Press "Enter" to skip to content

Konflikt z… muchami w tle

W dziejach Świdnicy na przestrzeni wieków miało miejsce wiele mniejszych czy większych konfliktów społecznych, które nierzadko przeradzały się w bardziej skrajne konfrontacje. Mieliśmy chociażby bunt piekarzy w 1311 r., wojnę o wybijane w Świdnicy półgroszki koronne o zaniżonej stopie menniczej (1520-1524), ścięcie rycerza Tausdorffa (1572) czy całą paletę konfliktów na tle religijnym, włącznie z procesami przeciwko beginkom (1362), czy paleniem na stosach Żydów (1453).

Odręczny rysunek z 1912 r. pokazujący zabudowę północnej pierzei obecnej ulicy 1 Maja

Takich konfliktów przez następne dziesiątki lat można wymieniać wiele, nie jest to jednak celem tego artykułu. Czy czasy nam bardziej współczesne były pod tym względem inne? Zdecydowanie nie, chociaż konflikty nie przybierały już tak ogólnospołecznego charakteru, a bardziej dotyczyły jednostkowych spraw, pomiędzy poszczególnymi mieszkańcami miasta. Dziś chcemy opisać jeden z takich sporów, którego przyczyną były… muchy!

Zanim jednak przejdziemy do opisu owego konfliktu, warto przedstawić pewien nieznany do tej pory rysunek, odnaleziony niedawno w archiwach. Nota bene jest to pierwsza z ciekawostek, na jaką w ostatnim czasie autorzy niniejszego szkicu natrafili wśród setek przejrzanych, archiwalnych dokumentów, podczas wykonywanych kwerend i poszukiwań.

Dom Paula Sachera z atelier fotograficznym u zbiegu ulic Marii Konopnickiej i Bohaterów Getta (Źródło: www.polska.org)

Rysunek ów sporządzony został odręcznie w 1912 r. i przedstawia fragment zabudowy północnej pierzei obecnej ulicy 1 Maja w Świdnicy, na odcinku od obecnej ulicy Folwarcznej aż do narożnego domu przy placu Świętej Małgorzaty. Rysunek ten jest niezwykle cenny, pokazuje bowiem – chociaż w mniej dokładnej formie niż zdjęcie – zabudowę ulicy na początku XX wieku. Analizując rysunek od prawej strony, widzimy zachowany do dziś narożny budynek nr 15. Zanim widoczna jest nieistniejąca już dziś gospoda „Pod Złotym Bocianem”. Historię tego budynku i sąsiednich opisaliśmy już w kilku artykułach (czytaj tutaj: Tajemnice ulicy 1 Maja (cz. I), Tajemnice ulicy 1 Maja (cz. II), Tajemnice ulicy 1 Maja (cz. III). Obecnie w tym miejscu powstaje budynek o charakterze mieszkalno usługowym „Złoty Dom” („Gold Haus”).

Za nim widoczna jest wąska kamienica (nr 11) i kolejna (nr 9). Tuż za nią jest słabo widoczny na rysunku wylot obecnej ulicy Kościelnej, a za nim okazała kamienica (nr 7), która w swojej narożnej części miała ozdoby u szczytu dachu, dziś już niezachowane. Za nią widoczne są dwa niewielkie budynki, które zostały przebudowane do stanu obecnego (kamienica nr 5). Dalej widoczna jest niezabudowana w 1912 r. parcela, na której po 1945 r. wzniesiono koszmarny w swoim wyglądzie pawilon handlowy. Widok tego fragmentu zabudowy kończy ledwo zarysowany budynek przy ulicy 1 Maja 1, przy czym niewidoczna jest jeszcze na rysunku, istniejąca obecnie niższa przybudówka „jedynki” (dom nr 3).

Dla tytułowego konfliktu z muchami w tle istotne będą dwa elementy widoczne na rysunku. Pierwszym jest przestrzeń z lewej strony ekranu. To istniejący do dziś spory teren zielony, ograniczony ulicami 1 Maja, Mennicką i Marii Konopnickiej. Jak dowiadujemy się z podpisu znajdującego się w tym miejscu, jest to ogród należący do Sachera, osoby znanej w dziejach Świdnicy. Chodzi bowiem o szanowanego i popularnego fotografa świdnickiego Paula Sachera. Posiadał on swoje atelier fotograficzne niedaleko ogrodu – w domu przy Peterstrasse 24. Budynek, który był jego własnością, zachował się do chwili obecnej, w nieco zmienionej formie, u zbiegu obecnej ulicy Marii Konopnickiej i Bohaterów Getta (nr 18).

Fragment zabudowy ulicy 1 Maja: A – ogród Paula Sachera; B – gospoda „Pod Złotym Bocianem”;
C – dom ze stajniami na parterze. Widoczne są okienka stajni wykute w 1912 r. Zdjęcie z połowy lat 30. XX wieku

Wspomniany dawny ogród Sachera po 1945 r. został zaadaptowany na Ogródek Jordanowski. Dziś pozostały po nim smutne pozostałości ogrodzenia, po urządzeniach dla dzieci nie ma już praktycznie śladu, a to co kiedyś było zielonym ogrodem, a później placem zabaw dla dzieci, dziś jest miejscem chętnie odwiedzanym przez amatorów nisko- i wysokoprocentowych trunków. Jeżeli ktoś sobie zadał w tym miejscu pytanie, dlaczego stosunkowo duży plac niemal w centrum miasta pozostał niezabudowany w latach przedwojennych, za chwilę uzyska odpowiedź. W tym miejscu trzeba się jednak przyjrzeć drugiemu elementowi, istotnemu dla toku naszej historii. Chodzi o budynek naprzeciwko ogrodu Sachera, przy obecnej ulicy 1 Maja 15, u zbiegu z ulicą Folwarczną. Został wybudowany na początku lat 80. XIX wieku przez Augusta Zeisela, z wykorzystaniem jako piwnice fragmentów podziemnych chodników z okresu twierdzy fryderycjańskiej. Stąd dość często lansowany był mylny pogląd, że był to budynek należący do garnizonu twierdzy. Bryła dwupiętrowego w swojej narożnej części budynku, praktycznie nie zmieniła swojej formy do chwili obecnej. Ale jeżeli przyjrzymy się dokładnie parterowi tego budynku zauważymy, że w porównaniu ze stanem obecnym, nie posiadał on otworów okiennych. Są jednak widoczne na parterze niewielkie okienka. I to one właśnie stały się przyczyną konfliktu z muchami w tle.

Ten sam dom współcześnie – widoczne są powiększone otwory okienne po zaadaptowaniu stajni na mieszkania

5 października 1912 r. fotograf Paul Sacher, właściciel ogrodu znajdującego się naprzeciwko wspomnianego wyżej budynku, zwrócił się pisemnie z prośbą o interwencję do prezydenta rejencji wrocławskiej na obszarze której znajdowała się Świdnica. Sacher prosi w swoim piśmie o zmianę decyzji wydanej przez urząd budowlany rejencji wrocławskiej, zezwalający na wykucie okien (widocznych na rysunku) w budynku na przeciw jego ogrodu. „Za zgodą prezydenta rejencji tego lata wybito w tym budynku liczne okna, co widoczne jest na załączonym rysunku, przedstawiającym ciąg zabudowy ulicy. Za sprawą wybicia tych okien wartość mojego ogrodu drastycznie spadła w wyniku plagi much. Pobyt i wypoczynek w ogrodzie jest w tej chwili zupełnie niemożliwy ze względu na roztaczający się smród i ogromne roje wielkich much.” – pisze w swoim piśmie Sacher. Wspomina także, że miał w swoich planach wybudowanie na tym terenie kamienicy z mieszkaniami. „Kto jednak wynajmie mieszkanie w takim smrodzie i wśród much?” – żali się Sacher, prosząc prezydenta rejencji o cofnięcie zezwolenia na wybicie okiem oraz wydanie polecenia ich zamurowania, czego miałaby dopilnować świdnicka policja.

Widok domu od strony dziedzińca

Co mają muchy i smród, które przyczyniły się do frustracji Paula Sachera z oknami w budynku naprzeciw ogrodu? Sprawcą owego zamieszania był August Hoffmann, zięć Adolfa Zeisela, który wzniósł ten budynek nieco ponad trzydzieści lat wcześniej. Od początku na I i II piętrze znajdowały się w nim pomieszczenia mieszkalne, natomiast cały parter zajmowały… stajnie. Ich pozostałości są widoczne do dziś na elewacji budynku od strony dziedzińca w postaci metalowych kółek osadzonych w murze, służących do wiązania końskich uzd. Jeszcze kilkanaście lat temu na dziedzińcu znajdowały się także kamienne koryta, służące do pojenia koni. Wykuwając okna na zewnątrz budynku, Hoffmann sprawił, że smród ze stajni i roje wielkich końskich much docierały zapewne w potwornej ilości do ogrodu Sachera. Można zadać pytanie, dlaczego przeszkadzały one Sacherowi po drugiej stronie ulicy, a nie na przykład właścicielom gospody „Pod Złotym Bocianem”, która znajdowała się tuż obok stajni. No cóż… właścicielem budynku ze stajniami oraz gospody była ta sama osoba, czyli August Hoffmann. Można się więc jedynie zastanowić, czy owe muchy i smród nie przeszkadzały gościom odwiedzającym gospodę.

Cały parter budynku zajmowały… stajnie. Ich pozostałości są widoczne do dziś na elewacji od strony dziedzińca w postaci metalowych kółek osadzonych w murze, służących do wiązania końskich uzd

Nie odnaleźliśmy odpowiedzi prezydenta rejencji wrocławskiej na pismo Sachera. Można jednak sądzić, że nie udało mu się odwołać wcześniej wydanego pozwolenia na wykucie okien w stajni. Są one widoczne jeszcze na zdjęciach z połowy lat 30. XX wieku. Jak słusznie zauważył nasz współpracownik – Paweł Mazur, jeszcze przed 1945 r. zostały wykute większe otwory okienne, prawdopodobnie podczas adaptacji stajni na parterze na mieszkania.

Nie wiemy, czy brak decyzji o zamurowaniu okien był powodem, dla którego Paul Sacher nie wybudował na terenie posiadanego przez siebie ogrodu planowanej kamienicy z mieszkaniami do wynajęcia. Faktem jest – jak już wspomniano wcześniej, że teren ten nigdy nie został zabudowany, mimo swojego dość atrakcyjnego położenia w niemal centrum miasta. Do wymienionych na początku tego artykułu konfliktów świdnickich, możemy więc dodać jako ciekawostkę kolejny – z muchami w tle.

Andrzej Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny

Fundacja IDEA

10 LIKES

2 komentarze

  1. Paweł Mazur Paweł Mazur 7 września 2020

    Duże okna na parterze są przedwojenne. Widać je na serii zdjęć lotniczych z 1938r. Adaptacja na mieszkania musiała nastąpić pomiędzy rokiem 1930 a 1938.

    • Andrzej Dobkiewicz Andrzej Dobkiewicz Post author | 7 września 2020

      Dziękujemy za uzupełnienie. Zapewne bardziej pod koniec lat 30. Prezentowane zdjęcie z małymi jeszcze oknami pochodzi z początku lat 30. XX wieku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.