Press "Enter" to skip to content

Hitlerowskie laboratoria? – wizja lokalna

Czy były to laboratoria w których prowadzona badania nad nowymi rodzajami broni w tym pociskami z fosforem i innymi chemikaliami? A może tylko pralnia, kuchnia i pomieszczenia mieszkalne jak chcą inni. Wiele osób zajmujących się badaniami tego, co Niemcy robili na Dolnym Śląsku podczas II wojny światowej ma różne zdania na ten temat. Faktem pozostaje, że niedaleko miejsca, gdzie znajdowały się owe laboratoria, miała funkcjonować także podziemna fabryka zbrojeniowa i wielkie magazyny amunicji.

Drzwi prowadzące do jednego z laboratoriów

Jako jedni z pierwszych mogliśmy obejrzeć trzy niemieckie obiekty z okresu II wojny światowej oraz dom komendantury, po częściowym ich oczyszczeniu z gruzu i betonu, który zalegał w nich od momentu, kiedy po II wojnie światowej sowieci wysadzili je w powietrze. To znaczy próbowali wysadzić, bo udało się im to tylko częściowo. Częściowo zagłębione w ziemię obiekty pozostały w części nietknięte, chociaż zniszczeniu uległą ich żelbetowa nadbudowa. Do tej pory właśnie ze względu na fakt, że były zagruzowane, dostęp do nich był mocno utrudniony, a w niektórych miejscach praktycznie niemożliwy.

Mogliśmy obejrzeć te obiekty dzięki zgodzie prywatnego właściciela terenu na którym znajdują się owe laboratoria i dzięki uprzejmości eksploratora i badacza wojennych tajemnic m.in. Gór Sowich – Andrzeja Boczka, który zaprosił nas do zwiedzenia reliktów niemieckiego przemysłu zbrojeniowego w towarzystwie dwóch autorek książek o obozie koncentracyjnym Gross-Rosen – Agnieszki Dobkiewicz („Mała Norymberga. Historie katów z Gross-Rosen”) oraz Joanny Lamparskiej („Imperium małych piekieł”).

Oczyszczone na razie tylko częściowo „laboratoria” robią wrażenie jeszcze dziś, ponad 80 lat od chwili, kiedy zostały uruchomione. O tym, że były specjalnie chronione świadczą potężne stropy żelbetowe i ściany w niektórych miejscach mające ponad 30 cm grubości. Posadzki wyłożone betonem, miały specjalną fakturę, zapobiegającą poślizgowi.

Fragment odgruzowanej części obiektu

W jednym z trzech obiektów, do którego prowadzą zachowane stalowe drzwi, znajduje się rozbita, dziwna betonowa wanna, druga widoczna spod zwałów gruzu jest jeszcze nieosiągalna. W drugim z obiektów na posadzce zachowały się ślady ścianek sięgających aż do żelbetowego sufitu, które dzieliły pomieszczenie na małe boksy z wąskimi wejściami. Czy były to rzeczywiście „klatki” dla przetrzymywanych tu więźniów z Gross-Rosen – jak uważają ich odkrywcy. Trudno to dziś stwierdzić z całą pewnością, chociaż wiadomo, że na terenie gdzie znajdują się laboratoria pracowali zarówno więźniowie pochodzenia żydowskiego, ale także robotnicy przymusowi z Włoch i Francji. Ci ostatni byli podobno wysokiej klasy specjalistami, których wiedzę mieli wykorzystywać Niemcy, w produkcji nowych rodzajów uzbrojenia. Oprowadzający nas po obiekcie właściciel terenu i Andrzej Boczek wyraźnie stwierdzali, że mowa jest zarówno o broni chemicznej np. pociskach z fosforem czy też badaniach związanych z grawitacją.

Interesujące były podziemia domu komendantury placówki z mieszkaniem komendanta. Ściany i sufity odlane zostały z 30 centymetrowego żelbetu, który próbowano bezskutecznie wysadzić w powietrze. Nie udało się. W wielu miejscach powstały jedynie… dziury w żelbetowych stropach. Zachował się także dziwny, betonowy „stół” pokryty płytkami ceramicznymi, wyprofilowany w taki sposób, aby swobodnie spływała z niego ciecz lub płyny. Czyżby przy okazji badań nad bronią chemiczną przeprowadzano tu sekcje więźniów, których wykorzystywano przy tych badaniach?

Poglądów, tez, hipotez jest wiele i dopóki nie odnalezione zostaną wiarygodne dowody, trudno mówić o przeznaczeniu tych laboratoriów. Jedno pozostaje pewne. Niedaleko obozu koncentracyjnego Gross-Rosen istniała nazistowska placówka w której mogły być prowadzone jakieś badania. Te obiekty istnieją i to jest jedyny jak na razie pewnik.

Andrzej Dobkiewicz (Fundacja IDEA)

Podziękowania dla właściciela terenu i Andrzeja Boczka za umożliwienie obejrzenia tego niezwykłego miejsca.

Poniżej zamieszczamy krótki filmik z jednego z obiektów, gdzie na posadzce i na ścianach widoczne są ślady pozostałości po boksach, w których być może przetrzymywano więźniów zmuszanych do niewolniczej pracy.

8 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.