Press "Enter" to skip to content

Dzieje „Rzepichy”

Narożna kamienica przy ul. Długiej 6, nazywana była w okresie komunistycznym „Rzepichą”, co prawdopodobnie miało być odniesieniem do „starożytności” tego obiektu. Jakkolwiek z legendarną postacią Rzepki, czy też Rzepichy, żony protoplasty polskiego rodu panującego Piastów, nic nie miała wspólnego, to nazwa ta utrwaliła się na pewien czas w lokalnej świadomości świdniczan.

Niewątpliwie dzieje tego domu, w jego pierwotnej formie, sięgają wstecz do czasów ostatnich Piastów linii świdnicko-jaworskiej, bowiem kamienica ta powstała już w czasach XIV wieku. Dokładnej daty jej budowy oczywiście nie można podać nawet w przybliżeniu, ze względu na brak odpowiednich źródeł historycznych. Pierwotnie składała się z dwóch odrębnych domów: 1) kamienicy skierowanej frontem ku ul. Długiej oraz 2) kamienicy, która formalnie należała już do obecnej ul. Trybunalskiej. Pierwszy z wymienianych domów pojawia się po raz pierwszy w źródłach w świdnickiej księdze podatku miejskiego z 1379 r. Jego właścicielem był w owym czasie mieszczanin Johannes Hanymann. Była to postać znana w mieście i stosunkowo bogata (był posiadaczem kilku parceli w mieście, m.in. kamienicy w Rynku nr 28), blisko związana z Kościołem. Johannes Hanymann (Haynemann, Hanemann, Haneman) był rektorem świdnickiej szkoły parafialnej (niem. Schulmeister), a zatem nauczycielem. Jako osoba wykształcona, co nie było w owym czasie zjawiskiem powszechnym, z całą pewnością cieszyć się musiał zaufaniem i szacunkiem ówczesnego społeczeństwa miejskiego Świdnicy. Z tego też powodu wielokrotnie powierzano mu najważniejsze zaszczyty i godności municypalne w mieście. W latach 1371/72, 1379/80, 1382/83 i 1385/86 pełnił funkcję ławnika miejskiego, zaś w okresie kadencji 1386/87, 1387/88 i 1389/90 piastował godność radnego miasta Świdnicy. Johannes Hanymann należał do kręgów blisko związanych z lokalnym Kościołem i przypuszczalnie był też mecenasem tutejszej parafii w czasach średniowiecza. Nie znamy jednakże daty jego śmierci. Drugi z domów, a zatem ten, który przylegał do ulicy Trybunalskiej, nazywanej w owym czasie Kraszowicką, należał w 1379 r. do Hansa (Johannesa) Rudila (znany ze źródeł również jako Rudel, Rudeler, Rodeler). I on zaliczał się do szeregu świdnickich patrycjuszy; w okresie kadencji 1402/03 r. pełnił urząd świdnickiego ławnika, zaś rok później został wybrany na radnego miasta Świdnicy. O jego postaci niczego jednak bliższego nie wiadomo.

O kolejnych właścicielach obu domów dowiadujemy się dzięki zapisom księgi podatku miejskiego, zwanego szosem, pochodzącej z 1471 r. Kamienica skierowana frontem ku ul. Długiej należała w tym czasie do Lorentza Schuwarta (Schuworcht), którego przodkowie pojawiają się w źródłach świdnickich już w I poł. XIV w. (jego przodek Hans był szewcem, lecz piastował również najważniejsze godności w ławie i radzie miejskiej). W 1484 r. dom ten przeszedł na własność mieszczanina Georga Eberhardta (Ebirhardt). Przypuszczać należy, że był on rzeźnikiem; zachował się bowiem odpis dokumentu z 1499 r., w którym wymieniany jest on z imienia i nazwiska jako opiekun i pan lenny ołtarza poświęconego Trzem Świętym Królom, który stał dawniej w kaplicy Rzeźników kościoła pw. św. Stanisława i św. Wacława (obecnie Kaplica Matki Bożej Świdnickiej, zwana również Kaplicą Marmurową w świdnickiej katedrze). Georg Eberhardt zaliczał się z pewnością do świdnickich patrycjuszy; członek jego rodziny Caspar pełnił w okresie jego życia najważniejsze urzędy w mieście.

Druga z kamienic – stanowiąca pierwszy z domów przy ul. Trybunalskiej – częściej zmieniała w owym okresie swych właścicieli. Pierwszym znanym z II poł. XV w. był karczmarz Nicolaus (Nickel) Steinberg. Informacja ta jest o tyle istotna, że określa ona również funkcję opisywanej kamienicy – w II poł. XV w. nie tylko warzono tu piwo, jak w większości kamienic położonych w centrum miasta, lecz także prowadzono na miejscu wyszynk lokalnego piwa. Niestety, nie znamy nazwy istniejącej tu w owym czasie gospody. W bliżej nieokreślonym czasie – przypuszczalnie w latach 80. XV w. – dom znalazł się na krótko w posiadaniu Petera Tolliga, po czym w 1490 r. ponownie przejął go wspomniany Nickel Steinberg (w księdze zapisany jako Steynberg). Ostatnim znanym właścicielem tego domu był Merten Gotwitz (Kotwitz, Kottwitz), wspominany w 1538 r.

W okresie nowożytnym, najpewniej w II poł. XVI w. obie kamienice, a zatem dom oznaczony obecnie numer 6 przy ul. Długiej i dom przy ul. Trybunalskiej 1, złączone zostały w jedną całość; w tym okresie przebudowano również ciągi komunikacyjne między obydwoma budynkami, co widoczne jest do dziś w postaci nieregularności pięter w obrębie klatki schodowej kamienicy.

W 1611 r. wspominany jest pierwszy wspólny właściciel obu dawnych kamienic, mianowicie Christoph Hilischer (Hielscher). Posiadał on prawo do warzenia piwa – obecnie w wysokości 10 warów rocznie (pierwotnie każda z kamienic w tej części miasta posiadała prawo do uwarzenia 5 warów), co było wynikiem zsumowania ilości przypadających na dwie wcześniejsze, odrębne kamienice. Hilischer był pierwszym znanym właścicielem kamienicy, który wykonywał zawód piekarza. Podobnie jak w przypadku karczmarza, również zawód tego właściciela kamienicy wskazuje jednoznacznie na ówczesną funkcję opisywanej kamienicy, w której istniała piekarnia. Oczywiście położenie kamienicy miało wpływ na zbyt wytwarzanych tu towarów, czyli pieczywa; leżała ona przecież na skrzyżowaniu często uczęszczanych ulic.

W 1622 r. właścicielem kamienicy został Georg Eckert. Postać ta pojawia się w tym samym czasie w źródłach jako posesor czterech domów przy tzw. „ślepym Rybackim Rowie”. O samej osobie i jego zawodzie niczego bliższego nie można jednak powiedzieć. Niewykluczone jednak, że również on był piekarzem. Nie wiadomo także, czy udało się mu przeżyć okres wojny trzydziestoletniej i szalejącej tu w 1633 r. zarazy. O kolejnym właścicielu opisywanej kamienicy dowiadujemy się dopiero w 1654 r. Był nim Georg Frantz Haberle. Jedyne, co wiadomo o tej osobie, to fakt, iż był wyznania katolickiego i mocno wspierał świdnicki zakon jezuitów działający przy kościele św. Stanisława i św. Wacława. Pozostawał on właścicielem tego domu do 1687 r., kiedy to zakupił go piekarz Michel Hancke. Tenże z pewnością był wyznania ewangelickiego; najstarsza księga zgonów parafii przy Kościele Pokoju zawiera kilka wpisów o śmierci jego małoletnich dzieci, np. w lutym 1688 r. zmarł jego synek, noszący również imię Michel. On sam zmarł w wieku 46 lat w maju 1690 r. i pochowany został na cmentarzu przy Kościele Pokoju. Co ciekawe, określony został mianem „mieszkającego na przyzbie” czy też „wynajmującego mieszkanie”, co świadczy, iż na krótko przed śmiercią musiał sprzedać swą kamienicę. Nie znamy przyczyn, jakie za tym stały. Wiadomo jednak, iż jego dom nabył świdnicki szewc David Nessel (Neßel). Jego sytuacja finansowa nie była zbyt dobra, co można wnioskować z faktu, że około 1700 r. sprzedał 5 z 10 warów przypisanych do jego kamienicy Casparowi Vogelowi. W 1729 r. odsprzedał również swój dom Heinrichowi Schultzowi. Tenże pozostawał właścicielem kamienicy przy Długiej 6 do 1760 r., kiedy to nabyła ją Christiana Elisabeth Rosemanin. Jest to zarazem ostatnia znana jej właścicielka z okresu XVIII wieku.

Wiadomo jedynie, że w 1786 i 1801 r. dom ten sprzedany został za sumę 3130 i 3000 talarów. W 1801 r. kamienicę, oznaczoną wówczas numerem katastralnym 278, nabył rentier Carl Friedrich Oeser. W 1835 r. sprzedał ją jednak za sumę 5000 talarów świdnickiemu złotnikowi Carlowi Gustawowi Thomasowi. Zachował sobie jedynie prawo zamieszkiwania w kamienicy aż do śmierci, bez konieczności uiszczania czynszu wobec nowego właściciela. Złotnik Thomas pozostawał jej właścicielem przez kolejne 22 lata, po czym odsprzedana została wdowie po świdnickim kupcu – Rosalie Tschaeche z domu Seidel. Cena nabywcza domu zwiększyła się w międzyczasie o połowę, bowiem pani Tschaeche nabyła ją w 1857 r. za 7500 talarów.

Interesujące jest, że kamienica przy Długiej 6 była w tym czasie poważnie zadłużona hipotecznie. Dochodziły do tego również obciążenia sięgające nawet okresu średniowiecza. Tak na przykład na rzecz kościoła św. Stanisława i św. Wacława każdorazowy właściciel domu musiał płacić rokrocznie czynsz w wysokości 1 talara Rzeszy i 18 srebrnych groszy, przeliczany oczywiście za każdym razem na obowiązującą wówczas walutę. Drugi z czynszów odnosił się do szpitala miejskiego, na rzecz którego jeden z właścicieli kamienicy, w bliżej nieokreślonym czasie, dokonał fundacji pieniężnej. Obciążenie to wynosiło 1 talara Rzeszy i 2 srebrne grosze. Co ciekawe, dla porównania warto dodać, że roczny podatek zwany szosem, jaki każdorazowy właściciel kamienicy uiścić musiał do kasy miejskiej, wynosił 1 talara śląskiego i 23 srebrne grosze.

W 1859 r. pani Tschaeche straciła prawa do swej kamienicy w wyniku procesu subhastacyjnego, w którym dom ten po prostu zlicytowano. Nowym właścicielem kamienicy, który zgodził się spłacić ciążące na niej długi, został kupiec Reinhold Biestert. Występował on we wspomnianym procesie jako cesjonariusz żydowskiego kupca Davida Lippmanna Siegfrieda. Suma, jaką musiał wyłożyć w transakcji kupna, opiewała na 7000 talarów. Z tego okresu zachował się również opis parceli przy Długiej 6. Składała się ona w owym czasie z kamienicy głównej (część domu skierowana frontem ku ul. Długiej) i bocznego skrzydła, jak nazwano wówczas dawną kamienicę przy ul. Trybunalskiej 1, oraz małego podwórza na jej zapleczu.

Kamienica główna obejmowała: 1 pomieszczenie sklepowe, 9 izb mieszkalnych, 6 pokoi, 4 kuchnie, 6 pomieszczeń strychowych oraz 3 piwnice. W bocznym skrzydle mieściły się: 2 izby, 2 pokoje, jedno pomieszczenie służące za remizę na powóz, jeden składzik na węgiel oraz dwa pomieszczenia strychowe na poddaszu. Właściciel kamienicy uzyskiwał z wynajmu mieszkań w obu częściach budynku 300 talarów rocznie. W zamian uiścić musiał podatek w wysokości 10 talarów. Kamienica przy ul. Długiej 6 ubezpieczona była na wypadek pożaru w Towarzystwie Ubezpieczeniowym „Colonia” na wysokość 7200 talarów, a zatem formalnie o 200 talarów więcej od jej ostatniej kwoty nabycia.

Warto dodać w tym miejscu, że Reinhold Biestert w 1862 r. wyremontował kamienicę, co wskazywać może na fakt, iż jego firma cieszyła się dobrą kondycją finansową. Dopiero po jego śmierci w 1885 r., kamienicę odsprzedano świdnickiemu kupcowi Heinrichowi Weise. Pozostawał jej właścicielem do 1925 r., kiedy to nabył ją rzeźnik mieszkający w sąsiedztwie (był właścicielem kamienicy Długa 8) Karl Leopold. Rok później w miejskiej księdze gruntowej pojawiła się adnotacja, że właścicielami kamienicy Długa 6 pozostają od tego momentu wspólnie Karl Leopold i jego małżonka Martha Leopold, z domu Klein. Po śmierci swego męża w 1929 r. pozostawała ona formalnie, na mocy testamentu jej męża, ostatnią właścicielką opisywanej kamienicy w okresie niemieckim.

Wartość obu parceli Długa 6 i 8 oceniano w owym czasie na 80.000 marek, przy czym obciążenie hipoteczne obu obiektów opiewało na 25.000 marek. Warto wspomnieć, że od 1932 r. na parterze opisywanej kamienicy działał sklep kolonialny pani Helene Donitzy, siostry właścicielki kamienicy. W okresie narodowo-socjalistycznym właścicielka sklepu zmuszona została do rezygnacji z działalności – prawdopodobnie powodem przymusu był fakt, iż jej mężem był Górnoślązak polskiego pochodzenia (Donica = w zapisie niemieckim Donitza). Przejął go i prowadził aż do 1945 r. Niemiec Förster, który zajmował się sprzedażą obuwia.

Po drugiej wojnie światowej dom ten zaczął stopniowo podupadać. Przez pewien czas mieścił się w jego wnętrzu warsztat kaletniczy. Świdniczanom znany był jednak przede wszystkim warsztat zegarmistrzowski p. Cegielskiego. W latach 70. zdecydowano się na kapitalny remont kamienicy, która wpisana jest do rejestru zabytków (część główna nakierowana frontem ku ul. Długiej). Po remoncie wielokrotnie zmieniała swą funkcję; mieściła się tu m.in. siedziba PTTK, biuro poselskie, część parteru wykorzystywano jako powierzchnię sklepową. Obecnie dom ten zakupiony został przez prywatnego właściciela (czytaj obok). Na zakończenie warto wspomnieć, że we wnętrzu kamienicy zachowały się stropy drewniane, pokryte polichromią z motywami roślinnymi (pochodzące z okresu nowożytnego).

Sobiesław Nowotny

4 LIKES

One Comment

  1. Krzysiek Krzysiek 23 grudnia 2019

    Interesujące podejście do tematu. Ciekawy blog.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.