Press "Enter" to skip to content

Budowlana 4. Tajemnicza piwnica (cz. 4)

Nasza historia niepozornego budynku przy ulicy Budowlanej 4 w Świdnicy, który mieścił w danych wiekach więzienie miejskie oraz siedzibę jednej z bardziej znanych firm spedycyjnych rodziny Firl, znalazła swój nieoczekiwany finał.

Dom przy ulicy Budowlanej 4 przed remontem

O historii budynku można przeczytać w trzech częściach artykułu, które opublikowane zostały tutaj: Tajemnice Budowlanej 4 (cz. 1), Tajemnice Budowlanej 4 (cz. 2) oraz Tajemnice Budowlanej 4 (cz. 3).

Okazuje się, że to nie koniec historii. Ale po kolei. Wspomnieliśmy już, że obecny właściciel obiektu – Tadeusz Grabowski, przeprowadził ostatnio remont skromnej elewacji obiektu. Odnowiony został między innymi późnogotycki portal wejściowy i wyeksponowano drobne elementy późno gotyckiej kamieniarki. Okazuje się, że to jednak nie wszystko. Ponieważ jak mówi stare porzekadło, że „diabeł tkwi w szczegółach”, ucieszyło nas, że Tadeusz Grabowski ma kolejne plany związane z wyglądem budynku.

Dom przy ulicy Budowlanej 4 po remoncie elewacji

 – Ten niepozorny i w zasadzie niewyróżniający się spośród wielu okazałych świdnickich kamienic ma na tyle bogatą historię, że warto o niej przypomnieć, nawet najmniejszymi elementami. Dlatego między innymi planuje wyeksponować kolejne stare elementy domu, ukryte pod tynkiem na bocznej elewacji. Zamontowane zostaną także uchwyty do mocowania uzd końskich, co będzie odniesieniem do czasów, kiedy budynek był siedzibą firmy transportowo-spedycyjnej. Planuję także umieszczenie stosownej tablicy, informującej o tym, że znajdowało się tu więzienie miejskie – mówi Tadeusz Grabowski.

Niespodzianką był dla nas list, jaki przekazał nam właściciel domu do publikacji na Świdnickim Portalu Historycznym. Okazuje się, że w 2004 roku Świdnicę odwiedziła pani Ingrid Scholze z domu Kobsch, córka ostatniego, przedwojennego właściciela budynku przy ulicy Budowlanej 4 – Waltera Kobscha i jego żony Marthy Kobsch z domu Firl. Oboje byli ostatnimi właścicielami firmy spedycyjno-transportowej, założonej przez Heinricha Firla i działającej w tym miejscu do 1945 r. oraz w zachowanych budynkach przy obecnej ulicy Folwarcznej 1-3.

Portal podczas prac renowacyjnych i wyeksponowane kamienne detale

Krótko po odwiedzinach Ingrid Scholze napisała wspomniany list, który nie tylko potwierdza nasze ustalenia, jakich dokonaliśmy przy okazji opisywania historii tego obiektu, ale także zawiera kilka interesujących faktów. Dlatego za zgodą jego adresata, publikujemy go poniżej w całości.

Jako, że podczas moich odwiedzin u Pana w dniu 21 maja 2004 r. tak wiele trudności sprawiło wzajemne zrozumienie się, chciałabym napisać, co wówczas chciałam Panu przekazać. Nazywam się Ingrid Scholze z domu Kobsch i mieszkam w Pfullingen koło Reutlingen (35 km na południe od Stuttgartu). Urodziłam się w 1938 r. w Świdnicy i do 1945 r. mieszkałam razem z moimi rodzicami przy obecnej ulicy Pionierów Świdnickich 16, a następnie przy ulicy Budowlanej 4, do czerwca 1946 r. Moi rodzice mieli firmę spedycyjną, transportową i handlowali opałem. Do tego potrzebowali wozów, koni i samochodów. Główna siedziba formy znajdowała się wówczas przy ulicy Folwarcznej, gdzie znajdowały się stajnie, podwórze, magazyny i dom. Biuro firmy znajdowało się w specjalnych, służbowych pomieszczeniach w domu przy ulicy Budowlanej 4.  W XIX wieku służył on jako więzienie, dlatego znajdowała się tam długa i ciemna sień, gdzie ja zawsze bałam się chodzić. W „górnym domu” (od red. zapewne chodzi o przybudówkę zachowaną w oficynie do dziś, lub obiekty, które znajdowały się obok domu przy Budowlanej 4, dziś już nieistniejące – w tym miejscu znajduje się parking hotelowy) były mieszkania, które wynajmowano. Wielkie pomieszczenie w oficynie po prawej stronie od przejścia służyło jako magazyn. Cały majątek należał do mojego dziadka, który kupił go w 1920 r. Toaleta na podwórzu została wybudowana na polecenie mojego taty. Na górze znajdowały się też nasze pokoje. Z tyłu, za toaletą, obecnie oddzielona murem była kuchnia mojej babci. W niej w 1945 i 1946 r. gotowaliśmy. Nasze mieszkanie przy ulicy Pionierów Świdnickich 16, zajęli Rosjanie. Każdego roku przyjeżdżam na jeden dzień do Świdnicy. Tak było i tym razem. Zdecydowałam się, że nacisnę klamkę drzwi do Pana sklepu. Byłam zaskoczona, jak miło Pan i Pańscy pracownicy mnie przyjęliście. Zapewniam, że nie przyjechałam po naszą dawną własność, a po wspomnienia z mojego dzieciństwa. Ten nasz mały raj chciałam wypełnić starymi wspomnieniami i nowymi wrażeniami. Proszę mi wierzyć, że wszystkie następstwa wojny stanęły mi przed oczami, jak żywe obrazy. Ale odcięliśmy się od tego. Karę za nasze złe czyny ponieśliśmy. Teraz najważniejsze jest aby ożywić ducha pojednania i przeciwstawić się tym, którzy jeszcze głośno krzyczą. Niech mi Pan wierzy, jest ich niewielu i nie mają szans. Mój mąż i ja jesteśmy każdego roku 3 tygodnie w Żytawie w Saksonii i stamtąd zawsze przyjeżdżamy na jeden dzień rano do Świdnicy i wieczorem wracamy. Jeżeli tylko zdrowie mi pozwoli, na pewno znowu przyjadę. Serdeczne pozdrowienia dla Pana i Pana załogi – Ingrid Scholze. Ps. Mój tata urodził się w Dzierżoniowie i tam wychował, a potem wżenił się w firmę mojej matki.

Miejsce, gdzie znajdują się tajemnicze schody prowadzące pod budynek oraz fragment uszkodzonego gotyckiego portalu, wykorzystanego przy wejściu do komórki

Powyższy list wyjaśnił kwestię do kiedy rodzina Kobsch przebywała po wojnie w Świdnicy. Okazuje się, że dopiero w czerwcu 1946 r. została wysiedlona do Niemiec. Interesującym jest także fakt, że domy (zapewne wiele) przy obecnej ulicy Pionierów Świdnickich, zajęli już w 1945 r. Sowieci. Ponieważ dysponujemy adresem Ingrid Scholze, spróbujemy się z nią skontaktować. O ile żyje – a taką mamy nadzieję, ma obecnie 81 lat. Być może ją lub kogoś z jej potomków, uda się namówić, na udostępnienie rodzinnych pamiątek, związanych ze Świdnicą, które oczywiście udostępnimy na Świdnickim Portalu Historycznym.

Zamurowany otwór tuż nad obecnym poziomem gruntu i wylot szybu wentylacyjnego

Na tym jednak historia domu przy Budowlanej 4 nie kończy się. Wręcz przeciwnie, bo ten dom ma swoją tajemnicę, o której opowiedział nam wspomniany już Tadeusz Grabowski.

 – Podczas remontu, jaki prowadziliśmy w ostatnich miesiącach, przy jednym z wejść do domu od strony podwórka, natrafiliśmy na kilka starych stopni schodowych, które schodziły w dół, pod budynek. Nad nimi, jednak znajduje się obecnie (od red. zapewne z początków XX wieku) otwór drzwiowy. Nie wiemy, dokąd te schody prowadziły. Ponieważ w dół i w stronę budynku przypuszczam, że do jakiejś piwnicy, która znajduje się pod tą częścią domu – opowiada Tadeusz Grabowski.

Czy pod oficyną domu przy Budowlanej 4 znajduje się zapomniana od wieku piwnica?

O tym, że jest to możliwe świadczy fakt, że z drugiej strony tej części domu, znajdował się otwór, który został zamurowany jeszcze przed 1945 r. Obecnie jest przykryty tynkiem, ale na zdjęciach wykonanych przed remontem, wyraźnie widoczne jest to przemurowanie oraz… wylot kanału wentylacyjnego. Zresztą to tylko fragment otworu, niezbyt obecnie wysokiego. Jego dolna część znajduje się zapewne pod poziomem gruntu, który został podniesiony podczas budowy wjazdu na hotelowy parking. Jeżeli pod oficyną budynku przy ulicy Budowlanej 4 znajduje się piwnica, może się zdarzyć, że nikt nie zaglądał do niej od przynajmniej 100 lat!

Postaramy się zbadać sprawę zagadkowych schodów, na co wyraził zgodę Tadeusz Grabowski. Kto wie co odkryjemy?!

Andrzej Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny

Fundacja IDEA

8 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.