Press "Enter" to skip to content

Odnaleziono żołnierzy i Francuzkę

Spread the love

Prokuratorzy wrocławskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej prowadzili w ostatnim czasie na Dolnym Śląsku poszukiwania szczątków ofiar II wojny światowej m.in. w Wałbrzychu i w Wierzbowej.

Szkielety nowozelandzkich żołnierzy i guzik, odnalezione w bezimiennym grobie (Źródło: IPN)

Szkielety dwóch Nowozelandczyków znaleziono w Wierzbowej  (powiat bolesławiecki). Możliwe, że byli to komandosi z elitarnej Long Range Desert Group czyli Pustynnej Grupy Dalekiego Zasięgu.

O samotnym grobie żołnierzy pod Wierzbową na Dolnym Śląsku mieszkańcy mówili od zawsze. Nikt jednak nie wiedział, czy za przekazami kryje się prawdziwa historia. Dzięki  pracy Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej odkryto ciała dwóch nowozelandzkich żołnierzy.

Informację o możliwości istnienia grobu przekazał miejscowy pasjonat historii. W miejscu, które wskazał, wykonano kwerendy. Przekazy mówiły o zakopaniu tam trzech ciał. Ostatecznie odnaleziono szkielety dwóch osób.

Nowozelandczycy znaleźli się na Dolnym Śląsku w grupie jeńców alianckich, którzy trafili  do Stalagu VIII A w Zgorzelcu, wtedy Görlitz. Szacuje się, że przeszło przez niego 100 tysięcy żołnierzy –  Polaków, Belgów, Francuzów, Jugosławian, Włochów, Amerykanów, Słowaków i Rosjan. O komandach pracy tego obozu, które rozlokowane były także w powiecie świdnickim pisaliśmy tutaj: Komanda Stalagu VIII A Görlitz.

Stalag VIII A w Görlitz, dziś Zgorzelcu w latach 40. (Źródło: polska-org.pl)

Umieszczeni w obozie żołnierze musieli pracować w jednej z kilkuset filii – komand roboczych. Jednym z nich było Arbeitskommando 10001, które funkcjonowało właśnie w Wierzbowej, gdzie znaleziono mogiłę. Wiadomo, że w miejscowej świetlicy wiejskiej trzymano 45 mężczyzn. Pracowali oni przy utrzymaniu przebiegającej w okolicy magistrali kolejowej Berlin-Żagań- Legnica-Wrocław.

9 lutego1945 roku nadzorujący jeńców niemieccy żołnierze wyprowadzili ich w okolice stacji kolejowej Wierzbowa Śląska. Tutaj niespodziewanie kazali im uciekać. Gdy się rozbiegli, strażnicy zaczęli do nich strzelać. Kilka osób zginęło, a reszta ukryła się i oddała się później w ręce Sowietów, którzy niebawem pojawili się we wsi.

Podczas śledztwa IPN udało się wytypować cztery nazwiska Nowozelandczyków, który pracowali w komandzie i zginęli. Ich szczątki zostały przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu, gdzie ostaną przebadane i gdzie wykonane zostanie ich profilowanie genetyczne. Śledczy będą próbować dotrzeć do żyjących krewnych jeńców więzionych na Dolnym Śląsku.

Jeńcy wojenni ze Stalagu-VIII-A, z-komanda nr 1230 przy pracach polowych, przy których zatrudnieni byli także nowozelandczycy (Źródło: polska-org.pl)

Druga z akcji poszukiwawczych IPN miała miejsce w Wałbrzychu, do IPN zgłosiła się bowiem osoba, która była świadkiem odkopania ludzkich szczątków podczas prac ziemnych, jakie prowadzone były kiedyś w wałbrzyskiej dzielnicy Sobięcin. Mieszkaniec Wałbrzycha, który chce zachować anonimowość wystraszył się i zakopał je z powrotem. Dopiero po roku zdecydował się o tym opowiedzieć. Dokonano sprawdzenia wskazanego przez wałbrzyszanina miejsca, jednak, że niczego nie znaleziono. Śledztwo w tej sprawie nadal trwa. Zostaną zweryfikowane zeznania człowieka, który wskazał miejsce znalezienia szkieletów, który być może pomylił się i wskazał złe miejsce lub zaszły jakieś inne okoliczności.

Mężczyzna natrafił na ludzkie szkielety przy okazji prac ziemnych, które wykonywał. Prawdopodobnie chodzi o wyburzanie kamienic w związku z budową Drogi Sudeckiej, czyli przebudową drogi wojewódzkiej nr 367. Pierwotnie podał, że widział kości należące do 5 osób, później pojawiła się liczba 7, a nawet 9. Mężczyzna tłumaczył, że wystraszył się tego, co zobaczył w piwniczce, którą odkrył i później zakopał ją. Wspomniał też o rzekomo przestrzelonych czaszkach. Do znaleziska doszło w pobliżu kopalni. Wiadomo, że pracowali w niej zarówno  robotnicy przymusowi jak i więźniowie obozu Gross-Rosen i jego filii AL Waldenurg.

O ile w Wałbrzychu jak na razie nie odnaleziono wspomnianych szczątków, o tyle podobne zgłoszenie prokuratorzy IPN otrzymali w powiecie bolesławieckim. Tym razem chodziło o grób francuskiej robotnicy przymusowej, o której opowiedzieli przed wysiedleniem niemieccy właściciele gospodarstwa, swoim polskim następcom. Informacja była przekazywana z pokolenia na pokolenie i okazało się, że była prawdziwa. Szkielet kobiety rzeczywiście odnaleziono we wskazanym miejscu. Szczątki trafiły do Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu. Tutaj ma zostać ustalony jej wiek, wzrost, przyczyna zgonu, być może przebyte choroby. Wszystko, co pomoże później ją zidentyfikować. Następnie zostanie ona sprofilowana genetycznie i trafi do bazy ofiar totalitaryzmów w IPN.

Prace przy poszukiwaniu szczątków amerykańskich lotników pod Wrocławiem (Źródło: IPN)

Kolejne poszukiwania miały miejsce w okolicach Wrocławia, gdzie prowadzone były archeologiczne badania wykopaliskowe, których celem było odnalezienie szczątków załogi amerykańskiego bombowca B-17 („Latającej Fortecy”), poległych w marcu 1945 roku. 

Na zlecenie amerykańskiej agencji DPAA prace prowadziła firma Alta Archaeological Consulting we współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej, Uniwersytetem Wrocławskim i Muzeum Archeologicznym we Wrocławiu. Wykopaliska doprowadziły do odkrycia zarówno elementów wraku samolotu jak i fragmentów ludzkich szkieletów. Znaleziska poddawane są obecnie specjalistycznym analizom. Planuje się następny etap wykopalisk w 2022 roku. 

Jeżeli posiadacie Państwo informacje o zapomnianych pochówkach z czasów wojny, prosimy o powiadomienie wrocławskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej (ul. Długosza 48, 51-162 Wrocław, tel. 71 326 76 68).

9 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Mission News Theme by Compete Themes.