Press "Enter" to skip to content

„Wielka” i „Mała”… Norymberga

Dokładnie 74 lata temu, 1 października 1946 roku Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze ogłosił wyrok po trwającym blisko rok procesie największych, hitlerowskich zbrodniarzy wojennych.

Po procesie w niemieckiej „Wielkiej” Norymberdze pozostały setki zdjęć, filmy, taśmy z nagraniami i tysiące dokumentów

Oprócz procesu głównego odbyły się także procesy innych zbrodniarzy niemieckich z okresu II wojny światowej. Trwały one od 9 grudnia 1946 r. do 13 sierpnia 1949 r. i kolejno były to: proces lekarzy, tzw. proces Milcha, proces prawników, proces SS, proces Flicka, proces IG Farben, proces dowódców na Bałkanach, proces RSHA, proces Einsatzgruppen, proces Kruppa, proces ministerstw i proces wyższego dowództwa. Największe zainteresowanie wzbudził jednak proces główny. Trwał 218 dni, odbyto w ramach niego 403 sesje, oskarżyciele przygotowali 2630 dokumentów, obrońcy 2700 dokumentów, zeznawało 240 świadków, protokół stenograficzny zabierał ponad 4 miliony słów, zużyto na nagrania 7000 płyt gramofonowych i 27 kilometrów taśmy magnetofonowej. Proces obsługiwało 67 sekretarek i 54 asystentów. Na potrzeby procesu oraz przy obsłudze korespondentów z mediów z całego świata zużyto ponad 5 milionów arkuszy papieru. TO BYŁA WIELKA NORYMBERGA…

Po procesie w świdnickiej „Małej” Norymberdze pozostało trochę trudnych do odczytania i lakonicznych w treści akt. Nie ma filmów, nagrań, ale jest książka, prezentująca historie katów z Gross-Rosen i ich ofiar, która ukazała się dwa miesiące temu. Pierwsza na ten temat po ponad 70 latach…

Mniej więcej w tym samym czasie, w Świdnicy – niewielkim miasteczku na Dolnym Śląsku, położnym w odległości około 550 km od „Wielkiej Norymbergi”, odbyło się około 100 (sic!) procesów niemieckich zbrodniarzy i katów z obozu Gross-Rosen koło Rogoźnicy.

Nie było tu setek reporterów i dziennikarzy, setek świadków i osób obsługujących proces. Nie było to kilku tysięcy dokumentów, bo te zostały na rozkaz Heinricha Himmlera zniszczone podczas i po ewakuacji obozu. Nie było kamer, magnetofonów i kopiarek. Brakowało natomiast materiałów biurowych i zeznań świadków. Było za to kilku sędziów i prokuratorów, którzy z ogromnym trudem próbowali udowodnić winę i wymierzyć karę tym, którzy przez okres istnienia obozu doprowadzili do śmierci około 40 tysięcy osób. TO BYŁA MAŁA NORYMBERGA

W odniesieniu do „wielkiej” i „małej” Norymbergi jedno było takie same. Potworne zwyrodnienie i bestialstwo oraz cierpienie i śmierć.

6 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.