Press "Enter" to skip to content

Dwa znaleziska Czytelników ŚPH!

Dzięki informacjom czytelników Świdnickiego Portalu Historycznego dokonano dwóch znalezisk-odkryć kamiennych zabytków. Jeden ma ok. 90 lat drugi aż 150!

O pierwszym poinformowała nas mieszkanka Witoszowi Dolnego, na której posesji leży pozostawiony przez zapewne ekipy budowlane, które wznosiły osiedle domków jednorodzinnych przy ulicy Południowej – granitowy słupek.

Granitowy słupek z oznaczeniem dawnego szlaku turystycznego
Saar-Schlesien Weg

– Nie wiem co z nim zrobić. Nie wiem czy to jakiś zabytek czy nie. Nie wiem czy mam go wyrzucić czy komuś oddać lub gdzie zgłosić fakt jego istnienia – mówiła nam właścicielka posesji na której słupek leżał. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że jest to granitowe oznakowanie starego szlaku turystycznego Saara-Śląsk (niem. Saar-Schlesien Weg, Wanderweg Saar-Schlesien). Był to najdłuższy szlak turystyczny w Niemczech do 1945 r. Wytyczony został w latach 30. XX wieku łącząc Zagłębie Saary z Górnym Śląskiem. Wybór początku i końca szlaku nie był przypadkowy. Miał on łączyć dwie ówczesne niemieckie prowincje przemysłowe, do których po I wojnie światowej roszczenia terytorialne wysuwały Francja i Polska. Szlak kończył się na Górze Świętej Anny, która była terenem zaciętych walk podczas III Powstania Śląskiego. Pomijając aspekty ideologiczne, szlak ten przebiegał przez piękne tereny związkowych krajów niemieckich i Śląska.

W tej ostatniej dzielnicy wytyczony został w latach 1935-1937. Szlak oznakowany był niebieskim krzyżem św. Andrzeja na białym tle.

W rejonie Świdnicy i Wałbrzycha za jego wytyczenie i oznakowanie odpowiadały  Wałbrzyska Federacja Górska i Świdnickie Towarzystwo Górskie:

– WFG wytyczyła go przez: Mieroszów – Jatki – Sokołowsko – schronisko „Andrzejówka” – Rynnicę Leśną – Przełącz pod Borową – Jedlinkę Zdrój – Niedźwiedzicę –  Zagórze Śląskie

Krzyż św. Andrzeja wyryty na słupku

 – ŚTG poprowadziło go przez: Zagórze Śląskie – Zamek Grodno – zaporę w Lubachowie – Glinno – Przełęcz Walimską

Do głównego szlaku, na całej jego długości wytyczano pomniejsze szlaki dochodzące do niego. Nie inaczej było w Świdnicy. Za sprawą Świdnickiego Towarzystwa Górskiego wytyczono dojście do głównej nitki następującą trasą (aktualne nazewnictwo):

 – ulica Wałbrzyska – obok szpitala Latawiec – Witoszów Dolny – Modliszów – Złoty Las – Zagórze

I właśnie z tego bocznego szlaku, dochodzącego do Saar-Schlesien Weg pochodzi odnaleziony granitowy słupek, który na swoim szczycie ma wyryty krzyż św. Andrzeja i ustawiony został ok. 90 lat temu!

Drugie odkrycie miało miejsce w Świdnicy w jednym z domów przy ulicy Teatralnej, wzniesionego jako budynek koszarowy. Mieszkańcy domu postanowili uporządkować znajdujące się na parterze duże pomieszczenie – być może dawną stajnię – używane po 1945 r. jako pralnia i pomieszczenie gospodarcze. Za jedną ze starych, zdezelowanych szaf o ścianę oparta była, zachowana w świetnym stanie… płyta nagrobkowa. Tu także powtórzyła się sytuacja z Witoszowi. – Przecież tego nie wolno wyrzucić. Ktoś musi się tym zaopiekować – mówili mieszkańcy domu.

Bez trudy zdołaliśmy odczytać inskrypcję na płycie, która świadczy o tym, że wykonana została dokładnie 150 lat temu! Napis na płycie w tłumaczeniu na język polski brzmi:

Tu spoczywa w Bogu nasza ukochana

Małżonka i Matka

Auguste Hartwig z domu Sabisch

ur. 31 grudnia 1826 r.

zm. 10 stycznia 1870 r.

Pokój Jej prochom

Kiedy i dlaczego ta tablica została zabrana z cmentarza, zapewne nigdy się nie dowiemy. Próby odnalezienia w źródłach kobiety zmarłej stosunkowo młodo, bo w wieku 44 lat nie dały rezultatów. Zakładając z dużym prawdopodobieństwem, że pochodziła ze Świdnicy, wykluczyliśmy możliwość, że była to osoba wyznania ewangelickiego. W księdze zmarłych parafii ewangelickiej obecnego Kościoła Pokoju, taka osoba w okresie kilku lat od daty wskazanej na nagrobku nie figuruje. Prawdopodobnie była więc katoliczką, a płyta być może pochodzi z któregoś ze świdnickich cmentarzy katolickich i jest jedną z najstarszych zachowanych dla tego wyznania. Niestety, nie ma obecnie możliwości potwierdzenia jej tożsamości i wyznania rzymsko-katolickiego w innych księgach zgonów – Urzędu Stanu Cywilnego (te powstały dopiero w 1874 r.) lub w księgach parafialnych. Te ostatnie przechowywane są w Archiwum Archidiecezjalnym we Wrocławiu, które jest zamknięte z powodu remontu i przenosin.

Jedyne, co udało się ustalić to fakt, że nazwisko Harwtig występowało w Świdnicy w II połowie XIX wieku. W zachowanej najstarszej księdze adresowej Świdnicy z 1884 r., a więc wydanej 14 lat po śmierci Auguste Hartwig z domu Sabisch, występuje siedem osób o tym nazwisku:

 – Auguste Hartwig (imienniczka osoby z płyty nagrobnej!) – praczka zamieszkała w kamienicy Rynek 18

 – Ernst Hartwig – krawiec zamieszkały przy ulicy obecnej Kotlarskiej 13

 – Ida Hartwig – robotnica zamieszkała przy ulicy Kazimierza Pułaskiego 69

 – Karl Hartwig – koszykarz zamieszkały przy ulicy Kazimierza Pułaskiego 24

 – Karl Hartwig – robotnik dniówkowy mieszkający przy Spółdzielczej 7

 – Karoline Hartwig – szwaczka mieszkająca przy ulicy Długiej 2

 – Rosina Hartwig – gospodyni mieszkająca przy ulicy Teatralnej 5

 – Theodor Hartwig – pomocnik handlowy mieszkający przy ulicy Komunardów 20

Płyta nagrobna sprzed 150 lat znaleziona w jednym z domów przy ulicy Teatralnej w Świdnicy

Czy któraś z tych osób spokrewniona była z Auguste Hartwig z nagrobka? Niewykluczone, że tak zważywszy na fakt, że zmarła ona w wieku 44 lat. W 1884 r. z którego pochodzi wspomniana księga adresowa, jej rodzeństwo lub mąż mogli mieć ok. 60 lat, a ewentualne dzieci ok. 35-40 lat.

Zgodnie z obowiązującym prawem oba znaleziska zostaną zgłoszone do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, które podejmie decyzję, co z nimi zrobić. Problemem może być miejsce ich złożenia (terytorialnie słupek ze szlaku znajduje się na terenie gminy Świdnica). W Świdnicy, niestety, nie ma żadnego miejsca przeznaczonego na ekspozycję tego typu znalezisk. Od wielu dziesiątek lat są one składowane w różnych miejscach i często po prostu giną, tak jak się stało z dużą ilością kamieniarki z zawalonej wieży ratuszowej, którą według pisma z lat sześćdziesiątych złożono w „miejskich magazynach”. Dziś ani po magazynach, ani po tej kamieniarce nie ma śladu, podobnie jak po zachowanym hełmie z tegoż ratusza. Przez wiele lat drobne elementy zabytkowej kamieniarki składowano w lapidarium koło pozostałości wieży ratuszowej, ale przed odbudową wieży i one zostały wywiezione do magazynów. A szkoda, bo co ciekawsze obiekty powinny być z odpowiednim opisem eksponowane albo w miejscach ich znalezienia, co może być trudne, albo w jednym przeznaczonym do tego miejscu. Bez wątpienia stanowiłoby ono pewnego rodzaju atrakcję turystyczną. Jest to jednak szerszy temat, do którego powrócimy w najbliższym czasie.

Jeżeli zauważycie Państwo jakieś zabytkowe elementy związane z historią, na przykład przy okazji prowadzonych remontów, jeżeli macie w domu stare dokumenty, zdjęcia  lub inne przedmioty związane z historią miasta i regionu – prosimy o kontakt (e-mail: redakcja@historia-swidnica.pl). Jesteśmy także na Facebooku. Z góry bardzo dziękujemy!

Andrzej Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny

Fundacja IDEA

8 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.