Press "Enter" to skip to content

Tajemnice góry Ślęży (cz. 7)

Zapomniane Eldorado Walonów

Kontynuujemy nasz cykl artykułów o górze Ślęża, mitach z nią związanych i tajemnicach. Poprzednie części można przeczytać tutaj: Tajemnice góry Ślęży (cz. 1), Tajemnice góry Ślęży (cz. 2), Tajemnice góry Ślęży (cz. 3), Tajemnice góry Ślęży (cz. 4), Tajemnice góry Ślęży (cz. 5) i Tajemnice góry Ślęży (cz. 6)

Walonowie na sztychu Georgiusa Agricoli

Ślęża nadal skrzętnie skrywa swe największe tajemnice. Badacze, historycy, naukowcy innych dziedzin stają czasem bezradni wobec informacji z przeszłości, które tu i ówdzie pojawiają się w źródłach historycznych. Niektóre z nich wydają się na pozór brzmieć bajkowo, ale dlaczego nie traktować ich poważnie, jeżeli pochodzą z materiałów, których treść w innych wypadkach nie budzi najmniejszych wątpliwości i uznawana jest za niepodważalną.

Do takich kwestii należy sprawa poszukiwań złota i szlachetnych kamieni na Ślęży, którą od przynajmniej końca XIII wieku prowadzić mieli Walonowie. Kim byli owi tajemniczy poszukiwacze? Nazwą Walonowie określa się zwykle ludzi wywodzących się z romańskiego kręgu językowego (Włosi, mieszkańcy niektórych rejonów Szwajcarii, Francuzi, Belgowie). W naszym konkretnym przypadku chodzi o poszukiwaczy pochodzących głównie z północy Włoch; z Wenecji i z Mediolanu. Tworzyli oni w średniowieczu tajne bractwa, których celem było intensywne poszukiwanie nowych pól eksploatacji złota i szlachetnych kamieni. Opłacani przez bogatych włoskich kupców, wyprawiali się często w odległe rejony Europy, aby tu poszukiwać metalu przypominającego promienie słońca. O ich obecności na Śląsku wiemy dzięki informacjom zawartym w pochodzącej ze średniowiecza Księdze Walońskiej – jej oryginał zaginął podczas II wojny światowej. Badacze zajmujący się Walonami skupiali dotychczas jednak swą uwagę na ich działalności w Karkonoszach. Ślęża z różnych względów pozostawała nieco na boku. Jedynie adwokat z Wrocławia, Erich Bohn, który w okresie przedwojennym zakupił majątek w Tąpadle i stworzył przepiękny park w Sulistrowiczkach, nazywany omen nomen Wenecją, zajął się bardziej intensywnie tym tematem.

Walonowie na sztychu Georgiusa Agricoli

W 1918 r. wydał on drukiem książeczkę poświęconą działalności Walonów na tym obszarze. W swej pracy udzielił również zestawienia dawnych prac, pochodzących głównie z okresu nowożytnego, które wspominały o tych kwestiach (świadczy to o tym, iż zainteresowanie tą tematyką ma znacznie starsze korzenie, niż moglibyśmy się tego spodziewać w XXI wieku). Pierwszy opis owych skarbów, za którymi podążali w te rejony Walonowie, daje jednak w 1565 r. wrocławski pisarz miejski Franz Faber w pracy pt. Primitiae Silesiacae sive Sabothus et Silesia [Początki Śląska albo Sobótka i Śląsk]: Gdy całą tutejszą okolicę nawiedzają straszliwe ulewy, a chłopom grożą powodzie, to nie są to wydarzenia tak okropne, skoro straty natychmiast pokrywa wypłukiwany tu z gór kosztowny [złotonośny] piasek. Trzeba jednak umieć wypłukiwać złoty piasek z wody i wyłapywać go z wysokiego brzegu, bądź też wypłukiwać złoto na sitach. Późną wiosną zjawiają się tu obcy mężowie, zwani Walonami, zbierają potajemnie tutejsze złoto i wywożą je w nieznane strony. Kiedy zbierają się do w powrotną drogę, dziwią się wielce z powodu lenistwa naszych ziomków, którzy nie potrafią wyciągać korzyści z tutejszych metali.

Walonowie na sztychu Georgiusa Agricoli

Natomiast Johannes Praetorius żyjący w XVII wieku, zamieścił w swej pełnej dziwów pracy pt. Gazophylaci Gaudium m.in. tej treści wskazówki: Ślęża. Idź w kierunku Wir i Tąpadła, […], a natrafisz na drogę między 2 górami, tam znajdziesz źródło… Idź w kierunku Świdnicy, a ujrzysz młyn po lewej ręce. Idź stale wzdłuż tej samej wody [która młyn napędza] aż na szczyt góry, tam znajdziesz świerk, który jest szerszy [w obwodzie] niż dwa łokcie, tam znaleźć można rudę, z której po przetopieniu uzyskasz w piątej części złoto. Nieco wyżej na zboczu [kolejnej] góry w pobliżu źródła na głębokości około łokcia znajduje się czyste złoto. Można tam ponoć znaleźć również niebieskie szafiry. […] W pobliżu wsi zwanej Bela [Biała] biegnie droga w kierunku Górki, koło Górki zaś prowadzi ścieżka, którą dochodzi się do porośniętego trawą traktu. A gdy będziesz miał po jednej ręce Świdnicę, wówczas wdrap się na górę, która jest przed Tobą. Potem zejdź na drugą stronę, a znajdziesz krzak, pod którym znajduje się rozpadlina w ziemi. Włóż do niej rękę aż po łokieć, a znajdziesz czyste złoto w grudkach dużych jak groch i fasola.

Opisy tego typu pobudzają fantazję poszukiwaczy-amatorów i wszelkiej maści łowców sensacji. Faktem jest jednak, iż pewien świdniczanin, zajmujący się amatorsko poszukiwaniami szlachetnych kamieni rzeczywiście natrafił na złoto w owym opisywanym powyżej potoku, który obecnie nosi nazwę Czarnej Wody. Na zakończenie warto wspomnieć, iż niektórzy z autorów wiążą opisywane przez nas wcześniej znaki ukośnego krzyża właśnie z działalnością Walonów w tym rejonie. Ilu ludzi, tyle interpretacji.

Sobiesław Nowotny

8 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.