Press "Enter" to skip to content

Wojna o „białe” piwo

Było znane na całym Śląsku. Już w XIV w. Strzegom zasłynął z dobrego i smacznego piwa „białego pszenicznego”. Słyszeliście o nim?

Produkcja piwa w dawnych wiekach

„Białe” piwo ze Strzegomia już w XIV wieku było sprzedawane w słynnej „Piwnicy Świdnickiej” pod ratuszem we Wrocławiu. Dobra marka piwa w następnych wiekach nadal się utrzymywała. Nierzadko trafiało ono na stoły podczas wielkich uroczystości, co zanotowały różne kroniki. Na przykład w Środzie Śląskiej w 1538 r., kiedy Rada Miejska przygotowywała przyjęcie dla króla Ferdynanda I Habsburga, to wśród napojów znalazło się „dobre strzegomskie piwo”. Również w roku 1620 w Bolesławcu, kiedy przebywał tam król Czech Fryderyk V, rajcowie postawili na stoły „białe” piwo ze Strzegomia.

Sława, dobra jakość i dużo chętnych spowodowało, że w mieście powstawały nielegalne browary. Właściciele majątków w okolicznych wioskach budowali i bez zezwolenia warzyli piwo, które następnie sprzedawali zazwyczaj w karczmie wiejskiej. Budziło to oburzenie Rady Miejskiej Strzegomia, która niejednokrotnie skarżyła się władzy książęcej, a w następnych wiekach nawet na dworze wiedeńskim. Zazwyczaj książę przychylał się do skarg i wydawał kolejne zarządzenia potwierdzające prawo miejskie do wyłączności warzenia i legalizowania punktów sprzedaży piwa w okręgu strzegomskim. Także w XVI wieku, kiedy Strzegom wraz z księstwem świdnicko – jaworskim przeszedł pod rządy monarchii Habsburgów, władza królewska potwierdzała przywileje Radzie Miasta w sprawie piwa. Ale wszystkie legalne drogi obrony swych praw nie na wiele się zdały. W majątkach szlacheckich wciąż powstawały browary szlacheckie, którzy sprzedając swe piwo w karczmach wiejskich, narażali na straty browarników strzegomskich.

Na początku XVI wieku spór pomiędzy miastem a nielegalnymi producentami piwa w okolicach Strzegomia zaognił się i wszedł w ostrzejszą fazę. Aby ratować swą sytuację finansową, Rada Miejska w tajemnicy organizowała grupy młodych i silnych mężczyzn do zwalczania nielegalnej konkurencji. Małe oddziały uzbrojone w siekiery, pałki i młoty nocami szły do wyznaczonej wsi, włamywały się siłą do warzelni piwa i niszczyły urządzenia, spuszczały piwo oraz przy okazji dewastowały majątek. To z kolei doprowadzało do wściekłości właścicieli zdemolowanych browarów. Zastawiali pułapki na miejskich pachołków i dochodziło nieraz do nocnych bijatyk. Niejeden wracał z guzami, poobijany i kulawy. Te nocne wypady i walki zacietrzewiły dwie strony konfliktu.  Ostry spór szybko dotarł na dwór wiedeński i w roku 1544 Ferdynand I, chcąc go rozstrzygnąć, a także chcąc chronić miasto przed stratami, wydał zarządzenie, które mówiło, że w karczmach okręgu strzegomskiego można sprzedawać tylko piwo wyprodukowane w mieście. Wyszynk innego piwa miał być obłożony ciężką karą.

Oczywiście takie rozwiązanie sporu wywołało niezadowolenie okolicznej szlachty i spowodowało, że odwołała się od cesarskiego zarządzenia. Ferdynand I powołał komisję rozjemczą, która po zapoznaniu się z sytuacją na miejscu tzn. przebywając cały czas w okolicznych dworkach wiejskich, wydała orzeczenie odwrotne tym razem korzystne dla ludzi spoza miasta. Cesarz, aby załagodzić spór, zatwierdził nowe zarządzenie, mówiące że prawo browarnicze rozciąga się wokół miasta na odległość 1 mili. Było to polubowne rozwiązanie dla obydwu stron. Nie zakończyło jednak konfliktu, choć znacznie go ograniczyło.

Pod koniec XVI wieu strzegomscy browarnicy, aby podnieść jakość i dodatkowo zachęcić do spożywania „białego” piwa, zaczęli do niego dodawać glinkę leczniczą „terra sigillatę”, odkrytą przez J. Montanusa w okolicach Strzegomia. Reklamowano je jako piwo lecznicze (sic!). Jako ciekawostkę można przytoczyć taki oto zapis zdarzenia w Strzegomiu, które podaje Grässe w swoim Studium o piwie (str. 38):

Pewien kardynał włoski wysłany przez papieża do Polski, zatrzymał się po drodze w Strzegomiu. Utrudzony podróżą skosztował „białego” piwa. Tak zachwycił się smakiem i aromatem piwa, że napełnił nim wszystkie butelki, jakie posiadał i zabrał je ze sobą.

Wojna trzydziestoletnia, która doprowadziła miasto do kompletnej ruiny, browarnictwo oszczędziła. Przez cały czas groźnej i wyniszczającej wojny od 1618 do 1630 produkcja „białego” piwa nie malała. Częste przemarsze wojsk dobrze służyły warzeniu i sprzedaży piwa.

Dopiero po 1630 roku produkcja systematycznie spadała. Najgorszy był rok 1643, kiedy tylko sprzedano ok. 50 tysięcy litrów „białego” piwa. W roku 1650 produkcja i sprzedaż spadła aż pięciokrotnie, do stanu sprzed wojny.

Bałagan wojenny i brak stabilnej władzy wykonawczej spowodowały, że na wioskach namnożyło się wiele nielegalnych browarów. Spowodowało to dodatkowe trudności dla cechu browarników w Strzegomiu.

Początek XVIII wieku był dla producentów piwa bardzo ciężki. Ze względu na spadek sprzedaży zaczęli ograniczać produkcję, a co za tym idzie ubożeli coraz bardziej. Dochodziło nawet do tego, że dotychczas jako jedni z możniejszych mieszczan, nie mięli pieniędzy na uregulowanie zaległych podatków wobec miasta. Rada Miejska, wiedząc o trudnym położeniu producentów piwa, występowała do władz zwierzchnich o egzekwowanie przestrzegania prawa browarniczego. Urząd Królewski w Świdnicy przychylał się do skarg, ale jak poprzednio efekty okazały się znikome. Na wniosek Rady Miejskiej w Strzegomiu właściciel Przyłęgowa Ferdynand von Mesenau został skazany na karę pieniężną w wysokości 200 dukatów, 152 talarów i 18 srebrnych groszy za prowadzenie browaru bez zezwolenia. Także karczmarz z tej wsi musiał zapłacić 100 dukatów kary, ale to nie poprawiło radykalnie sytuacji browarników „białego” piwa.

W dokumentach zachowała się jeszcze jedna notatka o ukaraniu nielegalnego sprzedawcy piwa. Na wniosek Rady Miejskiej Strzegomia w dniu 14 czerwca 1744 roku Urząd Królewski w Świdnicy nałożył karę pieniężną w wysokości 100 dukatów na komandora zakonu joannitów hrabiego von Götzen’a z powodu nielegalnego wyszynku piwa, wina i wódki na terenie plebani przy kościele św. Piotra i Pawła. Urząd Królewski wyraził zgodę na niezapłacenie kary. To także nie mogło już uratować strzegomskiego browarnictwa.  Wiek XVIII stał się kresem ponad 200-letniej świetności strzegomskiego „białego” piwa.

Edmund S. Szczepański

4 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.