Świebodzicka ziemia odsłania swoje tajemnice. Na budowie, gdzie w przyszłości ma stanąć market sieci „Dino”, przy ulicy Wolności w Świebodzicach dokonano przypadkowego odkrycia starych nagrobków dawnych mieszkańców miasta. Do odkrycia doszło ponad miesiąc temu, jednak informacja o nim nie została rozpowszechniona.

Nagrobki, które nie są w najlepszym stanie zostały znalezione podczas prac ziemnych, w warstwie, na która składały się zmienia i gruz. W niektórych miejscach miała ona 1,8 metra grubości. Ewidentnie było to wyrównanie powierzchni terenu w tym miejscu.
W sumie z ziemi wydobyto osiem nagrobków z których pięć posiadało zachowane i czytelne inskrypcje oraz dwa całe i jedną połówkę nagrobka, ale bez cech, które mogłyby pozwolić na identyfikację osób do których należały. Treść inskrypcji z pięciu wspomnianych nagrobków prezentujemy poniżej.

Spośród tych nagrobków wyjątkowy wydaje się ten, poświęcony Marcie Hoffmann, niezamężnej kobiecie, która zmarła w wieku zaledwie 21 lat. Jej nagrobek tworzy pewnego rodzaju cenotaf, czyli symboliczny grobowiec (w tym wypadku płyta nagrobna) wykonana ku czci zmarłego. Cenotafy były fundowane w sytuacjach, gdy na przykład nie zostało odnalezione ciało zmarłego lub gdy pochowano je w innym (znanym lub nieznanym) miejscu, albo gdy jego szczątku uległy bezpowrotnemu zniszczeniu. Na tablicy grobowej Marty Hoffmann, tą osobą jest jej brat, żołnierz armii cesarskiej, kapral Paul Hoffmann, który jak wskazuje inskrypcja – zginął we Francji, w domyśle podczas zakończonej niecały rok przed śmiercią Marty -I wojnie światowej.
Dokładniejsza kwerenda archiwalna zapewne odpowiedziałaby na pytanie, jakiego wyznania – ewangelickiego czy katolickiego – były osoby, których nagrobki odkryto, a to z kolej pozwoliłoby być może na wyjaśnienie, z którego świebodzickiego cmentarza zostały zabrane. Bo też fakt, że zostały użyte razem z gruzem użyte do niwelacji i wyrównania terenu, to efekt niszczenia poniemieckich cmentarzy z czym mieliśmy do czynienia na wszystkich ziemiach zachodnich i północnych, włączonych do Polski po maju 1945 roku. Jest z tym jednak pewien problem, bo w Urzędzie Stanu Cywilnego Świebodzicach nie ma już ksiąg obejmujących zakres lat urodzin i zgonów tych osób.
– Mamy ustawowy obowiązek systematycznego oddawania ksiąg metrykalnych do Archiwum Państwowego. Dla ksiąg urodzeń musi minąć 100 lat od ostatniego wpisu, a dla ksiąg zgonów 80 lat. Nie mamy już tych ksiąg. Można je znaleźć w Archiwum Państwowym we Wrocławiu – mówi kierownik świebodzickiego USC Aleksandra Szymecka.
Nie ma możliwości wykorzystania w tych poszukiwaniach także ksiąg parafialnych. Po pierwsze nie wiemy do której parafii należeli zmarli, a po drugie Archiwum Archidiecezjalne we Wrocławiu, gdzie trafiły księgi z tego okresu jest zamknięte. Niedawno przeniesione zostało ono do nowej siedziby i nadal trwa porządkowanie zbiorów, który to proces został przerwany groźbą zalania archiwum podczas ostatnich powodzi na Dolnym Śląsku, co wymusiło ewakuację, częściowo uporządkowanych już zbiorów. Istotnym problemem pozostaje także to, co się stanie z odnalezionymi płytami.








Na placu budowy odbyło się spotkanie przedstawicieli służb konserwatorskich z Wałbrzycha, archeolog prowadzącej nadzór oraz przedstawicieli wykonawcy i inwestora a także gminy Świebodzice. Rozmawiano między innymi o tym, co zrobić z odkrytymi nagrobkami. Jeszcze przed tym spotkaniem wyszliśmy z naszą własną inicjatywą i skontaktowaliśmy się z zastępcą burmistrza Tobiaszem Wysoczańskim. Przedstawiliśmy mu kwestię ewentualnego zabezpieczenia nagrobków, a najlepiej przejęcia ich przez gminę i ustawienia w istniejącej kwaterze z poniemieckimi nagrobkami na cmentarzu przy ulicy Kamiennogórskiej. Powstała ona pięć lat temu. Kiedy w 2002 roku porządkowano teren po dawnym cmentarzu ewangelickim przy ulicy Jeleniogórskiej, stworzono tam mini lapidarium, w jednym miejscu zbierając zachowane, poniemieckie nagrobki. Kiedy w 2020 roku na terenie dawnego cmentarza ewangelickiego tworzono park miejski, nagrobki te zostały przeniesione na pobliski cmentarz komunalny przy ulicy Kamiennogórskiej, gdzie pozostają do chwili obecnej. W ten sposób po raz kolejny powstało lapidarium dla tego typu znalezisk związanych ze sztuką sepulkralną.
– Jeżeli otrzymamy taką propozycję, a jest ona sensowna, to nie widzę problemu. Oczywiście, że zabierzemy te nagrobki. Po to powstało lapidarium na cmentarzu przy ulicy Kamiennogórskiej. Pomysł z wyeksponowaniem ich tam jest logiczny i dobry. To są pamiątki po dawnych mieszkańcach miasta, powinniśmy więc o nie zadbać – zadeklarował burmistrz Wysoczański.
I to jest bardzo dobra informacja, bo w ten sposób pamiątki po dawnych świebodziczanach zostaną zachowane. Miejmy tylko nadzieję, że stanie się to szybko i żadna płyta nagrobna nie zginie, bo jedna już… zniknęła! Chodzi o nagrobek Marty Hoffmann, którego nie było wśród innych nagrobków, gdy na budowie zjawiła się komisja, aby zadecydować co dalej z nimi zrobić.
A. Dobkiewicz & S. Nowotny
8 LIKES












Skomentuj jako pierwszy!