Press "Enter" to skip to content

„Złota Gwiazda” odnaleziona!

Niedawno zajmowaliśmy się weryfikacją informacji z niektórych opracowań poświęconych historii Świdnicy, jakoby w budynku przy obecnej ulicy Wrocławskiej 2 (dawniej Niedertor Platz 2), na parceli oznaczonej w XIX wieku numerem „454”, funkcjonowała gospoda „Pod Złotą Gwiazdą” (niem. „Zum goldenen Stern”). Nasze poszukiwania wyżej wymienionej gospody w źródłach archiwalnych opisaliśmy w trzech artykułach (czytaj tutaj: Wrocławska 2. Kłopot z Gwiazdą (cz. 1), Wrocławska 2. Znowu pożar (cz. 2), Wrocławska 2. Poszukiwania (cz. 3).

Kamienica przy ulicy Wrocławskiej 4 w Świdnicy

Nigdzie nie natknęliśmy się na potwierdzenie, że w miejscu obecnej kamienicy przy ulicy Wrocławskiej 2 funkcjonowała gospoda „Pod Złotą Gwiazdą”. Być może w II połowie XVII i na początku XVIII wieku, przez bardzo krótki okres czasu funkcjonowała tu gospoda „Pod Niebieską Gwiazdą”, aczkolwiek jest to teza, która wymagałaby stuprocentowych potwierdzeń w źródłach archiwalnych. Na istnienie takiej gospody wskazał jedynie przedwojenny historyk Johannes Theo Mann, który wszakże nie podał jej dokładnej lokalizacji, a jedynie, że mieściła się przed Bramą Dolną. Czy to oznacza, że „Złotej Gwiazdy” nie było na dawnym Przedmieściu Wrocławskim, a konkretnie przed dawną Bramą Dolną? Otóż okazuje się, że „Złota Gwiazda” była! Chociaż niekoniecznie należy ją wiązać z tradycyjną gospodą czy zajazdem.

Częściowe rozwiązanie zagadki określenia „Pod Złotą Gwiazdą” przyniosła przedwojenna pocztówka, na której oprócz budynku przy Wrocławskiej 2, widać także sąsiedni budynek, zachowany do chwili obecnej, przy ulicy Wrocławskiej 4. O tym jednak za chwilę.

Historia miejsca w którym ta kamienica się znajduje (dawna parcela nr 453) w średniowieczu i w późniejszych wiekach jest taka sama, jak całego Przedmieścia Wrocławskiego, które zamieszkiwali przede wszystkim rzemieślnicy i które wielokrotnie płonęło i było niszczone podczas wojen i klęsk żywiołowych.

Analizując archiwalne księgi szukaliśmy przede wszystkim informacji o mogącej istnieć na tej parceli gospodzie „Pod Złotą Gwiazdą”. Dla XVIII wieku w niektórych przypadkach właściciele domu byli tożsami z właścicielami sąsiedniej kamienicy przy Wrocławskiej 2 (wymienieni zostali w tabeli, zamieszczonej w artykule Wrocławska 2. Kłopot z Gwiazdą (cz. 1) i nic nie wskazuje na to, aby ktoś z nich mógł prowadzić w tym miejscu gospodę. Pomiędzy 1773 a 1842 rokiem budynek przy Wrocławskiej 4 wraz z parcelą na której stał był sprzedawany sześciokrotnie, a jego cena rosła ze 160 talarów do 645 talarów. Niestety, nie znamy nazwisk właścicieli z tych lat i ich profesji. Teoretycznie w ciągu tych 69 lat mogła funkcjonować tu gospoda, ale informacje o kolejnych właścicielach zdają się temu przeczyć.

Klatka schodowa z oryginalnymi biegami i balustradą

24 października 1843 r. właścicielką posesji i domu, na drodze spadku została Caroline Bleiler z domu Klose, wdowa po… garncarzu! Ten warsztat garncarski musiał być spory, skoro – jako istniejący – wymieniany jest jeszcze ok. 1860 r. Trudno przypuszczać, aby funkcjonujący tu zapewne gdzieś od początków XIX wieku zakład garncarski Bleilera znajdował się w tym samym miejscu co ewentualna gospoda.

Caroline Bleiler krótko wytrwała we wdowieństwie. Zapewne już w rok po śmierci męża, a więc w 1844 r. musiała wyjść ponownie za mąż, za bliżej nieznanego Schramma. Nowym mężem także cieszyła się tylko chyba rok. Świadczy o tym fakt, że 3 kwietnia 1845 r. na drodze spadku po Caroline Schramm z domu Klose (żonie Bleilera), dom przy Wrocławskiej 4 otrzymała Charlotte Geissler z domu Stiller, wdowa po piekarzu. Jej spadkobiercami byli:

 – Carl Wilhelm Juliusz Geissler

 – Christiana Charlotte Henriette Hartrampf z domu Geissler

 – Anna Henrietta Berta Geissler

18 listopada 1855 r. trójka ta odsprzedała dom z parcelą za 1100 talarów Josephowi Manasse. Jest to dość tajemnicza postać, aczkolwiek był chyba „człowiekiem interesu”. Jego nazwisko pojawia się przy kilku różnego rodzaju transakcjach handlowych, jednak nie zachowały się o nim jakieś bliższe informacje chociażby w archiwach wywiadowi gospodarczej Wilhelma Schimmelpfenga. Dla nas w kontekście dalszych odkryć ważny do zapamiętania jest fakt, że z zawodu był destylatorem i zajmował się produkowaniem napojów alkoholowych.

Dziesięć lat później – 7 kwietnia 1865 r. Manasse sprzedał dom za 2000 talarów mistrzowi garncarskiemu Heckerowi, co pozwala przypuszczać, że nadal istniał tam warsztat garncarski. Z ok. 1867 r. okresu posiadamy dość szczegółowy opis posesji i obiektów na nim stojących. Dom mieszkalny posiadał trzy kondygnacje – parter i dwa piętra, był masywny i w dobrym stanie. Znajdowało się w nim 5 izb, 3 kuchnie, 2 piwnice oraz cztery izby na wysokim, dzielonym poddaszu, przykrytym stromym, dwuspadowym dachem. Na „bardzo małym” dziedzińcu znajdowała się tylko drewutnia na drzewo i składzik na węgiel. Całość ubezpieczona była w towarzystwie przeciwpożarowym na zaledwie 240 talarów.

Te informacje niejako potwierdzają wątpliwość istnienia w tym budynku gospody. Nie wymieniane jest żadne duże pomieszczenie, które mogłoby służyć za salę dla gości, na dziedzińcu nie ma też żadnych stajni, a te z reguły lokalizowane były przy gospodach, szczególnie na przedmieściach, gdzie przyjeżdżający do miasta kupcy czy rolnicy, mogli wyprząc konie i odpocząć, przed udaniem się do miasta na targ, czy w celu załatwienia swoich interesów.

Garncarz Hecker był właścicielem domu do 1882 r., kiedy to po jego śmierci spadek przejęła wdowa po nim – Francizka Hecker domu Stenzel. 10 marca 1884 r. dom nabył Heinrich Lindner. Przy jego nazwisku w księgach podatkowych znajduje się informacja, że był właścicielem gospody, ale nie napisano której i gdzie. Zresztą był właścicielem budynku tylko cztery lata. 22 lutego 1888 r. dom zakupił Robert Holz, który podobnie, jak ćwierć wieku wcześniej inny właściciel – Joseph Manasse był destylatorem i na dodatek kupcem.

Budynek przy Wrocławskiej 4 z zaznaczonym sklepem Roberta Holza i napisem „Destylatornia pod Złotą Gwiazdą”.
Pocztówka z około 1915 r. (Źródło: polska-org.pl)

Teraz czas wrócić do wspomnianej na początku tego artykułu pewnej starej kartki pocztowej, na której widać budynek przy Wrocławskiej 4, a na jego parterze sklep z szyldem „Robert Holz”. Kartka pochodzi z ok. 1915 r. kiedy Holz już nie żył, a budynek był już w posiadaniu innej rodziny, o czym za chwilę. Wprawne oko dostrzeże na niezbyt wyraźnej pocztówce napis, który znajdował się na elewacji u szczytu dachu „Destylarnia pod Złotą Gwiazdą” (niem. „Destilation zum goldenen Stern”)!

Mam więc naszą „Złotą Gwiazdę”! Była nią destylarnia produkująca wódki a nie gospoda! Chociaż nie można wykluczyć, że w jakimś okresie czasu być może istniała tu jakaś gospoda, po której destylarnia odziedziczyć mogła nazwę. Jest to jednak mało prawdopodobne. Dopóki nie odnalezione zostaną jednoznaczne dowody na to, przyjąć raczej należy, że być może przy destylarni, na parterze budynku, znajdował się jakiś niewielki lokal, w którym prowadzono jakiś wyszynk i sprzedaż wódek. Właściciel destylarni nawiązał do tradycyjnych nazw, jakimi określało się dawniej gospody i z fantazją, nieco na wyrost nazwał – jakbyśmy to dziś określili – knajpę, w sposób jak nazywano niegdyś gospody, zajazdy i hotele, w tym wypadku – „Pod Złotą Gwiazdą”. Mamy więc odnalezioną nazwę, mamy destylarnię zamiast gospody, pozostaje kwestia jej założyciela. W grę wchodzą dwie osoby: Joseph Manasse, który był właścicielem budynku w latach 1855-1865 oraz Robert Holz, właściciel budynku w latach 1888-1894. Obaj byli destylatorami i obaj zajmowali się produkcją wódek.

„Waldenburger Wochenblatt” z 1894 r. z informacją o znalezieniu kul na dziedzińcu budynku przy ulicy Wrocławskiej 4

Wobec braku informacji na ten temat w źródłach, nie podejmujemy się jednoznacznie wskazać założyciela destylatorni. Faktem jest, że pamięć o Holzu przetrwała dość długo, bo długo po jego śmierci (1894), w latach 20. XX wieku, szyld sklepowy z jego imieniem i nazwiskiem nawiązywał do jego osoby i tradycji z jego działalnością związanej, co było dość częstym zabiegiem marketingowym w ówczesnych czasach. Jeżeli osoba o nazwisku „x” wyrobiła sobie markę, to nazwisko to było wykorzystywane jeszcze przez wiele lat przez jego potomków lub zupełnie niezwiązanych z nim nowych właścicieli, prowadzących działalność w tym samym miejscu.

Na Roberta Holza, jako ewentualnego założyciela destylatorni „Pod Złotą Gwiazdą” wskazywać może pośrednio jeszcze jeden fakt. Wiemy na pewno, że za jego czasów, na posesji trwały prace budowlane. Czy to on wybudował zachowany do chwili obecnej dom pod koniec XIX wieku dowodów autorzy tego szkicu nie znaleźli, aczkolwiek wygląd kamienicy świadczy o tym, że właśnie w tym czasie mogła zostać wzniesiona. Na pewno natomiast Holz, rozpoczął prace budowlane na dziedzińcu posesji. Świadczy o tym niezwykle ciekawa informacja, jaką wydrukowano w „Tygodniku Wałbrzyskim” (niem. „Waldenburger Wochenblatt”) w numerze 28 z dnia 7 kwietnia 1894 r. Czytamy w niej, że na parceli destylatora Holza przy wykopywaniu gruntu pod dom zatylni, czyli oficynę, robotnicy prowadzący prace ziemne natrafili na mnóstwo kul armatnich 5- i 10-funtowych, pochodzących na pewno z czasów oblężenia twierdzy.

Sklep na parterze budynku w którym do maja 1945 r. mieściła się cukiernia Maxa Pechana

Notatka świadczy o tym, że Holz inwestował w majątek przy Wrocławskiej 2 i skoro budował dom zatylni, być może wcześniej zdołał postawić kamienicę frontową. Obojętnie jak było, to właśnie z Robertem Holzem, a nie Josephem Manesse, świdniczanom kojarzyło się to miejsce. Mogło być oczywiście i tak, że zarówno Manasse, jak i Holz mogli prowadzić tu destylatornię, chociaż na pewno zachowany w obecnej formie budynek nie pochodzi z czasów tego pierwszego, wzniesiony został bowiem w IV ćwierci XIX wieku.

Skoro mamy wyjaśnioną sprawę historycznego potwierdzenia nazwy „Pod Złotą Gwiazdą” i odnosiła się ona do destylatorni, warto pokrótce dopowiedzieć dalsze losy budynku przy Wrocławskiej 4.

Po śmierci Roberta Holza 12 listopada 1894 r. na mocy ogłoszonego testamentu jego spadkobiercami zostali wdowa – Maria Holz z domu Wagler oraz dzieci – Carl i Dorothea. Kolejnymi właścicielami domu i parceli byli:

 – od 1 sierpnia 1900 r. – Sally Sternberg – kupiec ze Świdnicy

 – od 15 maja 1911 r. – (???) Marsch – aptekarz z Międzylesia

 – od 16 lipca 1919 r. – Richard Oblatz – kupiec ze Świdnicy

 – od 27 lutego 1923 r. – Paul Lunow – hurtownik wina

 – od 12 maja 1931 r. – Elka Lunow z domu Schibal, wdowa po Paulu, pochodząca z Zabrza na Górnym Śląsku.

Ta ostatnia według spisu sporządzonego w starostwie powiatowym w Świdnicy ok. 1946 r., była również ostatnią właścicielką domu w maju 1945 r. W sklepie na parterze kamienicy mieściła się natomiast cukiernia, którą prowadził do maja 1945 r. Max Pechan. 9 sierpnia 1945 r. lokal przyznano polskiemu osadnikowi Mieczysławowi Madejowi.

Andrzej Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny

Fundacja IDEA

7 LIKES

2 komentarze

  1. Krzysztof Czarnecki Krzysztof Czarnecki 17 lutego 2020

    Wagomiar kul armatnich podany jest błędnie. Żadna armia w XVIII w. nie używała dział o wagomiarze 5 funtów. Dziesięciofuntowe haubice były na stanie armii pruskiej, lecz jako pocisków uzywano granatów i kartaczy, nie zaś kul, jest jednak mało prawdopodobne, żeby takie pociski zostały po prostu porzucone przed bramą do miasta. Najprawdopodobniej chodziło o kule 6 i 12-funtowe, pozostałość z któregoś oblężenia, co jest o tyle zaskakujące, że Brama Dolna w czasie żadnego z pięciu oblężeń nie była celem. Niewykluczone, że odnaloziono składzik jakiegoś osiemnastowiecznego złomiarza.

  2. Andrzej Dobkiewicz Andrzej Dobkiewicz Post author | 18 lutego 2020

    Zapewne XIX wieczny dziennikarz usłyszał o tym odkryciu i po prostu napisał, bez sprawdzania faktów, jakie to są kule 🙂 W niemieckim tekście wyraźnie jest napisane o kulach 5- i 10-funtowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.