Press "Enter" to skip to content

Germanie na ziemi świdnickiej

Dawniejsi historycy, lub co jest bardziej adekwatne, historiografowie, przynajmniej do XIX wieku w różnoraki sposób tłumaczyli nazwę Świdnicy. Pochodzenia tej nazwy doszukiwali się między innymi w zamierzchłych czasach, kiedy to nie wytwarzano tutaj źródeł pisanych, w związku z czym wszelkie ich relacje możnaby uznać za zmyślone. Twierdzono np. że nazwa Świdnica pochodzi od germańskiego plemienia Suebów zwanych inaczej Suiones. Osobiście uważam, że trudno byłoby znaleźć bezpośrednie potwierdzenie tego dokładnie faktu. Według mnie bowiem nazwa Świdnica posiada źródłosłów typowo słowiański, a nawet wyraźnie czeski, a oznacza miejsce porośnięte dereniem (czes. svid, -u) położone nad ciekiem wodnym (końcówka –ica). (Sądzę, że nieistotne w tym miejscu rozwijać kwestii, czy chodzi tu o Bystrzycę, czy też o Witoszówkę, jest to bowiem temat na osobny artykuł). Owe wzmianki z dawnych kronik i opisów ujmują jednak pewną prawdziwą rzeczywistość. Bowiem tereny ziemi świdnickiej przynajmniej do VI wieku n.e. zamieszkiwały plemiona germańskie. Świadczą o tym z jednej strony wykopaliska archeologiczne, może nie tak liczne, jak te dotyczące późniejszych słowańskich czasów. Tych drugich z kilku powodów jest znacznie więcej; Słowianie przybyli później a zatem do naszych czasów mogło dochować się więcej śladów ich bytności, prowadzili też inny tryb życia niż Germanie, tzn. byli ludnością bardziej osiadłą, plemiona germańskie zaś odznaczały się znaczną ruchliwością, co dowodzą autorzy starożytni np. Strabon. Pamietać należy, że Slowianie zajmowali również osady wcześniej zamieszkałe przez Germanów. Z drugiej zaś strony mamy inne świadectwa, takie jak chociażby nazwy geograficzne.

Zasiedlenie plemiona wandalskich i ich migracja (kolorem malinowymzaznaczono plemię Silingów, żółtym Hasdingów (Źródło: Wikipedia)

Germanie w opisywanym przez nas okresie, pomimo dość licznych kontaktów z Rzymianami i Grekami (Germanię, czyli obszar szerszy niż pojęcie dzisiejszych Niemiec), obejmujący tereny zamieszkałe przez ludy germańskie bądź celtogermańskie, przecinały szlaki kupieckie, których celem były wybrzeża Morza Bałtyckiego i Północnego, skąd przywożono szczególnie poszukiwany bursztyn), byli niepiśmienni. Nie dziwi nas przeto, że jedyne relacje jakie posiadamy na ich temat, pochodzą od autorów rzymskich lub greckich, którzy sami, tj. Juliusz Cezar, weszli w kontakt z przedstawicielami owych plemion, zamieszkujących na północ od Alp i Sudetów, lub też korzystali z relacji kupców i żołnierzy, jak np. Strabon lub Tacyt. Poniższe opisy znanych i cenionych autorów starożytnych nie wymieniają oczywiście nazwy Świdnica, ta bowiem wówczas jeszcze nie istniała. Nie było nawet obecnej nazwy Śląska. Przyjmując jednak zdanie Tacyta, że Suebowie obejmują większość plemion zamieszkujących Germanię, możemy z wielkim prawdopodobieństwem przyjąć, że były wśród nich i te plemiona, które zamieszkiwały okolice dzisiejszej Świdnicy.    

Makieta wandalskiego domostwa (Źródło: Wikipedia)

Żyjący w latach ok. 68 p.n.e. – 26 n.e., pochodzący z arystokratycznej rodziny Pontu, historyk i geograf Strabon z Amasei, autor m.in. Hypomnemata historika (Zapiski historyczne) i Geographika (hypomnemata) (Geografia), w ostatniej z wymienianych prac tak charakteryzuje Suebów: Suebowie są największym ludem (wśród Germanów – dop. S.N.); ponieważ ich siedziby rozciągają się od Renu do Łaby, a po części nawet jeszcze dalej na terenach po drugiej stronie tej rzeki, gdzie zamieszkiwali Hermundurowie i Longobardowie, którzy jednak wspólnie uciekli do owego kraju za Łabą. Wszystkie te ludy łączy wspólna cecha, tzn. łatwość, z jaką się przeprowadzają. Tłumaczyć to można ich prostym trybem życia: nie uprawiają oni roli i nie gromadzą żadnych zapasów, lecz mieszkają w szałasach i posiadają stale tylko tyle, ile wynosi ich dzienne zapotrzebowanie. Podobnie jak nomadzi ich pożywienie w głównej mierze stanowi bydło, które hodują; i tak też jak oni ładują swój dobytek na wozy i ciągną ze swymi stadami, dokąd właśnie widzi im się pójść.

Gajusz Juliusz Cezar (100 p.n.e. – 44 p.n.e.), który podporządkował Galów Imperium Rzymskiemu, opisał swą wyprawę w zachowanych do naszych czasów siedmiu księgach o wojnie galijskiej (łac. Commentarii de Bello Gallico). Ponieważ podczas walk uwikłał się również w wojnę z Germanami, w jego dziele znalazły się opisy odnoszące się do tych ludów. Czwarta księga jego dzieła zawiera krótki, lecz bardziej szczegółowy niż w przypadku Strabona opis plemienia czy też ludu Suebów:

Ubiór członków plemion wandalskich z terenów obecnej Polski (Źródło: Wikipedia)

Suebowie są z pewnością największym i najbardziej wojowniczym plemieniem wśród wszystkich Germanów. Ze wszystkich ich rzekomo 100 okręgów wysyłają oni corocznie na wojnę 1000 uzbrojonych poza granicę, podczas gdy inni pozostają w domu i troszczą się o utrzymanie własne i owych wysłanych. W następnym roku na zmianę zaś, ci wyruszają na wojnę, pierwsi zaś pozostają w stronach rodzinnych. W ten sposób uszczerbku nie doznaje ani uprawa roli, ani sztuka wojenna, ani ćwiczenia wojskowe. Suebowie nie znają szczególnej prywatnej własności ziemi, i stąd nie mogą pozostawać w jednym i tym sam miejscu dłużej niż rok. Zboże stanowi dlatego bardzo małą część ich pożywienia; po większej części odżywiają się mlekiem i mięsem, często urządzają wyprawy łowieckie. Przy tym trybie życia, podczas codziennych ćwiczeń i życia nieskrępowanego – wyrazy takie jak obowiązek i dyscyplina są im obce od dziecka, tak iż nie czynią niczego wbrew swej woli – wzmacniają swe siły, a sami stają się zaprawdę olbrzymami. Poza tym pomimo bardzo zimnego klimatu zdołali się przyzwyczaić nosić jako ubrania tylko małe futra, które zakrywają jedynie część ich ciał, resztę pozostawiając odkrytą i kąpią się w rzekach. Kupców rzymskich i greckich wpuszczają do swego kraju bardziej po to, aby mieć okazję do sprzedaży swych łupów wojennych, niż ze względu na to, iż mieliby potrzebę wwozu czegokolwiek. Zaiste, nawet o zagranicznych koniach, o których marzą Galowie i płacą wysokie sumy, nie chcą Germanie nic słyszeć, lecz ujeżdżają swe rodzime, słabo wyrośnięte i pokraczne zwierzęta, których sprawność potrafią podnieść do najwyższego poziomu dzięki codziennym ćwiczeniom. Podczas starć konnych często zeskakują z rumaków i walczą dalej pieszo; lecz ich konie są tak wytresowane, że pozostają na tym samym miejscu, aby w razie niebezpieczeństwa jeźdźcy mogli do nich pospiesznie wrócić. Ponieważ w oczach Suebów używanie siodła uchodzi za największą hańbę i znak najgorszej gnuśności, dlatego też odważają się, będąc także w znacznej mniejszości, zaatakować na zgodną z upodobaniem dużą grupę jeźdźców na osiodłanych rumakach. Nie zezwalają w ogóle na wwóz wina do ich kraju, ponieważ według ich mniemania picie tego trunku osłabia człowieka i czyni go zniewieściałym.

Rekonstrukcja ubioru i wyposażenia wandalskiego wojownika (Źródło: Wikipedia)

Gdy chodzi o państwo, to Suebowie najbardziej chwalą to, które możliwie najszerzej otoczone byłoby pustkowiem; przez to, jak sądzą, może być udowodniona ich przewaga nad wielką liczbą sąsiadujących z nimi plemion. Zatem od tej strony od granicy Suebów niezamieszkany ma być pas ziemi szeroki na około 900 km. Po drugiej stronie w pobliżu Suebów mieszkają Ubiowie, według określeń germańskich – podobne i kwitnące plemię. Jako mieszkańcy Nadrenii (w szerszym znaczeniu – pobrzeży Renu) odwiedzani często przez kupców są bardziej cywilizowani niż inni Germanie, a ci mieszkający w pobliżu Galli, przyjęli również gallijskie (tj. celtyckie) zwyczaje. Chociaż wojowniczym Suebom nie udało się wypędzić Ubiów z ich własnego kraju, za sprawą znacznej siły tych drugich, to jednak zmusili ich do płacenia trybutu a tym samym nadwyrężyli poważnie ich moc i autorytet.

Publius Cornelius Tacyt (ok. 55 – ok. 120 n.e.), uznany za największego historyka rzymskiego w dziele p.t. Germania zawarł dość obszerny opis Suebów. Stwierdza on między innymi, że Suebowie w odróżnieniu od innych plemion germańskich nie tworzą jednego plemienia, lecz posiadając większą część Germanii dzielą się na poszczególne ludy o różnych nazwach. Z dłuższego fragmentu poświęconego Suebom w „Germanii”, oddajemy to, co naszym zdaniem jest najciekawsze:

Wandalskie znaleziska z okresu rzymskiego (Źródło: Wikipedia)

Typowym dla wszystkich plemion Suebów jest to, że zaczesują włosy do tyłu i na dole zaplatają je w charakterystyczny kosmyk. Ten obyczaj odróżnia Suebów od innych Germanów a wśród nich samych – wolnych od niewolników. Inne plemiona, czy przez to, że są z Suebami daleko spokrewnione, czy też, jak się często zdarza, z chęci upodobnienia, rzadko noszą takie włosy i jedynie w okresie młodzieńczym. Suebowie za to noszą tak zaczesane włosy aż do starości i upinają je często przy samym wierzchołku głowy. Książęta noszą je w jeszcze bardziej ozdobny sposób. Tyle pieczołowitości przykładają do swego wyglądu zewnętrznego, nie mając jednak niczego złego na myśli. Nie czynią tego po to, aby kochać ani aby być kochanym, lecz ta ozdoba nadaje im okazałego i zarazem wywołującego strach u obcych wyglądu, nawet gdy wyruszają na wojnę, czyści, na ile wymagają tego oczy wroga.

Z okolicami Świdnicy wiążą się siedziby germańskich ludów tworzących wandalską wspólnotę kulturową, do których zaliczyć należałoby Silingów, Hasdingów i Lugiów. Silingowie rozsiedli się najpewniej wokół góry Ślęży. Wcześniej tereny te zamieszkiwały ludy illiryjskie, potem zaś Celtowie. Jest zupełnie prawdopodobne, że nadali oni nazwę całej krainie Śląskowi. Po różnych przekształceniach od słowa Siling, poprzez zesłowiańszczone Zlenz, dochodzimy do łac. Silesia, niem. Schlesien, czes. Slezko, pol. Śląsk. Silingów nazywano również Naharnavalami. Tacyt pozostawił taki opis ich kultu religijnego:   

W kraju Naharnavalów pokazywany jest gaj, w którym odprawia się stare obrzędy. Prowadzi je kapłan odziany w strój kobiecy. Opowiada się o bóstwach, które według pojęć rzymskich przyrównałbym do Kastora i Polluxa. Tym odpowiada istota ich boskiej siły; nazywają się Alki. Nie ma tu żadnych ich przedstawień, żadnych śladów obcych (zagranicznych) wierzeń. Lecz są oni czczeni jak bracia, jak młodzieńcy. Na mapie świata aleksandryjskiego geografa Ptolemeusza (ok. 100 – ok. 147-178 n.e.) z drugiego stulecia naszej ery ów święty gaj zaznaczony jest na tym miejscu, które dobrze odpowiada położeniu góry Ślęży. Warto przy okazji wspomnieć, że geograf ten zaznaczył również miejsce topograficzne Asceburgium, które świdniccy kronikarze i historiografowie do końca XVIII wieku utożsamiali z naszą Ślężą. Dziś wiemy, że chodziło tu o nazwę gór Jeseników.  

Ceramika wandalska (Źródło: Wikipedia)

Silingowie, którzy pokonali mieszkających wcześniej na tych terenach Celtów, podporządkowali sobie drogą siły te stojące na nieco wyższym poziomie cywilizacyjnym ludy. Szybko również zaczęli przejmować celtyckie zdobycze techniczne. Celtowie zamieszkiwali osady o charakterze przedmiejskim, znali monety, byli świetnymi garncarzami, interesowali się handlem. Dzięki zwycięstwie nad Celtami Silingowie w szybkim tempie wyrośli na najpotężniejszy związek plemienny ponad innych Wandali. Podczas wielkiej wędrówki ludów (IV-VI w. n.e.) Wandalowie ok. 406 r. pod naciskiem innych plemion, m. in. Słowian, wyruszają wraz z Suebami, Alanami, Gepidami i Sarmatami na zachód, pozostawiając swe wcześniejsze siedziby. Już wcześniej w II wieku n.e. Śląsk opuścili Hasdingowie, o których wspominają rzymscy kronikarze podczas tzw. wojen markomańskich. Zamieszkiwali już wówczas tereny obecnych Węgier nad Dunajem. Na ich miejsce w wytworzoną lukę między Łabą a Wisłą napływać zaczną najprawdopodobniej z terenów obecnej Białorusi stopniowo plemiona słowiańskie. Zachodzi w tym miejscu jednakże pytanie, czy wszyscy Germanowie opuścili tereny Śląska, a tym samym dzisiejszej ziemi świdnickiej. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, lecz wydaje się, że pewna ich grupa pozostała. Wskazują na to chociażby niektóre nazwy topograficzne. Germańskiego pochodzenia jest np. nazwa wsi Morawa (niem. Muhrau). W dokumentach średniowiecznych pojawia się dopiero co prawda w 1266 r. jako Moraw, lecz jej forma językowa wskazuje na bardzo dawny czas powstania. Jest to bowiem skrócona forma wyrazu Morachwa, który zawiera dwa starogermańskie określenia mar i achwa, mar = Moor (bagno, oparzelisko) i achwa = Fluß (rzeka).

Ceramika wandalska (Źródło: Wikipedia)

Nazwa ta warto dodać, świetnie opisuje tamtejsze warunki geograficzne, gdzie Strzegomka płynąc po terenie już równinnym dość często występuje z brzegów zalewając pobliskie obszary, tak iż stale są podmokłe, we wcześniejszych epokach nawet bagienne. Podobnego pochodzenia jest nazwa krainy geograficznej ziem korony świętego Wacława – Moraw. Inną nazwą o starogermańskim żródłosłowiu z okolic Świdnicy była Śląska Dolina (niem. Schlesiertal) wymieniana jeszcze w XVI wieku jako Silingsdorf. Dziś resztki tej wsi znajdują się pod lustrem Jeziora Bystrzyckiego w pobliżu Lubachowa. Inne nazwy z terenu Śląska tj. Ścinawa (Steinau), czy Oława (Ohlau) również wskazują na germańską bytność. Nawet jeżeli jakieś resztki ludności germańskiej pozostały, to w szybkim tempie musiały zasymilować się z nieporównywalnie wielką masą napływającej ludności słowiańskiej.

W okresie hitlerowskim odgórnie zmieniono nazwę wsi Sulistrowiczki (niem. Silsterwitz) na Silingsdorf, a nazwę góry Ślęży (niem. Zobtenberg) na Siling, próbując ożywić nie tylko od dawna zapomniane nazwy, lecz również stare germańskie wierzenia. Propaganda narodowo-socjalistyczna wprowadziła mit o bezpośrednim pochodzeniu Ślązaków od plemienia germańskich Wandali Silingów. Zapomniano o wielkiej wyprawie całego niemal ludu na zachód Europy, o walkach na terenach Galii, Hiszpanii, przeprawie do Afryki, zdobyciu Rzymu i rozpadzie królestwa Wandali podczas wyprawy dowódcy cesarza Justyniana – Belizariusza.

Sobiesław Nowotny  

7 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.