Press "Enter" to skip to content

Skarby znalezione w komodzie

Często podczas prozaicznych prac porządkowych można  natknąć się na całkiem niezwykłe znaleziska!

Tak też było w przypadku pewnej gazety z okresu międzywojennego oraz monety która się okazała całkiem cennym znaleziskiem! Cennym, bo każdy fragment historii jest niczym ambrozja dla głodnego.

Wyobraźcie sobie prawie 200 letnią chałupinę, która jest solą w oku właściciela…  Sypiąca się, z zapadającym się dachem, a jednak kryjącą coś więcej, jak niezliczone gromady korników w strychowych belkach!

Co robi statystyczny Polak na urlopie? Szuka sobie zajęcia… – Więc i ja sprzątając strych w wiekowej ruderze musiałam uporać się z rozwalającą się komodą, której lata świetności minęły tak dawno, że chyba nawet stolarz-pasjonat, nie chciałby się podjąć renowacji tego antyku. Tak czy inaczej starałam się odzyskać co ozdobniejszą deskę z mebla, który rozpadał się w rękach. I oto między deskami podwójnego dna komody rozłożona była gazeta, zachowana w całkiem przyzwoitym stanie. Jakby tego było mało gdzieś między szczeliny dostępne tylko dla kurzu, wciśnięta była moneta, i to nie byle jaka! Leżała na podłodze przyciśnięta resztkami dogorywającego mebla – mówi nasza współpracowniczka Ania Czarna.

Egzemplarz Niemieckiego Stolarza z 1927 r.

Komoda stała się „kapsułą czasu” dla gazety Der Deutsche Tischlermeister (Niemiecki Stolarz) nr. 18 z 6 maja 1927 roku, wydawanej w Berlinie (wartość kolekcjonerska to ok. 15 euro) i greszela Christiana Urlyka z 1680 roku!

Najpierw o gazecie. Z artykułów  Der Deutsche Tischlermeister dowiedzieć się można między innymi jak wykonać piękne drewniane meble, są informacje o obróbce tworzyw sztucznych i metalu oraz  o statku Albert Ballin. Czemu akurat o tej jednostce? Być może miała to być zachęta do podróży do Nowego Jorku, bo na tej trasie w latach 20. XX wieku kursował niemiecki „pasażer”.

SS Albert Ballin był oceanicznym liniowcem niemieckim zwodowanym 16 grudnia 1922 r. w stoczni Bohm&Voss w Hamburgu. W swój dziewiczy rejs wyruszył na świeżo uruchomionej linii Hamburg-America w dniu 5 lipca 1923 r. Statek nosił imię słynnego wizjonera i niemieckiego potentata żeglugowego Alberta Ballina (15.08.1857-9.1918), który był dyrektorem generalnym Hamburg-Amerikanische Packetfahrt-Actien-Gesellschaft (Hamburg-America Line), przez pewien okres największej firmy żeglugowej na świecie. Był twórcą koncepcji statku wycieczkowego i prekursorem nowoczesnych podróży wielkimi wycieczkowcami. Zginął śmiercią tragiczną, popełniając samobójstwo. SS Albert Ballin miał wyporność 20.815 ton brutto, długość 183,61 m, szerokość 22,18 m i rozwijał prędkość 16 węzłów. Mógł zabrać na pokład 1.650 pasażerów. Kolejne modyfikacje statku zwiększyły jego prędkość do prawie 22 węzłów.

Fragment gazety z informacją o SS Albert Ballin. Obok liniowiec w pełnej krasie tuż po wodowaniu i przebudowany po wojnie, już pod banderą ZSRR

Ponieważ Albert Ballin był pochodzenia żydowskiego, w 1935 r. nazistowskie władze Niemiec zmieniły jego nazwę na Hansa. Podczas II wojny światowej służył jako transportowiec, uczestniczył między innymi w ewakuacji Gdyni w 1945 r. 6 marca 1945 r. statek wpadł na minę w Warnemünde i zatonął. Po wojnie wrak został podniesiony z dna przez sowietów i po remoncie oraz przebudowie, która zmieniła między innymi jego sylwetkę z dwukominowej na jednokominową został wcielony do floty pasażerskiej ZSRR jako Sowietskij Sojuz, stając się największym radzieckim statkiem pasażerskim i operując głównie na Dalekim Wschodzie z portu we Władywostoku. W 1980 r. zmieniono jego nazwę na Tobolsk, a dwa lata później liniowiec został wycofany z eksploatacji i pocięty na złom.

W odnalezionej gazecie pod rysunkiem przedstawiającym SS Albert Ballin umieszczono tekst: Krajowi fabrykanci i handlarze, których towary wysyłane są za morze, muszą często odwiedzać nasze duże porty morskie i spoglądając na ustrojone maszty statków wszystkich narodowości, zadawali sobie na pewno pytanie: Jak wygląda oflagowanie na morzu? W swojej różnorodności kolorów wydają się one trzepotać na wietrze bez żadnego ładu. A jednak każda z nich wciągana jest na swoje miejsce według określonych reguł. Spójrzmy przykładowo na jeden z dużych parowców armatora HAPAG, który szykuje się do wyjścia z portu. Z przodu, na dziobie, powiewa flaga Hamburga. Jeżeli celem podróży jest Nowy Jork, to na wierzchołku pierwszego masztu, fokmaszcie, trzepoczą amerykańskie gwiazdy i paski, na drugim – flaga macierzysta linii Hamburg-Ameryka (HAPAG), na trzecim – długi, czerwony proporzec z nazwą statku, a na czwartym – flaga Hamburga. Na rufie – oficjalnym miejscu flagi narodowej umieszczona jest natomiast na długim drzewcu flaga handlowa. Podczas żałoby flagi opuszczane są do połowy masztu. Gdy statek chce pozdrowić inną jednostkę na morzu, stosuje tzw. Dipping, czyli powolne opuszczenie i podniesienie flagi narodowej podczas wymijania się statków. Przy uroczystych okazjach urządza się „galę flagową”, czyli rozciągnięcie między wierzchołkami masztów międzynarodowych flag sygnałowych. (tłumaczenie Marek Niemiec).

Znaleziona moneta – greszel księcia wirtembersko-oleśnickiego Christiana Ulryka I

A teraz trochę o znalezionej monecie. Jest to tzw. greszel (niem. gwarowo  – Gröschel  czyli grosik). Była to drobna, bilonowa moneta wartości 1/4 grosza lub 3 fenigów, o ciężarze początkowo 0,64 g (w późniejszych latach nieco mniejszym). Wprowadzona została na terenach Rzeszy Niemieckiej w 1524 r. W latach 1625-1809 równy był 3/4 krajcara. Znaleziony egzemplarz pochodzi z lat 1677-1704, wykonany był ze srebra i wybijany w „złotym” okresie” rozwoju oleśnickiej mennicy. Znaleziony egzemplarz został wybity przez księcia wirtembersko-oleśnickiego Chrystiana Ulryka I. Urodził się on w Oleśnicy 19 kwietnia 1652, jako syn księcia Sylwiusza Wirtemberskiego i Elżbiety Marii z Podiebradów. Do historii Chrystian Ulryk I, w zasadzie niczym nie wyróżniający się książę, przeszedł jako mąż czterech żon i ojciec… 15 dzieci!

13 marca 1671 r. Chrystian Ulrich I ożenił się z Anną Elżbietą von Anhalt-Bernburg (zm. 1680 r.). Z tego związku urodziło się siedmioro dzieci: Luiza Elżbieta (1672-1736), Krystian Ulryk (1673-1674), Leopold Wiktor (1675-1676), Fryderyk Krystyn (1676), Zofia Angelika (1677-1700), Eleonora (1678-1679) i Teodozja (1680).

Talar z podobizną księcia wybity w 1681 r.

27 października 1683 r.  Chrystian Ulrich ożenił się z Sybillą Marią von Sachsen-Merseburg. I w tym wypadku Książe spłodził siedmioro potomków: Krystynę Marię (1685-1695), Krystiana Erdmana (1686-1689), Eleonorę Jadwigę (1687-1688), Ulryka Erdmuta (1688-1690), Karola Fryderyka (1689-1761), Krystiana Ulryka (1690-1734) i Elżbietę Sybillę (1692-1694). Po śmierci Sybilli (w 1693 r), majątek jaki dla niej kupił książę, dla jej upamiętnienia zmienił nazwę na Sybillenort (obecnie wieś Szczodre).

Trzecią żoną księcia została 7 grudnia 1695 r. Zofia Wilhelmina von East Friesland (zm. 1698 r.), która urodziła mu tylko… jedno dziecko, córkę  Augustę Luizę (1697-1739). Mimo to, także ona otrzymała w prezencie od męża piękną rezydencję w dzisiejszym Brzozowcu.

Nie był to koniec miłosnych podbojów pełnego wigoru księcia, bo 6 grudnia 1700 r. ożenił się po raz czwarty, z Zofią von Mecklenburg-Guestrow. Tym razem książę nie dochował się żadnego potomka. Zresztą sterany życiem zmarł w Oleśnicy 5 kwietnia 1704 r. w wieku 52 lat. I tyle historii o skarbach z komody.

Anna Czarna & Andrzej Dobkiewicz

10 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.