Press "Enter" to skip to content

Historia spod farby

Robił bułki wrocławskie, był przedstawicielem handlowym firmy produkującej margarynę. Łuszcząca się farba przywróciła go do życia.

O tym, że Świdnica jest miastem pełnym ciekawych historii nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Często są one niemal na wyciągnięcie dłoni, a jednak w pośpiechu dnia codziennego, po prostu ich nie zauważamy. Przykład?

Na kamienicy przy ulicy Westerplatte 13, obok i nad witryną zakładu szewskiego spod warstw złuszczonej farby ukazały się niemieckie napisy, które w przeważającej części można odcyfrować. Informują one, że przed 1945 rokiem znajdowała się tu piekarnia Fritza Feige, który polecał produkowane przez siebie bułki wrocławskie (to te długie, zwane także czasem „paryskimi”), ciasteczka do herbaty i kawy, słodki chleb oraz sucharki do kawy. Nad witryną zakładu szewskiego, widoczny jest częściowo zachowany szyld piekarni „…Bäckerei”.

O ile w lokalu od strony ulicy prowadzona była jedynie sprzedaż wyrobów, o tyle sama piekarnia znajdowała się na tyłach kamienicy, w podwórku. O właścicielach i historii samej piekarni sporo możemy się dowiedzieć z Akt Biura Informacyjnego „Schimmelpfeng”, które szczęśliwie zachowały się do naszych czasów. Mówiąc najkrócej była to założona w XIX wieku – jakbyśmy dzisiaj to określili wywiadownia gospodarcza. Założycielem firmy był kupiec Wilhelm Schimmelpfeng, który w roku 1872 otworzył niewielkie, biuro we Frankfurcie nad Menem, które przyjęło nazwę „Auskunfts und Kontrollbureau über geschäftliche insbesondere Kreditverhältnisse”. Początkowo firma Schimmelpfenga zajmowała się sprawdzaniem informacji o stanie ekonomicznym i możliwościach kredytowych różnych firm. W ciągu 30 lat instytucja rozrosła się do tego stopnia, że swoje przedstawicielstwa otworzyła w kilkudziesięciu miastach na całym świecie, m.in. we Wrocławiu. Gromadzone informacje z czasem zostały poszerzone nie tylko o aspekty ekonomiczne poszczególnych firm, ale również o dane o ich właścicielach i to na płaszczyźnie społecznej czy rodzinnej. Wszystko po to, aby chcący wejść w interes z daną firmą, mógł uzyskać pełną informację na temat potencjalnego kontrahenta. Dziś Akta Biura Informacyjnego „Schimmelpfeng” są nieocenionym źródłem wiedzy o dawnych mieszkańcach i ich firmach, działających, m.in. w Świdnicy.

Jakie informacje przynoszą zatem o piekarzu Fritzu Feige?  – Jego karta nie zachowała się w aktach, jest natomiast karta poświęcona jego ojcu – Antonowi Feige, który także był piekarzem, a przy tym niezwykle aktywnym na polu robienia interesów człowiekiem – mówi świdnicki historyk Sobiesław Nowotny.

Anton Feige urodził się w 1854 r. w Broumovie (Czechy). – Nie wiemy, kiedy dokładnie osiedlił się w Świdnicy, ale ok. 1870 roku otworzył piekarnię przy obecnej ulicy Westerplatte 13 (dawniej Reichenbacherstraße 13). Akta donoszą, że dysponował niewielkimi środkami finansowymi, ale szybko rozwinął swój interes. W 1884 roku znacznie rozbudował piekarnię – wówczas już parową, co było nowinką techniczną. Po tym czasie popadł w długi, które jednak spłacił już w 1892 roku, sprzedając za 67 tysięcy marek parcelę w Kamionkach (Steinkunzendorf) w powiecie dzierżoniowskim. W 1908 roku przekazał piekarnię swojemu synowi Fritzowi, zajmując się od tej chwili hurtowym handlem mąką. – Nie był to zresztą jedyny aspekt jego działalności handlowej. Akta donoszą, że parał się handlem parcelami w Bielawie, posiadał również udziały w kinoteatrze w Kluczborku, które zresztą sprzedał. Podczas kryzysu w latach 20. XX wieku wrócił do Świdnicy i zamieszkał z synem, nadal jednak ciągnęło go do interesów, więc od 1921 roku został przedstawicielem handlowym młyna w Siedlimowicach oraz fabryki margaryny, która mieściła się niegdyś w obiektach po starym browarze w Kraszowicach – dodaje Sobiesław Nowotny.

Tyle można się dowiedzieć z Akt Biura Informacyjnego „Schimmelpfeng”. Trudno z całą pewnością stwierdzić, do kiedy rodzina Feige prowadziła piekarnię przy Westerplatte 13. Zarówno Anton, jak i Fritz żyli jeszcze w 1929 roku i prowadzili rodzinny interes. Obaj figurują w księdze adresowej Świdnicy za 1929 rok, w której pod adresem Reichenbacherstraße 13, Anton Feige wymieniany jest jako  „Mühlenvertreter” czyli przedstawiciel młyński, a Fritz Feige (w księdze bez zdrobniałej formy imienia, podany jako Friedrich) – wymieniony jest jako mistrz piekarski – „Bäckermeister”. Obaj nie są natomiast już wymienieni w księdze adresowej Świdnicy za 1942 rok, gdzie nie ma wzmianki już o piekarni rodziny Feige, brak ich nazwiska także wśród mieszkańców kamienicy przy Westerplatte 13. Pod tym adresem wymieniony jest natomiast inny mistrz piekarski – Josef Büttner. Jak można jednak przypuszczać, była to przypadkowa zbieżność profesji i miejsca zamieszkania, bo nic tenże Büttner z rodziną Feige nie miał wspólnego. Na dalsze losy piekarni prowadzonej przez tą rodziną natrafiono, dzięki zapisom w rękopiśmiennym spisie prowadzonym przez władze Świdnicy w latach 1945-1946, a dotyczącym firm i sklepów niemieckich, przekazanych w ręce polskich osadników po maju 1945 r. W spisie tym figuruje zapis, że w 1945 r. przy ulicy Wrocławskiej 13 znajdowała się piekarnia Otto Trumpfa oraz informacja, że władze polskie przekazały piekarnię w dniu 31 sierpnia 1945 lub 1946 roku Franciszkowi Wajdzie. Kim był Trumf i w jaki sposób przejął piekarnię rodziny Feige? Z pomocą w wyjaśnieniu historii  piekarni w ostatnich latach jej istnienia przed majem 1945 r. przychodzą ponownie Akta Biura Informacyjnego „Schimmelpfeng”, w którym zachowała się karta Otto Trumpfa. Jest to zresztą jedna z ostatnich kart z lat 40. XX wieku, bowiem na skutek wojny, biuro dysponowało coraz mniejszą ilością pracowników i w coraz mniejszym zakresie uzupełniało dane w kartotekach.

– Okazuje się, że 1 kwietnia 1940 r. Fritz Feige wydzierżawił cały interes Otto Trumpfowi za kwotę 150-200 marek miesięcznie – wyjaśnia Sobiesław Nowotny. – Otto Trumpf urodził się około 1900 r. i był synem Wilhelma Trumpfa, mistrza rzeźniczego i właściciela gospody w podświdnickim Mokrzeszowie. Z zawodu był piekarzem. W 1936 r. kupił piekarnię Bettermanna w Miłochowie, ale po czterech latach, pod koniec marca 1940 r., zrezygnował z jej prowadzenia, wydzierżawiając piekarnię rodziny Feige przy Westerplatte 13. Zatrudniał od 2 do 3 pomocników, miał też ucznia. Jak zapisane jest w jego kartotece, postrzegany był jako solidny fachowiec, osoba pracowita, bez długów, prowadząca uporządkowane życie, a cała rodzina uznawana była za dobrze sytuowaną. Jest wysoce prawdopodobne, że tą dzierżawę utrzymał do maja 1945 r. – dodaje Sobiesław Nowotny.

Ciekawostką jest, że oprócz produkcji delikatnego pieczywa – tu zdaje się Trumpf utrzymał w tym zakresie dobrą markę, wypracowaną jeszcze przez Fritza Feige, specjalnością piekarni był tzw. „Kommißbrot”, czyli po polsku – komiśniak. Był to rodzaj żytniego, razowego chleba, pieczonego z różnymi dodatkami na naturalnym zakwasie, w prostopadłościennych foremkach. Ten rodzaj chleba był podstawowym gatunkiem pieczywa dostarczanym na potrzeby niemieckiej armii, zarówno podczas I jak i II wojny światowej. Według badań niemieckich z 1936 r. racja w ilości 750 g, w całości pokrywała dzienne zapotrzebowanie żołnierza w witaminy B i E. Komiśniak zachowywał także wyjątkowo długo swoją świeżość, co w czasach wojennych, z pewnością było jego dodatkowo atutem. Fakt, że Trumpf wypiekał „Kommißbrot” nie oznaczał, że był to jakiś obowiązkowy kontyngent, który miał być pieczony na potrzeby wojska. Piekarze mieli normalnie płacone za dostarczanie tego chleba do koszar i intendentury.

Andrzej Dobkiewicz Fundacja „IDEA”

0 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.