W ramach projektu realizowanego przez Fundację Żydoteka we Wrocławiu, powstała niedawno strona internetowa, poświęcona śląskim i dolnośląskim Żydom – Żydowski Dolny Śląsk.

Fundacja została założona w 2021 roku przez Urszulę Rybicką (wyróżnioną w konkursie Nagroda POLIN) i koncentruje swoje działania na popularyzacji wiedzy o kulturze i historii Żydów oraz przeciwdziałaniu antysemityzmowi. Informacje o bieżących działaniach fundacji możemy znaleźć na jej profilu na Facebooku (tutaj: Fundacja Żydoteka).
W ramach wspomnianego projektu Żydowski Dolny Śląsk, ukazał się ostatnio szkic poświęcony historii świdnickich Żydów (czytaj tutaj: Żydzi w Świdnicy). Oprócz zebranych w jednym miejscu informacji o społeczności żydowskiej w naszym mieście na przestrzeni wieków, niezwykle cennym uzupełnieniem artykułu są unikalne zdjęcia, udostępnione autorce przez Bellę Szwarcman-Czarnotę, a ilustrujące życie społeczności żydowskiej w Świdnicy w pierwszych latach powojennych.
Bella Szwarcman-Czarnota urodziła się w Ferganie (Uzbekistan) 1 września 1945 roku. Jest pisarką, publicystką, tłumaczką i filozofką oraz znawczynią tematyki dotyczącej kobiet żydowskich. Jej rodzice poznali się przed wojną w wileńskim seminarium nauczycielskim, podczas wojny zostali wywiezieni do Uzbekistanu, gdzie rodzina przetrwała wojnę. Z ZSRR rodzina została repatriowana w 1946 roku. Przyjechała na Dolny Śląski osiedliła się w Świdnicy, gdzie Bella Szwarcman-Czarnota mieszkała przez kilka lat, zanim przeprowadziła się na Pragę do Warszawy. Prezentowane poniżej zdjęcia pochodzą właśnie ze świdnickiego okresu jej życia. Poniżej prezentujemy fragment tekstu Urszuli Rybickiej, poświęcony powojennej społeczności żydowskiej w Świdnicy. Cały tekst znajduje się na stronie projektu Żydowski Dolny Śląsk.
Andrzej Dobkiewicz (Fundacja IDEA)
Żydzi w Świdnicy

(…) Żydzi zaczęli ponownie osiedlać się w mieście już w sierpniu 1945 roku. Niecały rok później w Świdnicy mieszkało już prawie dwa i pół tysiąca Żydów. Większość przybyłych od razu otrzymała wsparcie w postaci żywności, ubrań oraz pieniędzy. Działał tu oddział Komitetu Żydowskiego, Kongregacji Wyznania Mojżeszowego, a także Żydowskie Towarzystwo Kultury i Sztuki. Na podstawie informacji o organizowanych kołach można prześledzić, skąd wywodzili się Żydzi przybywający do Świdnicy, bowiem funkcjonowały tu między innymi grupy: warszawska, łódzka, wileńska, krakowska, lubelska, hrubieszowska, zamojska oraz białostocka. W mieście powstawały spółdzielnie, organizacje żydowskie, świetlice, szkoły i przedszkola oraz niezbędne instytucje religijne. Ocalali z Zagłady budowali swoje życie od nowa w warunkach, które oferowała im świdnicka infrastruktura.
Świdnicki Powiatowy Komitet Żydów w Polsce wydał okolicznościową broszurę z okazji pierwszej rocznicy osadnictwa żydowskiego, obejmującą okres od 13 kwietnia 1946 roku do 13 kwietnia 1947 roku. Otworzył ją słowami: „Rok 1945 rozpoczyna nową kartę historii resztek narodu żydowskiego w Polsce”.
Wśród największych wyzwań, z jakimi na początku mierzyła się społeczność żydowska Świdnicy, wymienione zostały: warunki sanitarne, kwestie lokalowe i znajdowanie mieszkań dla Żydów oraz zatrudnienie nowo przybyłych. Otwarto wówczas kuchnię ludową, rozwijano opiekę społeczną i pomoc chorym oraz najuboższym w każdym wieku. Działało tu także miejscowe TOZ (Towarzystwo Ochrony Zdrowia Ludności Żydowskiej w Polsce), które prowadziło żłobek, oferowało pomoc materialną i żywnościową, kierowało chorych do sanatoriów oraz prewentoriów. Udzielano porad ambulatoryjnych, funkcjonował gabinet zabiegowy i dentystyczny oraz apteka wydająca leki. Tylko w pierwszym roku udzielono ponad pięć tysięcy porad lekarskich.

Powiatowy Komitet Żydów w Świdnicy pod kierownictwem Luby Szmulewicz kładł duży nacisk na działalność kulturalno-oświatową. Już rok po wojnie istniały tu: półinternat, bursa, biblioteka, czytelnia, świetlica, klub sportowy, chór i kółko teatralne, a Towarzystwo Kultury i Sztuki liczyło ponad trzystu członków. W broszurze czytamy: „Wierzymy, że Towarzystwo nasze odegra poważną rolę w dziele stabilizacji i podniesienia na wyższy poziom kulturalny osiedla żydowskiego w Świdnicy”. Co ważne, w Świdnicy pozyskano również budynek pod działalność teatru żydowskiego, gdzie odbywały się koncerty, akademie, odczyty, zabawy taneczne, a także gościnne występy Dolnośląskiego Teatru Żydowskiego. Z kolei Żydowski Klub Sportowy prowadził trzy sekcje: piłki nożnej, tenisa stołowego oraz szachową.
Dużą wagę przykładano także do opieki nad dziećmi: „Badania lekarskie wykazały poważny odsetek zachorowań. Trzeba dać dziecku również odpowiednią opiekę wychowawczą. Dzieci mówią różnymi językami, a w gruncie rzeczy żadnego nie znają”. Organizowano więc kursy zarówno języka jidysz, jak i polskiego. Już od czerwca 1946 roku działała szkoła żydowska im. Szaloma Alejchema z wykładowym językiem jidysz, w której nauczano także języka polskiego oraz hebrajskiego. Kierowniczką tej szkoły w latach 1946–1949 była Maria Liberzon-Szwarcman. Zarówno jej mąż – Abraham Szwarcman, jak i jej siostry również pracowali przy odbudowie życia żydowskiego w Świdnicy. Rodzina później wyprowadziła się do Warszawy. Ich córka, Bella Szwarcman-Czarnota jest obecnie jedną z najbardziej znanych tłumaczek i popularyzatorek kultury i literatury jidysz w Polsce. Wspomina ona, że w Świdnicy były organizowane konkursy na znajomość literatury Icchoka Lejbusza Pereca oraz kursy „palestynografii”.
W Świdnicy działało kilka spółdzielni żydowskich, wśród których najważniejsza była spółdzielnia krawiecka „Nowe Życie”, mieszcząca się przy obecnej ul. Bohaterów Getta 19 i zatrudniająca około stu osób. Oprócz niej działała także spółdzielnia szewska „Jedność” przy placu Grunwaldzkim 13. Z kolei niewykwalifikowani pracownicy zrzeszeni byli w spółdzielni transportowej „Siła”, mającej siedzibę przy ul. Dworcowej 1. Oprócz tego organizowano także warsztaty trykotarskie oraz szczotkarskie. Żydzi w ramach produktywizacji pracowali licznie w świdnickich fabrykach oraz prowadzili własne przedsiębiorstwa: sklepy, zakłady fryzjerskie czy fotograficzne.

Mimo dobrej organizacji nastroje antyżydowskie w Polsce się nasilały, szczególnie po 1948 roku, gdy partia rządząca rozpoczęła jawne i strukturalne niszczenie żydowskiej niezależności. Po kilku dużych falach emigracyjnych społeczność ta radykalnie zmalała – na początku lat siedemdziesiątych w mieście pozostało już tylko około stu jej członków. Koniec swobodnego rozwoju społeczności żydowskich nastąpił w 1949 roku, kiedy władza zaczęła nakładać ograniczenia na organizacje żydowskie oraz odbierać Żydom instytucje, które dotychczas do nich należały. Procesy te wraz ze wzrostem systemowego antysemityzmu wymuszały na wielu żydowskich rodzinach decyzje o emigracji do Izraela lub na zachód Europy. Aż do upadku komunizmu życie żydowskie w wielu miastach zamarło.
Świat usłyszał o świdnickich Żydach jeszcze kilkukrotnie. W 1986 roku Jewish Telegraphic Agency informowała o niezwykłym znalezisku z czasu wojny na jednym ze świdnickich strychów – odnaleziono tam dokumentację zgonów w obozie Gross-Rosen. Jako że była niekompletna, milicja apelowała do mieszkańców o zwrot innych niemieckich dokumentów, które mogłyby znaleźć się w ich posiadaniu. Warto zaznaczyć, że Zvi Rav-Ner, który pełnił funkcję ambasadora nadzwyczajnego w Ambasadzie Izraela w Polsce w latach 2009-2014, urodził się właśnie w Świdnicy (jako Henryk Rawner) i mieszkał tam do siódmego roku życia, kiedy wraz z rodziną w 1957 roku wyemigrował do Izraela [od redakcji: wspomnienia Zvi Rav-Nera z czasów „świdnickich” wykorzystała Agnieszka Dobkiewicz w swojej książce „Pożydowskie. Niewygodna pamięć”]. Natomiast w 2010 roku w Świdnicy odbyło się spotkanie Żydów, którzy wraz z rodzinami wyemigrowali z kraju w okresie komunizmu.
Urszula Rybicka














Skomentuj jako pierwszy!