Press "Enter" to skip to content

Kolejne odkrycie w Świdnicy

Spread the love

Gdziekolwiek w centrum Świdnicy odbywają się jakieś roboty ziemne, niemal pewnym jest, że natrafi się na relikty przeszłości. Nie inaczej jest w trakcie trwającego remontu alei Niepodległości.

Spod ziemi wyłoniła się podziemna struktura

Pisaliśmy już (czytaj tutaj: Odkrycie na Niepodległości i Bruk dla Kościoła Pokoju) o  odkrytej XIX-wiecznej warstwie starego bruku, pod obecną nawierzchnią z kostki granitowej. To jednak nie koniec odkryć. Podczas trwających prac znajdowane są ułamki ceramiki i fragmenty kości. Te ostatnie mogą pochodzić z splantowanego cmentarza św. Mikołaja, który znajdował się niegdyś w miejscu późniejszego ogrodu Rentierów (obecnie plac 1000-lecia Państwa Polskiego).

Ciekawym odkryciem było natrafienie na murowany kanał dawnej Młynówki, tuż przed wejściem do kościoła pw. św. Krzyża i obok budynku dawnego młyna. Młynówka ta, która posiadała zapomnianą dziś nazwę Waltzbach (tłum. Toczący Potok – ze względu na dość wartki strumień wody, jaki toczyła) w bezpośrednim sąsiedztwie młyna i pod nim została wprowadzona w kanał wymurowany z kamienia jeszcze w średniowieczu, o czym świadczy gotyckie sklepienie. W niektórych miejscach widoczne są uzupełnienia z cegły barokowej i nowożytnej. Dno kanału jest płaskie i prawdopodobnie także murowane, chociaż obecnie pokrywa go gruba warstwa szlamu i mułu. Kanał nie będzie eksplorowany, a szkoda! Przez wiele stuleci Młynówka była otwarta (nie przykryta) na znacznej swojej długości. Sporo więc drobnych okruchów historii mogło do niej wpaść, począwszy od monet, przez odłamki ceramiki czy inne drobiazgi. Oba wloty odkrytego kanału – od strony młyna i od strony ulicy Westerplatte zostaną zamurowane.

Fragment planu widokowego Świdnicy z 1623 roku z zaznaczoną na niebiesko Młynówką. Na czerwono zaznaczono skrzyżowanie „piętrowe” dwóch młynówek, na żółto pierwotne położenie młyna i jego późniejszą lokalizację („M”). Kolekcja: Muzeum Dawnego Kupiectwa

Młynówka, która niegdyś płynęła tym kanałem, swój bieg rozpoczynała na terenie obecnego parku Centralnego, następnie przez teren dawnej łaźni miejskiej, wzdłuż ulicy Garbarskiej, a następnie przecinała ulicę Westerplatte, dalej płynęła wzdłuż ulicy Równej aż do skrzyżowania z obecną ulicą Mieszka I. Ciekawostką jest, że w tym miejscu Młynówka krzyżowała się w osobnych kanałach (jeden nad drugim) z inną młynówką tzw. Fischergraben (Młynówką Rybacką) płynącą z tzw. Schederteich w obecnym parku Centralnym i zasilającym Młyn na Błoniach oraz zlokalizowany nieco wcześniej (przy obecnej ulicy Westerplatte) Młyn Olejowy.

Dalej Młynówka rozdzielała się na dwie odnogi, które wpadały do rzeki Bystrzyca, pomiędzy mostem w ciągu ulicy Wodnej i kładką dla pieszych w osi ulicy Okrężnej.

Młynówka na pocz. XX wieku płynęła ulicą Garbarską w otwartym korycie

Ciekawostką jest, że w różnych okresach czasu wspomniana Młynówka na pewnych odcinkach płynęła na powierzchni lub z czasem była przykrywana. Dobrze widać to na prezentowanym fragmencie mapy z 1908 roku. Początkowo Młynówka płynęła na terenie obecnego parku Centralnego na powierzchni, wzdłuż potoku Witoszowskiego aż do budynku dawnej łaźni miejskiej. Ten odcinek został ukryty pod ziemią w kręgach betonowych dopiero po 1945 roku. Na powierzchnię Młynówka wypływała dopiero na ulicy Garbarskiej i ciągnęła się aż do dawnego Młyna Szpitalnego u zbiegu ulic Garbarskiej i Westerplatte, z niewielką częścią zasłoniętego koryta w osi obecnej ulicy Jana Matejki (dawna Scheder-Strasse). Już w latach powojennych kanał był w tym miejscu częściowo przykryty płytami betonowymi, a częściowo deskami, zanim całkowicie zniknął pod nawierzchnią asfaltową. Przed Młynem Szpitalnym Młynówka wpadała w odkryty właśnie kanał i na powierzchnię wypływała dopiero na ulicy Równej. Tu częściowo została zakryta około 1901 roku, a związane to było z planowaną inwestycją budowy obecnego gmachu II Liceum Ogólnokształcącego. 15 listopada 1900 roku specjalna komisja miejska zbadała teren po dawnym Forcie Wodnym i wyraziła zgodę na budowę szkoły i hali sportowej przy ulicy Równej, pod warunkiem właśnie ukrycia części Młynówki, co też zostało wykonane na odcinku od ulicy Westerplatte do ulicy Zygmuntowskiej. Wykorzystano do tego celu płyty betonowe oparte na stalowych dwuteownikach, jedynie u zbiegu Równej i Westerplatte niewielki odcinek Młynówki był zakryty grubymi deskami. W późniejszym czasie przykryto także jej koryto od ulicy Zygmuntowskiej do ulicy Mieszka I i dalej, chociaż jeszcze po 1945 roku ten odcinek był odkryty, a do posesji i zakładu ZEM prowadziły niewielkie mostki.

Z przebiegiem Młynówki wzdłuż ulicy Równej związana jest też ciekawostka dotycząca najstarszych polskich nazw topograficznych na terenie miasta. Właśnie ze względu na rów, w jakim płynęła wzdłuż obecnej ulicy Równej nasza Młynówka, w spisie czynszów z 1335 roku określono to miejsce jako Row.

Fragment mapy Świdnicy z ok. 1908 roku. Na czerwono zaznaczono Młynówkę, która częściowo płynęła wówczas na powierzchni a częściowo w kanałach

Warto także przy okazji wspomnieć o młynie, przy którym odkryto wspomniany kanał. Nazywany był Młynem Szpitalnym lub Miejskim. Wspominany był  już w okresie XIII wieku. Był między innymi własnością krzyżowców z czerwoną gwiazdą – kilkakrotnie był niszczony i odbudowywany. Co ciekawego, pierwotnie znajdował się po drugiej stronie Młynówki, mniej więcej w okolicach obecnej alei Niepodległości i budynku, gdzie mieści się Urząd Miar i Wag. Był też przez wiele dziesiątków lat jednym z dwóch największych świdnickich młynów, o czym świadczy wielkość płaconego w średniowieczu czynszu. Spośród istniejących w II połowie XIV wieku dziewięciu młynów ten w Kraszowicach płacił 36 grzywien, tzw. Nowy Młyn 48 grzywien, młyn pod Winnicą 24 grzywny, Młyn Szpitalny 48 grzywien, młyn Gebura 20 grzywien, młyn w Kleczkowie 40, Młyn Siostrzany 24 grzywny, młyn stojący przy drodze do Pszenna w pobliżu mostu (późniejszy młyn Styriusa) 24 grzywny i młyn mieszczański czy też folusz 24 grzywny.

Bodaj najbardziej dramatyczne wydarzenia w historii tego młyna miały miejsce podczas wojny trzydziestoletniej (1618-1648). Wydarzenia te opisuje Heinrich Schubert w swoich Szkicach z historii miasta Świdnicy.

Młyn Szpitalny, który spłonął 4 lipca 1633 r. w czasie oblegania przez Wallensteina garnizonu świdnickiego złożonego z jednostek sasko-brandenburskich, kiedy to przy okazji zniszczeniu uległy wielkie zapasy mąki i zboża, został w 1634 r. odbudowany, a aby umożliwić realizację tego zamierzenia zważywszy na wyczerpany budżet miasta, każdy z niewielu pozostałych przy życiu mieszczan musiał zapłacić na budowę po pół talara. Lecz gdy w 1747 r. Fryderyk Wielki rozpoczął budowę twierdzy świdnickiej, wówczas młyn, który pierwotnie stał po lewej stronie Młynówki tuż przy murach miejskich, musiał zostać zburzony. Za sprawą ugody zawartej w 1749 r. między radą miejską a komturem, został on odbudowany na terenie ogrodu komtura, tam gdzie stoi do dnia dzisiejszego. Ugoda przewidywała, iż tutejsza komandoria krzyżowców otrzyma w zamian za miejsce pod budowę tej samej wielkości ogród położony przy ulicy Niedźwiedziej (obecnie Piekarska).

Młyn Szpitalny w latach 30. XX wieku

W późniejszych wiekach dość często zmieniali się właściciele młyna. W 1843 r. przeszedł w ręce rodziny Unverricht, która uczyniła z niego zakład spełniający wszelkie współczesne standardy nowoczesności. Kolejnymi właścicielami wywodzącymi się z tej przedsiębiorczej rodziny byli: Johann Gottlob Unverricht (1843 r.), Christiane Unverricht, z domu Batzdorf (1871 r.), Gustav Unverricht (1871 r.), Anna Unverricht, wdowa po Gustavie, zaś od 1896 r. Gustav Unverricht. Ten ostatni wykupił młyn wraz z otaczającą go parcelą od reszty członków swej rodziny za sumę 40.000 marek. Dzięki posagowi żony, córki mistrza garbarskiego Haucka i prywatnemu majątkowi mógł wyposażyć młyn w najnowocześniejsze maszyny swych czasów, przestawiając jego pracę najpierw na napęd parowy, zaś następnie elektryczny w oparciu o dwa silniki elektryczne (mimo to często posługiwano się dodatkowo siłą wody z młynówki biegnącej od ulicy Garbarskiej). W 1919 r. roczne obroty jego firmy, która pod koniec I wojny światowej zatrudniała komiwojażera, kantorzystkę, księgowego i 10 pracowników, oceniano na 200 000 marek. Nic dziwnego, iż właściciel świdnickiego młyna mógł inwestować spore sumy w zakup nowych zakładów i w modernizację świdnickiej placówki. Jeszcze w 1917 r. zakupił on młyn w Ujeździe Górnym. Założył tam wespół z poprzednim właścicielem tegoż młyna spółkę o nazwie Voigt & Unverricht. W 1926 r. ze względu na złą koniunkturę na rynku wycofał się z tego przedsięwzięcia. W 1925 r. dokonał kolejnej modernizacji świdnickiego Młyna Szpitalnego przeznaczając na ten cel 100.000 marek. Wartość urządzeń tego zakładu oceniano w tym czasie na 180000 marek, co czyniło go jednym z przodujących w całym powiecie świdnickim. W 1935 r. Gustav Unverricht z uwagi na swój wiek przyjął do spółki swego syna Herberta i swego zięcia dr. Ernsta Raeschke.

Galeria zdjęć odkrytego kanału (kliknij aby powiększyć)

Oprócz usług dla ludności związanych z posiadaniem Młyna Szpitalnego, zajmowała się ona sprzedażą mąki, zboża i paszy. Wartość składu tej firmy oceniano w latach 30. XX wieku na 30.000 marek. W tym czasie zatrudniano tu 14 pracowników. W 1936 r. Gustav Unverricht zrezygnował z dalszej działalności. Jego syn i zięć zawiązali otwartą spółkę handlową, kontynuując dzieło swego poprzednika. Młyn Szpitalny pozostawał w rękach rodziny Unverricht do maja 1945 r. Po wojnie przez wiele lat funkcjonował jako Młyn w Świdnicy. Obecnie od wielu lat nieużytkowany, ulega stopniowej dekapitalizacji.

Andrzej Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny

(Fundacja IDEA)

Foto współczesne: Leszek Krawiec & Andrzej Dobkiewicz

24 LIKES

3 komentarze

  1. Stanisław Zabielski Stanisław Zabielski 2 lipca 2021

    Pamiętam, że kanał potoku Młynówka na ul. Garbarskiej był przykryty miejscami płytami betonowymi, miejscami deskami drewnianymi. U wlotu na ul. Równą koło obecnego przystanku też był zakryty deskami. Za skrzyżowaniem z ul. Zygmuntowską kanał Młynówki był odkryty, poprzedzielany mostkami do posesji. Dalej biegł wzdłuż ogrodzenia zakładu ZEM i wpadał do Bystrzycy koło dawnej drewnianej kładki.
    Pamiętam też ten potok wzdłuż ul. Mieszka przy ogrodzeniu zakładu energetycznego i liceum ogólnokształcącego, biegnący później przez teren dawnej rzeźni w kierunku dawnej oczyszczalni ścieków i trochę dalej wpadający do Bystrzycy.

    • Andrzej Dobkiewicz Andrzej Dobkiewicz Post author | 2 lipca 2021

      Dziękujemy za informacje 🙂

  2. Andrzej Dobkiewicz Andrzej Dobkiewicz Post author | 4 lipca 2021

    Od Pana Zdzisława Końskiego otrzymaliśmy obszerny komentarz do powyższego artykułu, który przytaczamy w całości, serdecznie dziękując za opisanie zapamiętanych przez Pana szczegółów.
    Pozdrawiamy – Redakcja

    Pamiętam, że w latach 50 i 60 ubiegłego rzeka Młynówka od ul. Równej rozdzielała się, część wpadła do Bystrzycy przed jazem, druga część płynęła wzdłuż ul. Mieszka do ul. Rzeźniczej, na podwórkach nowych bloków przy ul. Wrocławskiej (bloki od ul. Rzeźniczej do ul. Wodnej). Był tam (na zapleczu nowej zabudowy) też budynek koloru piaskowego, żółtego, dużo rodzin cygańskich tam mieszkało – jest do czasów obecnych. Młynówka płynęła wzdłuż hal rzeźni, skręcała do ul. Wrocławskiej. Na wysokości ul. Siennej przepływała pod ul. Wrocławską, wzdłuż boiska nieistniejącej już SP 4, wzdłuż ogródków (dwóch sąsiadów hodowało nutrie) częściowo wpływała do stawu hodowlanego (karpie), dalej wzdłuż grobli stawu do domu (prawdopodobnie była tam karczmą, był artykuł poświęcony temu miejscu) wzdłuż polnej drogi, to ul. Komunalna, do oczyszczalni ścieków „filtry” i do Bystrzycy. Ja pamiętam jako czysty ciek, w rzeczce żyły ślimaki wodne i pijawki, ponadto hodowcy nutrii też pobierali wodę z Młynówki. Być może czasami jakieś zanieczyszczenia się pojawiały. Pamiętam też jak w 1961 lub 1962 i w 1968 była powódź to Młynówka też wylała. Ogródki działkowe przy ul. Siennej (aktualnie istnieją) zostały zalane, moi rodzice mieli tam działkę dlatego pamiętam. Pamiętam też jak służby miejskie czyściły z mułu i pogłębiały rzeczkę na odcinku od rzeźni do stawu hodowlanego. Pracownicy ubrani w uniformy gumowe, zabezpieczenia przed zmoczeniem do pasa, narzędzia mieli takie same lub podobne do ekip czyszczących studzienki deszczowe na ulicach. Przypuszczam, że od ul. Równej też rzeczka była oczyszczana. Na ul. Komunalnej, ok. 300 m od ul. Wrocławskiej (blisko wspomnianej karczmy), naprzeciw zabudowań ogrodnika Jerzyka była spora polana przy Młynówce. Rokrocznie, w końcu lat 50 i na początku 60 ubiegłego wieku, biwakowała tam grupa Cyganów, 6 lub 7 wozów koloru żółtego. Do tej rzeczki również oczyszczoną wodę zrzucały „filtry” i rzeczka płynęła dalej do Bystrzycy. W tym miejscu również do Młynówki, za „filtrami”, przed mostkiem na ul. Komunalnej wpadał strumień (teraz Wapienniczka) biorący początek chyba w okolicach działek przy ul. Łukasińskiego lub nawet z okolic parku przy ul. Sikorskiego, w latach 50 i 60 był koloru żółtego (chyba jakieś), nawet krowy z PGR- u przepędzane na wypas na poligon wojskowy nie chciały pić. Poligonu już nie ma, działek również, jest droga Esperantystów, na miejscu dawnej wartowni jest hotel Esperanto, strumień wypływa z kanałów u stóp hotelu i zmierza w kierunku dawnego PGR-u, którego też już nie ma i skręca w kierunku Młynówki i Bystrzycy. Tak było jak pamiętam ok. 50 – 60 lat temu. Prawdopodobnie po wybudowaniu oczyszczalni ścieków pod Sulisławicami, likwidacji oczyszczalni – „filtrów” przy ul. Komunalnej, zniknął również staw hodowlany, stąd też Młynówka utraciła swoje znaczenie, jest to chyba zwykły ciek, przynajmniej na odcinku od ul. Równej do ujścia do Bystrzycy.
    Pamiętam też rzeczkę, Młynówkę Kleczkowską, przy ul. Wodnej, przy fabryce „Renifer” był jaz, spiętrzał wodę Bystrzycy, która dawała początek Młynówce Kleczkowskiej. Płynęła pod ul. Kopernika, koło Ośrodka Zdrowia ŚFUP-u ( adoptowana duża willa) i basenu ppoż. (dzieci z okolic kąpały się w basenie, też sporadycznie tam z kolegami zachodziliśmy) dalej do ŚFUP-u, część rzeczki otwarta, część zakryta. Za ŚFUP-em (teraz jest tam parking, naprzeciw biurowca) były działki pracownicze pracowników ŚFUP-u, rodzice też mieli tam mała działkę, do rzeczki było ok. 100 m więc rodzice pracowali na działkach a dzieci bawiły się często przy rzeczce. Poziom wody był niski, chyba dwa razy w tygodniu otwierano jaz przy „Reniferze” i wtedy poziom był wysoki, prąd wartki. Dalej płynęła zapleczem Spółdzielni „Metalowiec” lub „Siła” (dobrze nie pamiętam), dalej do dużego młyna na ul. Wrocławskiej. Na zapleczu młyna był chyba jaz spiętrzający wodę. Pamiętam jak nieraz samoloty wylądowały na lotnisku to biegliśmy przez most żelazny i na skróty koło młyna do lotniska i spotykała nas niespodzianka, bo woda była wysoka i trzeba było wracać i biegiem do drogi gruntowej prowadzącej na lotnisko ok. 100 m dalej w kierunku ul. Częstochowskiej, przez mostek i na lotnisko. Młynówka płynęła następnie do drugiego młyna tuż koło ogrodnika Bocka, (rodzice kupowali w tym młynie mąkę) pod jezdnią trasy Świdnica- Wrocław, wzdłuż ul. Częstochowskiej w kierunku ujścia Piławy do Bystrzycy. Nie wiedzieliśmy dlaczego rzeczka istnieje i ma czasami tak wysoki poziom bo przecież młyny miały napęd elektryczny. Być może woda z rzeczki była używana do celów technologicznych w ŚFUP-ie, „Reniferze” czy też w młynach. Dawno to było, pamięć jest zawodna, być może nie wszystko dobrze zapamiętałem. Jaki jest obecnie stan Młynówki trudno powiedzieć.
    Pozdrawiam
    Zdzisław Koński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Mission News Theme by Compete Themes.