Press "Enter" to skip to content

Koncern AEG

W 1943 r. została utworzona na terenie Świebodzic filia niemieckiego koncernu AEG (Algemeine Elektricitats Gesselchaft), w której setki więźniów realizowało zapotrzebowanie frontowe III Rzeszy. Firma posadowiona została na terenie dawnej przędzalni należącej do Hermanna Teichgraebera przy ul. Strzegomskiej (po wojnie Zakłady Przemysłu Lniarskiego „Silena”). W tej sprawie zachował się nawet raport, sporządzony w dniu 22 października 1943 r. przez Inspekcję Zbrojeniową z Wrocławia, w którym czytamy, że: „firma AEG z Berlina ma przenieść do fabryki Teichgreabera w Świebodzicach produkcję komponentów zbrojeniowych. W związku z tym zatrudnieni do tej pory w przędzalni Teichgreabera pracownicy w liczbie 500 osób zostaną automatycznie przeniesieni do AEG, a kolejne 100 osób ma znaleźć zatrudnienie w zakładzie NKF-Hodermann (w Pełcznicy – przyp. RW). Przędzalnia w Świebodzicach miała zostać zamknięta, jednak, że otrzymuje ona nadal zamówienia, zdecydowano o jej przeniesieniu do miejscowości Skarbków koło Mirska”.

Decyzja o utworzeniu na terenie naszego miasta oddziału AEG przyczyniła się do znacznej alokacji przemysłu zbrojeniowego w tych okolicach. Przy pomocy sprowadzonych tutaj robotników przymusowych, głównie Polaków, Żydów, obywateli francuskich, belgijskich, włoskich oraz czeskich, rozpoczęto demontaż wszystkich maszyn przędzalniczych w dawnej fabryce Teichgreabera. Po dokonanej rozbiórce maszyny te przetransportowano do najbliższych miejscowości w okolicach Świebodzic, m.in. Cierni, Pełcznicy, Chwaliszowa, Dobromierza, Szymanowa, Olszan, Komorowa, Stanowic, Słotwiny – i tutaj skrzętnie ukryto. Po zdemontowaniu parku maszynowego hitlerowcy rozpoczęli „przeróbkę” przędzalni na potrzeby własnej produkcji wojskowej. Niedługo potem zarząd koncernu AEG urządził na terenie fabryki własne laboratoria i linie produkcyjne. Produkcja objęła przede wszystkim osprzęt lotniczy oraz drobne wyposażenie do łodzi podwodnych, a zatrudniona przy niej załoga wywodziła się głównie z Żydów pochodzących z terenów Czech, Węgier i Śląska. Z dokumentów wynika, że w maju 1944 r. pracowało już tutaj 1452 więźniów. Pod koniec sierpnia 1944 r. na terenie Świebodzic utworzono także obóz pracy dla kobiet (FAL „Freiburg”), do którego trafiło 1000 Żydówek z getta łódzkiego (500 polskich i 500 czeskich). Wykorzystano je wówczas do pracy w zakładach Hildebrand und Frey produkujących amunicję oraz w wzmiankowanym już koncernie AEG (praca przy produkcji jarzeniówek do samolotów). Natomiast w styczniu 1945 r. przywieziono tu grupę 150 Żydówek węgierskich z KL Ravensbrück. Przypuszcza się, że produkcja na potrzeby wojny w fabryce AEG w Świebodzicach trwała do początków 1945 r. Po tym okresie cała produkcja przemysłowa oraz obóz pracy zostały zlikwidowane i ewakuowane. Opuszczone i zdewastowane hale produkcyjne zostały na nowo zagospodarowane pod przemysł włókienniczy dopiero po wojnie, kiedy to z końcem 1945 r. usadowiły się tu Zakłady Lniarskie „Wisła” z centralą w Kamiennej Górze.

Z zachowanych źródeł archiwalnych wiadomo nam, że 30 września 1944 r. do w Świebodzic przybyło 2 wysokich rangą oficerów niemieckich (w tym jeden był lekarzem), którzy na terenie miasta dokonali selekcji wśród więźniów tutejszego obozu. Selekcja ta polegała na wykluczeniu osób chorych i niezdolnych do pracy, którzy oznaczeni zostali symbolem U (Untauglich – niezdolny) i wywiezieni w nikomu nieznanym kierunku w celu eliminacji. Z kolei druga grupa, o symbolu T (Tauglich – zdolny), została przetransportowana dzień później (1 października 1944 r.) ciężarówkami do pobliskiego Wałbrzycha dla potrzeb nowo tworzącego się tam obozu pracy (AL. Waldenburg). Transport ze Świebodzic (pierwsza grupa w liczbie 132 mężczyzn), był pierwszym transportem jaki trafił do nowo powstałego obozu pracy w Wałbrzychu (dzielnica Gaj). Kilka dni później przywieziono tu transportem kolejowym kolejną grupę więźniów (w liczbie 433 osób) z obozu w Klecinie (niem. ZAL Klettendorf). Więźniowie ze Świebodzic i Kleciny (w sumie 565 osób) otrzymali numery obozowe od 64201 do 64765. W grupie tej przeważali głównie Żydzi z Małopolski i obszaru Górnego Śląska. Tylko niewielka grupa obywateli pochodzenia żydowskiego pochodziła z krajów Europy Zachodniej.

Do dnia dzisiejszego zachowało się kilka relacji i wspomnień byłych więźniów (pracowników filii AEG w Świebodzicach), którym udało się przetrwać trudne życie obozowe na terenie naszego miasta. Jednym z nich był Moritz Kestenberg, który po latach tak raportował swój pobyt w świebodzickim obozie pracy: „obóz AEG istniał na terenie Świebodzic od listopada 1943 r. Przez większość czasu jego funkcjonowania przebywało w nim kilkuset więźniów i tylko około 20 więźniarek, które głównie zajmowały się pomocniczymi zajęciami tj. gotowaniem czy sprzątaniem. Praca odbywała się na terenie dawnej przędzalni, która przystosowana została do produkcji zbrojeniowej prowadzonej przez AEG. Miejsce, w którym przebywaliśmy otoczone było kolczastym drutem pod napięciem elektrycznym. Straż obozowa składała się z wartowników Wehrmachtu. Wszyscy pracownicy na terenie obozu nosili cywilne ubrania, na których znajdowała się naszyta gwiazda Dawida (…) Więźniowie wykorzystywani byli do różnych robót. Było to głównie malowanie, prace elektryczne, konserwacja maszyn, kopanie rowów czy układanie nowych rur kanalizacyjnych.”

Znaczący raport pozostawił nam również inny więzień tutejszego obozu pracy, niejaki Eliezer Dowin(1927-2004), który tak wspominał swój wojenny epizod w Świebodzicach: “warunki obozowe były znośne, chociaż zawsze doskwierał mi głód. Miałem szczęście wykonywać prostą robotę polegającą na dopasowywaniu nakrętek do śrub, dlatego starałem się ją zawsze wykonywać dokładnie, aby nie zostać przeniesionym na zewnątrz fabryki do znacznie cięższych prac. Czasami udało mi się pozyskać dodatkowe kalorie, poprzez kradzież odpadków żywności przeznaczonych dla królików i psów trzymanych w obozie (…) W okresie zimowym skierowano mnie do pracy przy odśnieżaniu dachów, co przy panujących wówczas tęgich mrozach, na trwale pogorszyło mój słuch. Zgłosiłem się wówczas do obozowego lekarza, z zawodu dentysty, który przepisał mi trochę aspiryny (…) Jesienią 1944 r. dowiedziałem się o planowanym rozwiązaniu naszego obozu i przeniesieniu więźniów do obozu koncentracyjnego w Gross-Rosen. Wtedy też otrzymałem propozycję podjęcia ucieczki, jednak uznałem to przedsięwzięcie za bardzo ryzykowne, gdyż spowodowałoby to, że wielu innych współwięźniów poniosło by z tego względu surową karę.” Warto tu również wspomnieć, że w 1944 r. w tutejszym obozie pracy był przetrzymywany m.in. Jacob Hennenberg (1924-2014), który po wojnie wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie prowadził aktywną misję na rzecz upamiętnienia zagłady i ocalałych z Holokaustu Żydów. W świebodzickim obozie pracy Hennenberg przebywał do 1 października 1944 r., po czym przesiedlony został wraz z innymi więźniami do AL Waldenburg. Z ponad tysiąca mężczyzn, którzy jako więźniowie pracowali w filii AEG na terenie Świebodzic udało się przeżyć wojnę tylko nielicznym. Były to osoby, które doświadczyły w tym okresie wiele dramatów i cierpienia, a ślady ich tragedii i przeżyć utkwiły w ich pamięci na lata.

Rafał Wietrzyński

2 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.