Press "Enter" to skip to content

Franciszkańska 9: Kupiecki dom (cz. 2)

Spread the love

Przy ulicy Franciszkańskiej 9 w Świdnicy znajduje się niepozorna kamienica, której historia – chociaż stosunkowo krótka – w związku z jej usytuowaniem, związana jest pośrednio z istniejącym w tym miejscu od XIII do pocz. XIX wieku klasztorem Franciszkanów. Jest to także kolejny świdnicki dom, który może zyskać zapomnianą nazwę własną… Pierwszą część niniejszego szkicu można przeczytać tutaj: Franciszkańska 9: Klasztorny rodowód (cz. 1).

Zanim przejdziemy do dalszej historii domu od połowy XIX wieku musimy cofnąć się do początku tego stulecia, autorom tego opracowania udało się bowiem odnaleźć w źródłach dwie informacje, które są dość zaskakujące. Najprawdopodobniej dotyczą starego budynku klasztornego, który znajdował się pierwotnie na tyłach omawianej parceli co oznacza, że jakaś jego część – jeszcze przed kasatą zakonu franciszkanów w 1810 roku – znajdował się on już w rękach prywatnych! Informacje te nie mogą dotyczyć nowo wzniesionego budynku z przodu parceli, w obecnej linii zabudowy, bo był on niższy niż ten, o którym jest mowa we wspomnianych notatkach. Obie wzmianki są o tyle istotne, że podają nazwiska być może dwóch pierwszych właścicieli świeckich, budynku który stanowił kiedyś część klasztoru.

Którego domu dotyczą informacje z 1804 i 1806 roku? Chyba raczej domu na parceli, gdzie później wzniesiono dom przy Franciszkańskiej 9 (kolor oliwkowy, parcela nr 23)

Pierwsza z odnalezionych informacji z 18 sierpnia 1804 roku mówi o tym, że spadkobiercy niejakiego Schaffera, właściciela domu stojącego przy klasztorze, zamiast dwóch zamurowanych okien na II kondygnacji, będą mogli wykuć dwa okna na III kondygnacji i jedno na I kondygnacji. W zamian za to, będą zobowiązani do czyszczenia dziedzińca ze śniegu.

Druga z informacji pochodzi z 14 stycznia 1806 roku i jest podobna w treści (być może poprzedni układ nie był respektowany). Mówi ona o tym, że niejaki Krause zawarł układ z klasztorem franciszkanów, że „oba okna w budynku głównym, w kierunku klasztoru, mogą pozostać niezamurowane”.

Teoretycznie, obie wzmianki mogłyby dotyczyć wąskiej kamienicy, jaka znajdowała się na sąsiedniej parceli (wg starej numeracji parcela nr 24, dziś Franciszkańska 11) i znajdowała się w bezpośrednim sąsiedztwie klasztoru, jeszcze przed wydzieleniem nowej parceli, na której stoi dziś dom przy Franciszkańskiej 9. Mamy w tym wypadku do czynienia także z trzykondygnacyjnym budynkiem. Problem polega jednak na tym, że obie wzmianki zostały zapisane nie w księdze dla tej parceli (nr 24), a w księdze dla działki na której wzniesiono później dom przy Franciszkańskiej 9 (parcela nr 23).

Przychylając się do tezy, że obie wzmianki dotyczą jednak dawnego budynku klasztornego, który stał na tyłach obecnej działki, gdzie znajduje się dom przy Franciszkańskiej 9 należy uznać, że tuż przed kasatą w 1810 roku franciszkanie zaczęli się wyzbywać części zabudowań klasztornych. Pozostaje to zresztą w zgodzie ze znaną historią klasztoru, któremu na początku XIX wieku daleko było do świetności z pierwszych wieków istnienia. Po potwornych zniszczeniach podczas oblężenia Świdnicy w 1757 r., kiedy kościół i klasztor spłonęły 7 listopada w wyniku pożaru wywołanego austriackim ostrzałem, franciszkanie wprawdzie częściowo je odbudowali, ale większość starych zabudowań była zrujnowana, a sam konwent biedny. Być może sprzedaż jakiejś części klasztornych budynków związany był z faktem, że pozostawały one praktycznie nieużytkowane i niewykorzystane. W 1810 roku, w momencie likwidacji zakonu, znajdował się tu tylko jeden gwardian, jeden brat zakonny i jeden tercjarz…

Wróćmy w naszej opowieści do połowy XIX wieku, okresu na którym zakończyła się pierwsza część niniejszego opracowania.

O dwóch kolejnych właścicielach domu przy ulicy Franciszkańskiej 9 posiadamy stosunkowo niewiele informacji. W rękach wspomnianego w poprzedniej części handlarza zbożem Ernsta Juliusa Eduarda Schmidta obiekt pozostawał do 1866 roku, kiedy to 4 stycznia przejął go (zakupił) inny kupiec Otto Baier. Nie wiemy, czy żyła jeszcze wówczas matka Schmidta – Maria Elisabeth Schmidt z domu Partecki, która przekazując synowi parcelę z domem w 1855 roku zapewniła sobie prawo stałego w nim zamieszkania.

Z czasów Schmidta (ok. 1860 r.) posiadamy dość dokładny opis zabudowy omawianej parceli. Znajdowały się na niej:

 – główny budynek z bocznym skrzydłem, trzykondygnacyjny z 9 izbami, 3 pokojami, jadalnią, 2 kuchniami, dwoma izbami na poddaszu i dwoma piwnicami pod częścią budynku

 – budynek zatylni po prawej stronie dziedzińca z 7 izbami i 4 pokojami

 – drugi budynek zatylni, 1-kondygnacyjny, murowany, stojący poprzecznie do dziedzińca, w którym mieściły się składy na drewno i wapno oraz poddasze na zboże

 – trzeci budynek zatylni po prawej stronie dziedzińca, murowany, 1-kondygnacyjny z powozownią, stajnią na 2 konie i magazynami na pasze na poddaszu

Reklama firmy browarniczej Clemensa Molke z 1905 roku

Całość ubezpieczona była na dość sporą kwotę – 4.000 talarów.

Baierowi, który z zawodu – jak wspomniano – był kupcem, interesy chyba nie szły najlepiej. Specjalizował się w handlu towarami kolonialnymi i cygarami. Pod koniec XIX wieku jego majątek znalazł się pod przymusowym zarządem, a na początku 1892 roku (12 stycznia) rozpoczęto wobec niego postępowanie upadłościowe.

Po 26 latach, 26 kwietnia 1892 roku parcela i dom Otto Baiera przy Franciszkańskiej 9 – być może w wyniku licytacji – zakupił inny świdnicki kupiec – Clemens Molke (po stracie domu Baier zamieszkał w skromnym mieszkaniu w domu przy dawnej Peterstrasse 7 (przy obecnej ulicy Bohaterów Getta, dom już nie istnieje).

Nowy właściciel Franciszkańskiej 9 był dość znanym w ówczesnej Świdnicy handlarzem piwa.  Oferował sprzedaż piw lokalnych i zagranicznych w butelkach, dzbankach, syfonach i pojemnikach.

Z prawej strony w tle widoczny jest dom przy Franciszkańskiej 9 już po przebudowie z widoczną reklamą firmy Molke na bocznej elewacji (1908 r.)

Na podstawie zachowanej ikonografii można wywnioskować, że to Clemens Molke był zleceniodawcą przebudowy domu pomiędzy ok. 1892 a 1908 rokiem do formy, w jakiej zachował się do chwili obecnej. Podczas tej przebudowy zlikwidowany został stromy dach i dobudowana jeszcze jednak kondygnacja, nakryta płaskim dachem. Z lewej strony elewacji budynku, patrząc od jego frontu, wykuto na parterze witrynę sklepu, który zlokalizowano na parterze budynku. Boczną elewację budynku od strony gimnazjum zajmowała namalowana duża reklama firmy Clemensa Molke.

Po jego śmierci około 1914 roku współudziałowcami w dochodowym interesie zostali wdowa po nim Francisca Molke oraz dzieci – córka Anna Ecke z domu Molke, która wyszła za mąż za starszego inspektora więziennictwa i mieszkała w Neumünster (Holsztyn), druga z córek – Maria Schwarz z domu Molke – żona inspektora powiatowego ze Strzelina Georga Schwarza oraz córka tej ostatniej pary – Barbara Schwarz. Reprezentantem współudziałowców jako właściciel posesji i domu był Georg Schwarz.

Reklama firmy Clemensa i Francisci Molke z 1925 r.

30 września 1930 roku nabywcą kamienicy wraz z parcelą został znany świdnicki kupiec i przedsiębiorca Berthold Mittmann. Od 1 kwietnia 1908 roku był on właścicielem niewielkiej fabryczki octu w Świdnicy. Założył ją pod koniec lat 70. XIX wieku Eduard Heiler, później – jeszcze w XIX wieku jej właścicielem był Josef Meissnera. Berthold Mittmann zakupił wytwórnię wraz z parcelą o domem przy obecnej ulicy Grodzkiej 6-8 za 18.500 marek.

Mittmann – z zawodu sprzedawca towarów kolonialnych, okazał się bardzo przedsiębiorczym człowiekiem – rozszerzył działalność firmy o produkcję likierów owocowych i ziołowych oraz musztardy. Podjął się również hurtowej sprzedaży wina i musztardy, sprowadzanych z innych rejonów. Firma, w której w latach dwudziestych zatrudniał on już 9 osób (6 pracowników zajmujących się produkcją octu i likierów, 1 sprzedawczynię, 1 kierowcę i 1 prokurenta) szybko zaczęła przynosić mu sporych dochodów. Jej roczne obroty szacowano na 150.000 marek, zaś wartość składu przeciętnie na 40.000 marek. Dobrze prowadzone interesy sprawiły, że zaczął inwestować w nieruchomości. 1 października 1935 r. zakupił on w Dzierżoniowie destylatornię i gospodę Josefa Klinkego wraz z parcelą, znajdującą się przy ulicy Wrocławskiej 12. Stworzył tam filię swojego zakładu, zatrudniając jako jej kierownika Kurta Hartiga. Od połowy lat 30. XX wieku należała do niego także kamienica przy obecnej ulicy Długiej 28 oraz budynek przy ul. Muzealnej 2, którego wartość szacowano na 25.000 marek.

Skład octu należący do Bertholda Mittmanna w piwnicach kamienicy przy Grodzkiej 6-8 (ok. 1920 r.). Być może mężczyzna na zdjęciu to Berthold Mittmann

W tym też czasie przyjął do pracy w Świdnicy komiwojażera oraz własną córkę, która miała pomagać przy pracy w kantorze i nabierać doświadczenia do przyszłego przejęcia firmy. Mittmann posiadał auto marki Adler, samochód ciężarowy i samochód osobowy, wykorzystywany w celach firmy (pozyskiwanie nowych odbiorców). Obroty fabryki octu i likierów Bertholda Mittmanna osiągnęły w 1939 r. poziom 200.000 marek. Ostatnie informacje na temat istnienia tej firmy pochodzą z początku lat 40. XX wieku.

Zakup przez Mittmanna 30 września 1930 roku parceli z domem przy Franciszkańskiej 9, był dziwną transakcją, niewątpliwie uzgodnioną wcześniej z władzami Świdnicy. W tym samym bowiem dniu podpisana została umowa o sprzedaży tejże parceli i domu przez Mitmanna… władzom Świdnicy! W ten sposób to miasto stało się nowym właścicielem parceli i domu przy Franciszkańskiej 9, pozostając nim aż do 1945 roku.

cdn.

Andrzej Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny (Fundacja IDEA)

9 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mission News Theme by Compete Themes.