Press "Enter" to skip to content

Jeńcy duńscy w Świdnicy (cz. 2)

Zidentyfikowano miejsce pochówku siedmiu duńskich żołnierzy, wziętych do niewoli podczas wojny prusko-duńskiej w 1864 r.

Interesujące wspomnienia na temat pobytu Duńczyków w Świdnicy sporządził jeden z żołnierzy więzionych w Świdnicy. Jest to krótki dziennik Nielsa Pedersena Uttrupa, który urodził się w 1834 r. na farmie Mariebjerg (parafia Houtved). Jego ojciec Peder Jensen Utrup był rolnikiem, ożenionym z Ane Hansdatter. W wieku 29 lat, w grudniu 1863 r. Niels został zmobilizowany w Kopenhadze. Uczestniczył w bitwie pod Dybbøl, gdzie został wzięty do niewoli. Więziony do 1 czerwca 1864 r. w Świdnicy, a następnie w austriackim Salzburgu do 13 sierpnia. Zwolniony z niewoli wrócił do rodzinnej Danii 20 sierpnia 1864 r. Trzy lata później ożenił się w Binderup z Karen Kirstine Nielsen, dochowując się wraz z nią 12 dzieci. Zmarł w 1903 r. Jego wspomnienia o wojnie w 1864 r., spisane dwa miesiące po powrocie z niewoli, są niezwykle cennym źródłem informacji, m.in. o pobycie Duńczyków w Świdnicy.

Przyjechaliśmy do Berlina, stolicy Prus w godzinach wieczornych. 638 mil od Hamburga i stamtąd, tego samego wieczoru pojechaliśmy dalej, docierając 23 kwietnia m.in. przez Strzegom i Jaworzynę do Świdnicy, 43 mile od Berlina. Zakwaterowano nas w tym samym dniu w kazamatach w wale ziemnym. Warunki są złe. Jest w nich wilgotno a z okien mamy widok na duży mur.

Jeńcy duńscy w Świdnicy. Zdjęcie z 1864 r.

Dostajemy codziennie obiad na kartki albo za 9 ​​fenigów oraz raz na pięć dni herbatę. Dziś dostaliśmy bochenek chleba, ale zarówno twardy chleb, jak i ten obiad nie są takie, do jakich byliśmy przyzwyczajeni w Danii. Ale jako ale jako więźniowie nie odważyliśmy się narzekać. Jesteśmy w mieście, które jest silnie umocnione. Ta twierdza była jedną z pierwszych twierdz w Prusach, kraju, którego Francuzi nie mogli tak łatwo zdobyć w wojnie prowadzonej kilkadziesiąt lat temu.

Codziennie musimy ciężko pracować przy porządkowaniu starych fortyfikacji i codziennie znajdujemy ślady po starych wojnach na terenie dawnych fortyfikacji. Czasami znajdujemy resztki granatów i pocisków w starym wale.

W dniu 8 maja byłem w kościele w Świdnicy i słuchałem niemieckiego kaznodziei, ale nie mogłem go zrozumieć, ponieważ nie znam dobrze tego języka. 9 maja byłam na pogrzebie jednego z naszych towarzyszy, którzy zakończył swoje dni w Prusach, ale otrzymał godny pochówek i przynajmniej będzie miał wystawiony nagrobek, do czego wielu duńskich żołnierzy się przyczyniło.

Musimy nadal codziennie iść do pracy, ale nie jesteśmy w stanie dużo zrobić. Praca jest ciężka, a płace i jedzenie są kiepskie. Nasz podoficer był wczoraj u komendanta, który obiecał Duńczykom, że jeżeli będziemy dobrze pracować, otrzymamy lepsze jedzenie i płacę. Podoficer powiedział komendantowi, że nie może być narzucana ciężka praca przy takich placach i jedzeniu. Ale komendant powiedział,  że mógłby  żołnierzy do tego zmusić, a w przeciwnym może nas ukarać.

Teraz chciałbym powiedzieć w pierwszej kolejności, że byłem znowu na pogrzebie w dniu 23 maja, dwóch naszych towarzyszy, których pochowaliśmy w ziemi. Jeden był żonaty i miał żonę i dwoje dzieci, a drugi był młodszy i miał ojca i matkę

Tablica na grobie Andreasa Christensena

Teraz można sobie zadać pytanie, czy osiągnęli swoje cele, które Pan określił? Oni dobrze walczyli razem z nami w dniu 18 kwietnia, gdzie tak wielu, musiało złożyć wielką ofiarę z własnej krwi. Ale czas wojny się dla nich skończył. Ci, których pozostawili w domach, będą za nimi tęsknić, oczekując na ich powrót.

Ksiądz wygłosił przemowę o zmarłych, ale nie wywarła ona na nas dużego wrażenie, ponieważ nie rozumieliśmy dobrze języka. I gdy staliśmy przy marach, duński oficer, który został wzięty do niewoli razem z nami, wygłosił ostatnie pożegnanie:

Niewielu spośród was dzielni żołnierze zrozumieli, co ksiądz powiedział. A to jest zbyt mało, aby wam towarzysze okazać słowa prawdziwego pocieszenia. Nie jestem duchownym, powiedział. Teraz ja tu jestem jeńcem, jak inni, ale jestem przecież oficerem i mam pod tym względem jednak przewagę. Stoimy nad grobem zmarłych, dzielnych żołnierzy, którzy pozostawili w domu, gdy wyruszali na wojnę, to ojca i matkę, siostrę i brata, a może kochankę, którzy opłakują go w tej chwili. Ciężko nam też żegnać drugiego, który miał żonę i dzieci, które czekają na powrót ojca do domu.  Będzie to tragiczna wiadomość i żałoba, że pochowaliśmy tu w ziemi ich ojca i opiekuna. Mamy już dość bycia jeńcami tutaj, powiedział, ale nie musimy się wstydzić, jesteśmy jeńcami. Mamy być wierni przysiędze, jaką złożyliśmy naszego królowi i powinniśmy ją zachować aż po ostatnie dni tak, jak tych trzech, którzy właśnie spoczywają tu w grobie. Tym samym będzie to dla nich nasze ostatnie pożegnanie. A zatem odpoczywajcie w Pokoju. Amen.

25 maja znowu byłem znowu na pogrzebie, był to już czwarty Duńczyk, który został tu pochowany. Razem z nim opuszczona została duńska flaga, gdy był opuszczany do grobu. Zakupił ją duński podporucznik, który stojąc przy jego grobie powiedział parę słów. Gdy kapłan zakończył przemowę na temat zmarłego, przyprowadzając wszystkich oficerów do grobu, wszyscy żołnierze i cywile brali garstkę ziemi i rzucali na trumnę, ponieważ taki panuje tu w Prusach zwyczaj.

Zauważyłem, że mieszczanie byli przejęci naszym losem i godnie towarzyszyli zmarłym
ulicami miasta od kościoła garnizonowego, przy żałobnej muzyce, jak to jest w zwyczaju. W sumie mogę powiedzieć, że zostali godnie pochowani w obcym kraju (…) Otrzymaliśmy Wiadomość, że mamy jechać do Austrii z wyjątkiem kilku osób. Mogłem zostać i poczekać na pieniądze z domu, ale porucznik powiedział, że powinny one przyjść do nas. Więc zdecydowałem się podróżować razem z innymi moimi towarzyszami i wyjechaliśmy ze Świdnicy 1 czerwca 1864 r.

Zdjęcie przedstawiające dokładne położenie siedmiu kwater duńskich żołnierzy. W tle pomnik Prusaków i Austriaków zmarłych w świdnickim lazarecie, w wyniku odniesionych ran w wojnie prusko-austriackiej w 1866 r. Małe metalowe krzyże obok duńskich mogił to groby jeńców rosyjskich z czasów I wojny światowej.

Z uwagi na likwidację cmentarza i brak informacji o nim w zachowanych archiwach, sprawa duńskich żołnierzy pochowanych na cmentarzu w Świdnicy zapewne nie ujrzałaby światła dziennego. Andrzejowi Dobkiewiczowi udało się jednak nawiązać kontakt z duńskim badaczem historii Michaelem Bachem z Kopenhagi, autorem strony internetowej, poświęconej duńskim grobom wojennym i pomnikom z lat 1848-1850 i 1864 r. Dzięki temu udało się uzyskać bezcenne informacje, w oparciu o zachowane w duńskich archiwach dokumenty.

Okazało się, że zachowały się fragmenty korespondencji Duńczyków z dowództwem świdnickiego garnizonu z października i grudnia 1886 r., maja i września 1894 r., kwietnia 1896 r., sierpnia 1906 r., lipca 1933 r. i listopada 1943 r. Dowodzą one, jaką dbałością Duńczycy otaczali groby swoich żołnierzy, w czym pomagała komendantura świdnickiego garnizonu. Duńczycy poszukiwanie grobów swoich żołnierzy w Prusach rozpoczęli w 1885 r., wysyłając do wielu miast swoich wysłanników. Do Świdnicy przyjechał kapitan V. E. Tychsen z Korpusu Inżynieryjnego Królewskiego Duńskiego Ministerstwa Wojny. Kilka miesięcy później, na wniosek duńskiego Ministerstwa Wojny, wykonane zostały marmurowe nagrobki pochowanych na cmentarzu garnizonowym żołnierzy. Z zachowanej korespondencji wynika, że co roku Duńczycy przysyłali kwotę 15 marek na utrzymanie grobów, finansowali także ich renowacje. Tak było w 1886 r., kiedy zapłacili 220 marek za odnowienie nagrobków rzeźbiarzowi Knewelowi i grabarzowi Schillerowi. 16 czerwca 1893 r. Tychsen ponownie przyjechał do Świdnicy na inspekcję, po której wnioskował do komendantury garnizonu o odnowienie złoconych liter na nagrobkach, czego dokonał rzeźbiarz Ullrich, a stolarz Hornach wykonał drewniane obramowania mogił. Kolejne renowacje i konserwacje grobów wykonał w 1906 r. rzeźbiarz świdnicki Rudolf Schirmer. Pismo komendantury świdnickiego garnizonu z 26 lipca 1933 r. pozwoliło na wyjaśnienie zagadki, kto był pochowany obok Duńczyków. Otóż Niemcy pomyłkowo wystawili rachunek Duńczykom za konserwację lub ustawienie metalowych krzyży na mogiłach sąsiadujących z grobami jeńców. Przepraszając Duńczyków za p omyłkę stwierdzili, że są to groby jeńców rosyjskich z czasów I wojny światowej. Mogiły jeńców były w tym czasie nieco zaniedbane, napisy nieczytelne, a marmurowe tablice poluzowane. Niemcy dokonali jednak ponownych napraw, a napisy odnowił mistrz malarski Gräbsch. Ostatnie zachowane pismo pochodzi z 11 listopada 1943 r. Komendantura garnizonu informuje w nim Duńczyków, że groby jeńców są w „godnym” stanie i że dwa lata wcześniej, w 1941 r. zostały odnowione i obsadzone kwiatami.

Zdjęcie współczesne fragmentu dawnego cmentarza z zaznaczoną kwaterą i miejscem pochówku żołnierzy duńskich.

Na podstawie odnalezionych w duńskich archiwach dokumentach można zidentyfikować siedmiu duńskich żołnierzy pochowanych w Świdnicy. Nota bene zachowały się w archiwum dokładne spisy wszystkich żołnierzy uwięzionych w Świdnicy! Ci pochowani na cmentarzu garnizonowym zostali wzięci do niewoli w bitwie pod Dybbøl 18 kwietnia 1864 r., chociaż do Świdnicy byli przywożeni w okresie od 23 kwietnia do 11 lipca 1864 r. Byli to:

1. Ole Andersen – starszy kapral 6. kompanii 2. Pułku Piechoty. Urodził się 14.06.1837 r. w Tinghusene (parafia Myrrum, hrabstwo Frederiksborg). Syn Insiders Andersa Olsena i Else Marie Jensdatter. W 1858 r. ożenił się z Anne Kirstine Nielsdatter, z którą miał dwoje dzieci. Został ranny w bitwie pod Dybbøl 18 kwietnia 1864 r. Do Świdnicy przybył 1 maja tego roku. Wskutek odniesionych ran zmarł 6 maja i pochowany został 9 maja na cmentarzu garnizonowym.

2. Hans Jensen – szeregowy 6. kompanii 16. Pułku Piechoty. Urodził się 6.03.1830 r. w Stige (parafia Lumby, hrabstwo Odense). Syn Jensa Jensena i Anne Pedersdatter. Do Świdnicy przybył 25 kwietnia. Zmarł na tyfus 19 maja, pochowany 23 maja 1864 r.

3. Andreas Christensen – szeregowiec 6. kompanii 2. Pułku Piechoty. Urodził się 24.03.1840 r.  w Skovhuse (parafia Esbønderup, hrabstwo Frederiksborg). Syn Christena Olsena i Gertrudy Nielsdatter. Do Świdnicy przybył z transportem 14 maja. Zmarł na tyfus 21 maja. Pochowany został 23 maja 1864 r.

4. Anders Christensen – szeregowiec 2. kompanii 22. Pułku Piechoty. Urodził się 17.03.1832 r. w Hedeås (parafia Åsted, hrabstwo Hjørring). Syn Christena Andersena i Elsy Svendsdatter. Data przybycia do Świdnicy nieznana. Zmarł na tyfus 25 sierpnia, pochowany 28 sierpnia 1864 r.

5. Peter Carstensen – szeregowiec 3. kompanii 18. Pułku Piechoty. Urodzony ok. 1832 r. w Hüllerup (parafia Handewitt, hrabstwo Flensburg). Syn Petera Carstensene i Anne Marie Nissen. Do Świdnicy przybył 17 maja. Zmarł na tyfus 22 maja, a 25 maja 1864 r. został pochowany obok swoich towarzyszy broni

6. Niels Jensen – szeregowy 4. kompanii artylerii fortecznej. Urodził się 31.05.1843 r. w Puttem (parafia Astrup, hrabstwo Hjørring). Syn Jensa Pedersena i Maren Pedersdatter. Do Świdnicy przybył 23 maja. Zmarł na tyfus 31 maja, pochowany został na cmentarzu garnizonowym 2 czerwca 1864 r.

7. Christen Christiansen – szeregowy 6. kompanii 22. Pułku Piechoty. Urodził się w Blans (parafia Ullerup, hrabstwo Sønderborg). Brak dokładnej daty i imion rodziców. Do Świdnicy przybył 11 lipca. Zmarł na tyfus 22 lipca, pochowany został 24 lipca 1864 r.


Oprócz skanów wspomnianych wcześniej dokumentów, w archiwach udało się także odnaleźć kiepskiej jakości zdjęcie jednego z nagrobków, należącego Andreasa Christensena, wykonane w 1933 r. Dzięki tej fotografii oraz zachowanemu projektowi nagrobków wiadomo, jak one wyglądały.

Zdjęcie to nie ułatwiło identyfikacji miejsca pochowania kwatery duńskich żołnierzy. Rozwiązanie tej kwestii przyniosła dopiero inna fotografia wykonana prawdopodobnie w 1933 r. Została ona zamieszczona w książce Hectora Boecka „Danske Mindesmærker og Krigergrave i Sønderjylland”, wydanej w Kopenhadze w 1940 r. Na zdjęciu widać dokładnie miejsce pochówku siedmiu żołnierzy. Miejsce, które wobec szczęśliwie zachowanego, a widocznego na tym zdjęciu pomnika oraz rosnących do dziś, a widocznych także na zdjęciu drzew, bez problemu udało się zidentyfikować! Porównanie starej fotografii i współczesnego zdjęcia tego miejsca, pozwala precyzyjnie określić kwatery siedmiu pochówków duńskich żołnierzy, których nagrobki zniszczono za przyzwoleniem komunistycznych władz Świdnicy po 1945 r.

Ponieważ groby tworzyły usypane kopce ziemi, łatwo je było splantować. Trudno natomiast stwierdzić, co stało się z niewielkimi marmurowymi tablicami ze złotymi napisami. Być może zostały wywiezione na wysypisko, ale równie dobrze mogą znajdować się gdzieś w pobliżu grobów, w jakimś zagłębieniu terenu, przysypane ziemią i czekające na przypadkowe odkrycie tak, jak to miało miejsce w wypadku wspomnianych już nagrobków, odkrytych w 1994 r.


Zidentyfikowanie dokładnego miejsca pochówku duńskich jeńców na terenie dawnego cmentarza garnizonowego, to pierwszy udokumentowany tak wyraźnie w źródłach i w terenie przypadek na tej nekropolii. Pozostaje pytanie, co z tą wiedzą można teraz zrobić, a raczej co jest możliwe do zrobienia. Przede wszystkim należy uznać raczej z całą pewnością, że szczątki duńskich żołnierzy nadal spoczywają w miejscu ich pochówku. Wniosek taki należy wysnuć z prostego założenia. Duńczycy raczej nie ekshumowali tych szczątków, skoro jeszcze w 1943 r. prowadzili korespondencję ze świdnicką komendanturą w sprawie opieki nad grobami. Ekshumacji nie przeprowadzili także Polacy po 1945 r., w każdym razie nie ma żadnych informacji na ten temat. Zresztą biorąc pod uwagę, w jaki sposób „odniemczano” Świdnicę, niszcząc nawet cmentarz wojskowy, z pewnością nikt nie zawracał sobie głowy jakimiś ekshumacjami „niemieckich” – w mniemaniu władz, szczątków.

Raczej nie zanosi się na to, aby na terenie dawnego cmentarza garnizonowego w Świdnicy przeprowadzić w najbliższym czasie jakieś kompleksowe badania terenowe i spróbować chociażby odnaleźć – być może ukryte jeszcze pod ziemią – nagrobki. Wymagałoby to zapewne niemałych nakładów finansowych.  Z drugiej strony wydaje się celowe odtworzenie kwater żołnierskich lub oznaczenie miejsca pochówku duńskich żołnierzy i przywrócenie ich, pamięci potomnych. Takie stanowisko reprezentują m.in. autorzy tego artykułu, którzy współpracując z Fundacją „Idea” ze Świdnicy, powołaną do utrwalania dziedzictwa kulturowego i historii miasta, chcą zainteresować tym tematem duńskie media i organizacje społeczne oraz ambasadę Danii w Polsce. Być może nagłośnienie tematu sprawi, że uda się przywrócić szczątkom duńskich żołnierzy, godny pochówek.

Andrzej Dobkiewicz, Sobiesław Nowotny

3 LIKES

2 komentarze

  1. GCLUB GCLUB 18 kwietnia 2019

    Great post. I was checking constantly this blog and I’m impressed!
    Extremely helpful information specially the last part 🙂 I
    care for such info a lot. I was looking for this certain info for a very long time.
    Thank you and good luck.

    • Andrzej Dobkiewicz Andrzej Dobkiewicz 19 kwietnia 2019

      Thank you for opinion. I am glad that the portal pleases and is helpful. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.