Press "Enter" to skip to content

Zniszczyli mauzoleum książąt

Spread the love

W Zamku Książ odkryto pozostałości Świątyni Miłości. – Póki co, jej lokalizacja nie będzie ujawniona – zapowiada Mateusz Mykytyszyn z Fundacji Księżnej Daisy i rzecznik prasowy zamku Książ, z powodu wandali. Niedawno ktoś zdewastował pobliskie groby książęcych noworodków.

Do bezmyślnego aktu wandalizmu doszło najprawdopodobniej w marcu bieżącego roku. Grób książęcych dzieci znajdował się przy tzw. ścieżce Hochbergów na Łabędzim Stawie. Pochowano tutaj Hansa Heinricha VIII von Hochberg i Hansa Heinricha IX von Hochberg. Byli to dwaj najstarsi synowie księżniczki Anne Amalie Anhalt-Köthen-Pless i hrabiego Hansa Heinricha VI. Wydarzenie musiało wstrząsnąć rodziną książęcą. Pierwszy chłopiec urodził się 31 grudnia 1795 roku, a zmarł w Nowy Rok. Drugi żył dzień dłużej – urodził się 31 października 1802 roku, a zmarł 2 listopada.

Pierwotny wygląd mauzoleum książęcych dzieci na sztucznej wyspie na Stawie Łabędzim

Nagrobek dla chłopców zaprojektował książęcy architekt, który postanowił stworzyć specjalne miejsce pamięci tych tragicznych chwil. Nawiązując do istniejących tradycji, umieścił grób książęcych synów na specjalnie usypanej sztucznej wyspie. Była ona tak skonstruowana, że rodzice mogli na nią spoglądać ze swojego domu, którym był Książ. Nagrobek wieńczyła rzeźba dziecka leżącego na poduszce. – Przez 200 lat, mimo że wywrócony i uszkodzony, pomnik przetrwał  – mówi Mateusz Mykytyszyn, rzecznik prasowy Zamku Książ. – Jeszcze w latach 50. mieszkańcy pobliskich Świebodzic wspominali, że widzieli tu postać dziecka. W ostatnich kilku tygodniach grób został bardzo uszkodzony. Ktoś próbował rozbić jego podstawę i splądrować to miejsce.

Wspomniana Świątynia Miłości powstała przy Dzikiej Promenadzie, zwanej dzisiaj ścieżką Hochbergów. Została ona zaprojektowana i  stworzona przez Hansa Heinricha VI von Hochberg na przełomie XVIII i XIX wieku. Do tego wielkiego projektu krajobrazowego hrabia zatrudnił Christiana Wilhelma Tischbeina z Hesji, swojego dawnego nauczyciela rysunków. Hans Heinrich, który uwielbiał inwestować w odziedziczone dobra. Za jego sprawą odbudowano Fürstenberg, warownię której ruiny znajdowały się po drugiej strony rzeki Pełcznica. I tam w 1797 roku został oddany do użytku Stary Książ. Na bazie średniowiecznych pozostałości wzniesiono zameczek, który był od początku atrakcją turystyczną. Znajdowało się w nim niewielkie muzeum, restauracja, pokoje pod wynajem, miejsce spotkań. Ale by dotrzeć do tego miejsca z Zamku Książ trzeba było pokonać właśnie Dziką Promenadę. To do dzisiaj jest jedna z bardziej zachwycających tras górskich w Europie. I właśnie przy tej ścieżce powstała Świątynia Miłości. – To był pomnik miłości małżeńskiej, w której Hans Heinirch VI wyznawał miłość swojej żonie, księżniczce pszczyńskiej, dziedziczce księstwa pszczyńskiego. Miłosne wyznanie zostało umieszczone na tablicy, która już dziś nie istnieje. Dzięki temu małżeństwu z 1791 roku Hochbergowie otrzymali w wianie całe księstwo pszczyńskie na Górnym Śląsku i to bardzo podniosło ich prestiż, bo nie tylko zwiększyło ich stan posiadania, ale również tytuł książęcy, który odziedziczyli, a który został potwierdzony przez króla Prus Fryderyka Wilhelma IV – dodaje Mateusz Mykytyszyn.

Galeria (kliknij na zdjęcie, aby powiększyć)

Świątynia nie przetrwała do naszych czasów, ale w jednym ze starych przewodników zachował się jej bardzo szczegółowy opis. Skorzystał z niego międzynarodowy zespół badaczy, którzy w Zamku Książ realizują swój projekt naukowy. Uczestniczą w nim pracownicy Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu  oraz  Technische Universität Dresden. Naukowcom, którzy prowadzą bardzo szczegółowe badania, udało się zlokalizować pozostałości tego obiektu.

Ścieżka Hochbergów należy do Lasów Państwowych. – Stąd mój apel o zabezpieczenie i uratowanie grobu dzieci Hochbergów – mówi Mateusz Mykytyszyn. – Apelują do Nadleśnictwa, by wpisało obiekty leżące na terenie Książańskiego Parku Narodowego, które są przez nie administrowane do rejestru zabytków.  Je trzeba chronić, także prawnie. Za całego serca apeluję do Nadleśnictwa Wałbrzych o to, że jeśli nie może zabezpieczyć zabytkowych obiektów na tej trasie, by chociaż monitorowało ich stan. Wiemy, że robi się lesie fotopułapki, monitoruje wywóz drewna czy zwierzęta. Stary Książ jest po prostu na naszych oczach wynoszony po kawałku, a zabytki na trasie niszczone.

A. Dobkiewicz

12 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Mission News Theme by Compete Themes.