Press "Enter" to skip to content

Początki katedry – nowe hipotezy

Spread the love

O najwcześniejszych dziejach świdnickiej katedry, związanych z jej budową wiemy nadal stosunkowo mało. Powodem jest brak szczegółowych źródeł archiwalnych, które pozwoliłyby nie tylko na poznanie najwcześniejszych faz budowy świątyni, ale nawet jej inicjatorów i wykonawców. Przypisywane księciu Bolkowi II Małemu rozpoczęcie jej budowy w 1330 r. jest wyłącznie informacją utrzymaną na podstawie tradycji. Nie ma przy tym żadnej pewności, czy inicjatorem przedsięwzięcia nie był jego ojciec książę Bernard Stateczny, za którego panowania wydane zostały listy odpustowe dla tych, którzy chcieli ofiarować datki na budowę kościoła parafialnego, godnego stolicy księstwa. Jakby było tego mało, niektórzy z niemieckich historyków przypisywali pierwszy etap budowy… templariuszom. W niewielkim stopniu poznana została do tej pory kwestia pierwotnego wyposażenia kościoła czy rozmieszczenia ołtarzy. Nadal trwają także dyskusje na temat chociażby tego, czy przy wznoszeniu obecnej katedry wykorzystano częściowo fragmenty wcześniejszego murowanego kościoła (nawa południowa) lub czy tą częścią nie jest krypta pod ołtarzem głównym. Dlatego z niecierpliwością oczekujemy na książkę nad którą pracuje świdnicki historyk Sobiesław Nowotny, który w ciągu ostatnich kilkunastu lat przeprowadził olbrzymią kwerendę archiwalną i dotarło zupełnie nieznanych do tej pory dokumentów. Mieliśmy okazję zapoznać się z fragmentami tej pracy i możemy zdradzić, że przyniesie ona rewolucyjne zmiany w naszej wiedzy o katedrze, w oparciu o nieznane do tej pory informacje. Zanim jednak ukaże się książka Sobiesława Nowotnego, z prawdziwą przyjemnością prezentujemy poniżej niezwykle ciekawy tekst świdnickiego architekta Pawła Mazura, który przedstawia możliwe początki świdnickiej katedry, poddając analizie aspekty architektoniczne. Jak mówi sam autor: – Swoje analizy opieram na kilkuletnich, hobbystycznych dodam analizach świdnickiej katedry – w formie szczegółowej dokumentacji fotograficznej oraz studiów literatury. Jestem architektem, więc mam pewną wiedzę na temat historycznych budowli, ale nie ukrywam, że zwłaszcza jeśli chodzi o szczegóły detali – jestem amatorem. Dlatego też moje opracowanie nie może być traktowane jako praca naukowa, bardziej jako pewne rozważania mogące stać się przyczynkiem do dalszych badań nad tematem.  Moje hipotezy moje konsultowałem z kilkoma badaczami architektury gotyckiej – potwierdzili trafność niektórych spostrzeżeń, ale woleli wstrzymać się z konkluzjami. Jak napisałem w ostatnim akapicie opracowania – możliwe jest, że moja teza jest błędna i opisane przeze mnie relikty mają inne wytłumaczenie. Poza dodatkowymi badaniami archeologicznymi, zapewne niektóre założenia można by potwierdzić oględzinami strychu. Zapraszamy do lektury artykułu. Andrzej Dobkiewicz

Propozycja nowego spojrzenia na chronologię budowy świdnickiej katedry

Monumentalne prezbiterium świdnickiej katedry widziane z ulicy Równej ukazuje asymetrię naw bocznych, abstrahując od ich XVII-wiecznych przebudów: lewa – południowa jest nieco wyższa, ma grubsze przypory i węższe okna, prawa zaś ma przypory z gzymsami, w dodatku mocniej wysunięte z murów i jest nieco niższa. W poniższym artykule przyjrzę się dokładniej nawie północnej i wysunę tezę na temat jej genezy, a także chronologii całego kościoła, w oparciu o jeden charakterystyczny tylko dla tej części kościoła detal.

Prezbiterium, zwane tez czasem chórem to najważniejsza część każdego kościoła – to w niej zlokalizowany jest ołtarz. W średniowieczu praktycznie wszystkie kościoły były orientowane, to znaczy ze ich prezbiterium znajdowało się po stronie wschodniej. W architekturze gotyckiej dla kościołów trójnawowych wykształciło się kilka rodzajów ich wschodnich zakończeń.

Najpowszechniejszym sposobem zamknięcia jego wschodniej, prezbiterialnej części od przełomu XIII i XIV wieku jest pojedynczy długi chór z zamknięciem wielobocznym, czasem z dostawioną wieżą lub zakrystią. Takie rozwiązanie, wywodzące się z architektury zakonnej pozwalało zmieścić liczną grupę duchownych sprawujących mszę. Jednymi z najbardziej znanych przykładów  są np. kościół Mariacki i kościół Bożego Ciała w Krakowie, lub z terenów Śląska – wrocławskie kościoły:  dominikański i dawny franciszkański (obecnie katedra grekokatolicka).

Kościoły z wydłużonym pojedynczym chórem i przykładowy rzut

Inne rozwiązania to trójnawowy chór zamknięty prostymi ścianami: jak np. w kościołach w Gdańsku, Pelplinie, czy też w kościele św. Marii Magdaleny we Wrocławiu (fot.) lub chóry obejściowe: kościół parafialny w Nysie, Szczecinie, Stargardzie i liczne kościoły z terenów Niemiec.

Kościoły z trójnawowym chórem zakończonym prostą ścianą i przykładowy rzut
Kościoły z chórem obejściowym i przykładowy rzut

Rozwiązanie występujące w świdnickim kościele, zwane chórem trójabsydowym, z nawami równej długości zamkniętymi wielobocznie charakterystyczne jest dla gotyku śląskiego z XIV wieku, a występuje również w pojedynczych przypadkach na terenie Czech, przy czym badacze są zdania, że to raczej czeskie rozwiązania są późniejsze.

Kościoły z chórem trójabsydowym: wrocławski św. Elżbiety, katedra w Legnicy i bazylika w Strzegomiu

Polegają one na zamknięciu wielobocznym wschodniej części każdej z naw, co ma swoje odwzorowanie zarówno od zewnątrz jak i od wewnątrz. Najpoważniejszym zagadaniem, jakim projektanci musieli się zmierzyć to sposób styku naw, tak aby narożne przypory jak najmniej wchodziły ze sobą w kolizję.

Wrocławski kościół św. Elżbiety ma w bardzo niewielkim stopniu wystające przypory nawy głównej, katedra z Legnicy i kościół parafialny ze Strzegomia  mają zaś przypory stykające się, w przestrzeni wewnątrz zlokalizowano wieżyczki klatek schodowych prowadzących na strych.

Rozwiązanie ze Świdnicy również bazuje na tym pomyśle, jednak w tym przypadku całkowicie zrezygnowano ze skrajnych przypór nawy głównej, a zamiast tego wykonano wieloboczną, masywną dolną część klatek schodowych, z której ponad linią dachu nawy wystają smukłe wieżyczki, obecnie mocno obniżone.

Widok na prezbiterium i klatkę schodową

Bliższa analiza masywnej części klatki schodowej od strony nawy północnej jest jednak przyczynkiem do dalszych rozważań: mianowicie zwraca uwagę zachowany w tej ścianie relikt gzymsu przypory nawy bocznej, wtopiony pomiędzy cegły fragment kamiennego parapetu oraz, widoczne szczególnie dobrze po renowacji z 2017 r. szwy murów na styku. Świadczy to, że na początku, przynajmniej przez jakiś czas skrajna południowa przypora nawy bocznej już w pełni wykończona funkcjonowała samodzielnie, nie będąc częścią klatki schodowej. W jakim przypadku mogła być ona samodzielna?

Początkowo wydawało mi się, że obie nawy miały swoje skrajne przypory wyodrębnione i pogrubione elementy klatek zostały dodane później, np. po pożarze z 1532 r. Okazało się jednak, że analogicznych śladów szwów brakuje na zamknięciu nawy południowej, zaś same wieloboczne fragmenty klatek są przewiązane z murem absydy prezbiterium, czyli wznoszono je jednocześnie.

Rzut świdnickiej katedry i zbliżenie na styk naw z zaznaczeniem obrysu pierwotnej przypory

Dodatkowo przeanalizowałem w jakim przypadku, tak mocno wystające przypory nie kolidowałyby z nawą główną.

W każdym wariancie pojawiał się problem z martwą strefą i brakiem możliwości wykonania skrajnych przypór prezbiterium nawy głównej, niezbędnych z powodów statycznych.

A – prezbiterium kończy się równo z nawą boczną: brakuje miejsca na narożną przyporę prezbiterium nawy głównej, B – prezbiterium wysunięte, ale przypory zasłaniają okna, C – wysunięte prezbiterium w formie takiej jak zrealizowano, ale potrzeba dołożyć skrajną przyporę (1) i wciąż wtedy pozostaje zamknięta przestrzeń wewnątrz

Najbardziej przekonującym rozwiązaniem było zrekonstruowanie chóru nawy północnej jako samodzielnie funkcjonującego! Tym bardziej, że przyglądając się jej rzutowi łatwo zauważyć, że miała ona w przeciwieństwie do swojej południowej odpowiedniczki gęstszy podział przypór i okien. Do dzisiaj jest on czytelny w formie zamurowanego okna nad biblioteką, oraz reliktów przypór w ścianach kaplic.

W toku dalszych analiz porównałem rzut chóru nawy południowej nałożony na chór kościoła parafialnego z Raciborza, jednego z pierwszych przykładów chóru zamkniętego wielobocznie, a posiadającego równie zagęszczony podział przypór. Jak widać zarówno długość, jak i szerokość są prawie identyczne.  Łatwo więc wyobrazić sobie wschodnią część nawy północnej jako prezbiterium.

Na zielono – obrys kościoła parafialnego z Raciborza na rzucie katedry świdnickiej
Nawa północna (na czerwono) przed wykonaniem kaplic (A) i pokazana jako hipotetyczne prezbiterium kościoła halowego (B) i bazylikowego (C)
Rzut kościoła z nałożoną nawą północną jako pojedynczym prezbiterium

Jak to się ma do historii kościoła? O tym, że książę świdnicko-jaworski Bolko II położył kamień węgielny pod budowę w 1330 r. pisał o historyk Ephrain Naso w swoim opisie księstwa świdnicko-jaworskiego z 1667 r. Powszechnie przyjmuje się, że to data niesprawdzona i symboliczna , i chociaż w budowie uczestniczyło też mieszczaństwo, to konkretne zapisy na budowę kościoła pojawiają się dopiero od lat 70 XIV w. (w 1373 r. Nicolas Hopphener przekazał 20 grzywien na budowę murów chóru). Różne zapisy na rzecz budowy nowego kościoła pojawiały się w latach 1288-1303 i później w latach 1327-1333, ale nie wiadomo czy dotyczyły obecnie istniejącej budowli czy też jej poprzedniczki.

Historyk, dr Jakub Adamski w swoim monumentalnym opracowaniu gotyckiej sztuki sakralnej na Śląsku z 2017 r. przesunął datowanie początków świdnickiego kościoła na połowę XIV wieku. Argumentował to tym, że w 1330 r. książę Bolko zajęty był prowadzeniem wojny z Janem Luksemburskim i dopiero po zawarciu pokoju namysłowskiego w 1348 r. i nawiązaniu współpracy z Karolem Luksemburskim mógł pomyśleć o rozwoju stolicy swojego księstwa. Podawana przez historyków data budowy kaplicy Sachenkirch (1342) oparta jest na inskrypcji z płyty nagrobnej Konrada Sachenkircha, podanej przez XVII-wiecznego genealoga Ezechiela i równie dobrze mogła dotyczyć kaplicy przy poprzednim kościele. Dodatkowo historyk ten analizuje też detal, który wyklucza zbyt wczesne datowanie.

Być może obie daty: 1330 i 1350 są do pogodzenia, przyjmując, że książę Bolko II położył kamień węgielny pod budowę skromnego kościoła z pojedynczym wydłużonym prezbiterium. Budowla taka odpowiadałaby skalą kościołowi parafialnemu z Jawora. Można sobie wyobrazić, że po ustabilizowaniu się sytuacji politycznej i dla podkreślenia rangi Świdnicy zmieniono pierwotne plany i wybudowane, może częściowo prezbiterium wykorzystano jako nawę boczną dużo większej budowli. Dostawione od południa nowe, większe prezbiterium ulokowano na krawędzi skarpy i z tego powodu konieczne było wykonanie odpowiedniej podbudowy – w formie zachowanej do dzisiaj krypty.

Tłumaczyłoby to też znaczną szerokość naw bocznych kościoła – 7m. Jeśli rzeczywiście nawa północna powstała wcześniej to nawę południową wykonano by dla zachowania symetrii tej samej szerokości,  chociaż już z inną artykulacją elewacji, dostosowaną do filarów międzynawowych. Grubsze przypory i węższe okna mogły być wymuszone przez posadowienie na krawędzi skarpy.

Artykulacja wschodniej części nawy północnej wymusza zastosowanie w niej sklepień pięciodzielnych, przy czym obecne prawdopodobnie przynajmniej częściowo były wykonane w XV w. po przebiciach kaplic bocznych. Tymczasem nawa południowa ma już inną, nawiązującą do nawy głównej artykulację i proste sklepienia krzyżowo-żebrowe.

Jest to teza, którą zweryfikowałyby tylko badania archeologiczne lub odkrywki w nawie północnej. Gdyby udało się odkryć relikty trzeciego okna w zamknięciu nawy – byłby to dowód bezsprzeczny samodzielnego jej funkcjonowania. Na razie jest to niemożliwe do wykonania, gdyż nawa została wewnątrz wyremontowana w 2002 r.

Ostatni aspekt tematu dotyczy podobieństw detalu. Gzymsy w górnej części przypór nawy północnej, od których całe rozważanie się zaczęło nie są zbyt powszechne w śląskiej architekturze. Najbliższe przykłady pochodzą z Dzierżoniowa (prezbiterium powstałe później, bo w XV w. i w dużym stopniu na wzór świdnickiego) i Wrocławia: prezbiterium kościoła dominikanów, którego budowa zakończyła się w 1330 r. (sic!) oraz nawa boczna kościoła franciszkanów z końca XIII w. W tym drugim przypadku gzymsy są jednak drobne i wykonane z cegły.

Oczywiście wytłumaczenie przedstawionych przeze mnie reliktów może być zupełnie inne, tym bardziej, że nie są powszechne aż tak radykalne zmiany rozplanowania kościołów. W toku przebudów prezbiteria zawsze były zlokalizowane w mniej więcej tym samym miejscu. Pewną analogią dla świdnickiego przypadku mógłby być przykład z czeskiego Čáslavia, gdzie dawny romański kościółek stał się zakrystią dobudowanej gotyckiej budowli.

Na pewno jednak udowodnione jest na podstawie zachowanych reliktów, że wschodnia część nawy północnej jest najstarszą częścią świdnickiego kościoła i to od niej zaczęła się jego budowa. Czas jej powstania i planowana forma wymaga już dalszych studiów.

Gzymsy w górnej części przypór: A – kościół domikański z Wrocławia, B – kościół pofranciszkański z Wrocławia, C – katedra w Świdnicy

Podsumowując: według mnie warta rozpatrzenia jest teoria o zmianie planów w trakcie budowy świdnickiego kościoła parafialnego, gdyż może z tego wynikać, że to tutaj, niejako przypadkiem powstało pierwsze trójabsydowe zamknięcie wschodnie o równych nawach, będące wzorem dla całego szeregu kościołów w regionie. Cały powyższy wywód oparty jest głównie na mojej analizie architektury, detali i sposobów budowania i dla uzyskania całościowego obrazu wymaga dalszych badań historycznych i archeologicznych. Wierzę, że jest to temat zasługujący na szczegółowe rozpracowanie.

Paweł Mazur

Fotografie i grafiki własne oraz z Wikipedii (autorzy: Ludvig14, Ar2rek, Jacek Halicki, Marcin Kuna, Krzychu6, Georg Delio).

22 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mission News Theme by Compete Themes.