Press "Enter" to skip to content

Tajemnice Alei Niepodległości

Spread the love

Podczas prac związanych z modernizacją sieci wodociągowej w przebiegu Alei Niepodległości w Świdnicy natrafiono na relikt dawnej zabudowy miasta.

Odkryty fragment muru

Prace prowadzone przez Świdnickie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, związane są z trwającą przebudową Alei Niepodległości. O ile drogowcy jak na razie zagłębiają się dość płytko w gruncie, o tyle przy pracach wodociągowych wykopy mają większą głębokość co pozwala przy okazji na miejscowe spenetrowanie tego, co ukryte jest pod ziemią.

Tak też było w przypadku wykopu związanego ze wspomnianą modernizacją sieci wodnej i koniecznością montażu hydrantu. Przy zjeździe z Alei Niepodległości w stronę ulicy Stanisława Wyspiańskiego, kilkanaście metrów od pomnika 1000-lecia Państwa Polskiego, natrafiono na niewielki fragment muru grubości około 50 cm z wyraźnym łękiem. Odsłonięty fragment był zbyt mały aby zmierzyć w całości ocalały fragment dawnej zabudowy i go dokładnie zidentyfikować.

 – Odkryty fragment muru nie wygląda na pozostałość po fryderycjańskiej twierdzy świdnickiej z połowy XVIII wieku. Mur wykonany był z kamienia oraz cegieł i stanowił raczej fragment muru w przyziemiu lub piwnicach jakiegoś domu. A to oznacza, że pochodzi z wcześniejszego okresu niż budowa twierdzy świdnickiej w połowie XVIII wieku, kiedy częściowo zniwelowano zabudowę mieszkalną w tej części miasta. Osobiście wiązałbym ujawniony fragment z dawną zabudową obecnej ulicy Stanisława  Wyspiańskiego, gdyż przebieg odkrytego muru jest zbliżony do linii zabudowy tej ulicy, co widoczne jest chociażby na planie widokowym z początku XVII wieku. Zabudowa ta ciągnęła się niegdyś przy tej ulicy znaczenie dalej niż obecnie i nie kończyła się przy skrzyżowaniu z ulicą Sprzymierzeńców, ale sięgała poza obecną ulicę Nauczycielską – mówi historyk Sobiesław Nowotny.

Odkryty fragment muru

Niestety, wspomniane prace przy remoncie Alei Niepodległości raczej nie przyniosą nowych informacji na temat schronu przeciwlotniczego, który znajdował się niegdyś w okolicach skrzyżowania ulicy Nauczycielskiej i Alei Niepodległości. O tym, że funkcjonował w tym miejscu wiemy z kilku źródeł oraz wydarzeń, jakie były z nim związane. Na jego zachowane pod ziemią relikty można byłoby natrafić, gdyby w okolicach wspomnianego skrzyżowania były prowadzone jakieś prace ziemne na większej głębokości. Te, które zostały wykonane do tej pory nie uwidoczniły pozostałości tego schronu.

Jego powstanie, podobnie jak i pozostałych schronów przeciwlotniczych w Świdnicy, związane jest z przygotowaniami do ewentualnych nalotów i datują się na 1939 rok. W szykującej się do wojny III Rzeszy masowo budowano miejsca schronienia, częstokroć wykorzystując istniejące, podziemne struktury. Tak było również w Świdnicy, gdzie władze miasta postanowiły wykorzystać zachowane podziemne kazamaty twierdzy, którą od połowy XVIII wieku wznosił król pruski Fryderyk II Wielki, a którą rozebrano pod koniec XIX wieku, pozostawiając jednak całkiem spore fragmenty umocnień pod ziemią. I właśnie te wolne przestrzenie postanowiono wykorzystać na budowę schronów przeciwlotniczych w mieście. Zlokalizowano je pod Placem Grunwaldzkim (obecnie miasto rozpoczęło prace związane z zaadaptowaniem istniejącej kubatury pod schron dla ludności), na Placu Świętej Małgorzaty, na Placu Drzymały (kilka lat temu władze miasta dopuściły do bezmyślnego zniszczenia wejść do tego schronu), przy ulicy 1 Maja, pod ulicą Muzealną oraz w okolicach wspomnianego skrzyżowania ulicy Nauczycielskiej i Alei Niepodległości.

O wspomnianych pracach donosiła ówczesna prasa. Ciekawą informację podała między innymi gazeta Mittelschlesische Gebirgszeitung w artykule Stary Fryderyk zbudował nasze schrony przeciwlotnicze (niem. Der Alte Fritz baute unsere Luftschutzräume). [1] Zawiera ciekawe informacje warto więc przytoczyć go w całości:

Korytarz komunikacyjny ((widok w kierunku wschodnim) przy obecnej Alei Niepodległości. Widać otynkowane ściany i sklepienia oraz pobiałkowane, podłogę z desek na podłodze, system oświetleniowy oraz drzwi prowadzące do pomieszczenia sanitarnego (1939 rok)

Stary Fryc [2] zbudował nasze schrony przeciwlotnicze

Pierwsza wizyta w kazamatach z czasów fryderycjańskich, przebudowanych na schrony ochronne. Tam, gdzie smutne pozostałości synagogi czekają na ostatnie transporty, które wywiozą je na zasłużone wysypisko gruzu [3], znajduje się od pewnego czasu również murowane wejście prowadzące głęboko pod ziemię. Nie szuka się tu złota ani nie chodzi o żadne inne prace poszukiwawcze — schodzi się tutaj w głąb ziemi, aby znaleźć schronienie przed wrogiem atakującym z powietrza.

Kiedy jakiś czas temu przystąpiono do układania sieci od wieży ciśnień w kierunku ulicy Kroischstraße [4] [obecnie ulica Trybunalska], natrafiono nagle na mur. Kopano i kopano, aż w pewnej chwili ziemia ustąpiła, a ciężkie kamienie z głuchym łoskotem runęły w głąb. Rozpoczęto poszukiwania, stosując wszystkie niezbędne środki ostrożności i odkryto głęboką kazamatę, która zachowała się w nienagannym stanie. Ponieważ jednak w tamtym czasie w Świdnicy nie interesowano się takimi budowlami, starannie zasypano otwór i pozostawiono stare mury w takim stanie, w jakim je znaleziono.

Dopiero gdy w ostatnim czasie potrzeba budowy schronów przeciwlotniczych stawała się coraz pilniejsza, przypomniano sobie o tych korytarzach położonych głęboko pod ziemią. Sięgnięto po stary plan miasta, na którym wciąż zaznaczone były umocnienia dawnej Świdnicy i postanowiono urządzić tutaj duży schron zbiorowy. I nie tylko tutaj! Również pod Adolf-Hitler-Platz [obecnie Plac Grunwaldzki], pod Martin-Luther-Platz [obecnie Plac Świętej Małgorzaty] oraz przy ulicy Suarezstraße [obecnie ulica Muzealna] znajdują się takie stare kazamaty.

Widok korytarza komunikacyjnego schronu w kierunku zachodnim z drzwiami prowadzącymi do wyjścia awaryjnego oraz toalet (1939 rok)

Kazamata znajdująca się pod ulicą Suarezstraße nie została dotychczas odsłonięta, ponieważ nie jest znane jej dokładne położenie. Trzeba będzie przeprowadzić dalsze poszukiwania przy najbliższej odpowiedniej okazji. Natomiast prace nad przystosowaniem kazamat na rogu ulicy Kroischstraße, pod Adolf-Hitler-Platz i pod Martin-Luther-Platz już się rozpoczęły i są na tyle zaawansowane, że pomieszczenia te można obecnie wykorzystywać jako schrony przeciwlotnicze.

Schron pod synagogą jest już całkowicie gotowy [5]. W najbliższą niedzielę będzie można go zwiedzić w ramach zbiórki ulicznej organizowanej przez Reichsstraßesammlung [6]. Schrony pod Martin-Luther-Platz i Adolf-Hitler-Platz również zostały przebudowane, brakuje jednak jeszcze wejścia, którego nie udało się dotąd wykonać z przyczyn technicznych.

Wczoraj mieliśmy okazję odwiedzić gotowy schron przeciwlotniczy pod synagogą. Budowle te pochodzące z całą pewnością z czasów Fryderyka Wielkiego, zachowały się w doskonałym stanie. Ich wnętrza wyglądają tak, jakby dopiero co zostały ukończone.

Mury o grubości kilku metrów, wzniesione z ręcznie formowanych cegieł, tworzą u góry sklepienie łukowe. Wbudowane okna, które niegdyś wychodziły na fosę biegnącą wzdłuż dzisiejszej ulicy Kaiser-Wilhelm-Straße [obecnie Aleja Niepodległości], zostały przekształcone w ustępy. Przemyślany podział pomieszczeń sprawia, że nawet w przypadku przebicia się bomby, nie wszyscy ludzie przebywający w schronie będą narażeni na niebezpieczeństwo.

Próba odnalezienia wejścia do schronu w Domu Nauczyciela

Dostępne są również – oświetlenie elektryczne oraz szyb wentylacyjny i wyjściowy. Żelazne drzwi, uszczelnione gumą, oddzielają od siebie poszczególne pomieszczenia, utworzone dzięki podziałowi schronu. Na grubych murach i stropie znajduje się warstwa izolacyjna, która nie przepuszcza wilgoci z gruntu, a gruba warstwa ziemi zapewnia całkowitą ochronę. Oczywiście nie brakuje również pomieszczenia sanitarnego i śluzy. W schronie może znaleźć miejsce około 400 osób.

Schron funkcjonował przez cały okres II wojny światowej. Niektóre informacje o nim podają, że mieścił się w nim lazaret. Nie do końca jest to prawda. Miejscem w którym znajdował się podczas II wojny światowej lazaret był znajdujący się tuż obok budynek, w którym mieścił się po wojnie m.in. Dom Nauczyciela. Schron pełnił miejsce ukrycia dla pacjentów i personelu tego lazaretu, stąd został wyposażony w metalowe, piętrowe łóżka. Czy schron miał podziemne połączenie z budynkiem lazaretu? Tego do tej pory nie potwierdzono.

W 2014 roku wytypowano jedno miejsce, w którym taki łącznik mógł się znajdować (wolna przestrzeń pod schodami głównymi), ale prace ziemne nie przyniosły spodziewanego efektu. natrafiono na mur z cegły z łękiem oraz fragmenty znacznie starszego muru z kamienia, które być może były jakimiś reliktami umocnień twierdzy, które wykorzystano przy wznoszeniu obiektu.

Natrafiono jedynie na ściany z cegieł i relikty twierdzy

Tyle przynosi informacja z Mittelschlesische Gebirgszeitung. Z zachowanych zdjęć wynika, że ściany murów i sklepień wewnątrz schronu zostały otynkowane i pobiałkowane. Na posadzkach ułożono podłogę z desek, schron miał dostęp do energii elektrycznej i wody, był też zapewne skanalizowany. Zdziwienie mogą budzić zwykłe, zbite z desek drzwi wewnętrzne, ale być może były one tymczasową formą zabezpieczenia otworów drzwiowych. Schron posiadał także co najmniej dwa wejścia oraz szyby wentylacyjne. Jeden z nich znajdował się dokładnie na środku ulicy Nauczycielskiej, u jej wylotu w kierunku Alei Niepodległości. Świadczy o tym zachowana do dziś w bruku pokrywa tego szybu – tzw. Luftschutz, produkowana masowo przez niemiecki koncern Mannesmann [7]

Z kolej prace ziemne prowadzone na miejscu dawnej synagogi, które do 2007 roku był okazałym skwerem obaliły teorię, że schron znajdował się także pod synagogą i był połączony z  opisywanym schronem u zbiegu ulic nauczycielskiej i Alei Niepodległości. W 2007 roku rozpoczęto inwestycję w tym miejscu, związaną ze wzniesieniem budynku mieszkalno-usługowego (obecnie Aleja Niepodległości 16-18). Podczas prac ziemnych natrafiono nie tylko na pozostałości synagogi w postaci dość dobrze zachowanych murów piwnicznych, ale także odkryto wejście do wspomnianego schronu. z powierzchni terenu w głąb prowadziły schody, na których końcu znajdowały się metalowe, gazoszczelne drzwi. Wejście znajdowało się jednak w odwrotnym kierunku niż synagoga, bo w kierunku kompleksu Aresztu Śledczego, a znajdowało się dokładnie pod narożnikiem placu, na którym stoi obecnie budynek przy Alei Niepodległości 16-18. Niestety, dalsza wejścia za drzwiami i zapewne część schronu były zasypane piaskiem i ziemią.

Informacja o wybuchu gazu z gazety Życie Świdnickie z lutego 1957 roku

Związane to było ze zdarzeniem, jakie miało miejsce 10 lutego 1957 roku. Tego dnia w niedzielę, około godziny 18.40 na skrzyżowaniu Nauczycielskiej i Alei Niepodległości dał się słyszeć potężny odgłos wybuchu, który poderwał w górę kostki brukowe z nawierzchni ulicy i ziemię. Okazało się, że – jak donosiła ówczesna prasa – doszło do wybuchu gazów, które zebrały się w dużej ilości i to najprawdopodobniej w nie wentylowanych pomieszczeniach schronu. Był to zapewne efekt nieszczelności sieci gazowej. W każdym razie uszkodzeniu uległ obszar na długości około 50 metrów. Niestety, nie zachowały się, a przynajmniej nie są znane żadne zdjęcia, ukazujące to zdarzenie. Informacja prasowa z gazety Życie Świdnickie donosiła:

Wybuch w Alei Niepodległości

W niedzielę, 10 lutego br. około godz. 18.40 na skrzyżowaniu Al. Niepodległości i ul. Trybunalskiej w Świdnicy, nastąpił wybuch o ogromnej sile, który rozpruł chodniki i jezdnię na przestrzeni około pięćdziesięciu metrów. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności obeszło się bez ofiar w ludziach.

Jak dowiadujemy się z informacji naszych współpracowników, na miejsce wypadku Straż Pożarna przybyła po upływie 18-tu minut, a pierwszy funkcjonariusz MO po 20-tu minutach. Patrol składający się z 7-miu milicjantów, przybył na miejsce wybuchu po czterdziestu minutach od chwili wybuchu.

Przypuszczalnie, był to wybuch znacznych ilości gazu, ulatniającego się od pewnego czasu z nieszczelnych przewodów i gromadzący się w kanałach. Nie wiadomo natomiast co bezpośrednio stało się przyczyną wybuchu. Dochodzenie w toku.

Wejście do tunelu prowadzącego do schronu, odkryte podczas prac ziemnych przy budowie domu przy Alei Niepodległości 16-18 w 2007 roku. Na końcu tunelu znajdowały się stalowe drzwi gazoszczelne (foto; A. Dobkiewicz)

Jak widać z tej notatki, jej autora bardziej zaszokowała opieszałość Straży Pożarnej i Milicji Obywatelskiej, niż opis zniszczeń powstałych w wyniku zdarzenia, przyczyn itp. Niestety, tematu w kolejnych wydaniach gazety nie kontynuowano. A inna sprawa, że do miejsca wybuchu strażacy mieli około 100 metrów, a pojawili się dopiero po prawie… 20 minutach.

Według informacji niektórych osób pamiętających tamto wydarzenie, na rogu obecnego skweru od strony Alei Niepodległości i Nauczycielskiej miał stać kiosk, który został całkowicie zniesiony przez wybuch. Ten ostatni odsłonił także fragment schronu, w którym znajdowały się metalowe łóżka oraz… pościel na nich. Tą ostatnią informację o pościeli należy chyba uznać jednak za mało wiarygodną. Być może chodziło o jakieś stare materace lub sienniki na łóżkach.

Po tym zdarzeniu powstałe wyrwy w ulicy zasypano i na nowo ułożono bruk oraz płyty chodnikowe. Schron przeciwlotniczy u zbiegu ulic Nauczycielskiej i Alei Niepodległości nadal nie został do końca poznany i zinwentaryzowany.

Wracając jeszcze do prac wykonywanych przy Alei Niepodległości przez pracowników Świdnickiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji należy wspomnieć o innym znalezisku na które natrafili podczas prowadzonych prac ziemnych. Do betonowa przykrywa zabezpieczająca stare kable energetyczne. Zachował się na niej znak firmy, która tą profilowaną osłonę wykonała. To firma, której pełna nazwa brzmi: Brieg-Schüsselndorfer Kieswerke, Zementwaren- und Kunststeinfabrik G.m.b.H. (tłum. Żwirownie, Fabryka Wyrobów Cementowych i Sztucznego Kamienia Brzeg-Żłobizna, Sp. z o.o.).

Dobrze widoczna sygnatura producenta kształtki z Brzegu

Napis na betonowym elemencie został wykonany w skrótowej wersji nazwy Schüsseldorfer Kieswerke Brieg. Zakłady powstały w 1902 roku przez wrocławskiego przedsiębiorcę Heinricha Bienecka. Wykorzystywano bogate, lokalne złoża żwiru i piasku nad Odrą. Zakład zatrudniał okresowo ponad 100 robotników i był jednym z najważniejszych na Dolnym Śląsku producentem elementów prefabrykowanych. Asortyment obejmował betonowe dachówki, stopnie, płyty chodnikowe, kręgi oraz specjalistyczne rury i koryta cementowe dla kanalizacji i melioracji itp.

Do pozyskiwania piasku i żwiru wykorzystywano bogate złoża tych surowców w miejscowości Schüsselndorf (obecnie Żłobizna), kilka kilometrów na południowy-zachód od Brzegu. W październiku 1924 roku pracownicy firmy w jednej z eksploatowanych  żwirowni wykopali z głębokości pięciu metrów dwa kopalne ciosy mamuta, które następnie przekazano do muzeum w Brzegu. Odkrycie to odbiło się głośnym echem w Europie. Eksponaty te zaginęły podczas II wojny światowej. Firma działała do 1945 roku, po wojnie nie została reaktywowana produkcja. Wyposażenie zakładu zostało zdemontowane przez Niemców lub Sowietów.  Eksploatowane żwirownie z czasem zostały zalane przez wodę.

Andrzej Dobkiewicz (Fundacja Idea)


[1] Artykuł udostępniony przez Tomasza Grudzińskiego, któremu dziękujemy.

[2] „Der Alte Fritz” („Stary Fryc”) to popularny przydomek króla Prus Fryderyka II Wielkiego.

[3] Autor informacji nawiązuje do świdnickiej synagogi, która została spalona podczas tzw. Nocy Kryształowej z 9/10 listopada 1938 roku. Podpalenia dokonali członkowie SA i SS oblewając całe jej wnętrze benzyną. Budynek spłonął doszczętnie na oczach zgromadzonych przechodniów, z których żaden nie odważył się interweniować. Pozostałości rozebrano ostatecznie na przełomie lat 1938-1939.

[4] Prawdopodobnie w artykule nawiązuje się do prac przy modernizacji sieci wodnej miasta po 1902 roku, po podwyższeniu wieży ciśnień. Ułożono wtedy nowy rurociąg od wieży ciśnień w kierunku starego miasta. Więcej o tym i o odkryciu związanym z tym faktem czytaj tutaj: Wydobyli największą zasuwę w Świdnicy.

[5] Marzec 1939 rok.

[6] Reichsstraßensammlung (tłum. Ogólnokrajowa Zbiórka Uliczna) to cykliczna akcja zbiórki pieniędzy, prowadzona w nazistowskich Niemczech. w latach 1933-1945. Organizowano ją cyklicznie w miesiącach zimowych. Odbywała się pod egidą pomocowo-propagandowego stowarzyszenia Winterhilfswerk des Deutschen Volkes (tłum. WHW – Pomoc Zimowa Niemieckiego Narodu), kontrolowanej przez Narodowosocjalistyczną Ludową Opiekę Społeczną (NSV).

[7] Koncern założony w 1890 roku i istniał do 1999. W 2000 roku został przejęty przez brytyjski Vodafone za rekordową kwotę 190 miliardów euro (było to największe wrogie przejęcie w historii świata). Po tym koncern podzielono i wyprzedano.

1 LIKE

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mission News Theme by Compete Themes.