Popołudniem, w dzień Świętego Wacława 28 września 1322 roku w pobliżu bawarskiej wioski Mühldorf nad rzeką Inn słońce powoli zniżało się nad horyzontem. Tam, gdzie jeszcze niedawno słychać było szczęk broni, krzyki dochodzące z tłumu zwartych w śmiertelnym uścisku ludzi i przerażające rżenie umierających koni, zapanowała dramatyczna cisza, przerywana od czasu do czasu jękami rannych i konających. To tutaj, po ośmiogodzinnej walce, zakończyła się jedna z najważniejszych bitew w tej części XIV-wiecznej Europy.

Mimo 550 kilometrów, dzielących pole bitwy od Świdnicy i kilku tygodni, gdyby chcieć przemierzyć tę odległość pieszo, bitwę pod Mühldorf i Świdnicę łączy osoba księcia Bernarda Statecznego. Postaci zmarginalizowanej przez historię i rodzimych historyków, podobnie jak i bitwa, w której wziął osobisty udział. Mimo uczestnictwa w niej wojsk świdnickich, także ona – w przeciwieństwie do Czech i Niemiec – rzadko jest omawiana po tej stronie Odry i Sudetów.
Książę świdnicki i jaworski Bernard Stateczny nie miał szczęścia u historyków. W historiografii niemieckiej nie wytrzymywał „konkurencji” ze swoim ojcem – księciem świdnicko-jaworskim Bolkiem I Surowym, ową „Koroną Śląska”, jak nazywali go już za życia mu współcześni i potomni, podkreślając jego militarne zdolności i położone podwaliny pod przyszłą potęgę księstwa świdnicko-jaworskiego, które przez następne 100 lat było jednym z ważniejszych organizmów państwowych na styku południowego, zachodniego i wschodniego świata.
Jakby w kontrze do XIX-wiecznej historiografii niemieckiej, swojego „bohatera” musiała wykreować powojenna historiografia z czasów PRL. Osobą, którą z łatwością zaadoptowano do tego celu, okazał się syn księcia Bernarda – książę Bolko II Mały, wzór dyplomaty i polityka, dobrego gospodarza i obrońcy polskości Śląska. W tej sytuacji postać Bernarda Statecznego siłą rzeczy musiała okazać się, a raczej była przedstawiana, jako nieciekawa, a w każdym razie, której poświęcenie mniejszej uwagi, było ze wszech miar usprawiedliwione. Tymczasem książę Bernard był równie dobrym gospodarzem w swoim księstwie oraz zręcznym dyplomatą i politykiem co jego ojciec i syn, czyli faworyzowani przez historyków Bolkowie. Był także – co warto z całą mocą podkreślić – klasycznym produktem swojej epoki. Rycerzem o dużych zdolnościach i umiejętnościach – nazwijmy to militarnych – oraz waleczności. I na tej ostatniej płaszczyźnie życia księcia warto się skupić, bo z niej płynnie przejdziemy do ukoronowania jego dokonań jako rycerza i wodza, a takim na pewno był udział władcy w bitwie pod Mühldorf.
Zanim jednak zajmiemy się tymi aspektami życia księcia oraz samej bitwy pod Mühldorf, która nie tylko ze względu na jego udział w niej zasługuje na uwagę, przyjrzyjmy się bardzo skróconej biografii tego władcy, co pozwoli nam na zorientowanie się w czasie i miejscu naszej historii.

Nie jest znana dokładna data narodzin księcia Bernarda. Historycy niemieccy i polscy, zajmujący się genealogią Piastów, kładą datę jego narodzin na lata 1287-1291, przy czym przyjmuje się obecnie za najbardziej prawdopodobny rok 1290, względnie początek 1291. Był zapewne trzecim w kolejności – po siostrze Judycie (ok. 1285/87-1320) i bracie Bolku (ok.1285/90-1300) – dzieckiem księcia świdnicko-jaworskiego Bolka I Surowego i jego żony Beatrycze, córki Ottona V Długiego, margrabiego brandenburskiego. Imię Bernard, pochodzenia germańskiego, a wywodzące się od słowa oznaczającego „silnego niedźwiedzia” (staroniemieckie: bero, bern – niedźwiedź i hart – silny), było rzadko stosowane wśród śląskich Piastów. Świdnicki książę otrzymał je zapewne na cześć zmarłego kilka lat wcześniej swojego stryja, księcia lwóweckiego Bernarda Zwinnego (1253/1257-1286) lub w nawiązaniu do świętego patrona zakonu cystersów – św. Bernarda z Clairvaix. Pamiętać należy, że ojciec księcia – Bolko I Surowy był wychowywany w klasztorze w Henrykowie, z którego to powodu był wielkim darczyńcą tego zakonu na Śląsku, by wspomnieć tylko fundację klasztoru w Krzeszowie w 1292 roku, dokąd zakonnicy przybyli właśnie z Henrykowa.
O dzieciństwie Bernarda wiemy niewiele. Zapewne przebywał na dworze swojego ojca, a jego wychowanie nie odbiegało od ówczesnych standardów dotyczących dzieci z książęcych rodów. Mały Bernard od wczesnych lat dziecinnych w towarzystwie swoich braci Bolka i Henryka uczył się najogólniej mówiąc sztuki rządzenia we wszystkich jej aspektach. Biorąc pod uwagę jego późniejszą aktywność w sferze „militarnej” można założyć, że zajęcia związane z ćwiczeniami we władaniu bronią, jazdą konną czy chociażby polowania mogły należeć do jego ulubionych sposobów spędzania czasu. Z drugiej strony jego zrozumienie dla kwestii związanych z rządzeniem księstwem i umiejętności w tym zakresie mogą świadczyć o tym, że był osobą po prostu predysponowaną do roli przyszłego władcy księstwa.

Przełom wieków przyniósł ze sobą Bernardowi pierwsze tragiczne doświadczenia. 30 stycznia 1300 roku zginął tragicznie pierworodny syn księcia Bolka I Surowego i starszy brat Bernarda – książę Bolko. Śmierć wiernego towarzysza dziecięcych zabaw musiała odcisnąć swoje piętno na chłopcu, który spod opieki matki i piastunek, przechodził pod opiekę ojca i jego doradców. Od tej pory też to Bernard, jako najstarszy syn, stał się następcą książęcego tronu. To przyśpieszone zapewne dojrzewanie, które wymuszało poświęcenie większej ilości czasu i uwagi tym zajęciom, które miały pomóc w kształtowaniu przyszłego władcy, przerwane zostało rok później. 9 listopada 1301 roku śmierć zabrała bowiem jego ojca Bolka I Surowego. Około 10-letni książę był zbyt młody, aby objąć samodzielne rządy w księstwie. Regencję w jego imieniu do czasu uzyskania pełnoletności sprawowała jego matka – Beatrycze, razem ze swoim bratem – margrabią brandenburskim Hermannem III Długim (1275-1308). W jego imieniu w sprawach dotyczących obu księstw (świdnickiego i jaworskiego) występował rycerz z otoczenia Bolka I Surowego – Hermann von Barby.
Dopiero w 1305 roku Bernard został dopuszczony do współrządów z matką Beatrycze, zapewne osiągając w wieku 14-15 lat niższy stopień pełnoletności, o czym może świadczyć zachowany dokument opatrzony jego własną pieczęcią. Samodzielną władzę w księstwie Bernard objął natomiast w grudniu 1307 roku, sprawując jednocześnie rządy opiekuńcze nad młodszymi braćmi – Henrykiem i Bolkiem. Pierwszemu z nich, po jego usamodzielnieniu się w 1312 roku wydzielił jako osobne księstwo dzielnicę jaworską. Drugiemu – Bolkowi, który był przeznaczony początkowo do stanu duchownego, a usamodzielnił się w 1315 roku, dopiero w 1322 przekazał we władanie Ziębice, dokonując w ten sposób podziału księstwa świdnicko-jaworskiego na trzy osobne dzielnice – świdnicką, jaworską i ziębicką.

Młody książę niemal od początku swojego panowania znalazł się w centrum rywalizacji potężnych sąsiadów o wpływy w tej części Europy – niemieckich Wittelsbachów, austriackich Habsburgów, czeskich Luksemburgów i Władysława Łokietka, który próbował doprowadzić do zjednoczenia ziem polskich. To lawirowanie pomiędzy wielkimi tego świata i zabezpieczenie ojcowizny przed ewentualnymi konfliktami dowodzi jego wspomnianych, dyplomatycznych zdolności. Miał o tyle ułatwione zadanie, że po ojcu odziedziczył w miarę trwały sojusz z Wittelsbachami, który był równowagą dla czeskich prób infiltracji Śląska przez króla Jana Luksemburskiego. Nadto Bernardowi udało się pozyskać – przy obopólnej chęci do podjęcia takiego kroku, kolejnego możnego sprzymierzeńca, jakim był Władysław Łokietek. Zapewne z inicjatywy tego ostatniego w 1310 roku Bernard poślubił jego córkę – księżniczkę Kunegundę. Był to typowy mariaż polityczny, mający przynieść przede wszystkim korzyści polityczne obu stronom, a nie wyłącznie przejaw propolskiej polityki Bernarda, jak tłumaczono ten ślub w polskiej historiografii po 1945 roku. Bernard zyskiwał sojusznika w osobie potężnego księcia polskiego, sam będąc ważnym elementem koalicji Łokietka przeciw potomkom księcia Henryka III Głogowskiego, z którymi Łokietek toczył uporczywe walki o opanowanie Wielkopolski i zjednoczenie ziem polskich.
Wsparcie księcia pozwoliło na szybkie podniesienie Świdnicy z ruin, przy czym dokonano kilku istotnych zmian urbanistyczno-topograficznych w rozplanowaniu miasta. Zmniejszona została, m.in. powierzchnia Rynku wskutek przesunięcia jego wschodniej pierzei. Na jej tyłach powstały jatki mięsne (dziś ulica Środkowa). W kolejnych latach odbudowano domy mieszczańskie, zamek książęcy, ratusz, klasztory, wytyczono nowe ulice np. Zaułek Świętokrzyski, który łączył Rynek z kościołem Franciszkanów pw. św. Krzyża, dokończono budowę murów i bram miejskich. Być może w czasach panowania Bernarda wybudowano, wspominany w źródłach w 1323 roku kamienny most tzw. św. Ducha (w ciągu ulicy Westerplatte) uważany za jedną z najstarszych tego typu konstrukcji w Polsce. Z tego samego roku pochodzi informacja o wzniesieniu przed Bramą Piotrową u wylotu obecnej ulicy Bohaterów Getta – kaplicy przybramnej pw. św. Piotra i św. Pawła.
Pierwsze lata panowania Bernarda były dla niego dosyć trudne, przede wszystkim w zakresie spraw wewnętrznych księstwa i to dotyczących stołecznej Świdnicy. Już w 1311 roku książę musiał stłumić rozruchy społeczne w mieście spowodowane podwyższeniem cen na swoje wyroby przez świdnickich piekarzy. Wobec realnej groźby braku chleba i buntu piekarzy przeciwko postanowieniom Rady Miejskiej, regulującym maksymalne ceny chleba i ustanawiającym niedzielę jako dnia wolnego targu na chleb, książę zmuszony został do spacyfikowania rozruchów. 29 września 1311 roku przywódca rebelii Nikolaus Böhm został wygnany z miasta, natomiast pozostali buntownicy zostali zobowiązani do dostarczenia aż 1.200 wozów kamieni do budowy murów obronnych. To ostatnie postanowienie pośrednio świadczy o rozmachu prac budowlanych, prowadzonych przez księcia. Zapewne Bernard był nie tylko kontynuatorem inwestycji rozpoczętych przez swojego ojca księcia Bolka I Surowego, ale również inicjatorem wielu nowych przedsięwzięć. Już w 1309 roku książę zezwolił dominikanom na wybudowanie klasztoru i kościoła w obrębie murów miejskich (obecnie w miejscu tym znajduje się Areszt Śledczy), do którego zakonnicy przenieśli się w Boże Ciało 1311 roku.

Rozbudowę Świdnicy w pierwszych latach panowania Bernarda przerwał wielki pożar miasta, do jakiego doszło 2 lipca 1313 roku. W jego wyniku spłonęła praktycznie cała zabudowa miasta w obrębie murów łącznie z klasztorami franciszkanów i dominikanów, zamkiem i ratuszem. Wiadomo, że ocalały przedmieścia tzw. Nowe Miasto (okolice obecnych ulic Westerplatte, Piekarskiej i pl. Michała Drzymały) oraz kościół parafialny. 4 lipca książę Bernard zwolnił mieszkańców na cztery lata z podatków i innych zobowiązań, oddając także miastu czynsze i podatki z niezniszczonego Nowego Miasta, które miały zostać przeznaczone na naprawę murów, bram i odbudowę najważniejszych budynków w mieście. W 1316 roku, dźwigającemu się z pożogi miastu, książę potwierdził i rozszerzył nadane jeszcze przez księcia wrocławskiego Henryka IV Probusa w 1278 roku prawo szrotu czyli sprzedawania piwa i wina w beczkach oraz dostarczania go osobom, posiadającym prawo sprzedaży detalicznej oraz prawo mili (1285 rok), w myśl którego w promieniu mili od miasta (ok. 6,5 km) zakazane było osiedlanie się rzemieślników oraz budowa karczem i sprzedawanie sukna, jeżeli nie było się świdnickim kupcem. Zezwolił także miastu na wybudowanie folusza, tj. młyna w którym czyszczono i uszlachetniano sukna.
Książę Bernard nie zaniedbywał także umacniania potencjału obronnego księstwa, chociaż czynił to na mniejszą skalę niż jego ojciec, który wzniósł pokaźną ilość zamków, zabezpieczających przede wszystkim południowe granice księstwa. Niemniej to Bernard był inicjatorem odbudowy zamku w Świdnicy i to na tyle solidnego, że kilkadziesiąt lat później jego syn Bolko II Mały skutecznie bronił się w nim przez długi czas, podczas oblężenia Świdnicy przez wojska czeskie. Na pewno też rozpoczął wznoszenie warowni w Ząbkowicach. Rozbudował także zamek w dzisiejszym Bolkowie. Dla upamiętnienia swojego ojca osadzie pod zamkiem, do nazwy Gaj (Hain) dodał imię Bolka (Bolkenhain), otaczając ją murami i nadając jej przywilej organizacji targów soli.
Intrygującą kwestią, związaną z działalnością budowlaną księcia, jest teoria, że to On mógł być inicjatorem budowy świdnickiego kościoła parafialnego pw. św. Stanisława i św. Wacława. Tradycja przypisuje położenie kamienia węgielnego pod budowę nowej świątyni jego synowi Bolkowi II Małemu, co miało nastąpić w 1330 roku. Niestety, nie mamy na to żadnych dowodów pochodzących ze średniowiecza na poparcie tej tezy, oprócz wyłącznie tradycyjnego przekazu, który był powielany w następnych wiekach przez kronikarzy i tp wyłącznie w literaturze nowożytnej. Znany jest jednak dokument z 1323 roku, w którym świdnicki mieszczanin Heinrich Schreiber zapisał 1/2 grzywny czynszu na budowę (sic!) kościoła pw. św. Stanisława i św. Wacława. Według niektórych historyków ten fakt oraz wydane w ostatnich latach jego panowania wydane listy odpustowe dla tych, którzy chcieli ofiarować datki na budowę kościoła parafialnego, godnego stolicy księstwa, świadczą o tym, że to książę Bernard, a nie Bolko II był inicjatorem budowy obecnej katedry świdnickiej. Niewykluczone też, że to za jego czasów, a nie Bolka II – jak chce tradycja – zainicjowano pierwsze prace budowlane. Nie wyklucza to możliwości wmurowania kamienia węgielnego przez Bolka II w 1330 roku, ale jeżeli fakt taki miał miejsce, raczej stało się to już po rozpoczęciu wznoszenia świątyni. Nawiązując jednakże do daty wystawienia wspomnianego dokumentu z 1323 roku, wmurowanie ewentualnego kamienia węgielnego dopiero siedem lat później jest mało prawdopodobne.

Kolejną tezą może być ta, że książę Bernard istotnie rozpoczął budowę nowego kościoła parafialnego w Świdnicy, ale być może w znacznie skromniejszej formie, którą zmodyfikował dopiero książę Bolko II Mały, nadając świątyni rozmach, który możemy dziś podziwiać. Musiało by się to jednak stać dopiero po śmierci księcia Bernarda i zapewne nie od razu w 1326 roku, a nieco później zważywszy na fakt, że ważniejsze dla młodego księcia były zapewne sprawy związane z objęciem władzy w księstwie. W takiej sytuacji przyjmując, że potrzebny był czas na przygotowanie planów nowej, większej świątyni, a prace przy niej rozpoczęły się 2-3 lata po śmierci księcia Bernarda, owa legendarna data wmurowania kamienia węgielnego pod budowę obecnej katedry, byłaby do utrzymania. Ponieważ jednak są to tylko teoretyczne rozważania, nie poparte żadnymi dowodami historycznymi przyjąć należy, że to nie syn – książę Bolko II Mały, tylko jego ojciec – książę Barnard Stateczny, był inicjatorem budowy obecnej katedry już w 1323 roku.
Zapewne intensywny rozwój miasta skłonił księcia Bernarda do nakazania w 1321 roku założenia pierwszej księgi miejskiej, tzw. quaternus. Od tej pory rejestrowano działalność sądów rady i ławy miejskiej, które obejmowały dokumentowanie transakcji handlowych, werdyktów sądowych w sprawach karnych, orzeczeń w sprawach majątkowych i dziedziczenia oraz innych zdarzeń. Księga ta zachowała się do dnia dzisiejszego i stanowi bezcenne źródło informacji o życiu średniowiecznych świdniczan. W oparciu o te przykłady jawi się nam więc Bernard jako dobry gospodarz swojego księstwa.
Jego panowanie upłynęło także pod znakiem dużej aktywności na polu dyplomatycznym i militarnym, co było wypadkową chęci wzmocnienia niezależności księstwa. W 1309 roku wzmocnił sojusz z Wittelsbachami, wydając swoją siostrę Beatrycze za mąż, za księcia bawarskiego Ludwika IV . Małżeństwo to i sojusz z Wittelsbachami znalazło swój wyraz trzynaście lat potniej na polu bitewnym pod Mühldorf.
Ślub w 1310 roku z Kunegundą – córką Władysława Łokietka i sojusz polityczno-wojskowy z tym ostatnim był kolejnym sukcesem dyplomacji książęcej podobnie zresztą, jak jego mediacja rok później w Ołomuńcu. Dzięki niej zażegnany został konflikt księcia legnickiego Bolesława III Rozrzutnego z królem czeskim Janem Luksemburskim, którego stawką było panowanie w księstwie opawskim. To właśnie dzięki mediacji Bernarda spór ów zakończył się kompromisem, bo Jan Luksemburski odzyskał sporne księstwo, po wypłaceniu odszkodowania Bolesławowi III w wysokości aż 8 000 grzywien srebra. Na ugodzie skorzystał również Bernard, który wykupił prawa do Niemczy, za co cierpiącemu na chroniczny brak pieniędzy Bolesławowi III miał zapłacić blisko 100 kg złota. Fakt możliwości wyasygnowania takiej ilości kruszcu dowodzi, że dobrej kondycji finansowo-gospodarczej księstwa, jeżeli stać go było na tak duży wydatek. O dużej aktywności Bernarda na płaszczyźnie dyplomacji świadczą również jego inicjatywy w kwestii małżeństw dynastycznych.
W 1316 roku książę doprowadził do ślubu swojego brata Henryka I Jaworskiego z Agnieszką Przemyślidką (1305-1337) – siostrą ostatniego króla czeskiego, węgierskiego i polskiego z dynastii Przemyślidów – Wacława III (1289-1306). W ten sposób wzmocnił swoją pozycję wobec wspomnianej agresywnej polityki czeskiego króla Jana Luksemburskiego, dla którego Henryk stał się potencjalnym pretendentem i rywalem do czeskiego tronu, jako sukcesor Przemyślidów!

Mimo początkowego zaangażowania po stronie Władysława Łokietka w konflikcie z książętami głogowskimi, Bernard był żywotnie zainteresowany zakończeniem wojny, z której wycofał się zresztą w 1321 roku. Potem pośredniczył w ugodzie zawartej w Krakowie w 1323 roku między „głogowczykami” i Władysławem Łokietkiem. Efektem porozumienia były zaaranżowane – tuż przed śmiercią – w latach 1324-1326 roku kolejnych małżeństw dynastycznych, w tym wypadku swoich córek: Konstancji (1309/14-1360/63) z księciem Przemkiem II Głogowskim oraz Elżbiety (1309/1315-1348) z księciem Bolesławem II Opolskim (1300-1356), co przyczyniło się do przeciągnięcia obu władców do obozu Władysława Łokietka i uspokojenia sytuacji na Śląsku.
Tą aktywną działalność gospodarczą i polityczną księcia, niespodziewanie przerwała nagła śmierć władcy. Niestety, kroniki nie wspominają ani słowem o jej przyczynach, a skoro nie podają żadnego niecodziennego faktu z tym związanego można domniemać, że miała ona miejsce z przyczyn naturalnych, choć w stosunkowo młodym wieku 35-39 lat. Książę Bernard Stateczny zmarł w dniu 6 maja 1326 roku (w niektórych źródłach podawana jest błędna data 29 marca lub kwietnia tego roku). Pochowany został w Krzeszowie, chociaż przez wiele lat – wobec nie zachowania się jego grobowca w mauzoleum Piastów świdnickich – snuto teorie o jego pochówku bądź w krypcie pod ołtarzem głównym świdnickiej katedry lub w nieistniejącym już dziś kościele klasztornym dominikanów. W tym ostatnim znajdowało się epitafium poświęcone jego pamięci, co uznano jako dowód na to, że książę spoczął u Dominikanów. Znamy jednak dokładnie treść innego epitafium księcia, z klasztoru w Krzeszowie, które jasno wskazuje na fakt, że to tam właśnie został pochowany:
Hic requiescit Tu spoczywa
Dux Inclytus Swidnicensis Bernardus Sławny Książę Świdnicki Bernard
Fundatoris hujus Coenobii Fundatora tego Klasztoru
Bolconis Gloriosi Filius Sławnego Bolka Syn.
Satis est. [Tyle] wystarczy.
Obiit A.C. MCCCXXVI. Zmarł roku Pańskiego 1326.
Dic Viator requiescat in pace. Powiedz wędrowcze: niech spoczywa w pokoju.
18-letnie rządy Bernarda w księstwie należy ocenić bardzo pozytywnie. Był rozważnym władcą, dobrym gospodarzem i zręcznym dyplomatą, przyczyniając się nie tylko do zachowania znaczenia księstwa – mimo jego podziału na trzy dzielnice, ale wręcz do dalszego wzrostu jego potęgi. Po ojcu Bolku I Surowym, który zbudował podwaliny późniejszej pozycji księstwa świdnicko-jaworskiego na mapie tej części Europy, to efekty polityki wewnętrznej i zewnętrznej Bernarda uczyniły z księstwa ważnego gracza na mapie Śląska i to one tak naprawdę pozwoliły jego synowi Bolkowi II Małemu na prowadzenie niezależnej – do pewnego stopnia – polityki. Władca zachował przy tym wdzięczną pamięć potomnych, którzy nadali mu w pełni zasłużony przydomek – Stateczny.
Na cztery lata przed śmiercią Bernard podjął dwie wyprawy, które dają nam o nim świadectwo, jako o rycerzu i wodzu. Prologiem do nich był udział we wspomnianej wojnie z „głogowczykami” po stronie Władysława Łokietka, chociaż nie mamy żadnych świadectw z epoki, mówiących o bezpośrednim udziale w walkach. Inaczej rzecz się miała ze wspomnianymi wyprawami w 1322 roku.
cdn.
Andrzej Dobkiewicz
Podziękowania dla Sobiesława Nowotnego za wsparcie merytoryczne oraz analizę archiwalnych tekstów łacińskich i niemieckojęzycznych
5 LIKES







Skomentuj jako pierwszy!