Press "Enter" to skip to content

Ostatni jeniec Hitlera

Niewiarygodna historia świdniczanina Georga Gärtnera, żołnierza niemieckiego Wehrmachtu w czasie II wojny światowej, mogłaby stać się kanwą niejednego filmu sensacyjnego.

Jego historia głośna była w latach osiemdziesiątych na zachodzie Europy i w Stanach Zjednoczonych. W Polsce i wśród świdniczan, jest praktycznie nieznana.

Georg Gärtner w mundurze Wehrmachtu w czasie wojny i przed swoim domem w Boulder, w pobliżu Denver (2009 r.)

Georg Gärtner urodził się 18 grudnia 1920 roku w Świdnicy. Jego rodzicami byli Emma i Paul Gärtner. Po ukończeniu nauki, w wieku 19 lat w został powołany do odbycia służby wojskowej w Wehrmachcie. W 1941 roku trafił do jednostki rozpoznawczej, którą wysłano w ramach Afrika Korps na pomoc Mussoliniemu w Afryce. Brał udział w walkach w Tunezji. Będący w stopniu sierżanta Gärtner został wzięty do niewoli przez Amerykanów w1943 roku w Tunisie, po rozbiciu większości jednostek Afrika Korps. Przetransportowany do Stanów Zjednoczonych, został jako jeniec osadzony w obozie jenieckim Fort Deming, w stanie Nowy Meksyk. Tu przebywał do zakończenia wojny 1945 roku. Ponieważ bardzo dobrze mówił po angielsku, oprócz pracy w polu był również tłumaczem, co w znacznym stopniu ułatwiło mu obozowe życie. Koniec wojny i nowe porządki, ustalane w Poczdamie, u wielu jeńców niemieckich, przebywających w niewoli aliantów wzbudziły przerażenie. Głośno mówiło się o tym, że po nowym podziale Europy, jeńcy będą odsyłani do miejsc zamieszkania. Rodzinna Świdnica Gärtnera znalazła się w granicach powojennej Polski, w której rządzili Sowieci. Po wielu latach, Gärtner przyznał się, że o Rosjanach krążyły wśród jeńców niemieckich przerażające opowieści. Georg postanowił. Nie da się deportować i postanowił uciec z obozu. Zdecydował się na to nocą 21 września 1945 roku. Po sforsowaniu ogrodzenia obozu i drutów uciekł przez pola uprawne. Po kilku dniach, unikając pościgu żandarmerii wojskowej, wsiadł do towarowego pociągu, który wywiózł go w głąb wielkiego, nieznanego kraju. Wysiadł w San Pedro w Kalifornii. Miał 24 lata. Dość szybko stworzył sobie nową tożsamość i już jako Dennis Whiles przez następne czterdzieści lat ukrywał swoją prawdziwą tożsamość się przed Federalnym Biurem Śledczym. Przez czterdzieści lat figurował on na liście najbardziej poszukiwanych przez FBI osób. W tym czasie wielokrotnie zmieniał miejsce zamieszkania i wykonywane zawody, cały czas jeżdżąc po zachodnich stanach USA. Był m.in. rolnikiem, wynalazcą, strażakiem i instruktorem narciarskim. W styczniu 1952 roku o mało nie wpadł w ręce FBI. Jako doświadczony instruktor narciarski Gärtner poprowadził ekspedycję ratunkową na przełęcz Donnner w Górach Sierra Nevada, gdzie po potężnej śnieżycy utknął pociąg ze 156 pasażerami. Zdjęcia z tej wyprawy na których widać Gärtner opublikowane zostały w popularnym piśmie „Life” również na okładce. I mimo, iż listy gończe FBI z jego fotografiami i odciskami palców wisiały na pocztach i w środkach transportu publicznego, nie został rozpoznany!

List Gończy Federalnego Biura Śledczego za Gärtnerem i pismo „Live” w którym opublikowano w 1952 roku zdjęcia Gärtnera, a mimo to nie został zidentyfikowany przez FBI

W 1964 roku Gärtner ożenił się z Jean Clarke. W latach siedemdziesiątych Gärtner, a właściwie Whiles założył pod San Francisco klub tenisowy, będąc sponsorem m.in. reprezentacji juniorów Kalifornii w tenisie stołowym. W 1974 roku Gärtner razem z żoną przenieśli się na Hawaje, gdzie on pracował jako konsultant i architekt, a Jane zaangażowała się w pracę na rzecz uchodźców politycznych z Dalekiego Wschodu i Azji Południowo-Wschodniej. Żona Gärtnera, przez dwadzieścia lat nie znała przeszłości męża, chociaż podejrzewała, że coś ukrywa. Jej dociekliwość doprowadziła w końcu do tego, że w 1985 roku wyznał jej prawdę, postanawiając się oddać w ręce władz USA. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej 11 września 1985 roku przedstawił się jako „ostatni niemiecki żołnierz drugiej wojny światowej”. Jego zeznania zaskoczyły Amerykanów. Sędzia imigracyjny do którego Gärtner zwrócił się o nadanie obywatelstwa amerykańskiego zwolnił go do czasu podjęcia decyzji, jaki mu przyznać status. Po ujawnieniu swojej prawdziwej tożsamości Gärtner wrócił do Niemiec. Tu odmówiono mu jednak prawa do emerytury. Po dwóch latach spędzonych w Europie powrócił do Stanów Zjednoczonych. Dużym problemem dla władz federalnych okazał się status, jaki można było mu nadać. Nie był nielegalnym imigrantem, bo został przywieziony do USA wbrew jego woli. Nie ciążyły na nim też żadne zarzuty o popełnienie przestępstw wojennych. Jego ucieczka niekoniecznie mogła być uznana za przestępstwo, bo jego sprawa została zamknięta przez FBI kilkanaście lat wcześniej o czym nie wiedział. Mało tego, fakt jego ucieczki z uwagi na możliwość deportacji do opanowanej przez Sowietów Polski, mógł mu dać status uchodźcy politycznego, o co zabiegali jego prawnicy. Po rozwodzie z żoną przeniósł się do Boulder, w pobliżu Denver w stanie Colorado. Sprawa nadania obywatelstwa ciągnęła się przez następne kilkanaście lat i otrzymał je dopiero w listopadzie 2009 roku. Swoje życie Georg Gärtner vel Whiles Dennis opisał w książce „Ostatni żołnierz Hitlera w Ameryce”. W 2002 roku w Niemczech nakręcono film dokumentalny „Georg Gärtner – Ostatni żołnierz Hitlera”, przedstawiający losy niemieckiego żołnierza ze Świdnicy, który przez 40 lat ukrywał swoją tożsamość, będąc ostatnim jeńcem II wojny światowej.

Andrzej Dobkiewicz

8 LIKES

3 komentarze

  1. kanonier.DSW kanonier.DSW 25 czerwca 2019

    Bohater tego artykułu mieszkał w kamienicy Glubrechtstr. 9 – dowiedziałem się o tym z tego dokumentalnego filmu(skrócona 50 min. wersja z polskim lektorem była kilka lat temu kilkakrotnie emitowana w TVP Historia). Faktycznie w świdnickich księgach adresowych jest pod tym adresem jego ojciec Paul – w AB1929 (jako BahnSchaffner) i w AB1942 (jako RB-Zugfuhrer).

    • kanonier.DSW kanonier.DSW 25 czerwca 2019

      Zainteresowanym polecam ten film – można go obejrzeć np. tu https://www.cda.pl/video/116244052 🙂
      Nasze miasto , ca 2000 roku, nie wypada ciekawie – zapuszczony dworzec i stacja kolejowa oraz zrujnowany dawny hotel Volksgarten.
      Redakcji polecam fragmencik od 43min 40″ gdzie widać bramę wjazdową i jeszcze cały monument Suareza !!!
      Pozdrawiam

  2. Andrzej Dobkiewicz Andrzej Dobkiewicz 25 czerwca 2019

    Dziękujemy za cenne uzupełnienie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.