Press "Enter" to skip to content

Odnaleziono XVIII-wieczne epitafia

W Bardzie odkryto zapomniane epitafia z VIII wieku, w tym uważne za zaginiony epitafium właściciela gospody, który wziął udział w jednej z „wojen piwnych”. Trafił za to nawet do więzienia.

O tym, że Dolny Śląsk skrywa w sobie mnóstwo tajemnic, wiadomo od dawna. Ale to ludziom, których pasjonuje jego historia zawdzięczamy odkrycia, dzięki którym nie tylko tereny te są atrakcyjnie turystycznie, ale tworzy się pomost pomiędzy kulturami, które egzystowały tutaj przez setki lat. Każde dolnośląskie miasto ma za sobą historię związaną z polskimi Piastami, Czechami, Austriakami i Niemcami. Warto o tym pamiętać.

– Zabytkowe epitafia zostały odkryte w Bardzie przez przypadek – mówi Tomasz Kardamon, pasjonat lokalnej historii i twórca książki „Bardo – na tropie tajemnic historii”. – Razem z Kamilem Pawłowskim z Ciepłowód postanowiliśmy sprawdzić zapomniany ogród w  samym centrum Barda. To, co tam znaleźliśmy, a co wystawało tylko czubkami z gęstych krzaków, przeszło nasze oczekiwania.

W ogrodzie odkryto całą grupę napisów upamiętniających zmarłych z okresu od II połowy XVIII w. do I połowy XIX w. Wśród nich znajduje się uważane dotąd za zaginione epitafium zmarłego w 1772 roku Franciszka Fückera, właściciela gospody „Pod Złotym Słońcem” w Bardzie, który był jednym z buntowników, jacy weszli  w spór z cystersami o… piwo.

W 1763 roku opat z Kamieńca Ząbkowickiego zarządził, by właściciele gospód w Bardzie zaopatrywali się w piwo wyłącznie z browaru klasztornego, który znajdował się w Bardzie. Dopływ gotówki miał finansować pielgrzymki. Właściciele gospód zbuntowali się jednak przeciwko temu zarządzeniu.

Sprytny opat postanowił zdusić bunt w zarodku i  kazał zamknąć w więzieniu właścicieli zbuntowanych gospód, w tym Franciszka Fücker’a. Okazało się jednak, że plan zawiódł, a karczmarze odwołali się do królewskiego rządu. Ten stanął po ich stronie i pozwolił sprowadzać piwo według uznania.

„Wojny piwne” to nic nowego. Złoty trunek przez wieki był ważnym towarem handlowym, które miało duży wpływ na bogacenie się miast. Dlatego przyczyniało się też do konfliktów. Jedną z najbardziej znanych „wojen o piwo”, jest ta, która w XIV wieku wydarzyła się we Wrocławiu. Poszło o piwo świdnickie, jedno z najlepszych w tamtym czasie w Europie, tzw. piwo marcowe. W 1380 roku książę legnicki Ruprecht wysłał w prezencie świątecznym swemu bratu, dziekanowi kapituły katedralnej, Henrykowi wóz pełen beczek z piwem świdnickim. Zrobił to wbrew zakazowi, jaki wydała wrocławska rada miejska i wywołał lawinę zdarzeń. Gdy o prezencie dowiedział się burmistrz Wrocławia, kazał zarekwirować transport. W efekcie biskup Wacław  nałożył na miasto zakaz odprawiania obrzędów, czyli interdykt. Decyzji nie zmienił nawet podczas wizyty w mieście króla czeskiego Wacława, który miał tu przyjąć hołd książąt śląskich. Król nie przywykł do takiego traktowania i w odwecie kazał uwięzić jako zakładnika opata klasztoru Marii Panny na Piasku. Sytuację uspokojono dopiero rok później po mediacjach. Mieszczanie musieli złożyć przysięgę wierności, a księża uchylić klątwę oraz zapłacić okup w wysokości 5 tysięcy marek. W zamian otrzymali przywilej sprowadzania świdnickiego piwa do miasta.

Jedno z odnalezionych epitafii

Znalezione w Bardzie epitafia będą teraz poddane konserwacji. Docelowo mają być wyeksponowane. Pasjonaci liczą, że w akcję ratowania epitafium uda im się zaangażować dolnośląskie browary rzemieślnicze, które jakby nie było są kontynuatorami tej sięgającej kilka wieków wstecz historii. Warto dodać, że historia ta związana jest właśnie z cystersami, których klasztory stały się także ośrodkami piwowarstwa. To oni rozwinęli produkcję słodu oraz użycie chmielu.

Agnieszka Dobkiewicz

3 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.