Press "Enter" to skip to content

Śmierć świdnickiego piekarza

Spread the love

O tym, że historia jest na przysłowiowe wyciągnięcie ręki nie trzeba nikogo przekonywać. Nawet zwykła z pozoru płyta epitafijna, stanowić może do poznania ciekawej i zazwyczaj zapomnianej historii takiej, jak ma miejsce w wypadku świdnickiego piekarza z XVII wieku.

Miejscowość Przerzeczyn Zdrój, leżąca w powiecie dzierżoniowskim, kojarzy się zwykle z uzdrowiskiem, lecz i pod tym względem nie należy do szeroko i powszechnie znanych. Posiada ona jednak wielką wartość pod względem historycznym; przy tutejszym kościele, noszącym obecnie nazwę NMP Królowej Polski, zgromadzono przez wieki dziesiątki epitafiów, które stanowią wyjątkowy zbiór w skali całego Śląska. Zachowały się one do dnia dzisiejszego praktycznie w niezmienionym stanie, a każde z nich jest swoistym świadectwem o osobach i ich historiach, które rozgrywały się na tych terenach przed wiekami.

Kościół w Przerzeczynie Zdrój i budynek dawnej szkoły w ścianę której wmurowane jest epitafium pamięci Christiana Kirschta

Pośród owych licznych dowodów dawnej sztuki sepulkralnej znajduje się również epitafium świdnickiego piekarza Christiana Kirschta, który zginął w tej miejscowości w niezwykłych okolicznościach i tu został również pochowany. Historia wydarzyła się w XVII wieku, w trudnych czasach ucisku kontrreformacyjnego, gdy świdniczanie wyznania ewangelickiego zmuszeni byli wyjeżdżać często w odległe miejsca, aby móc brać udział w nabożeństwach. Księga zmarłych Przerzeczyna Zdrój z 1688 r., do której dotarł niemiecki historyk zajmujący się historią Świdnicy, Leonhard Radler, zawiera szczegółową adnotację na temat tego co przytrafiło się świdniczaninowi Christianowi Kirschtowi…

3 lutego 1685 roku zmarł za sprawą niespodziewanego strzału z pistoletu tytularny pan Christian Kirscht, mieszczanin i piekarz świdnicki. Wieczorem około godziny szóstej przyjechał on tutaj [tj. do Przerzeczyna] ze swym dobrym kompanem, panem Christophem Menzlem, mieszczaninem i czerwonoskórnikiem świdnickim, aby kolejnej niedzieli uczestniczyć w nabożeństwie. Pan Kirscht prosił o schronienie w tutejszej karczmie, żądając światła, latarni i siana. Sołtys nakazał wówczas poświecić jednemu parobkowi. Lecz gdy konie zostały odstawione do stajni, a panowie mieli udać się do izby, wówczas zupełnie przypadkiem i niespodziewanie wypalił pistolet Christopha Menzla, który tenże niósł zawieszony pod ramieniem. Niestety trafił w prawą stronę ciała pana Christiana Kirschta, który szedł za nim, tak iż nie mógł on dalej ruszyć on własnych siłach z tego miejsca, lecz musiano go odnieść do izby w korycie do wygniatania ciasta na chleb. Chociaż użyto medykamentów i innych ludzkich środków niesienia pomocy, to nie zdołał on mimo to utrzymać się przy życiu. Po około godzinie, kiedy to przy zdrowych zmysłach zdołał jeszcze wybaczyć Christophowi Menzlowi, zakończył swój żywot modląc się gorliwie do końca. Zmarły przez krótki czas – 2 lata i 16 tygodni, żył w związku małżeńskim z panią Rosiną, starszą córką świętej pamięci pana Christofa Leuschnera, mieszczanina i piekarza świdnickiego. Spłodził on z nią córeczkę, która zmarła dość rychło. Sam zmarł w wieku 27 lat i 45 tygodni. Pochowany został z wygłoszeniem kazania pogrzebowego i przy wielkim i licznym udziale ludności.

Epitafium Christiana Kirschta z Przerzeczyna Zdrój

Wspomniany nagrobek Christiana Kirschta, ufundowany przez członków rodziny zmarłego, wmontowany został w ścianę domu dawnej szkoły, która skierowana jest w stronę kościoła w Przerzeczynie Zdrój. Zachował się niemal w idealnym stanie. Jego bogata, rozbudowana inskrypcja zgodnie z modą panującą w czasach baroku, uzupełnia dane na temat życia Christiana Kirschta. Dowiadujemy się bowiem, iż przyszedł on świat 27 marca 1657 r., zaś ożenił się z Rosiną Leuschnerin 3 października 1682 r. Nagrobek w Przerzeczynie Zdrój należy do ważnych źródeł historycznych wzbogacających naszą wiedzę o dziejach świdnickiego rzemiosła; wskazuje przecież chociażby na zwyczaj zawierania małżeństw w obrębie jednego cechu – w tym wypadku w obrębie świdnickiego cechu piekarzy. Jest naturalnie sam w sobie źródłem do badania kultury materialnej okresu XVII wieku, a co ważniejsze pokazuje zarazem status społeczny członka świdnickiego cechu piekarzy – musiał być na tyle wysoki, co jest szczególnie istotne, zważywszy na wiek zmarłego (27 lat!), iż jego rodzina mogła sobie pozwolić na ufundowanie okazałej tablicy nagrobnej.

Historia Christiana Kirschta należy do niezwykłych ze względu na przypadkowość losu, jaki go dotknął. Pozwala jednak dzisiejszym badaczom na stawianie wielu pytań i wyciąganie odpowiednich wniosków. Opisywana historia świdnickiego piekarza to również historia obciążona jakimś dziwnym fatum, będącym pewnego rodzaju… chichotem historii. Czyż nie jest zaskakujące, iż ciało rannego piekarza niesiono w ostatnich momentach w drewnianym korycie do wygniatania ciasta na chleb – przedmiocie, z którym umierający całe życie miał do czynienia?

Sobiesław Nowotny

12 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mission News Theme by Compete Themes.