Press "Enter" to skip to content

Ostatni świdniccy miecznicy

Świdnicka księga statutów i porządków rzemieślniczych z okresu nowożytnego zawiera interesujący statut cechu, który przez kilka stuleci reprezentowany był na terenie naszego miasta, lecz obecnie należy do zawodów całkowicie tu wymarłych.

Chodzi mianowicie o cech mieczników, czyli wytwórców mieczy – w szerszym rozumieniu broni białej. Cech ten istniał na terenie Świdnicy już w okresie średniowiecza, a warsztaty, w których zajmowano się wytwarzaniem mieczy skupione były w okolicach obecnych ulic Kotlarskiej i  Zamkowej, gdzie swoje warsztaty prowadzili także inni rzemieślnicy zajmujący się szeroko pojmowaną obróbką metali (kowale, iglarze, płatnerze, ludwisarze itd.).

W kwietniu 1615 r., kierując się „ochroną swego rzemiosła” miecznicyzwrócili się do rady miejskiej o zatwierdzenie ich poprawionego statutu (miecznicy już w 1561 r. otrzymali swój statut cechowy, który obowiązywał do tego momentu). Starsi cechowi samodzielnie sporządzili jego punkty, skrupulatnie dbając o najdrobniejsze zasady.

Warsztat miecznika z wydanego w 1505 r.
„Balthasar Behem Codex”

W punkcie pierwszym stwierdzali zatem: „Gdyby jakiś obcy czeladnik chciałby zostać tu mistrzem, a nie chciałby się on ożenić z wdową tego rzemiosła, ani pojąć za żonę córki któregoś z mistrzów, wówczas zobowiązany jest on do wykonania trzech sztuk majstersztyku, a mianowicie dużego miecza, krótkiego miecza typu „Dreyecker” oraz miecza zwanego Kühnschwerdt (był to miecz sięgający po podbródek, a zatem miecz oburęczny). Następnie owe trzy elementy majstersztyku przedłożone miały być do oglądu i akceptacji członków rady miejskiej. Gdy radni uznali, że posiadają one odpowiednią jakość, wówczas uznawali oni ów egzamin, lecz „zgodnie z własnym uznaniem pozostawiali sobie jeden z wykonanych przedmiotów majstersztyku, który im się spodoba.”

Gdyby jednak obcy czeladnik zechciał pojąć za żonę wdowę po którymś z lokalnych mistrzów lub córkę mistrza, wówczas mógł on liczyć na ulgowe traktowanie; w tym wypadku w ramach majstersztyku wykonywał on jeden z wybranych mieczy i prezentował go radnym (również ten element pozostawał na użytek rady miejskiej). Identyczny przepis dotyczył synów lokalnych mistrzów, którzy chcieliby się uczyć w zawodzie miecznika – także oni wykonywali jedynie jeden z elementów majstersztyku, zgodnie ze swym wyborem i upodobaniem. W przypadku, gdyby egzamin mistrzowski nie wypadł pomyślnie, zarówno gdy chodzi o obcego czeladnika, czy też syna lokalnego mistrza, a radni stwierdziliby, że majstersztyk wykonany został niepoprawnie i niezgodnie z regułami oraz normami obowiązującymi w Świdnicy, wówczas kandydaci do tytułu mistrzowskiego mieli prawo ponownego przystąpienia do egzaminu, lecz dopiero po upływie kolejnego kwartału. Wówczas też powtarzano całą procedurę związaną z egzaminem.

Warsztat miecznika na obrazie Carla von Haeberlina

Ów poprawiony statut świdnickich mieczników z 1615 r. składał się jedynie z trzech punktów – posiadał on zatem bardzo skróconą wersję, w której pominięto zasadnicze kwestie związane chociażby z długością nauki czeladniczej, wyborem mistrza, u którego można było kształcić swe umiejętności, wysokością opłat za naukę i egzamin mistrzowski, zabrakło w nim wreszcie informacji o warunkach, jakie mistrz cechowy zapewnić musiał swemu uczniowi. Nie dowiadujemy się również niczego na temat zakazów i nakazów dotyczących codziennego życia w obrębie cechu, głównie odnoszących się do terminujących uczniów i czeladników. Przypuszczać zatem należy, iż w przypadku poprawionego statutu świdnickich mieczników z 1615 r. mamy do czynienia jedynie z niewielką korektą kilku punktów wcześniejszego porządku z 1561 r. Niestety tekst tego ostatniego pozostaje obecnie nieznany.

Na zakończenie warto wspomnieć, że cech mieczników reprezentowany był w naszym mieście jeszcze w drugiej połowie XVIII wieku – najlepszego dowodu udzielają nam tu zapisy w tzw. księgach zmarłych świdnickich parafii (ewangelickiej i katolickiej). Ostatnimi znanymi miecznikami w Świdnicy byli: Johann Mohaubt (zm. 19 lipca 1746 r.), Günser, Meisner i Jehmann (gdy chodzi o tych ostatnich, to znamy jedynie ich nazwiska i czas działalności, przypadający na lata 60./70. XVIII wieku).

Wraz z powstaniem królewskich manufaktur broni na terenie Prus i powierzeniem produkcji broni białej kilku wybranym firmom prywatnym, spadło zapotrzebowanie na zawód mieczników, którzy stracili swą rację bytu. W ten sposób również z obrazu naszego miasta zniknęli reprezentanci cechu, który istniał tu od czasów średniowiecza.

Sobiesław Nowotny

3 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.