Press "Enter" to skip to content

Kto uratuje pałac w Jakubowie?

Czy wystawienie pałacu na sprzedaż uratuje go od zagłady? 3 marca odbędzie się druga licytacja pałacu we wsi Jakubów (dawniej Jakubowice, gmina Świdnica, powiat świdnicki). Suma oszacowania wynosi 1.311.200 zł, zaś cena wywołania jest równa 2/3 sumy oszacowania i wynosi 874.133,33 zł.

Pałac w latach swojej świetności (ok. 1925 r.)

Przedmiotem licytacji (szczegóły na stronie http://komornik.swidnica.pl) – jak czytamy w ogłoszeniu – jest „działka nr 114/7 i 114/8 o łącznej pow. 1,6989 ha. Nieruchomość zabudowana jest budynkiem pałacu, budynkami mieszkalnymi, budynkami gospodarczymi i współcześnie dostawionymi wiatami, położona jest w Strefie „A” ścisłej ochrony konserwatorskiej. Teren stanowi zespół pałacowo-parkowo-ogrodowy i jest wpisany do rejestru zabytków. Dojazd do nieruchomości z drogi publicznej, w odległości 400 m od drogi Świdnica-Bystrzyca Górna i ok. 1 km od granicy miasta Świdnicy. Cały obszar ogrodzony murem kamiennym i ogrodzeniem z siatki, utwardzony, uzbrojony w urządzenia infrastruktury technicznej: energię elektryczną, sieć wodociągową i kanalizacyjną oraz telefoniczną.”

Niepozorny pałac ma niezwykle ciekawą historię, podobnie jak zresztą i sama miejscowość. Jakubów wspomniany został po raz pierwszy źródłowo stosunkowo późno, bowiem dopiero w 1369 r. Powstał na wolnym, lecz niewielkim terytorium między istniejącymi już w owym czasie wioskami Jagodnik, Makowice i Kraszowice. Założycielem wsi był prawdopodobnie człowiek o imieniu Jakob (Jakub), o którym nie wiemy nic bliższego. Niemalże od początku istnienia wsi, której areał wynosił zaledwie 94 ha, była ona obiektem zainteresowania świdnickich kupców i patrycjuszy. Jeszcze w II połowie XIV wieku stała się ona własnością znanej świdnickiej rodziny Platzmeister. Dopiero w 1407 r. wieś zakupił rycerz Nikolaus Puschke, zwany Mühlheim. Przypuszcza się, iż członkowie tej rodziny podnieśli ist­niejące we wsi sołectwo dziedziczne do rangi dóbr rycerskich. Pośród kolejnych właścicieli wsi odnajdujemy takie rodziny jak: von Czettritz und Neuhaus (I poł. XV w.), von Peterswalde (1457 r.), von Kuhl, von Seidlitz (przełom XVI i XVII w.).

Pałac w Jakubowie

W okresie średniowiecza zawiązały się liczne stosunki zależności między Jakubowicami i Świdnicą; mieszkańcy tej wsi podlegali pod parafię św. Stanisława i św. Wacława, w pobliskim mieście musieli nabywać liczne towary, co związane było z przymusem wynikającym z prawa mili i prawa szrotu, nie wolno im było rów­nież nabywać niektórych towarów (w tym chleba i mięsa) od Żydów i handlarzy-domokrążców.

W okresie reformacji właściciele majątku – w owym czasie członkowie rodziny von Seidlitz, a wraz z nimi cała ludność wsi – przyjęli naukę Marcina Lutra. Podobnie jak w przypad­ku Jagodnika, mieszkańcom Jakubowic przydzielono w Świdnicy kościół pw. Św. Ducha, sto­jący niegdyś za mostem na Bystrzycy, przy obecnej ul. Westerplatte. Po wybudowaniu Kościoła Pokoju (1656-57) ewangelicy z Jakubowa przynależeli do świdnickiej parafii ewangelickiej. Stan taki przetrwał aż do 1945 r. Wieś uległa niemal doszczętnej zagładzie w okresie wojny trzydziestoletniej. Według relacji z 1641 r. zniszczony został tutejszy folwark, a zatem pałac wraz z zabudowaniami gospodarczymi oraz większa część wsi. Po wojnie trzydziestoletniej majątek w Jakubowie nabył członek rodziny von Sommerfeld und Falkenhayn. W później­szym czasie gospodarowały tu rodziny von Gellhorn i von Kettler. Ostatnim właścicielem wsi w okresie przedwojennym był Gotthard baron von Kettler.

Zachowane tarcze herbowe nad wejściem do pałacu (stan: lipiec 2012)

Sam pałac w Jakubowie istniał już przynajmniej w okresie wojny trzydziestoletniej (1618-1648), podczas której został zniszczony. W swej obecnej formie wzniesiony został prawdopodobnie przez Christopha Ernsta von Sommerfelda und Falkenhayna, na co wskazują informacje o odkryciu pod­czas jednego z remontów stropu drewnianego, pokrytego malaturą o wzorach identycznych do tych, które zastosowano przy ozdabianiu świdnickiego Kościoła Pokoju w połowie XVII wieku. Po 1783 r., kiedy majątek został nabyty przez  Karla Sylviusa von Gellhorn, obiekt został przebudowany. Pałac musiał od­grywać ważną rolę podczas wojen śląskich. W jego ściany wmontowane zostały na pamiątkę licz­ne austriackie i pruskie kule armatnie. Interesujące jest również, iż w okresie przedwojennym przy kładzeniu nowego wodociągu odkryto przez przypadek metalową skrzynię, stanowiącą kasę wojenną któregoś z regimentów, wypełnioną monetami. W pobliżu pałacu stała altana, a w niej stół, który przypisywano królowi Augustowi II Mocnemu. Autor wspomnień o wiosce, baron Gotthard von Kettler twierdził, iż król ten kilkakrotnie zatrzymywał się na tutejszym majątku podczas swych podróży z Drezna do Warszawy.

W 1945 r. majątek w Jakubowicach splądrowany został przez Sowietów i  prze­kształcony został w gospodarstwo aprowizacyjne dla garnizonu radzieckiego w Świdnicy. W późniejszych latach stał się siedzibą miejscowego PGR, a następnie zaadaptowano go na budynek mieszkalny. Przez długi czas pałac był prywatną własnością, jednak w ostatnich latach źle utrzymywany i od ponad piętnastu lat nie remontowany, jest w coraz gorszym stanie. Część stropów jest poważnie uszkodzona. To między innymi wynik zawalenia się części dachu w lipcu 2012 r. o czym donosił wówczas „Tygodnik Świdnicki”.

„TYGODNIK ŚWIDNICKI” NR 9/2012 (…) W nocy z soboty na niedzielę 30 czerwca na 1 lipca jego królestwo ostatecznie się zawaliło. – Usłyszałem hałas i huk – mówi Waldemar Słonina, który był bezpośrednim świadkiem zdarzenia. – Wszędzie były tylko kłęby dymu. Był środek nocy. Rano sołtys wsi Roman Towarnicki powiadomił o zdarzeniu policję. Choć patrol przyjechał szybko, nie wykazał zainteresowania. Funkcjonariusze nie sprawdzili, czy ktoś był w środku. – Takie prawdopodobieństwo niestety było, bo obiekt nie jest praktycznie zabezpieczony. Choć inspektor nadzoru budowlanego przekonuje nas, że właściciel zabezpieczył pałac, to jednak na miejscu niczego takiego nie widać. Jest tylko tablica zakazująca wstępu. Ale do budynku można wejść praktycznie z każdej strony – denerwuje się sołtys. Właściciel pałacu kupił obiekt po PGR-ze 20 lat temu. Kupił to jednak za dużo powiedziane, bo wziął go od Agencji za przysłowiową złotówkę. Stał się w ten sposób właścicielem całego kompleksu razem z ludźmi. Od tej pory w pałacu niczego nie robi. Pozwolił, by obiekt całkowicie zniszczał. Od lokatorów przyległych budynków nie bierze czynszu, bo i też nic nie robi, by mogli normalnie żyć. (…) – Ten budynek jest skazany na runięcie – nie ma z kolei wątpliwości inspektor nadzoru budowlanego Jarosław Szpeniuk, z którym rozmawialiśmy. Czy mieszkańcy okolicy się bezpieczni? Inspektor twierdzi, że tak, choć na miejscu sytuacja nie wygląda różowo. 2 metry od walącego się pałacu stoi budynek, w którym żyją 4 rodziny. Codziennie tamtędy przechodzą, codziennie bawią się tam dzieci i jeżdżą samochody. (…) – Napiszecie o tym, niech chociaż potem, gdy coś się zdarzy niedobrego, nikt nie powie, że nic nie wiedział – mówi sołtys.

Andrzej Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny

14 LIKES

2 komentarze

  1. Rorro Rorro 11 lutego 2020

    Ciekawe kiedy to samo spotka dawną szkołę specjalną przy Jagiellońskiej?

    • Andrzej Dobkiewicz Andrzej Dobkiewicz Post author | 23 lutego 2020

      Takich miejsc nawet w Świdnicy jest trochę 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.