Press "Enter" to skip to content

„Ostre rżnięcie w okolicach brzucha”

W Archiwum Państwowym we Wrocławiu zachowała się wyjątkowo interesująca księga, którą w inwentarzu Akt Miasta Świdnicy zapisano pod nazwą „Patientenbuch”, a zatem księgą pacjentów. Zaklasyfikowano ją błędnie jako księgę związaną z cechem balwierzy i chirurgów, chociaż w rzeczywistości jest to wyjątkowy wykaz chorych i ich chorób oraz stosowanych wobec nich metod leczenia autorstwa znakomitego świdnickiego lekarza dr Sigismunda Hahna.

Dr Sigismundus Hahn

Księga ta zachowała się w wyjątkowo złym stanie – większość jej stronic, do połowy każdej z nich, zniszczona została przez grzyby, a informacje zawarte na tych fragmentach papieru bezpowrotnie zostały utracone. Księga ta prowadzona była według jasnego schematu. Jej autor wymieniał najpierw imię i nazwisko swego szacownego pacjenta, następnie wymieniał środki lecznicze, które stosował, a dopiero później szczegółowo opisywał rozpoznanie choroby i zalecenia, jakich udzielał choremu. Z jednej strony ten wyjątkowo rzadko spotykany materiał źródłowy jest dowodem na to, jacy chorzy korzystali z usług znanego świdnickiego lekarza. Z drugiej strony określa on zasady, jakimi w dawnych czasach kierowano się przy leczeniu konkretnych chorób, jakich leków używano w konkretnych przypadkach i jakimi metodami leczniczymi dysponowała ówczesna medycyna w przypadku konkretnych chorób. Autorstwo księgi nie ulega wątpliwości.

Z biografii Sigismunda Hahna wiadomo, że jeszcze w II poł. XVII wieku przebywał on na dworze Jakuba Sobieskiego w Oławie i był jego przybocznym lekarzem. Pierwszy zapis w „Księdze pacjentów” brzmi natomiast: „Jej Królewska Wysokość księżniczka oławska”. Chodzi w tym wypadku o żonę Jakuba Sobieskiego, Jadwigę Elżbietę Amalię Sobieską, córkę elektora Palatynatu, księcia Filipa Wilhelma von Pfalz-Neuburg. Notatka ta pochodzi z 1708 r., kiedy dr Hahn mieszkał już w Świdnicy. Świadczy ona o tym, że na długo po przyjeździe do Świdnicy, rodzina Sobieskich korzystała z jego lekarskich porad – musiał zatem cieszyć się wyjątkowo dobrą opinią specjalisty w swej dziedzinie. Historia medycyny stara się od dawna określić zakres wpływu chorób na życie ludzkie, próbuje wyjaśnić kwestie postępu w medycynie, poszukiwań skutecznych środków leczniczych itp.

Panorama południowej pierzei Rynku z zaznaczoną kamienicą rodziny Hahn (nr 27)

Świdnicka „Księga pacjentów” dzięki swym zapisom pozwala wytyczyć również kierunki poszukiwań odpowiedzi na pytanie: w jaki sposób choroby wpływały na życie konkretnych postaci historycznych i zmieniały ich osobiste losy? Szczególnie dotyczyło to koronowanych głów, które obawiały się najdrobniejszych nawet plotek o stanie swego zdrowia. Temat stanu zdrowia władców i osób szlachetnie urodzonych stanowił w owych czasach swoiste tabu, którego z wielu przyczyn nie starano się łamać.

Dr Sigismunda Hahna uważano jednak za osobę lojalną i dyskretną. Sam zapisał na pierwszej stronicy wspomnianej księgi, iż „księżna oławska, skontaktowała się ze mną w zaufaniu milczenia…” Z rozpoznania choroby, które Hahn szczegółowo rozpisał w swej „Księdze pacjentów”, wynika, że Jadwiga Elżbieta Amalia Sobieska cierpiała na wiele chronicznych chorób, w tym na artretyzm. Była trudną pacjentką i nie chciała przyjmować wszystkich leków zgodnie z zaleceniami lekarza. Hahn zanotował: „Ma ona wstręt przed przyjmowaniem dużej ilości tabletek, i wolałaby skorzystać z infuzji.”

Księżna oławska Jadwiga Elżbieta Amalia Sobieska – pacjentka Sigismunda Hahna

Ten arcyciekawy zapis ujawnia nie tylko chimeryczne cechy charakteru księżnej, lecz przede wszystkim wskazuje na to, iż otwarta ona była na nowoczesne, jak na owe czasy, metody „wstrzykiwania, czy też iniekcji” leków (wspomniana w tekście „infuzja”). Wstrzykiwanie leków do krwioobiegu było metodą, którą odkryli właśnie i zaczęli niezależnie stosować, dwaj niemieccy lekarze: Johann Daniel Major (1634-1693) i Johann Sigismund Elsholtz (1623-1688). Początkowo, jak do każdej nowinki, również do tej metody podchodzono z dużymi obawami. Przypuszczać jednak należy, że dr Sigismund Hahn otwarty był na tego rodzaju praktyki i stosować je musiał jako bardziej skuteczne niż podawanie leków doustnie – w przeciwnym razie księżna oławska nie proponowałaby jemu takiego rozwiązania. W dalszej części rozpoznania choroby księżnej Sobieskiej Hahn stwierdza, iż „obecnie uskarża się ona na artretyzm obu dłoni i jednej stopy. Pyta się ona, czy mogłaby ona w maju wybrać się do Baden Baden (które to źródło zawiera więcej siarki) lub do jeleniogórskiego zdroju [a zatem do Cieplic Śląskich Zdrój – S. Nowotny].”

Hahn, który, jak wiadomo, większość swego życia poświęcił wodolecznictwu i wpływowi wody na poprawę zdrowia ludzi, odradzał jednak księżnej wyjazdu „do wód”. Pisał on: „Gorące źródła nie służą poprawie zdrowia członków ludzkiego ciała dotkniętych artretyzmem, tym bardziej w przypadku osoby, która ma naturalne skłonności do chorób piersi [w sensie: oskrzeli], kaszlu i kataru.”

Jakub Ludwik Sobieski – mąż księżnej Jadwigi i także pacjent Sigismunda Hahna

Oceniał on, iż mineralne źródła mogą na pewien czas przynieść ulgę w cierpieniach, lecz na dłuższą metę w przypadku tej konkretnej choroby pobyt w zdrojowisku przynieść może więcej szkody niż pożytku. Zalecał księżnej „tysiąckrotnie lepszą kurację”, polegającą na piciu mleka z osła lub z kozy. Co do tabletek, które zapisał księżnej, uważał na koniec, że „obecnie zalecane nie są mocne i można je przyjmować na przemian z infuzjami.” Te ostatnie nakazał stosować dwukrotnie na tydzień.

„Księga pacjentów” dr Sigismunda Hahna obejmuje zapisy z lat 1708-1713. Należy przypuszczać, że podobnych woluminów z innych lat istniało wcześniej znacznie więcej. Sigismund Hahn wspomina na jej łamach, że prowadził też dziennik (być może pamiętnik), w którym zapisywał bardziej szczegółowe dane na temat swoich pacjentów i ich chorób. Miało to w jego czasach zapewne charakter bardzo praktyczny – w przypadku wystąpienia podobnych objawów chorobowych u innych pacjentów w późniejszym czasie, skorzystać mógł z gotowej ściągi i zastosować wypróbowane już metody lecznicze. Do grona osób korzystających z jego wiedzy medycznej zaliczało się sporo osób wywodzących się z grona szlachty.

Oprócz wspomnianej wcześniej księżnej oławskiej, znajdujemy m.in. informacje o schorzeniach następujących osób: Johanna Filipa von Zobela (starszego poborcy podatkowego), pani von Warnsdorf (właścicielki Jaskulina), pana von Seherr-Thossa (właściciela Makowic), pani von Seherr-Thoss (właścicielki Domanic), pani von Kehler (właścicielki Starego Jawornika), pani von Zedlitz (właścicielki Jakubowa), pani von Kalckritz (właścicielki Dobrocina i Roztocznika w powiecie dzierżoniowskim)…

Herb Hahnów

Jedynie sporadycznie odnajdujemy nazwiska mieszczan, lecz również tylko tych „z najwyższej półki” – członków rodzin zasłużonych radnych miejskich, duchownych (głównie pastorów ewangelickich), urzędników różnych szczebli. Nie wiemy, czy było to wynikiem pewnego wyboru pacjentów, jakim dr Sigismund Hahn poświęcał swój czas, czy jedynie o takich pacjentach zamierzał on wspomnieć na łamach swej „księgi pacjentów”. W przypadku osoby o tak dużej wiedzy, jakim był ów znany świdnicki lekarz, wchodziły zapewne w rachubę kwestie wysokich honorariów, na jakie mógł liczyć. Nawet jeżeli Hahn stosował niekiedy tanie środki lecznice – wykorzystywał między innymi ziołolecznictwo i okłady z wody, mleka i maślanki – to przecież metody leczenia znane były tylko i wyłącznie jemu; swą wiedzę popierał tytułem doktora nauk medycznych, a za realną wiedzę trzeba płacić! Przypuszczać zatem należy, że krąg osób, które stać było na kurację u dr Sigismunda Hahna w I poł. XVIII wieku był bardzo ograniczony, a dostęp do opieki lekarskiej w tym czasie posiadał w dużej mierze charakter elitarny. Zwykli mieszczanie i chłopi udawali się do aptekarza, aby bezpośrednio u niego zakupić specyfiki na konkretne dolegliwości. Niezmiernie rzadko mogli sobie pozwolić na wizytę u renomowanego lekarza.

Kunszt medyczny dr Sigismunda Hahna poznajemy na konkretnych przykładach, które opisał na łamach swej księgi. Niektóre zalecenia, szczególnie te dotyczące stosowania ziół podczas kuracji, nie straciły nic na znaczeniu aż do dnia dzisiejszego. W niektórych przypadkach zaskakują one znajomością skuteczności tego rodzaju metod już 300 lat temu! Tak na przykład ma się sprawa w przypadku dolegliwości pani von Warnsdorf, do której dr Sigismund Hahn wybrał się z wizytą 6 lutego 1708 r.

Stylizowany herb Hanów na ich kamienicy Rynek 27 w Świdnicy

Pisał on: „25 stycznia w nocy poczuła ona ostre rżnięcie w okolicach brzucha, a następnie było jej bardzo niedobrze. Dwie godziny później doszło do mocnych wymiotów, tak jak gdyby użyła środka do oczyszczenia organizmu. Wymioty te powtórzyły się wieczorem, a przy okazji stała się ona bardzo blada i nie miała żadnego apetytu. Na dodatek ciągnęło ją w dolnej części brzucha, w szczególności bóle te utrzymywały się po lewej stronie. Po trzech dniach znowu doszło do wymiotów, lecz nie tak mocnych. 2 lutego doszło do wymiotów z rżnięciem, naprzemiennej gorączki i wielkich bólów w udach. Obecnie uda odpuszczają, bóle w okolicach brzucha jednak utrzymują się”.

Hahn stwierdził u pacjentki nieżyt żołądkowo-jelitowy, czyli popularną obecnie grypę jelitowo-żołądkową. Zalecił jej w głównej mierze picie naparów z zioła rzepiku pospolitego, który i dziś ma zastosowanie w ziołolecznictwie, lecz jest mało znanym, acz skutecznym środkiem w lecznictwie wielu chorób narządów układu pokarmowego (m.in. dobrze wpływa na pracę wątroby, żołądka i jelit). Oprócz tego przepisał jej: eliksir antiocheński i nalewkę z rośliny rosnącej w Indiach, znanej pod nazwą Holarrhena antidysenterica. Ta ostatnia mało znana jest obecnie w Polsce, lecz stosowana jest od wieków przez medycynę ajurwedyjską, a jej opisy znaleźć można w starożytnych księgach spisanych sanskrytem. W krajach Azji południowo-wschodniej stosuje się ją jako lek użyteczny w leczeniu zaburzeń ruchliwości jelit. Zaskakujące jest jednak, że zastosowanie tego leku znał świdnicki lekarz dr Sigismund Hahn w 1708 r.! Z całą pewnością musiał on być dostępny w owym czasie w tutejszej aptece, co świadczy tylko o wysokiej kulturze medycznej w Świdnicy przed 300 laty.

Sobiesław Nowotny

8 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.