Christian Böhm. Urodził się w 1772 r. w miejscowości Michelsdorf, aczkolwiek nie ma pewności w której części Śląska. Dziś mogą być to Miszkowice w powiecie kamiennogórskim, Michałkowa w powiecie wałbrzyskim, Michałów w powiecie polkowickim lub Michalice w powiecie namysłowskim. W każdym razie zmarł w 1795 r. w Wilschkowitz (obecnie Wilczkowice do 1932 r. w powiecie Niemcza, obecnie w powiecie wrocławskim). Tam też zmarła jego żona Anna Nitkel (1728-1788) oraz urodził się ich jedyny znany syn – Johann Gottlich Böhm (1755-1822), ożeniony z Christine Biewald (1758-1831). Z kolei ich syn – Johann Gottfried Böhm (1796-1880) ożenił się z Suzanne Helene Sonntag (1797-1863). Z tego związku urodził się Wilhelm August Böhm (1825-1907), który ożenił się z Erneste Caroline Kahlert (1830-1892). Był on ojcem kolejnego przedstawiciela z rodziny Böhm, założyciela świdnickiej firmy kupieckiej.

Niektórzy przedstawiciele rodziny Böhm

Wszyscy wyżej wymienieni Böhmowie – jak już wspomnieliśmy – dość często zmieniali miejsce zamieszkania. Trudno dziś z całą pewnością – bez szczegółowych badań genealogicznych określić miejsca ich narodzin i śmierci, bowiem podobnie jak to miało miejsce w wypadku miejscowości Michelsdorf, tą samą nazwę nosiło w XIX czy na początku XX wieku po kilka miejscowości Śląsku. Dla naszej historii nie jest to aż tak istotne. Wiemy natomiast skąd rodzina Böhm pojawiła się w Świdnicy. Okazuje się, że Wilhelm August Böhm przed 1863 r. osiedlił się w Niemczy. Tu bowiem 18 stycznia 1864 r. urodził mu syn Berthold August Rudolf Böhm – założyciel świdnickiej firmy kupieckiej. Zapewne wykształcenie w kierunku handlu zdobył w młodości, przed przyjazdem do Świdnicy. Kiedy on dokładnie nastąpił możemy tylko domniemać, gdyż nie zachowała się na ten temat żadna informacja. Cezurę stanowi tu rok 1894, kiedy Berthold August Rudolf Böhm założył swoją firmę. Nie ma jeszcze go wymienionego w najstarszej zachowanej księdze adresowej Świdnicy z 1884 r. (jest wymienionych kilkanaście osób o tym nazwisku, ale nie on). Te dwa fakty sprawiają, iż można uznać, że jego zamieszkanie w Świdnicy należałoby kłaść na lata 1884-1894.

Na pewno rodzina mieszkała w Świdnicy w 1896 r. co wynika z potwierdzonej przez autorów niniejszego opracowania daty urodzenia pierwszego dziecka Bertholda Augusta Rudolfa Böhma. Jego żoną była Martha Theodora z domu Zimmermann, urodzona 25 listopada 1872 r. w Carlsruhe (obecnie wieś Pokój – powiat namysłowski/województwo opolskie) z ojca Gotthilfa Theodora Zimmermanna i matki Ottilie Dorothei Berty z domu Podlich. Ślub Bertholda i Marthy odbył się w 1894 r. we Wrocławiu, gdzie zapewne mieszkała rodzina Zimmermanów. Niewykluczone, że właśnie po ożenku Berthold August Rudolf Böhm, w tym samym 1894 r. przeniósł się do Świdnicy i założył tu firmę. Ze związku Bertholda i Marthy przyszła na świat trójka dzieci:

 – Charlotte Martha Johanna Böhm – urodziła się w Świdnicy 19 stycznia 1896 r. Wyszła za mąż za bliżej nieznanego mężczyznę o nazwisku Schütze, który był na Górnym Śląsku inspektorem górniczym. W latach 20. XX wieku mieszkała w obecnej miejscowości Małapanew. Zmarła 7 września 1972 r. w Niemczech. Jako ciekawostkę warto podać, że w latach 50. XX wieku opublikowała dwa artykuły w wydawanej w Niemczech dla świdniczan gazecie „Tägliche Rundschau”, która była kontynuacją gazety wydawanej w Świdnicy przed II wojną światową

 – Gerhard Georg Böhm – urodził się w Świdnicy 15 stycznia 1899 r.; zmarł 13 maja 1972 r. w Niemczech

 – Heinrich Wilhelm Arnold Böhm – urodził się w Świdnicy 7 stycznia 1907 r.; zmarł 30 sierpnia 1968 r. w Tilden (Nadrenia/Niemcy)

Źródłowa kwerenda nie potwierdziła domniemanego istnienia czwartego dziecka tej pary o imieniu Ernst. Informacji o nim nie odnaleziono w aktach Urzędu Stanu Cywilnego ani w dokumentach związanych z dziedziczeniem majątku po śmierci jego ojca Bertholda Augusta Rudolfa Böhma.

Zaznaczono szyld pierwszego sklep Böhma. Obok narożna kamienica, którą Berthold Böhm wyburzył, stawiając w jej miejscu nową, zachowaną do chwili obecnej (Źródło: Muzeum Dawnego Kupiectwa)

Po przybyciu do Świdnicy młodzi małżonkowie zamieszkali w kamienicy Rynek 39, gdzie Berthold otworzył na parterze sklep z cygarami i wyrobami tytoniowymi. W Świdnicy był nazywany „Pan od cygar”. Ten pierwszy sklep jest dobrze widoczny (szyld) na pocztówce wydanej w 1899 r., którą prezentujemy obok. Obecnie jest to kamienica Rynek 36 a w dawnych sklepach Böhma oraz Franza Neumanna mieści się drogeria koncernu „Rossmann”.

Prowadzenie firmy i sklepu zajmującej się importem oraz sprzedażą wyrobów tytoniowych i cygar musiało być intratnym i przynoszącym spore zyski interesem. Na dodatek Böhm wywodził się z chyba stosunkowo zamożnej rodziny, być może też jakieś większy majątek wniosła mu w posagu żona. W każdym razie 10 marca 1904 r. Berthold August Rudolf Böhm zakupił sąsiednią kamienicę. Jej właścicielem od 1869 r. był Carl Herold – notariusz i adwokat, który zakupił tą kamienicę od poprzedniego właściciela za kwotę 26.500 talarów, a więc kwotę znaczną. Niestety nie wiemy, za jaką kwotę 35 lat później odkupił ją Böhm, z racji jednak jej usytuowania na rogu Rynku i ówczesnej ulicy Burgstraße, musiała to być spora suma. Szczęśliwie wygląd owego domu zachował się na kilku starych zdjęciach. Został wzniesiony w 1379 r. i na przestrzeni wieków wielokrotnie przebudowywany.

Kamienica, którą rodzina Böhm kupiła w 1904 r. i… wyburzyła (Źródło: „Tägliche Rundschau”)

Do czasów Böhma zachował się jednak widoczny na zdjęciach ostrołuczny gotycki portal wejściowy, chociaż sama elewacja miała już barokowy charakter. Ciekawostką jest, że dom ten oznaczony był w czasach Böhma jako Markt nr 40 (Rynek 40), gdyż jego front i wejście do niego znajdowały się od strony Rynku. Po obu stronach gotyckiego portalu znajdowały się sklep delikatesowy Benno Marxa oraz księgarnia Alberta Kaisera.

Po zakupieniu kamienicy Berthold August Rudolf Böhm postanowił ją wyburzyć, co też stało się w 1904 r. Dokonano także rozbiórki gotyckich piwnic, chociaż nie wszystkich! Zachowała się informacja mówiąca o tym, że pod piwnicami natrafiono na kolejne sklepienia, na niższym poziomie, których nawet kilofami nie dało się rozbić. Prawdopodobnie to one zostały częściowo wykorzystanie jako fundament pod nowy budynek, podobnie jak ściana sąsiadująca z obecną kamienicą Rynek 35, która została zachowana do wysokości stropu nakrywającego I kondygnację. Tajemnicą niewyjaśnioną do dziś pozostaje, co znajdowało się pod tymi sklepieniami…

O zamożności Bertholda Augusta Rudolfa Böhma, który osobiście nadzorował budowę świadczy rozmach i wielkość wzniesionej kamienicy, która znacznie przewyższała wysokością większość domów w Rynku. W narożniku dachu kamienicy zbudowano dużą kopułę, zwieńczoną już wspomnianą figurą Hermesa, stojącego na sporych rozmiarów kuli. Ciekawostką jest, że w latach 90. XX wieku, kiedy remontowano miedziane pokrycie kopuły zauważono, że kula jest rozpruta. Kiedy tego dokonano – czy podczas tego remontu czy wcześniej – trudno stwierdzić. W kuli umieszczono zapewne – jak to było w zwyczaju – dokumenty, być może monety lub inne precjoza z czasów budowy kamienicy. Co się z nimi stało – nie wiadomo, w każdym razie nie zostały one nigdy ujawnione. Nowa budowla na świdnickim Rynku dość szybko zyskała uznanie i podziw mieszkańców, podobnie zresztą jak szacunek i poważanie u świdniczan jej budowniczego. Miejsce to zaczęto nazywać „Merkure Ecke” lub „Bohm Ecke” (Róg Merkurego lub Róg Böhma) w nawiązaniu do usytuowania domu i jego właściciela.

W nowej kamienicy Böhma znalazło się miejsce na jego sklep z cygarami i innymi wyrobami tytoniowymi oraz na zlokalizowaną na parterze kawiarnię „Hohenzollern Cafe”. Oprócz tego znajdował się tu niewielki sklep Beckera & Brätza, którzy handlowali winem. W budynku znajdowało się również kilkanaście mieszkań z których jedno, obszerne zajmowała rodzina Bertholda Augusta Rudolfa Böhma, a pozostałe były wynajmowane. W latach 30. XX wieku z tytułu tylko samego wynajmu rodzina Böhm otrzymywała około 1200-1500 marek miesięcznie.

Nie wiadomo kto i kiedy „dobrał” się do dokumentów, które zapewne były schowane w kuli na której stoi Hermes

Berthold August Rudolf Böhm prowadził swój sklep aż do śmierci w dniu 13 maja 1922 r. Jako że cała rodzina była wyznania ewangelickiego, pochowany został na cmentarzu przy Kościele Pokoju. Jego grób zachował się do chwili obecnej.

Wydaje się, że po śmierci Bertholda mogło dojść do konfliktów na tle podziału spadku. W każdym razie ugoda w tej sprawie została pomiędzy spadkobiercami – tj. wdową, córką i dwoma synami została zawarta dopiero w 1932 r. Co najmniej do tego czasu, całym majątkiem oraz firmą zarządzała wdowa po Bertholdzie – Martha Theodora. Po podpisaniu ugody zarządcą majątku i jedynym właścicielem firmy stał się najstarszy syn Bertholda – Gerhard Georg Böhm urodził się w Świdnicy 15 stycznia 1899 r. Uchodził za osobę spokojną i pracowitą. Nie udało się jak na razie ustalić z kim i kiedy się ożenił oraz imion jego dwojga synów i córki. Firmę ojca prowadził do 1937 r. Po otrzymaniu stanowiska dyrektora w dużej wrocławskiej firmie zajmującej się handlem wyrobami tytoniowymi – Tabak Einkaufs Genosenschaft, kierowanie firmą wraz z udziałami przejął jego młodszy brat Heinrich Wilhelm Arnold Böhm. 

Grób Bertholda Böhma na cmentarzu
przy Kościele Pokoju w Świdnicy

Jako najmłodsze dziecko Bertholda urodził się w Świdnicy 7 stycznia 1907 r. Wydaje się, że prowadził dość burzliwe i mało stateczne życie w młodości. Chodziło dwóch gimnazjów – w Świdnicy i w Dzierżoniowie, obu jednak nie skończył. I w jednym i w drugim przypadku zaliczył tylko po dwie klasy. Przez pewien czas, już jako pełnoletni młody człowiek próbował swojej kariery w bankowości, ale trwało to tylko rok. Do czasu przejęcia firmy w 1937 r. mieszkał z matką i nie posiadał stałego zajęcia, a jedynie miesięczne dochody z tytułu dzierżawy sklepów i mieszkań w kamienicy, którą to kwotę podzielono równo na cztery części (wdowa i trójka dzieci). W aktach wywiadowni gospodarczej Wilhelma Schimmelpfenga jest znamienny zapis, że pieniądze te Arnold (tego imienia używał na co dzień) po prostu „przeżerał”. W tych samych aktach jest zapisane, że jeżeli ktoś lub jakaś instytucja chciałyby udzielić mu kredytu lub pożyczki, to „można było to zrobić, ale tylko pod warunkiem, że żyrantem będzie jego matka”.

W młodości Heinrich Wilhelm Arnold Böhm zaręczony był z córką sprzedawcy koni – bliżej nieznaną panną Degenhardt (w latach 30. XX wieku na ówczesnej Breslauerstraße 30 mieszkała Martha Degenhardt, innych osób o tym nazwisku księgi adresowe Świdnicy nie wymieniają). Kiedy jednak ów sprzedawca koni stracił majątek (bankructwo?), Heinrich Wilhelm Arnold Böhm… zerwał zaręczny (sic!). Ostatecznie w 1927 roku w wieku 20 lat ożenił się z Emmą Marthą Hahn – córką świdnickiego stolarza i wytwórcy mebli (o tej rodzinie pisaliśmy we wspomnianym już artykule Stolarz Jej Książęcej Wysokości) Z tego związku urodziło się dwóch synów – starszy, którego daty urodzenia jak na razie nie udało się ustalić oraz Klaus Dietrich Arnold Böhm (ur. w Świdnicy 27 kwietnia 1940 r.; zm. 19 marca 2009 r. w Pappenheim – Bawaria/Niemcy).

Tablica z grobu kupca Bertholda Böhma

Przejęcie zarządzania firmą chyba zmieniło charakter Arnolda. Stał się zapewne bardziej odpowiedzialny. Według akt Schimmelpfenga z 1939 r., a więc w dwa lata po przejęciu zarządu – w Świdnicy posiadał opinię osoby „pracowitej jak brat” i posiadającej „dobrą opinię”.

Z tego okresu posiadamy nieco więcej informacji o samej firmie rodziny Böhm, która była stosunkowo bogata. Wartość parceli i domu zamykała się niebagatelną kwotą 180 tysięcy marek. Oprócz tego sklep i zapasy warte były kolejne 15-20 tysięcy marek, a roczne obroty wynosiły 40-50 tysięcy marek. O tym, że Arnold dobrze sobie radził jako kierujący rodzinnym interesem świadczy fakt, że w 1939 r. firma nie posiadała żadnych długów, wszystkie zobowiązania spłacane były systematycznie i terminowo. Mało tego był to biznes czysto rodzinny do którego nie wprowadzono żadnego obcego kapitału. Zaskakujące jest także, że zatrudniano tylko jednego pracownika co może świadczyć o tym, że Arnold, a być może i jego żona byli czynnie zaangażowani w jego prowadzenie. Dość powiedzieć, że Arnold, który zanim nie objął funkcji kierowniczej praktycznie nie posiadał żadnych dochodów, w ciągu dwóch lat dorobił się majątku wartości około 50-60 tysięcy marek i to prowadząc tylko jeden sklep, bez żadnych filii.

Sklep Bertholda Böhma w latach 30. XX wieku (Zbiory: Muzeum Dawnego Kupiectwa w Świdnicy)

Ze spisu właścicieli lokali użytkowych, który został sporządzony w 1945 r. przez polskie władze osiedleńcze wiemy, jakie sklepy funkcjonowały na parterze kamienicy rodziny Böhm, przed wprowadzeniem polskiej administracji. Były to:

 – sklep z tytoniem i cygarami rodziny Böhm – przyznany 25 sierpnia 1945 r. polskiemu osadnikowi Bolesławowi Żuczkowi (od razu rozpoczął działalność o tym samym profilu)

 – kwiaciarnia Roberta Lorenza – przyznana 12 października 1945 r. Walentynie Wilpinewskiej

 – sklep z konfekcją damską Berty Barsch – brak informacji komu został przyznany

 – sklep z tekstyliami – Johna Ericha – brak informacji komu został przyznany

 – kawiarnia Emmy Kolwik – przyznana 3 października 1945 r. Andrzejowi Gieronowi z przeznaczeniem na restaurację

 – pusty lokal – przyznany 10 sierpnia Edwardowi Stendzie z przeznaczeniem na siedzibę Loterii Państwowej

Rodzina Böhm prowadziła swój interes do lutego 1945 r., kiedy ewakuowała się ze Świdnicy wobec zbliżających się wojsk sowieckich. Wszyscy Böhmowie osiedlili się w różnych częściach Niemiec. Wdowa po Bertholdzie – Martha Theodora z domu Zimmermann zmarła w Meldorf (Szlezwik-Holsztyn) 21 kwietnia 1961 r. Gerhardt Böhm zmarł 13 maja 1972 r. (miejsce nie jest znane autorom tekstu), jego brat Arnold – 30 sierpnia 1968 r. a żona Emma w 1988 r. w Tilden (Nadrenia), natomiast ich siostra Charlotta – 7 września 1972 r. (miejsce nieznane).

Andrzej Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny

Fundacja IDEA

11 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.