Na trasie kolejowej pomiędzy stacjami Grabina i Roztoka na terenie powiatu świdnickiego dokonano zuchwałego napadu na wagon pocztowy.
Przeglądając stare numery gazety Striegauer Anzeiger natrafiłem na informacje o zuchwały napadzie na wagon pocztowy, jaki miał miejsce na trasie pomiędzy stacjami Roztoka a Grabina w dniu 18 października 1930 roku. Aż do grudnia czytelnicy mogli śledzić na łamach tej gazety całą historię napadu i poszukiwań sprawców przez policję oraz inne organy śledcze powołane do zbadania tej sprawy.
Napad został przeprowadzony w sobotę około godziny 19. Krótko po wyjeździe pociągu pasażerskiego ze stacji w Roztoce (niem. Rohnstock) do wagonu pocztowego wtargnęło dwóch zamaskowanych mężczyzn. Znajdujący się w tym wagonie listonosz Kaiser, był zajęty sortowaniem przesyłek i nie zauważył momentu, w którym nagle przed nim stanęło dwóch zamaskowanych mężczyzn z bronią. Kazali mu stać spokojnie bo inaczej użyją broni. Potem jeden z nich uderzył Kaiser’a w głowę gumową pałką. Następnie związali listonosza a na głowę narzucili mu worki pocztowe. Dwaj przestępcy przystąpili do rabunku i ukradli 9 500 marek oraz pakiet wartościowy, którym znajdowały się tylko stare kartki dla inwalidów (niem. Invalidenkarten). Po dokonaniu kradzieży rabusie szybko wyskoczyli z jadącego pociągu przed stacją Grabina. Listonosz Kaiser próbował wezwać pomocy, a ponieważ nikt go nie słyszał, podczołgał się do drzwi i zaczął uderzać w nie głową. Jedna z kobiet przechodząca obok wagonu pocztowego usłyszała te dziwne odgłosy i zawiadomiła dyżurnego ruchu, który otworzył drzwi i uwolnił listonosza Kaiser’a. Pociąg po krótkim postoju ruszył dalej w drogę, a dyżurny ruchu zawiadomił policję i żandarmerię polową (niem. Landjägerei) zarówno powiatu strzegomskiego jak i bolkowskiego. Przybyli na miejsce zdarzenia policjanci szybko ustalili przebieg napadu. Ich zdaniem dwaj przestępcy wsiedli do pociągu w Roztoce, jadąc na gapę, następnie – ponieważ drzwi do wagonu pocztowego były zgodnie z przepisami zamknięte od wewnątrz, przecięli szybę diamentem, odsunęli rygiel i weszli do środka. Zajęty sortowaniem paczek Kaiser nic nie usłyszał, ponieważ działania włamywaczy tłumił stukot kół pociągu. Według policji po dokonaniu rabunku przestępcy wyskoczyli z wagonu pocztowego przed stacją Grabina w okolicy rampy przeładunkowej i uciekli dalej w nieznanym kierunku.

Na podstawie zeznań listonosza Kaiser’a i innych osób znajdujących się na stacji Grabina ustalono, przybliżony opis dwóch mężczyzn. Jeden miał 1,60 wzrostu, nosił garnitur w drobną kratkę i szary kaszkiet oraz czarne półbuty. Drugi był wyższy i mógł mieć około 1,70 wzrostu i tez nosił szary kaszkiet. Według zeznań listonosza obaj napastnicy mówili dialektem górnośląskim. Szybko zawiadomiona żandarmeria polowa, mimo zapadających ciemności, rozpoczęła poszukiwania wzdłuż linii kolejowej i znalazła kaszkiet rozmiaru 57 leżący na drugiej stronie torów. Wkrótce natrafiono na inny ważny ślad, a mianowicie znaleziono nóż kieszonkowy, długości 9 centymetrów o ostrzu długości 4,5 centymetra, następnie nóż do cięcia szkła, otwieracz do konserw i przebijak. Znaleziona wcześniej czapka była uszyta z szarego materiału jaki stosowany był dla mundurów wojskowych i miała czarną podszewkę. Następnego dnia, w niedzielę, policja dokonała kilku przeszukań domów, które jednak nie dały żadnych rezultatów. Od poniedziałku połączono działania policji kolejowej i kryminalnej i rozpoczęto przesłuchania świadków oraz badania wagonu pocztowego i terenu stacji kolejowych w Roztoce i Grabinie. Dyrekcja kolei we Wrocławiu przysłała do Strzegomia nadinspektora Dobberphut’a oraz wyznaczyła nagrodę za wskazanie przestęp w wysokości 500 marek oraz 10 procent od odzyskanych pieniędzy[i].
Redakcja gazety Striegauer Anzeiger włączyła się w poszukiwania przestępców, wystawiając m. in. w swoim lokalu znaleziony na miejscu przestępstwa kaszkiet i prosząc czytelników o wszelkie informacje związane z napadem. Gazeta dokładnie informowała czytelników o przebiegu prowadzonego śledztwa. W dniu 23 października poinformowano czytelników, że sprawa napadu na wagon pocztowy została przekazana w ręce prokuratora w Świdnicy i komisarza kryminalnego Reichelt’a, który przyjechał do Strzegomia, gdzie w ratuszu oddano mu do dyspozycji własny pokój[ii]. W kolejnym artykule gazeta opublikowała dokładniejsze rysopisy obu przestępców oraz znalezione w trakcie śledztwa przedmioty związane z napadem:
* Czapka służbowa listonosza Kaiser’a znaleziona w pobliżu stacji Grabina.
* Skradziony worek pocztowy, który został znaleziony w kamieniołomie należącym do Lehmann’a przy drodze Strzegom-Żółkiewka, około 1 kilometra od stacji Grabina. Metr od tego worka, w zaroślach leżała jego zawartość, a mianowicie pokwitowania, plik gazet, sznurek stosowany przy pakowaniu paczek i banderola od paczki banknotów.
Śledczy zwrócili uwagę na fakt, że droga, którą wybrali przestępcy jest znana głównie mieszkańcom Grabiny i Strzegomia. Co do podanego wcześniej opisy przestępców prowadzący dochodzenia ustalili, że mogli oni mieć około 30-33 lat, jeden z nich miał na twarzy ślady po ospie, długi nos, blond włosy. Rzucającą się w oczy cechą charakterystyczną jednego z przestępców były silne i duże ale niezadbane ręce, na których widoczne były ślady tatuażu między kciukiem a palcem wskazującym[iii]. 27 października gazeta informowała czytelników o wytypowaniu przez śledczych pierwszych podejrzanych. Mieli nimi być dwaj czeladnicy – August Piontek i Heinrich Jakulczyk. Piontek został zauważony w nocy z niedzieli na poniedziałek w schronisku w Ząbkowicach Śląskich (niem. Frankenstein), zatrzymany, natychmiast przewieziony do Strzegomia i przesłuchany przez członków komisji do sprawy napadu na wagon pocztowy. Trwały poszukiwania drugiego czeladnika Heinricha Jakubczyka.

Gazeta zamieściła bardzo szczegółowy opis mężczyzny: wzrost około 1,60, wiek około 25 lat, twarz owalna, bez brody, zdrowe zęby, płaskie czoło, blond włosy czesane do tyłu, silne dłonie na których między kciukiem a palcem wskazującym znajdował się tatuaż. Ubrany był w ciemnobrązową wiatrówkę, ciemnoniebieskie spodnie, czarne półbuty, starą żółto-brązową czapkę i białą koszulę bez kołnierzyka[iv]. Następnego dnia gazeta poinformowała czytelników o wynikach pierwszych przesłuchań. Piontek nie padał żadnych dokładnych informacji o tym co robił w dniu napadu a w jego książeczce czeladniczej nie było żadnych wpisów w dniach 18 i 19 października. Jedyne co było pewne to to, że w dniu 20 października był widziany w schroniskach w Kamiennej Górze (niem. Landeshut), Wałbrzychu (niem. Waldenburg) i Bolkowie (niem. Bolkenhain) czyli znajdował się niedaleko miejsca zdarzenia. W czasie przesłuchania Piontek ciągle plątał się w swoich zeznaniach. Na początku w ogóle twierdził, że nie zna wędrownych czeladników, którzy skierowali na niego podejrzenie o napad ale po konfrontacji z nimi, zmienił zeznanie i przyznał się, że przez jakiś czas razem z nimi wędrował. Potem twierdził, że nie zna okolicy Strzegomia i nigdy tutaj nie był, ale na podstawie wpisów w książeczce czeladniczej udowodniono mu, że przez pół roku pracował w pobliskim Osieku (niem. Ossig). Jednak śledczy nie mogli mu udowodnić udziału w napadzie, ale podejrzewali, że ma coś na sumieniu[v].
W kolejnym artykule prasowym redakcja poinformowała o wielkiej pracy jaką wykonali w ostatnich dniach śledczy i zaprezentowała nowe informacje. Sprostowano przede wszystkim nazwisko drugiego podejrzanego, które brzmiało Jakubczyk a nie jak podano w poprzednim artykule Jakulczyk. Okazało się jednak, ze obaj podejrzani nie mogli dokonać napadu, ponieważ znaleźli się świadkowie, którzy potwierdzili, że w dniu napadu znajdowali się daleko od miejsca przestępstwa. Śledczy przesłuchali już 47 osób w tej sprawie i mieli wiele poszlak, w tym napad o podobnym charakterze jaki miał miejsce na Górnym Śląsku, na drodze między wioskami Rudziniec (niem. Rudzinitz) a Pławniowicami (niem. Plownlowitz). Napad został przeprowadzony w ten sam sposób ale nie na wagon pocztowy tylko na samochód pocztowy. Jednak śledczy postanowili sprawdzić, czy tych napadów nie dokonali ci sami przestępcy[vi].
Cdn.
Marek Żubryd
[i] 9500 RM. Postgelder aus dem Bahnpostwagen geraubt!, Striegauer Anzeiger, Nr 246, Montag, 20. Oktober 1930, https://digital.martin-opitz-bibliothek.de
Zum Raubüberfall auf den Striegauer Postwagen, Striegauer Anzeiger, Nr 247, Dienstag, 21. Oktober 1930, https://digital.martin-opitz-bibliothek.de
[ii] Zum Postgeldraub, Striegauer Anzeiger, Nr 249, Donnerstag, 23. Oktober 1930, https://digital.martin-opitz-bibliothek.de
[iii] Der Raub im Bahnpost-Wagen, Striegauer Anzeiger, Nr 251, Sonnabend/Sonntag, 25./26. Oktober 1930, https://digital.martin-opitz-bibliothek.de
[iv] Einer der Postgeldräuber gefaßt?, Striegauer Anzeiger, Nr 252, Montag, 27. Oktober 1930, https://digital.martin-opitz-bibliothek.de
[v] Zum Raub im Bahnpostwagen, Striegauer Anzeiger, Nr 253, Dienstag, 28. Oktober 1930, https://digital.martin-opitz-bibliothek.de
[vi] Zum Postgeldraub Rohnstock-Striegau, Striegauer Anzeiger, Nr 255, Donnerstag, 30. Oktober 1930, https://digital.martin-opitz-bibliothek.de
6 LIKES










Skomentuj jako pierwszy!