Press "Enter" to skip to content

Film o pierwszym wiceprezydencie Świdnicy

Po raz pierwszy miłośnikom historii i świdniczanom prezentujemy film z nagraniem rozmowy z pierwszym zastępcą prezydenta Świdnicy w 1945 r.

Władysław Sokalski w 1945 r.

Zaczęło się od teatru. Tego świdnickiego. Dzięki ministerialnemu wsparciu udało się przywrócić pamięć o tym, jak grupa ludzi w 1945 roku po prostu stworzyła profesjonalny teatr. Przez siedem kolejnych lat, gdy istniał, w Świdnicy wystąpili uznani artyści polskiej sceny, a później kina. Wśród nich był też Władysław Sokalski. Mało kto wie, że występował on nie tylko jako aktor, ale był  także pierwszym wiceprezydentem miasta (według ówczesnego nazewnictwa – zastępcą pełnomocnika). Był odpowiedzialny za sprawy społeczne oraz kulturę. Razem z pełnomocnikiem Feliksem Olczykiem i Czesławem Sędłakiem zarządzali Świdnicą.

W czasie pracy nad projektem, dotyczącym świdnickiego teatru, postacią Władysława Sokalskiego zainteresował się Andrzej Dobkiewicz, autor albumu „By czas nie zaćmił i niepamięć”.  – Przeczytałem gdzieś, zbierając informacje do publikacji o świdnickim teatrze, że pan Sokalski niedawno odebrał nagrodę za swoją pracę artystyczną – mówi Andrzej Dobkiewicz. – Zaskoczyło mnie to, bo wydawało mi się to niemożliwe. Sprawdziłem i okazało się, że nasz pierwszy wiceprezydent żyje! Od tej chwili nie opuszczała mnie myśl o tym, by Go odwiedzić.

„Pan Jowialski” 1952 r.

Niestety, kontakt telefoniczny okazał się niemożliwy. – Dziuniek – tak pieszczotliwie o Władysławie Sokalskim mówi jego małżonka Alicja – był bardzo chory. Właściwie spodziewaliśmy się, że może już nie wyjść z choroby. Trafił do szpitala. Tutaj zachorował na sepsę.

Dlatego przez kilka miesięcy pani Alicja nie odpisywała na list Andrzeja Dobkiewicza, który wysłał. W końcu zwrotna wiadomość przyszła.

– W listopadzie odebrałem zaskakujący telefon – opowiada świdniczanin. – W słuchawce po drugiej stronie mówił nasz pierwszy wiceprezydent! Nie ukrywam, że z wrażenia aż usiadłem.

Andrzej dostał zaproszenie do odwiedzenia Władysława Sokalskiego.

– Rozmowa i uściśnięcie ręki człowiekowi, który w maju 1945 roku jako jeden z pierwszych przyjechał do Świdnicy, już nie Schweidnitz, ale właśnie Świdnicy, było wielkim przeżyciem – mówi Andrzej Dobkiewicz. – Pan Władysław jest przesympatycznym człowiekiem. Otwartym, rozmownym, ciekawym ludzi.

„Szkoła żon” 1953 r.

Najbardziej zasmucony był tym, że świdnicki teatr już nie działa w takiej formule, jaką on współtworzył.  – Nie do uwierzenia – mówił kiwając głową.

Ucieszył się jednak na wieść, że w mieście grupa aktorów amatorów podtrzymuje tradycje i pod patronatem Haliny Szymańskiej ze Świdnickiego Ośrodka Kultury obdarza nas corocznymi premierami w ramach „Alchemii Teatralnej”. Wzruszył się, gdy dowiedział się, że w tym roku obejrzymy hrabiego Fredrę. – Tak! Fredro! – wyraził swoją aprobatę. Bo warto wspomnieć że właśnie sztuka „Gwałtu, co się dzieje” była jedną z pierwszych wystawionych po wojnie w Świdnicy. Gdy Władysław Sokalski mówił o mieście, miał łzy w oczach. – Świdnica była i jest moim miastem – przyznał wzruszony, chociaż nigdy nie udało mu się jej odwiedzić po wyjeździe.

„Śluby panieńskie” 1956 r.

Efektem jakby ubocznym wizyty u Pana Władysława Sokalskiego w Szczecinie był film, nakręcony amatorską kamerą. – Nie były dla nas istotne względy techniczne. Nie zastanawialiśmy się nad tym. Chodziło przede wszystkim o zapis wspomnień pana Władysława z czasów, kiedy był w Świdnicy, ale także o poznanie jego niezwykle ciekawego życia – mówi Andrzej. – Później pomyśleliśmy, żeby jednak z kilkugodzinnych nagrań wybrać najciekawsze fragmenty, aby zaprezentować je świdniczanom. Z premierowym pokazem filmu czekaliśmy w sumie na sprzyjające warunki. Te powstały z chwilą uruchomienia Świdnickiego Portalu Historycznego. Film prezentujemy w naszym dziale Archiwum cyfrowe/Multimedia.

(Pa)

Władysław Sokalski

Władysław Sokalski 1958 r.

Władysław Sokalski urodził się 24 kwietnia 1922 r. w Czortkowie na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. W wieku 6 lat rozpoczął naukę w szkole powszechnej, jeszcze przed rozpoczęciem II wojny wiwatowej uzyskując tzw. „małą maturę”. Już podczas nauki w gimnazjum ujawnił się jego talent aktorski, który szlifował na specjalnych zajęciach teatralnych u czortowskich Dominikanów. Jako młody adept wystąpił m.in. w sztukach Gabrieli Zapolskiej i Aleksandra Fredry. Jednocześnie aktywnie działał w harcerstwie oraz w Towarzystwie Gimnastycznym „Sokół”. Po zajęciu Czortkowa przez wojska sowieckie w 1939 roku, uczestniczył w przygotowaniach do tzw. Powstania Czortowskiego, przez historyków uznawanego za próbę pierwszego zrywu zbrojnego w okupowanej przez Sowietów Polsce. Podczas pacyfikacji ludności przez oddziały armii sowieckiej w styczniu 1940 roku, udało mu się uciec z rąk siepaczy do Jezupola, gdzie ukrywał się w klasztorze Dominikanów. Po ataku Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 roku, wraz z bratem Edwardem wyjechał do Krakowa, gdzie rozpoczął działalność konspiracyjną. Jako członek Armii Krajowej wziął m.in. udział w akcji uwolnienia więźniów z aresztu SS w Tarnowie w 1941 roku. W oddziałach 27. Dywizji AK walczył przeciwko Dywizji SS „Galizien”. Podczas jednej z akcji został złapany przez ukraińskie bojówki UPA. Był torturowany, między innymi przypalany rozżarzonym prętem. Cudem uniknął śmierci, niemal w ostatniej chwili odbity przez żołnierzy AK. W 1944 roku został aresztowany w łapance i przewieziony do obozu w Płaszowie. Stamtąd został przetransportowany do Wrocławia, gdzie wraz z innymi więźniami uczestniczył w pracach przygotowujących miasto do obrony przed zbliżającym się frontem. Przeżył całe oblężenie twierdzy Wrocław, kilkakrotnie ocierając się o śmierć. Po kapitulacji Wrocławia 7 maja 1945 roku, wyjechał do Trzebnicy, siedziby powstających władz wojewódzkich. Stamtąd został skierowany do Świdnicy, gdzie objął funkcję zastępcy pełnomocnika miasta (wiceprezydenta). Odpowiedzialny był za sprawy związane z kulturą i częściowo za zapewnienie warunków do życia przybywającym do Świdnicy polskim osadnikom. Niemal od początku swojego pobytu zaangażował się – m.in. razem z Franciszkiem Jarzyną, Saturninem Żórawskim, Mieczysławem Kozar-Słobódzkim i Felicją Strzemboszową w stworzenie w Świdnicy teatru miejskiego. Pomysł był jego inicjatywą po tym, jak tylko zobaczył pozostawiony w niemal w idealnym stanie świdnicki teatr, z bogatym wyposażeniem scenicznym i garderobą. Sam też wstąpił do zespołu teatralnego, pełniąc jednocześnie nadal funkcję zastępcy pełnomocnika miasta. Z tej ostatniej zrezygnował tuż przed pierwszą premierą świdnickiego teatru, kiedy współtworzony przez niego zespół teatralny zagrał swoje pierwsze premierowe przedstawienie – rewię „Szaber, szabereczek” (10.11.1945 r.). Na scenie świdnickiego teatru  zadebiutował 26 listopada 1945 r. rolą Teofila w komedii „Poskromienie żon”. Do czasu wyjazdu ze Świdnicy na początku czerwca 1948 r. na scenie, przed świdnicką publicznością wystąpił w 13 premierach, co stawia go w rzędzie 12 najpopularniejszych wówczas aktorów świdnickich.

Wystąpił w spektaklach – 1945 r.: „Poskromienie żon”; 1946 r.: „Przygoda”, „Moja siostra i ja”, Miłość bez grosza”, „Dzień bez kłamstwa”, „Zamach”, „Ładna historia”; 1947 r.: „Przyjaciel nadejdzie wieczorem”, „Słowo wiecznie żywe”, „Matura”, „Mecz małżeński”; 1948 r.: „Inspektor przyszedł”, „Młodość i stare pudła”.

Władysław Sokalski z żoną 2016 r.

Z uwagi na odejście z teatru swojego przyjaciela i współzałożyciela świdnickiego teatru Saturnina Żórawskiego, który został bezpodstawnie aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa oraz w wyniku różnicy poglądów z kolejnym dyrektorem teatru – Wiktorem Biegańskim, w czerwcu 1948 r. Władysław Sokalski wyjechał do Szczecina, gdzie otrzymał angaż w Teatrze Komedia Muzyczna. Do Świdnicy wrócił w grudniu 1948 r. 24 grudnia, tuż przed kolacją wigilijną został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa i oskarżony o udział w Powstaniu Czortowskim i rzekomą likwidację lewicowych grup na Wołyniu. Śledztwo trwało sześć miesięcy, został jednak uniewinniony przez sąd z braku dowodów w połowie 1949 r. Podobnie zakończyła się sprawa o rzekomą współpracę z okupantem (sic!). Opuścił Świdnicę, do której już nigdy nie wrócił i której nigdy nie odwiedził. Jak sam opowiadał po wielu latach, miasto to było jego miłością, a teatr jego dzieckiem. Stracił oboje i wspomnienia związane z uwięzieniem i odejściem z teatru były dla niego zbyt bolesne, aby zdecydować się na powrót. Dalsze życie Władysława Sokalskiego nierozerwalnie związane było z teatrem. W 1950 r. zdał w Poznaniu egzamin aktorski przed samym Aleksandrem Zelwerowiczem. W latach 1950-1960 występował w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym w Koszalinie. W 1961 r. wrócił do Szczecina, występując w Operetce i Państwowych Teatrach Dramatycznych. Następnie pracował w Teatrze Starym w Krakowie (1969-1975), Teatrze Zagłębia w Sosnowcu (1975/1976) i Teatrze im. Stefana Żeromskiego w Kielcach (1976-1980). Po powrocie do Szczecina występował tylko przez rok w teatrze Współczesnym, po czym w 1981 r. wyemigrował do Niemiec, występując na scenie jednego z teatrów w Bremie. Tam uległ ciężkiemu wypadkowi na scenie, w wyniku czego spędził w szpitalu siedem miesięcy. W międzyczasie, po ogłoszeniu stanu wojennego w Polsce, zażądano jego natychmiastowego powrotu. Ponieważ nie mógł wrócić do kraju ze względu na stan zdrowia, funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa wyrzucili wszystkie jego rzeczy ze szczecińskiego mieszkania na bruk, a samo mieszkanie zarekwirowali. Do Polski powrócił w 1988 r., na krótko do Krakowa, a następnie na stałe do Szczecina, gdzie mieszka do chwili obecnej. Oprócz wielu ról teatralnych ma na swoim koncie także kilka ról filmowych. Wystąpił między innymi w serialach „Janosik” (1973) i „Ile jest życia” (1974) oraz w fabularyzowanym dokumencie o życiu Ignacego Paderewskiego (1999). Ma na swoim koncie także udział w spektaklach Teatru Telewizji oraz dwóch teatrach Polskiego Radia.

W 2015 r. odwiedzili go przedstawiciele Fundacji IDEA ze Świdnicy, owocem czego było powstanie filmu o nim. Władysław Sokalski, mimo swojego stosunkowo krótkiego pobytu w Świdnicy w latach 1945-1948 przyczynił się w ogromnym stopniu do ugruntowania polskości Świdnicy, w najtrudniejszym okresie pierwszych lat powojennych. Dla świdniczan jego osoba i wspomnienia, jakimi się podzielił, podczas realizacji filmu, mają szczególne znaczenie. Jest żywym świadkiem historii Świdnicy, którą sam współtworzył. W 2016 r. Fundacja IDEA ze Świdnicy zwróciła się do władz miasta o nadanie Władysławowi Sokalskiemu tytułu Honorowego Obywatela Świdnicy. W uzasadnieniu zwrócono m.in. uwagę na fakt, że: (…) Ludzi takich jak Władysław Sokalski nazywamy dzisiaj Pionierami. Zostało ich niewielu. Władysław Sokalski jest tym, który może nam pomóc zbudować pomost pomiędzy dniem dzisiejszym, a czasami tak nieodległymi, ale ważnymi dla nas i ciągle niedostatecznie zbadanymi i utrwalonymi. Władysław Sokalski całym swoim życiem, włącznie z okresem świdnickim udowodnił, że jest człowiekiem niepospolitych zalet, talentu i charakteru. Po prawie roku „nabierania urzędowej mocy” komisja kultury Rady Miejskiej w Świdnicy odrzuciła ten wniosek…

Uwaga. Na planszy poświęconej Franciszkowi Jarzynie, pomyłkowo zamieniono imiona. Powinno być:
„Franciszek Jarzyna, właściwie Zbigniew Papp…”. Za pomyłkę przepraszamy.
3 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.