Press "Enter" to skip to content

Najstarszy w Świebodzicach

W północnej części Świebodzic (powiat świdnicki), tuż przy wylocie w kierunku Strzegomia, znajduje się niewielki kościółek filialny pw. św. Franciszka z Asyżu. Jest to bez wątpienia najstarsza świebodzicka świątynia, która swym początkiem sięga co najmniej początków XIII stulecia.

Wnętrze kościoła pw. św. Franciszka z Asyżu

Samo usytuowanie budowli jest o tyle ciekawe, że w przeciągu kilkuset lat, pozostając niezmiennie cały czas na tym samym miejscu, co najmniej raz zmieniała ona swoje położenie. Wszystko oczywiście w wyniku uregulowań administracyjno-prawnych, które na przestrzeni kilkudziesięciu lat zmieniły administracyjne granice trzech nieopodal leżących od siebie miejscowości – Świebodzic, Pełcznicy i Cierni. W czasach obecnych świątynia św. Franciszka z Asyżu uważana jest przez mieszkańców Świebodzic za kościół znajdujący się na terenie Cierni, jednak w pierwotnych źródłach historycznych, figuruje jako świątynia pozostająca na gruntach dawnej średniowiecznej wsi Pełcznicy. Przyczyną tego stanu rzeczy był oczywiście rozwój dawnych Świebodzic (XIX/I poł. XX w.), który niejako przedzielił sąsiadujące ze sobą osady, naruszając przy tym odwieczne granice położonych obok siebie dwóch miejscowości – Cierni i Pełcznicy. Jeszcze w 1929 r., według ówczesnej mapy Świebodzic, świątynia ta figurowała – wraz z kilkoma nieopodal usytuowanymi budynkami – na obszarze osady pełcznickiej, jednak niedługo potem znalazła się w granicach sąsiadującej wsi Ciernie.

Gotyckie malowidła wewnątrz kościoła

Nie znamy początków budowy kościoła w średniowiecznej Pełcznicy. Należy jednak przyjąć, iż powstał on z inicjatywy pierwszych historycznych właścicieli tych okolic. Mogli to więc być przedstawiciele jednego z możnowładczych rodów, a być może nawet sam książę Henryk I Brodaty, który panował niepodzielnie Śląskiem w latach 1201–1238. Pierwsza wzmianka historyczna, zapisana na temat interesującej nas budowli pojawiła się pod datą 30 VIII 1228 r. Wówczas to przebywający w Lwówku Śląskim książę Henryk wystawił dokument mocą, którego przyznawał proboszczowi tutejszej parafii 2 wolne łany ziemi, a ponieważ proboszcz z powodu szczupłej prebendy opuścił tę miejscowość, książę dodał jeszcze 2 dalsze łany oraz czynsze z istniejących w tej okolicy młynów. Do książęcego nadania dla świątyni pełcznickiej dołączył również miejscowy możnowładca Imbram Gniewomirowicz – właściciel okolicznych osad oraz bliski doradca księcia Henryka Brodatego, który ze swoich dóbr przekazał na rzecz kościoła św. Fransiszka z Asyżu także 2 łany ziemi. Sama postać Imbrama jest o tyle ciekawa, że wywodził się on ze starego śląskiego rodu Ilikowiców. Warto tu wspomnieć, że w 1203 r. komes Imbram poczynił nadanie fundacyjne na rzecz strzegomskich Joannitów, nadając im przy tym jednocześnie dziesięciny z pobliskich Cierni. Jest to najwcześniejsza wzmianka dotycząca pobliskich okolic Świebodzic.

Pierwsze wzmianki historyczne o miejscowym kościółku pw. św. Franciszka z Asyżu dowodzą, że była to świątynia nadrzędna w stosunku do okolicznych osad. Mieszkańcy nieodległych wsi tj.: Cierni, Olszan czy Świebodzic, a także znajdujące się w tej okolicy niewielkie świątynie i kaplice, podporządkowane były pierwotnie kościołowi w Pełcznicy, który wiódł prym wśród tutejszych osad. Jednak taka sytuacja nie trwała zbyt długo.

Polichromia św. Krzysztofa w  mitrze książęcej (nakrycie głowy), trzymającego w prawej ręce małego Chrystusa i przekraczającego wodę.

Duży rozgłos przyniósł świątyni, a zarazem miejscowej osadzie wielki spór proboszczów, pomiędzy miejscowym  kościołem a parafią pw. św. Mikołaja w Świebodzicach. Było to w połowie XIII w. Najprawdopodobniej chodziło w nim o współzawodnictwo dwóch kościołów. 28 października 1268 r., arcybiskup salzburski –  Władysław – przyznaje kościołowi pw. św. Franciszka z Asyżu bezzwrotną pomoc finansową, a jednocześnie świątynia ta miała podlegać parafii św. Mikołaja w Świebodzicach. Spór trwał jednak nadal, a jego odgłosy docierały nawet na dwór papieski. Ostateczne rozstrzygnięcia zapadły w 1301 r. i były korzystne dla kościoła św. Mikołaja, ponieważ przyznawały mu pewne dochody, w rodzaju dziesięcin, które miały wpływać na konto proboszcza ze Świebodzic. Od tej pory pełcznicka parafia podlega świątyni pw. św. Mikołaja w Świebodzicach, stając się zarazem kościołem filialnym.

Przez kolejne stulecia nie mamy zbyt znaczących informacji o parafii pw. św. Franciszka z Asyżu. Można więc przyjąć, że w tym okresie świątynia prowadziła dość spokojny żywot. W XV wieku kościół został częściowo przebudowany ze stylu romańskiego na gotycki. Sprzed okresu przebudowy zachowało się do naszych czasów jedynie prezbiterium świątyni, które obecnie jest uważane za najstarszą część kościoła (sprzed 1352 r.) oraz tzw. korpus budowli (jej przedłużenie) datowany na 2 połowę XIV wieku. W XV stuleciu świątynia została otoczona także kamiennym murem, który stanowił dawniej rodzaj zewnętrznego obwarowania świątyni. Z tego też okresu pochodzą gotyckie maswerki (obramienia okienne) znajdujące się po zewnętrznej stronie kościoła.

W okresie reformacji świątynia została zapewne przekształcona na ośrodek protestancki (1 poł. XVI w.), skoro w dniu 2 maja 1595 r. ówczesny właściciel osady pełcznickiej – Konrad III von Hochberg (1577–1613) ustalił specjalne przepisy kościelne dla ośrodków ewangelickich w tych okolicach, w tym także dla Pełcznicy (niewykluczone, że przepisy te dotyczyły drugiej pełcznickiej świątyni, kaplicy św. Anny). Nie wiemy również jakie losy przeżywała świątynia w okresie wojen i klęsk żywiołowych, które przetaczały się przez te okolice w XVII i XVIII w. Wiadomo natomiast, że dramatycznym momentem dla tutejszego kościoła okazały się lata 30. XIX stulecia. Wówczas to, w maju 1837 r., zawaliła się wieża kościelna. W 1838 r. podjęto odbudowę zawalonej części kościoła. Jednak nadany jej ówczesny, attykowy kształt (zachowany zresztą do dziś) wcale nie przypomina wcześniejszego założenia, które od stuleci górowało nad tą okolicą.

Gotyckie sakramentarium, wykonane z piaskowca (datowane na 1352 r.)

Kolejne, istotne przebudowy obiektu oraz jego remonty miały miejsce w 1891 r., w 1969, 1992 oraz w 2007. Natomiast w 1993 oraz w 1996 parafię nawiedzały cudowne obrazy. W 1993 była to kopia Cudownego Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, a w 1996 r. kopia obrazu Matki Bożej Łaskawej z Krzeszowa.

Po zakończeniu II wojny światowej, kościółek ten przez wiele lat pozostawał zamknięty. Dopiero w 1966 r. powołano przy nim Samodzielny Ośrodek Duszpasterski. Administratorem parafii został wówczas ksiądz Stanisław Jakubowski (do 1971 r.), a po nim kolejno: ks. Daniel Dąbrowski (1971-1988), ks. Kazimierz Wojtoń (1988-1990), ks. Mieczysław Szymański (1990-2002), ks. dr. Dariusz Danielewicz (2002-2009) oraz ks. Andrzej Białek (od 2009 r.). Natomiast w dniu 3 maja 1972 r. parafia została na nowo erygowana.

W I połowie XIV stulecia zawitał w te okolice nieznany artysta, który pozostawił po sobie bardzo cenne malowidła na północnej ścianie kościoła. Kim był ów człowiek?, jak się nazywał?, skąd pochodził? oraz gdzie się nauczył malarskiego rzemiosła? Tego dziś nikt nie wie. Nie mniej pozostały po nim freski naścienne, które do dzisiaj przykuwają uwagę historyków sztuki. Większość badaczy przypuszcza, że ich autor mógł pochodzić z terenów obecnej Nadrenii lub okolic Jeziora Bodeńskiego, a na dolnośląską ziemię przybył w orszaku księżnej Agnieszki Habsburżanki, córki wpływowego Leopolda I Habsburga, która w 1338 roku poślubiła władcę świdnickiego – Bolka II Małego. Książę ten był zapewne fundatorem tutejszych malowideł, a twarz świętego jest prawdopodobnie odzwierciedleniem wizerunku i rysów samego księcia. Warto tu podkreślić, że najstarsza świątynia Świebodzic, nosząca pierwotnie wezwanie św. Krzysztofa (ewentualnie NMP), była ulubionym miejscem modlitwy i kontemplacji książęcej pary, a sam książę Bolko bywał dość częstym gościem w naszym mieście, o czym może świadczyć liczba wystawionych przez niego tu dokumentów (ponad 40 aktów prawnych). Również sam fresk przedstawiający olbrzymią postać św. Krzysztofa, patrona podróżników, kierowców i mostów, nie znalazł się w tym miejscu bez przyczyny. Świątynia ze Świebodzic w czasach średniowiecza usytuowana była nieopodal znaczącego traktu handlowego, biegnącego z północy na południe. Tutaj też znajdował się ważny bród na rzece Pełcznicy. Szlak ten co roku przemierzało setki kupców i podróżnych. Zapewne nie jeden z nich wstąpił na modlitwę w mury miejscowego kościoła, aby oddać pokłon swojemu patronowi. Zresztą w tamtych czasach panowało pewne przekonanie, które mówiło, że ten kto wybiera się w daleką podróż, a przedtem spojrzy na postać św. Krzysztofa, ten drogę będzie miał szczęśliwą i bezpieczną. Dlatego umieszczano przedstawienia postaci świętego zwykle na wprost wejścia, bardzo duże i bardzo widoczne.

Fragmenty gotyckich malowideł na ścianach świątyni

Polichromia z kościoła pw. św. Franciszka z Asyżu przedstawia św. Krzysztofa w  mitrze książęcej (nakrycie głowy), trzymającego w prawej ręce małego Chrystusa i przekraczającego wodę. Według tradycji wczesnochrześcijańskiej św. Krzysztof był olbrzymem-pustelnikiem trudniącym się przenoszeniem podróżnych przez rzekę, lub – jak chce inna legenda – żołnierzem rzymskim, który poniósł męczeńską śmierć w czasach cesarza Decjusza Trajana (połowa III w. n.e.). U stóp patrona podróżnych wyłania się z wody syrena – w czasach średniowiecza uosobienie zła. Fresk ze świebodzickiego kościoła zajmuje wysokość niemal całej ściany i namalowany został na mokrym tynku farbami rozprowadzonymi wodą (tzw. technika freskowa – al fresco).

Malowidła z miejscowego kościółka od dziesięcioleci przyciągały do naszego miasta wielu wybitnych badaczy sztuki sakralnej. Zostały one przypadkiem odkryte (na nowo!) w 1966 r. podczas prac remontowych, a ich datowanie wg historyków jest określane zazwyczaj na II ćwierćwiecze XIV wieku. Polichromie te nadają także znaczącą rangę miejscowemu kościołowi w skali całego kraju. Dzięki temu naszą świątynię odwiedziło do tej pory wielu uznanych znawców kultury i sztuki, jak na przykład prof. Akademii Krakowskiej, Józef Dutkiewicz, wybitny konserwator zabytków oraz Alicja Karłowska-Kamzowa, znakomita historyk sztuki. Ich celem była głównie konserwacja oraz analiza badawcza tego cennego zabytku.

Trzeba tu na koniec dodać, że święty Christophoros (łac. Niosący Chrystusa) to dość popularna postać na terenie Dolnego Śląska w dobie średniowiecza. Podobne wizerunki świętego możemy dziś odnaleźć m.in. w kościołach w Pieszycach, Strzegomiu,  Lubiechowej czy Świerzawie. Niektórzy badacze uważają też, że słynna wieża rycerska w Siedlęcinie (koło Jeleniej Góry), we wnętrzu, której zachowały się najstarsze w tej części Europy freski o tematyce świeckiej (związane z legendą o rycerzu Okrągłego Stołu – Lancelocie), może mieć wiele wspólnego z freskami ze świebodzickiego kościoła. Identyczne obrysy kształtów postaci, zarówno w Świebodzicach jak i w Siedlęcinie, mogą wskazywać na to, że wykonała je ręka tego samego artysty. 

Całopostaciowa płyta nagrobna z 1589 r. przedstawiająca postać szlachcianki

Podsumowując trzeba przyznać, że stare freski z kościoła pw. św. Franciszka z Asyżu, wprawdzie zachowały się do naszych czasów tylko fragmentarycznie, to są one jednak przykładem średniowiecznego malarstwa, które na obszarze naszego miasta było realizowane w dawnych czasach na wysokim europejskim poziomie. 

Poza cennymi polichromiami, godne uwagi jest także gotyckie sakramentarium, wykonane z piaskowca (datowane na 1352 r.) oraz cenna gotycka rzeźba przedstawiająca Tronującą Madonnę z Dzieciątkiem (XV w.). Na wystrój kościoła składa się także renesansowa ambona, wykonana na początku XVII stulecia oraz barokowy ołtarz główny (II poł. XVII w.), który został przeniesiony tu w połowie ubiegłego stulecia, na miejsce bardzo cennego gotyckiego tryptyku (ołtarz składający się z trzech części). Tryptyk ten należy do zbiorów wrocławskiego Muzeum Archidiecezjalnego (jest depozytem w Muzeum Narodowym we Wrocławiu) i powstał – jak sugerują niektórzy badacze – w II połowie XIV w. (prawdopodobnie w latach 1370-1380). Istotnym elementem kościoła jest tu również prezbiterium, uważane za najstarszą część świątyni, które wybudowane zostało przed 1352 r. Z kolei po zewnętrznej stronie świątyni na uwagę zasługuje całopostaciowa płyta nagrobna z 1589 r. (przedstawiająca postać szlachcianki), umieszczona w południowej ścianie kościoła.  Poza tym dwie inne płyty nagrobne znajdowały się kiedyś w podłodze w prezbiterium tutejszej świątyni. Jedna z nich datowana była na rok 1544. Ich opis przedstawił m.in. w XIX stuleciu wybitny niemiecki badacz sztuki dolnośląskiej Hans Lutsch (1854-1922).

Warto tu również wspomnieć o jeszcze jednym elemencie architektonicznym, który niegdyś znajdował się wewnątrz świątyni. Było to lektorium, oddzielające nawę od prezbiterium. Jak podaje K. Jaworski (…) był to rodzaj ściany, w której znajdowały się drzwi i ta ściana miała niejako oddzielać prezbiterium od nawy, w której znajdowali się świeccy wierni. Natomiast na lektorium znajdowało się podwyższenie, na które mogli wchodzić tylko zakonnicy, ewentualnie księża. Jest to ciekawostka, bardzo rzadko znajdująca się poza ośrodkami centralnymi, stołecznymi czy ośrodkami biskupimi. Mało jest w scenach śląskich, w ogóle w Polsce przykładów, by w tak małym kościele znajdowała się taka budowla. Świadczy to o wyjątkowości budowlanej, jak i kulturowej, jakie przez ostatnie stulecia przetaczały się przez te okolice i jakie po sobie pozostawiły ślad w mozaice architektonicznej tych okolic.

Tekst: Rafał Wietrzyński; Foto: Andrzej Dobkiewicz

10 LIKES

2 komentarze

  1. Róża Stolarczyk Róża Stolarczyk 4 maja 2020

    Brakuje dwóch informacji dodtępnych w dokumentach znajdujących się w archiwum Muzeum Archidiecezjalnego we Wrocławiu. Kościół został zamknięty w 1924 r przez administrację państwową z prostego powodu – była tak niewielka liczba katolików że nie opłacało się utrzymywać parafii. Istniała wtedy instytucja Inwentaryzatora Państwowego, którego zadaniem było zabezpieczenie cennych dzieł sztuki. Zabezpieczono wtedy takimi technikami jakie były dostępne. Tak zabezpieczono freski – kładąc na nie warstwę tynku. Freski znajdują się na całym wnętrzu pod warstwą tynku. Zachował się protokół Hansa Latscha z dokładnym ich opisem również w Muzeum Archidiecezjalnym. Przetłumaczył go w latach 90 – tych pani Wilhelmina Jankowska i był publikowany również w monografii.

    • Andrzej Dobkiewicz Andrzej Dobkiewicz Post author | 5 maja 2020

      Dziękujemy za uzupełnienie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.