Dziś historia nie z archiwów ale z życia. Mojego własna i bardzo osobista…
Ostatnio miałem przyjemność gościć w murach II Liceum Ogólnokształcącego w Świdnicy, a właściwie z jego auli. Faktem jest, że byłem w niej już kilkukrotnie, ale wcześniej jakoś nie zwróciłem uwagi na pewien duży szczegół. Właściwie nie duży, a… liczny.
Moja uwagę przyciągnęły drewniane siedziska wypełniające niemal całą aulę, łączone cienkimi beleczkami po 4-5 sztuk. Patrzyłem na nie ze zdumieniem, bo przywołały wspomnienia sprzed około 50 lat i mojego dzieciństwa.

A to spędzałem do pewnego momentu w dawnym klubie Bolko przy placu Grunwaldzkim, który wówczas prowadzony był przez WSS „Społem”. Tak się złożyło, że część mojej rodziny była związana ze spółdzielnią i z klubem przez kilka dziesiątek lat. Dziadek – pionier świdnicki – Marian Wudniak pełnił funkcję prezesa spółdzielni [czytaj tutaj: 80. rocznica wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau. Trzy rocznice świdnickiego pioniera]. Babcia – Maria Wudniak przez kilkadziesiąt lat była kierownikiem klubu Bolko. Oboje z rodziną (w tym moją mamą) mieszkali na II piętrze w bocznym skrzydle budynku klubowego, gdzie zresztą kilka lat jako mały berbeć także ja mieszkałem. Nic więc dziwnego, że moje dzieciństwo upłynęło w dziesiątkach pomieszczeń klubu Bolko od przepastnych i wielkich – przynajmniej wtedy mi się tak wydawało piwnic, po równie ogromny strych, na którym można było dostrzec imponującą konstrukcję dachu.
Wróćmy jednak do siedzisk. Starsze pokolenie pamięta zapewne kino Jutrzenka, które było dość popularne w latach 70. XX wieku, a funkcjonowało w największej sali klubu „Bolko”. Jeżeli uczęszczali do niego na seanse filmowe pamiętają zapewne także ogromny hałas, jaki czyniły drewniane siedziska, gdy się wstawało na koniec emisji filmu, których drewniane, składające się siedziska, głośno trzaskały o także drewniane oparcia. Zresztą i w czasie emisji, kiedy na sali teoretycznie powinna panować cisza, najlżejszy ruch widza siedzącego na tych krzesłach, powodował ich głośne skrzypienie.
Ale to nie wszystko. Główna sala klubowa pełniła funkcję nie tylko Sali kinowej, ale przez jakiś okres czasu także salę dyskotekową. O ile pamiętam dyskoteki odbywały się chyba w soboty. Aby jednak mogło do nich dojść, w nocy z piątku na sobotę, te kilkaset krzeseł, które były przykręcane do podłogi (sic!) z powodu swojej małej stabilności, były odkręcane przez klubowego konserwatora Kazimierza Tulie i ustawiane pod ścianami, aby zrobić miejsce na sali dla tańczących. Po dyskotece, trzeba było te krzesła z powrotem przykręcić, aby od nowego tygodnia mogło rozpocząć działalność kino Jutrzenka.

Klub Bolko zakończył swoją działalność 1 stycznia 1982 roku. Spółdzielnia WSS „Społem” walcząca o byt w czasach ogólnokrajowego kryzysu nie była w stanie dalej utrzymywać wielkiego budynku, który przekazano w połowie 1982 roku miastu [czytaj tutaj: Dzieje klubu „Bolko” (1955-1982)].
Właściwie nigdy się nie zastanawiałem co stało się z wyposażeniem klubu. Aż do chwili, kiedy w ubiegłym tygodniu stałem nieruchomo i z pewnym sentymentem patrzyłem w auli II LO na stare, wysłużone, drewniane siedziska z klubu Bolko. Ocalały i przez kolejne 40 lat służyły społeczności II LO.
– Nie wiem dokładnie, kiedy te krzesła zostały do nas przywiezione i kompletnie nie wiedziałem skąd. Właściwie pamiętam je od kiedy jestem związany z II LO – mówił zaskoczony dyrektor Jacek Iwancz.
Podzielił się ze mną jednak informacją, że powoli myślą o ich zastąpieniu, ze względu na stopień zużycia. Jako Świdnicki Portal Historyczny mamy sugestię, aby zachować przynajmniej 1-2 takie mini rzędy po 4-5 krzeseł, które są w najlepszym stanie, na pamiątkę. To już jest historia.
UZUPEŁNIENIE: Już po publikacji tego wpisu otrzymaliśmy informację od dyrektora II Liceum Ogólnokształcącego jacka Iwancza, który wskazuje na inną, ewentualną możliwość wyjaśnienia, skąd opisywane siedziska wzięły się w II LO. Według jednego z emerytowanych pracowników, miały być zakupione dla szkoły. To akurat mogłoby się zgadzać, bo jeszcze WSS Społem, gdy kończyło zarządzanie obiektem lub samo Miasto po przejęciu dawnego klubu sprzedawało majątek zamkniętej instytucji. – Były dyrektor szkoły Michalczyk twierdzi, że miało to się jednak stać pod koniec lat 60., kiedy dyrektorem szkoły był jego poprzednik Włodzimierz Radlak – mówi Jacek Iwancz. Ten ostatni był dyrektorem w latach od 1 stycznia 1964 do 31 grudnia1966 roku. Jeżeli tak było rzeczywiście, to chociaż siedziska z LO nie są krzesłami z klubu Bolko, to pozwala nam to na wyznaczenie przypuszczalnej daty, kiedy takie same krzesła trafiły do klubu Bolko. Być może zakupy dla obu instytucji były dokonywane w tym samym okresie. W sumie jest to szczegół czysto historyczny, który nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Natomiast wspomnienia, jakie stały się moim udziałem, gdy patrzyłem na te krzesła w auli świdnickiego liceum, wzbudziły moje duże, osobiste emocje.
Andrzej Dobkiewicz (Fundacja IDEA)
6 LIKES









Skomentuj jako pierwszy!