Press "Enter" to skip to content

Komunardów 14 – fikcja i historia

Szereg świdnickich kamienic ma niezwykłe, często legendarne historie. Są one głównie usytuowane w Rynku. Ale nie tylko. Zapoznajmy się z legendami i historią kamienicy znajdującej się na rogu ulic Komunardów i Księcia Bolka Świdnickiego, noszącą oficjalny adres Komunardów 14. W miejscu tym istniała przed laty gospoda (zajazd) Pod Trzema Toporami (Zu den drei Hacken).

Jak doszło do jej budowy i skąd wzięła się ta nazwa, wyjaśnić by mogła następująca historia:

Dawne zabudowania zajazdu (Zbiory: Muzeum Dawnego Kupiectwa)

Przed wielu laty w Świdnicy mieszkało trzech siłaczy. Ich moc była naprawdę niezwykła. Bez trudu podnosili wielkie kamienie, a zdarzało się też, że w Rynku, ku uciesze mieszkańców, walczyli z niedźwiedziami zamieszkującymi wtedy okoliczne lasy. Każdy z trzech siłaczy uważał się za najmocniejszego, żaden nie chciał uznać rywala za silniejszego od siebie.

Wreszcie zdecydowali się raz na zawsze rozstrzygnąć spór. Postanowili zmierzyć się w rzucie toporem na odległość. Wygrać miał ten, którego topór poleci najdalej. Za miejsce rywalizacji obrano taras na wieży ratuszowej. Siłacze mieli rzucać toporami w kierunku lasu i drogi prowadzącej ze Świdnicy do Strzegomia. Pojedynek, a było to w dzień targowy, zgromadził w Rynku wielu obserwatorów. Los sprawił, że trzy topory spadły w tym samym miejscu, u zbiegu dzisiejszych ulic Komunardów i Księcia Bolka Świdnickiego. Spór nie został więc rozstrzygnięty. Na pamiątkę tego zdarzenia zajazd, który po latach wybudowano w tym miejscu, nazwano „Pod Trzema Toporami”

Parada wojskowa na Friedrichstrasse
(Zbiory: Muzeum Dawnego Kupiectwa)

Zu den drei Hacken tłumaczyć też można jako Pod Trzema Motykami. Do tej drugiej nazwy nawiązuje historia o trzech znajomych, którzy zasłynęli z upowszechnienia uprawy ziemniaków wokół Świdnicy. O ziemniakach potrafili oni rozmawiać godzinami w zajeździe przed Bramą Strzegomską. A że do obróbki roślin używano motyk, więc zajazd ten zaczęto z czasem nazywać Pod Trzema Motykami. Według legendy w ścianie kamienicy zamurowano kronikę, w której zanotowano tę historię (o czym autor dowiedział się od Tomasza Grudzińskiego).

Faktem bezspornym jest, że karczma w tym miejscu istniała już w XVIII wieku. W 1905 roku wzniesiono tu zajazd i hotel Maxa Kaspera.

Jak pisze Tomasz Grudzińskiw swojej książce Między twierdzą a wolnym miastem. Obraz życia miejskiego Świdnicy w latach 1815-1870 – Biesiadującym do posiłków przygrywała kapela wojskowa. Melomani gromadzili się dla specjalnie urządzanych koncertów abonamentowych wygrywanych pod batutą miejskiego muzyka. Gospoda oferowała także wypoczynek na świeżym powietrzu w ogródku piwnym .

Litografia ukazująca grupy mężczyzn raczących się piwem w zajeździe i hotelu Pod Trzema Motykami (Zbiory Tomasza Grudzińskiego)

Po częściowej rozbiórce umocnień twierdzy świdnickiej, zapoczątkowanej w kwietniu 1867 r., przystąpiono do wytyczania nowych ulic i kwartałów mieszkalnych. Często czyniono to z ogromnym rozmachem Na wolnych przestrzeniach (np. obecne ulice Komunardów, Jagiellońska, Księcia Bolka Świdnickiego) w szybkim tempie zaczęto wznosić kamienice. Rozpoczęto je budować już pod koniec XIX wieku, ale większość z nich powstała na początku XX wieku. Zdarza się, że informacje o dacie oddania budynku do użytku widnieją na jego elewacji. Tak więc, przykładowo, pomiędzy II a III piętrem kamienicy przy ulicy Komunardów 14 do dziś znajduje się uszkodzony kartusz z datą 1905, a przy ulicy Księcia Bolka Świdnickiego 2 odnajdziemy rok 1907.

Jednym z powodów szybkiego wznoszenia nowych kamienic był znaczny przyrost liczby ludności w mieście, czemu sprzyjała korzystna koniunktura gospodarcza na przełomie XIX i XX wieku. Właściciele wynajmowali mieszkania, pobierając za to czynsz od lokatorów. Im piękniejsza i okazalsza była kamienica, tym chętniej zamieszkiwali w niej mieszkania ludzie bogaci, należący do ówczesnego establishmentu. Dlatego zasobni inwestorzy stawiali przed architektami nieraz bardzo wygórowane wymagania, oczekując od nich niepowtarzalnych kształtów budynków, wyeksponowania zdobień, ich mnogości oraz wielości form architektonicznych. Kamienice wznoszone w tym czasie nie były budowlami stricte secesyjnymi, najczęściej cechy tego stylu ujawniały się w dekoracji fasad. Jednak są one do dziś wspaniałymi ozdobami Świdnicy i stanowią swoistą dokumentację zamożności miasta, jego tradycji i historii.

Trójpolowa pocztówka z lat 1925-1930 przedstawia budynek, w którym znajdował się lokal i dwie sale restauracyjno-barowe
(Zbiory: Muzeum Dawnego Kupiectwa)

Niestety, podczas kryzysu lat 20. i 30. XX wieku wiele kamienic pozbawiono detali i posiadają obecnie uboższe niż dawniej elewacje.

Kamienicę przy ulicy Komunardów 14 zbudowano z wielkim rozmachem i bogactwem dekoracji elewacyjnych. Nic dziwnego, znajdowała się ona bowiem przy ważnej arterii łączącej stare, przeludnione śródmieście z młodą dzielnicą willową, jaka powstała wzdłuż szosy wiodącej do Strzegomia. Ze względu na szerokość ulicy Komunardów (dawniej Friedrichstrasse), odbywały się tam często defilady.

Przed wojną budynek główny, jak i jego zaplecze (w którego skład wchodziły wozownia, stajnia oraz magazyny) zajmował zajazd. Od końca 1952 r. przez kilkadziesiąt lat funkcjonował tu hotel robotniczy Zakładów Wytwórczych Aparatury Precyzyjnej. Na parterze miała swą siedzibę biblioteka zakładowa i stołówka milicyjna zwana „konsumami”. W podwórku mieściły się  pomieszczenia, w których hodowano bydło na potrzeby stołówki milicyjnej. Pastwiskiem dla tego bydła były łąki, gdzie obecnie znajdują się Tesco i stacja benzynowa. Obecnie budynek pełni funkcję mieszkalno-usługową.

Stanisław Bielawski

14 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.