Press "Enter" to skip to content

Dom Kaina czyli pomyłka i… zaskakujące fakty (cz. III)

W naszej opowieści, której przyczynkiem był błędnie odtworzony napis na elewacji remontowanej kamienicy u zbiegu ulic Grodzkiej i Franciszkańskiej w Świdnicy, dotarliśmy do okresu życia osoby, której pechowy napis dotyczył, czyli Gustava Reimanna.

Jak już wspomniano w II części niniejszego artykułu Gustav Reimann stał się właścicielem parceli i dwóch na niej stojących budynków, które zakupił od spadkobierców mistrza piekarskiego Emila Buschmanna w dniu 31 marca 1903 r.

Dawny sklep komisowy Gustava Reimanna, który mieścił się pod koniec XIX w. pod ówczesnym adresem Rynek 31 (zdjęcie z okresu późniejszego)

Kim był Gustav Reimann? Zachowało się na jego temat stosunkowo niewiele informacji. Był świdnickim kupcem, który przynajmniej od 1884 r. prowadził swój interes w postaci sklepu komisowego, jaki mieścił się w kamienicy Rynek 31. Pamiętać należy o tym, że ówczesny numer kamienicy nie odpowiada współczesnemu. Pod koniec XIX w. numer 31 posiadała kamienica obecnie znajdująca się w południowej pierzei Rynku, oznaczona numerem 28, a w miejscu, gdzie mieścił się komis Reimanna, funkcjonuje obecnie filia banku Millenium. W księdze adresowej Świdnicy z 1901 r. odnaleźć można informację, że Gustav Reimann prowadzi już interes po przeciwnej stronie Rynku (kamienica nr 5), gdzie znajduje się jego sklep wielobranżowy, w którym sprzedawał różnego rodzaju towary, między innymi parasolki i inne wyroby galanteryjne. Interesy Reimanna musiały iść chyba dobrze, skoro stać go było na zakupienie w 1903 r. parceli z dwoma domami u zbiegu ulic Franciszkańskiej i Grodzkiej. Reimann dokonał wówczas poważnej przebudowy obu domów, łącząc je w jedną dużą kamienicę, z wejściem na klatkę schodową od strony ulicy Franciszkańskiej, wejściem do dużego sklepu w narożu kamienicy (obecnie mBank) i mniejszym punktem handlowym z wejściem od strony ulicy Grodzkiej (obecnie sklep z upominkami i kwiatami). Przebudowę kamienicy zakończył w 1904 r. o czym świadczyły odtwarzane obecnie, dawne napisy na elewacji od strony ulic Franciszkańskiej i Grodzkiej z datą 1904, inicjałami GR oraz inicjałem imienia i nazwiskiem. Sklep na parterze musiał być zapewne okazały, skoro Reimann zdecydował się umieścić na elewacji budynku obok swojego nazwiska słowo Kaufhaus (Dom Handlowy), które przy okazji prowadzonego obecnie remontu źle odczytano i odmalowano jako Kainhaus (Dom Kaina).

Sklep Gustava Reimanna w kamienicy Rynek 5 ok. 1901 r.

Reimann właścicielem kamienicy był do 20 marca 1918 r., kiedy nabył ją inny świdnicki kupiec Gustav Kaiser. Pod koniec XIX wieku założył on sklep z zabawkami i galanterią. Niewykluczone, że Reimann pod koniec życia wydzierżawił lub sprzedał mu sklep w swojej kamienicy, bowiem z 1910 r. pochodzi informacja, że właśnie w niej prowadził swój sklep. Gustav Kaiser zmarł w 1920 r., a spadkobierczynią posesji z kamienicą została wdowa po nim Olga Kaiser z domu Stumpf oraz ich syn Helmuth Kaiser. Olga Kaiser wyszła wkrótce za mąż za kupca Paula Enniga, ale firmą noszącą nazwę Gustav Kaiser zarządzał Helmuth, który urodził się w latach 90. XIX wieku.

Kamienica przy ulicy Grodzkiej 2 zaznaczona na mapie Świdnicy z 1895 r.

Przy okazji tej transakcji opisanej w źródłach natrafiono na kolejną, niezmiernie ciekawą informację. Otóż parcela wraz z nieruchomością, na podstawie dawnych fundacji, sięgających jeszcze być może XIV-XV wieku (sic!), obciążona była czynszem na rzecz precentorii kościoła pw. św. Mikołaja w wysokości 21 srebrnych groszy i 6 halerzy. Terminem precentoria określano fundację, na której czele stał precentor i któremu podlegało kilku duchownych zwanych mansjonarzami. Ci ostatni byli zobowiązani do  pomocy w sprawowaniu posługi duszpasterskiej duchownym z ważnych dla danego ośrodka miejskiego parafii czy też kolegiat lub katedr. Co ciekawego, mimo iż kościół pw. św. Mikołaja został zniszczony podczas wojny trzydziestoletniej przez wojska szwedzkie (1642 r.) i nigdy nie odbudowany, fundacja na niego zapisana obowiązywała jeszcze prawie 300 lat później, a pieniądze zapewne po przeliczeniu na obowiązującą walutę, były wpłacane do jakiejś kasy kościelnej. Zapisy tego typu zniesiono dopiero w latach Republiki Weimarskiej (1919-1934). Nie było to zresztą jedyne ciekawe obciążenie parceli i nieruchomości u zbiegu ulic Grodzkiej i Franciszkańskiej. Jej właściciele musieli także – zapewne również w oparciu o dawne fundacje – wpłacać kwotę 16 srebrnych groszy i 12 halerzy do Urzędowej Kasy Szkolnej.

Wracając do Helmuta Kaisera wiadomo, że poszerzył on asortyment w sklepie o artykuły sportowe i sprzęt gospodarstwa domowego. W informacji wywiadowni gospodarczej Wilhelma Schimmelpfenga z 1928 r. znajduje się adnotacja, że sklep miał spore obroty i cieszył się dobrą opinią. Sam Helmut Kaiser uchodził za rzetelnego płatnika i jak zaznaczył wywiadowca biura – stronił od alkoholu. Dobrą koniunkturę przerwał zapewne wielki kryzys z lat 1929-1933. Nie wiemy na ile dotknął on firmę prowadzoną przez Helmutha Kaisera, ale jej obraz w kolejnej adnotacji Biura Informacyjnego Wilhelma Schimelpfenga nie jest już tak optymistyczny. Według informacji z 1938 r. sklep Helmutha Kaisera miał bardzo słabe obroty (rocznie ok. 40 tysięcy marek), mimo nowoczesnego wyposażenia sklepu i świetnego położenia tuż przy Rynku. Ogólnie kondycja finansowa firmy Gustav Kaiser była kiepska. Helmuth wprawdzie regulował wszystkie zobowiązania na bieżąco, ale nie posiadał płynnej gotówki. Niewykluczone, że kryzys odbił się także w jakiś sposób na jego psychice i podejściu do klienta. Musiało to być wyraźnie zauważalne, skoro w notce w katach Schimmelpfenga zaznaczono, że mimo iż nadał cieszył się dobrą opinią, był zgorzkniały i ciężki w kontaktach z klientami.

Fragment południowo-zachodniego narożnika Rynku z widoczną w tle kamienicą przy Grodzkiej 2. Nad wejściem do sklepy widoczny jest częściowo szyld sklepu Gustava Kaisera (fragment pocztówki z ok. 1928 r.)

Firma Gustav Kaiser istniała do maja 1945 r. W znajdującym się obok w tym samym domu, wspomnianym wcześniej niewielkim sklepiku, mieściła się do maja 1945 r. owocarnia, należąca do niejakiego Franzla. Oba sklepy 23 lipca 1945 r. zostały przekazane powstającej Spółdzielni Spożywców Świt. W dawnym sklepie Reimanna i Kaisera otwarto pierwszy w Świdnicy sklep spożywczy również o nazwie Świt, który istniał aż do 1993 r. Zlokalizowano tu także biura spółdzielni, która została założona miesiąc później – 25 sierpnia 1945 r. Pierwszym kierownikiem Świtu, był dziadek współautora tego artykułu – Marian Wudniak, późniejszy prezes tej spółdzielni. Ale to już inna historia…

Andrzej Dobkiewicz&Sobiesław Nowotny

Fundacja IDEA

7 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.