Ciekawą informację podała Parafia Ewangelicko-Augsburska Św. Trójcy w Świdnicy.
Jak się dowiadujemy z komunikatu 5 czerwca podczas kwerendy terenowej związanej z przygotowaniami do wystawy „Nowożytne złotnictwo śląskich Kościołów Pokoju”, która ma się odbyć jesienią we Wrocławiu, natrafiono w świdnickim Kościele Pokoju na unikatowy zabytek.

Na zabytek natrafili pracownicy Muzeum Narodowego we Wrocławiu z dyr. Piotrem Oszczanowskim oraz pastor Paweł Meler.
– Niespodzianką dla mnie było znalezienie dość niepozornego naczynia, które doprawdy cudem zachowało się w świdnickiej świątyni. Proces utleniania srebra uczynił tę puszkę wręcz niepozorną. Ta swoista czasowa mimikra pozwoliła jej przetrwać. Tym bardziej, że nie była przechowywana w skarbcu kościelnym czy też na plebani, ale we wnętrzu świątyni, ustawiona na jednej z półek regału. To brudne naczynie okazało się czymś doprawdy wyjątkowym – najstarszym wyrobem złotniczym, jaki posiada obecnie ten kościół – opowiada prof. Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Tym odkryciem jest srebrna puszka z 1638 roku. Wykonał ją wybitny wrocławski złotnik i mistrz cechowy Hans Boxhammer. Jak podają naukowcy, jego dzieł nie ma w polskich kolekcjach, są natomiast m.in. w amerykańskim The Wadsworth Atheneum Museum of Art w Hartford w stanie Connecticut.
Naczynie zostało wykonane dla bogatego, wrocławskiego patrycjusza Georga von Flandrina, żyjącego w latach 1600-1654. Dowodzi tego jego grawerowany herb i inskrypcja na pokrywce:
GEORG :FLANDRIN .AVF : S. CATHRIN VND KRITERN. 1638.
Georg von Flandrin był absolwentem Uniwersytetu we Frankfurcie nad Odrą oraz radcą książąt legnickich. Skoligacony był z wieloma wrocławskimi rodami patrycjuszowskimi, a herb rodowy tej rodziny znajduje się na jednym ze zworników wrocławskiego ratusza. Dzięki zachowanemu portretowi, który wisiał niegdyś w odbudowanym – zapewne z inicjatywy von Flandrina – kościele w Praczach Odrzańskich (dziś w zbiorach Muzeum Archidiecezjalnego we Wrocławiu), wiemy jak wyglądał pierwszy właściciel srebrnej puszki, która stanowi jeden z najcenniejszych wyrobów złotniczych w świdnickim Kościele Pokoju.
Kiedy puszka, która była używana na komunikanty trafiła do Świdnicy? Prawdopodobnie jeszcze przed śmiercią von Flandrina, jako jego dar dla świdnickiego zboru. Wyjaśnienie powiązań von Flandrina ze świdnicką parafią odnalazł historyk Sobiesław Nowotny. Dają one pogląd w jaki sposób puszka mogła trafić do Świdnicy.

– Kościół w Praczach Odrzańskich został odbudowany po wojnie 30-letniej w 1648 roku, a zatrudniony miał być przy niej Valentin Säbisch, ojciec znanego fortyfikatora wojskowego oraz budowniczego Kościoła Pokoju w Świdnicy – Albrechta von Säbischa. Z archiwalnych źródeł wiemy, że przy budowie Kościoła Pokoju wykorzystano pewne rozwiązania, zastosowane przy odbudowie kościoła właśnie w Praczach Odrzańskich. Niewątpliwe Georg von Flandrin miał kontakt z Valentinem Säbischem i jego synem Albrechtem von Säbischem oraz, że znał trudną sytuację świdnickich ewangelików, którzy byli poddawani różnym formom prześladowań przez katolików. Zidentyfikowana puszka na komunikanty była zapewne jednym z wielu darów dla świdnickiej parafii ewangelickiej od wiernych – mówi Sobiesław Nowotny.
Andrzej Dobkiewicz (Fundacja IDEA)
Opr. na podst. informacji parafii Ewangelicko-Augsburskiej Św. Trójcy w Świdnicy; Foto: Magdalena Lorek, Piotr Oszczanowski, ks. Paweł Meler














Skomentuj jako pierwszy!