Press "Enter" to skip to content

Zapowiada się kolejny bestseller. Nowa książka Agnieszki Dobkiewicz

Spread the love

„Zamek Książ. Historia opowiedziana głosami„. Wydawnictwo Agora Książka i Muzyka; 432 strony. Dagmara Zandman – redaktorka inicjująca, Daniel Lis – redakcja, Ewa Gładysz-Jeż – korekta, Michał Jastkowski – plan zamku, Zofia Żółtek – indeks, Kira Pietrek – projekt okładki, Rafał Szczepankowski – fotoedycja, Mariusz Roda – przygotowanie do druku, Maciej Trzebiecki – skład i grafika, Paulina Panek-Jedlińska – promocja, Maciej Kicki – redaktor prowadzący.

Dzisiaj, 1 lipca ma miejsce premiera najnowszej książki dolnośląskiej pisarki rodem ze Świdnicy – Agnieszki Dobkiewicz – „Zamek Książ. Historia opowiedziana głosami służących”, wydanej przez Wydawnictwo AGORA KSIĄŻKA I MUZYKA. Cieszy nas to, bo Agnieszka jest prezesem Fundacji IDEA, która wydaje Świdnicki Portal Historyczny.

Autorka znana jest ze swoich trzech poprzednich książek, które uzyskały status bestsellerów, a dwie z nich przetłumaczone zostały na język czeski i wydane u naszych południowych sąsiadów.

Książka jakiej nie było

Najnowsza książka Agnieszki Dobkiewicz „Zamek Książ. Historia opowiedziana głosami służących” to książka wyjątkowa. Zarówno pod względem konstrukcyjnym, jak również sposobu ujęcia tematu. Do tej pory historia trzeciego co do wielkości – po warowni w Malborku i rezydencji na Wawelu – zamku w Polsce, pisana była przez pryzmat arystokratycznego rodu von Hochberg, który władał Książem przez czterysta lat i który dziś jest  wykorzystywany do promocji zamku. O Hochbergach i ich świecie wiemy sporo.

Tymczasem autorka w swojej książce pokazuje nam inny, równoległy świat, który istniał obok hochbergowskiego, pełnego blichtru, bogactwa, zbytku i rozrzutności. Agnieszka Dobkiewiczodkrywa świat tych, którzy służyli wielkim Hochbergom, i których postaciami zapełnia na nowo zamkowe wnętrza. Postaciami, które całkowicie umknęły z ludzkiej pamięci i kart historii, a tworzyły swoje własne, zamknięte miejsce na ziemi. Autorka nazywa to mikrokosmosem. Choć oba te światy siłą rzeczy były całkowicie odrębne i różniły się chociażby w sposobie postrzegania rzeczywistości, to jednak przenikały się wzajemnie, tworząc pewnego rodzaju koegzystencję.

Świat postaci, które na nowo przywróciła do życia i naszej pamięci opisując je Agnieszka Dobkiewicz, praktycznie był do tej pory – z nielicznymi wyjątkami – zupełnie nieznany. Autorka przede wszystkim w oparciu o archiwalia, dokumenty, ale też relacje, listy i pamiętniki prezentuje nam w książce 24 postaci z tego „mikrokosmosu”. Ale nie jest to książka historyczna. Nie są to też zwykłe biografie. Agnieszka Dobkiewicz po raz kolejny sięga po swoją ulubioną formę literacką – reportaż.

Rytm zegara

Z charakterystyczną dla siebie lekkością pióra, nie zaniedbując jednak kontekstu historycznego i operując faktami historycznymi, snuje godzina po godzinie opowieść o nieznanym świecie.

Bo też czas jest dla tej opowieści niezwykle istotny. Każdy z 24 reportaży w książce to jedna godzina z życia 24 jej bohaterów. Każdy reportaż zaczyna się o kolejnej godzinie, wybijanej przez zamkowy (choć nie tylko) zegar.

Razem z postaciami odkurzonymi przez autorkę przenosimy się do wcześniejszych okresów ich życia. Te retrospekcje są ważne dla konstrukcji literackiej książki, która ma niemal powieściową narrację. A przecież to historie prawdziwe.

W tej książce jest wszystko – uciekający, bezwzględny czas, trochę XIX-wiecznego sentymentalizmu, ale i melancholii, nostalgii i tęsknoty bohaterów za czymś, co już nie wróci, ich rozterki i dylematy, radości, smutki i tragedie. Redaktor odpowiedzialny za książkę w Wydawnictwie Agora stwierdził, że ta książka „otula jak ciepła kołderka”. Bo też wiele w niej jest czułości i ciepła.

Do pracy nad książką autorka zaprosiła Mateusza Mykytyszyna, rzecznika prasowego z Zamku Książ, który udostępnił część archiwalnych materiałów oraz był konsultantem w zakresie dziejów rodu Hochbergów i historii Zamku Książ. Miło nam donieść, że także Świdnicki Portal Historyczny miał swój bardzo duży udział w powstaniu tej książki. Wybitny historyk Sobiesław Nowotny – redaktor naczelny ds. naukowych Świdnickiego Portalu Historycznego –  spędził wiele godzin na rozmowach z autorką przy tłumaczeniu starych dokumentów archiwalnych z języka niemieckiego oraz opowiadając o zapomnianych lub mało znanych dziś zwyczajach, stosunkach społecznych panujących w okresie, w którym porusza się autorka książki. Kolejną osobą, która miała swój duży udział w powstaniu książki był Andrzej Dobkiewicz – redaktor naczelny ŚPH, który przetrząsnął archiwa, zdobywając kilkadziesiąt jednostek archiwalnych, z których korzystała autorka. Świdnicki Portal Historyczny jest także jednym z patronów medialnych książki.

Opowieść toczy się wokół nas

A co o swojej najnowszej książce mówi sama autorka? Chyba najlepiej będzie się posłużyć cytatem ze wstępu Agnieszki Dobkiewicz do swojej książki:

Na prapremierze książki, która odbyła się w Zamku Książ (relacja poniżej) autorka książki wystąpiła w stylizacji nawiązującej do zdjęcia służących z okładki książki, co bardzo spodobało się publiczności. Za tą stylizacją stały kreatywność i artyzm dwóch wyjątkowych dziewczyn – Angelika Witczak I Anna Jaśkiewicz. Angelika prowadzi salon AngieMoon Atelier, a Ania – Jaśkiewicz Academy Szkoła Fryzjerska

– Zanim zaczniecie się wgłębiać w tę historię o kruchości ludzkich spraw, przemijaniu i ludzkiej sile przetrwania, zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, jak zegar na wieży zamku bije wytrwale: bim-bom, bim-bom, bim-bom… W grudniu 2025 roku, niemal na finiszu pisania książki, odwiedziłam Zamek Książ. Doznałam wtedy bardzo przyjemnego uczucia. Dotarło do mnie, że w tłumie turystów nie jestem sama. Na dziedzińcu zamkowym spotkałam kamerdynera Hanusska, który z przerażeniem przyglądał się umieszczonym tu rzeźbom. Zza rogu wybiegł do mnie przypominający białego wilka Wolf i odprowadził razem ze służącą Gertrude Geise do samego zamku. Tam zobaczyłam wbiegającą po schodach pokojówkę Kathe Römisch, która zapewne przed chwilą odebrała na poczcie u Heinricha Newetzkata pocztówkę i pędziła do pokoju, by ukradkiem czytać wyznania od ukochanego chłopca ze Świdnicy. Zniknęła mi z oczu na półpiętrze, gdzie przed marmurowym popiersiem Conrada Ernsta Maximiliana czekał na mnie kasztelan Fichte, by – pobrzękując kluczami – odprowadzić mnie aż na pierwsze piętro. Tam kolejno przychodzili do mnie i odchodzili niemal wszyscy bohaterowie tej książki i w ich towarzystwie zwiedzałam Książ. Była to moja najwspanialsza wizyta w tym miejscu. Bardzo chciałabym, by po przeczytaniu tej książki każdy jej czytelnik doznał tego samego i mógł zwiedzić zamek w towarzystwie ludzi, których historie tu opowiedziałam. Wierzę bowiem w siłę wyobraźni i otwartości na opowieść, jaka toczy się wokół nas – pisze we wstępie do książki Agnieszka Dobkiewicz.- A wszystko to w rytm bicia starego książańskiego zegara…

Wchodzi w dusze i rozdziera

Przypomnijmy, pierwszą, debiutancką książką Agnieszki była „Mała Norymberga. Historie katów z Gross-Rosen”. To zbiór reportaży o obozowych katach, napisanych przez pryzmat tragedii, jakie zgotowali oni swoim ofiarom. Bezmyślna, tępa siła i wszechobecna nienawiść człowieka do człowieka. W „Dziewczynach z Gross-Rosen” autorka ponownie zmierzyła się z tragedią ofiar, tym razem ukazując losy młodych kobiet. Pokazuje hart ducha i wolę przeżycia, dzięki któremu udało im się ocaleć z Marszy Śmierci, kiedy były gnane boso w kilkunastostopniowych mrozach. Ale przywołuje też dziewczyny, które nie zdołały wypełnić danej sobie obietnicy i marzeń, że przeżyją i że zjedzą słodkie…truskawki…

Znany dziennikarz, reporter i pisarz Marek Łuszczyna stwierdził, po lekturze „Małej Norymbergi” że: Dobkiewicz udało się wejść w umysł schwytanego zbrodniarza wojennego…

Natomiast „Dziewczyny z Gross-Rosen” pięknie zrecenzował Michał Wójcik, dziennikarz i historyk: Z zaledwie sześciu nici Agnieszka Dobkiewicz utkała kobierzec, przy którym bledną arrasy wawelskie. To historie kobiet, które trafiły na samo dno człowieczeństwa i albo tam zostały, albo jak Ruth czy Halina żarliwie żyły dale,j mimo straszliwego piętna.

Trzecia książka Agnieszki Dobkiewicz „Pożydowskie. Niewygodna pamięć” to – podobnie jak we wcześniejszych publikacjach – zbiór reportaży o przenikaniu się kultury polskiej i żydowskiej i konsekwencjach z tego wynikających. To dwanaście żydowskich miesięcy i dwanaście reportaży, które zmuszają do refleksji i poszukania odpowiedzi na pytanie – jak daleko w głąb polskiej tożsamości sięgają żydowskie korzenie. Książkę zrecenzował znany pisarz i publicysta Konstanty Gebert, który powiedział: W żadnym innym języku nie ma tego słowa. W niemal żadnym innym kraju nie ma tego zjawiska. I nigdzie się tak bardzo nie milczy o pożydowskim jak w Polsce.

Tekst Redakcja

Zdjęcia: Agora, Krzysztof Zatycki, zbiory własne i przyjaciół

Najnowszą książkę Agnieszki Dobkiewicz można nabyć między innymi w „Empiku” (proszę kliknąć na poniższy link):

4 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mission News Theme by Compete Themes.