Press "Enter" to skip to content

Bitwa pod Mühldorf (cz. 3): Droga na pola pod Mühldorf

Spread the love

Popołudniem, w dzień Świętego Wacława 28 września 1322 roku w pobliżu bawarskiej wioski Mühldorf nad rzeką Inn słońce powoli zniżało się nad horyzontem. Tam, gdzie jeszcze niedawno słychać było szczęk broni, krzyki dochodzące z tłumu zwartych w śmiertelnym uścisku ludzi i przerażające rżenie umierających koni, zapanowała dramatyczna cisza, przerywana od czasu do czasu jękami rannych i konających. To tutaj, po ośmiogodzinnej walce, zakończyła się jedna z najważniejszych bitew w tej części XIV-wiecznej Europy.

Poprzednie części opracowania można przeczytać tutaj: Bitwa pod Mühldorf (cz. 1): Zmarginalizowany przez historyków; Bitwa pod Mühldorf (cz. 2): Prolog – rejza krzyżacka.

Henryk IV Probus – książę wrocławski, do pewnego momentu wielki nieprzyjaciel księcia świdnickiego Bernarda Statecznego

Jak to się stało, że śląski książę wziął udział w bitwie na niemieckiej ziemi, która miała zadecydować o tym, kto będzie nosił koronę królewską i cesarską w Niemczech? Aby odpowiedzieć na to pytanie musimy się cofnąć kilkadziesiąt lat wstecz, do czasów rządów ojca księcia Bernarda Statecznego – księcia świdnickiego, jaworskiego i lwóweckiego – Bolka I Surowego.

Książę ten był w zasadzie kontynuatorem prozachodniej – jakbyśmy to dzisiaj nazwali – polityki swojego ojca – księcia legnickiego Bolesława II Rogatki. Zaniechał on sojuszu z czeskim królem Przemysłem Ottokarem II (1233-1278) na rzecz zbliżenia z królem rzymskim Rudolfem I Habsburgiem (1218-1291). Przemysł Ottokar II zwrócił uwagę na Śląsk, który wobec niesnasków między dzielnicowymi książętami wydawał się łatwym łupem. Jego koncepcja politycznej infiltracji Śląska i próba jego całkowitego opanowania naznaczyła politykę czeskich władców na kolejne kilkadziesiąt lat.

Król czeski zginął jednak 26 sierpnia 1278 roku w bitwie pod Dürnkrut (Suche Kruty). O opiekę nad jego niepełnoletnim synem Wacławem II (1271-1305) rywalizowali król niemiecki Rudolf I Habsburg, książę wrocławski Henryk IV Probus (1257-1290) i siostrzeniec Ottokara – margrabia brandenburski Otton V Długi z dynastii askańskiej. Ten ostatni szukając na Śląsku sojuszników, mogących stanowić przeciwwagę dla pozycji wrocławskiego księcia, znalazł ją w osobie księcia jaworskiego Bolka I Surowego. Efektem był ślub jaworskiego księcia z Beatrycze Brandenburską, córką Ottona V.

Pieczęć Beatrycze Brandenburskiej, matki księcia Bernarda Statecznego

Bolko I Surowy dzięki temu mariażowi zyskiwał możnego sojusznika w konflikcie z przeciwnikiem politycznym – księciem wrocławskim Henrykiem IV Probusem, ale również w kontekście czeskich prób infiltracji Śląska. Przyszłość miała pokazać, że był to dobrze wybrany kierunek i dla jaworskiego księcia jak najbardziej naturalny. Pamiętać należy bowiem, że Bolko I Surowy wychowywany był na legnickim dworze, na który oddziaływały silne wpływy zachodnioeuropejskiego etosu rycerskiego, czerpane głównie ze wzorców niemieckiego kręgu kulturowego.

Agresywnej polityce czeskiej sprzeciwiali się pozostający w sojuszu z Ottonem V – Wittelsbachowie oraz skoligaceni z nimi Wettynowie, władający ziemiami w Bawarii i Marchii Miśnieńskiej, które od księstwa świdnickiego i jaworskiego oddzielały tylko Łużyce.

Głównym rywalem byli sprzymierzeni z księciem wrocławskim Habsburgowie, którzy stanowili mocną frakcję w rozgrywkach o koronę Niemiec. Naturalną koleją rzeczy musiało więc dojść do zbliżenia dynastii Wettynów i Wittelsbachów z księciem śląskim. Nawiązanie przyjaznych stosunków politycznych, które już w niedalekiej przyszłości miały wyznaczyć jeden z ważniejszych kierunków polityki książąt świdnickich i jaworskich potwierdzone zostało małżeństwem najstarszej córki Bolka I – Judyty ze Stefanem I Bawarskim (1271-1310), księciem Dolnej Bawarii w 1297 roku.

Po śmierci Bolka I Surowego i objęciu samodzielnej władzy książę Bernard kontynuował politykę ścisłego sojuszu z niemieckimi Wittelsbachami, dla których był bardzo cennym sojusznikiem na Śląsku. Sytuacja zmierzała do nieuchronnego konfliktu między austriackimi Habsburgami a niemieckimi Wittelsbachami, a na Śląsku rywalizacja ta miała swoje przełożenie na wzajemną niechęć lub wręcz wrogość pomiędzy księciem świdnickim Bernardem a wrocławskim Henrykiem IV Probusem, którego wspierał król czeski Wacław II Przemyślida, infiltrujący Śląsk i stanowiący istotne zagrożenie dla samodzielności księstw na tym obszarze.

Ludwik IV Wittelsbach – książę Górnej Bawarii, król rzymski i cesarz rzymski, mąż świdnickiej księżniczki Beatrycze – siostry księcia Bernarda Statecznego

Nawiązane jeszcze przez Bolka I Surowego kontakty z Askańczykami, którzy byli spokrewnieni z Wittelsbachami i po których wymarciu męskich przedstawicieli dynastii, to ci ostatni finalnie przejęli we władanie ziemie Brandenburgii i Łużyc (1323), okazały się bardzo owocnym kierunkiem dyplomacji Bernarda Statecznego. Przede wszystkim ułatwiły kontakty z księciem Górnej Bawarii – Ludwikiem IV Bawarskim (1282/1287-1347) z dynastii Wittelsbachów, jednym z najpoważniejszych kandydatów do korony niemieckiej.

Wydawało się, że apogeum konfliktu o koronę niemiecką miało miejsce w 1313 roku, jednak jak pokaże historia, było to jedynie preludium. Po śmierci cesarza Henryka VII Luksemburskiego (1278/1279-1313), zwalczające się stronnictwa w Niemczech dokonały wyboru dwóch króli na podwójnej elekcji w 1314 roku.

Po śmierci Henryka zarówno Habsburgowie, jak i Luksemburgowie zgłaszali roszczenia do tronu. Habsburgowie desygnowali do walki o tron niemiecki księcia austriackiego ​​Fryderyka III Pięknego (1289-1330). Luksemburgowie pragnęli, aby na tronie zasiadł syn zmarłego Henryka – król czeski Jan Luksemburski (1296-1346). Kiedy Jan niespodziewanie wycofał swoje roszczenia, odmawiając jednocześnie przekazania ich Fryderykowi III Pięknemu, zaproponował on równie niespodziewanie kandydaturę na króla Niemiec w osobie księcia Górnej Bawarii i Palatynatu, wspomnianego Ludwika IV Bawarskiego z dynastii Wittelsbachów. 13 października 1314 roku obaj kandydaci, Fryderyk i Ludwik przybyli pod Frankfurt nad Menem na elekcję. 19 października elektorowie z Kolonii, Palatynatu, Saksonii-Wittenbergi i Czech wybrali na króla Fryderyka III Pięknego. Koronacja odbyła się w Bonn, ponieważ Akwizgran – tradycyjne miasto koronacyjne królów niemieckich, odmówiło otwarcia swoich bram Fryderykowi. Na dodatek sprzyjający Ludwikowi arcybiskup Moguncji – Piotr z Aspelt odciął Austriaków od dostaw wody i żywności. 20 października, dzień po koronacji Fryderyka III, Ludwik IV Bawarski został wybrany na króla Rzymskiego (Niemiec) głosami elektorów z Moguncji, Trewiru, Czech, Brandenburgii oraz Saksonii i koronowany w Akwizgranie przez arcybiskupa Moguncji Piotra z Aspelt. Ponieważ jednak insygnia cesarskie wpadły w ręce Habsburgów, musiał zostać ukoronowany koroną specjalnie zakupioną w tym celu.

Tradycyjne kontakty dynastii świdnickiej z Wittelsbachami – wobec wzrostu znaczenia Ludwika IV Bawarskiego – w  mistrzowski sposób wykorzystał książę Bernard, który poszukiwał sojuszników aby obronić swoje księstwo przed zakusami nowego króla czeskiego Jana Luksemburskiego (1296-1346) – syna zmarłego cesarza Henryka VII Luksemburskiego. Ponieważ czeski król popierał Ludwika IV Bawarskiego naturalną koleją rzeczy było zbliżenie się władcy świdnickiego do niego, aby ten stanowił gwarant pokoju i ewentualnie zapobiegł wojnie swoich dwóch sojuszników.

Już około 1308-1309 roku rozmowy dyplomatyczne świdnickiego księcia z Ludwikiem IV Bawarskim okazały się bardzo owocne i przypieczętowało je małżeństwo siostry Bernarda – Beatrycze z Ludwikiem. Najpierw jednak świdnicki książę musiał zabrać swoją starszą siostrę z klasztoru klarysek w Strzelinie, w którym przebywała od około 1300 roku. Trudno dziś orzec z całą pewnością, czy decyzja wysłania jej do klasztoru wiązała się z przeznaczeniem księżniczki do stanu zakonnego, czy też chodziło o wychowanie i pobieranie nauk przez młodziutką Piastównę, co w średniowieczu praktykowano wobec dziewcząt z panujących dynastii. Częściej mamy do czynienia z pierwszym przypadkiem, kiedy do klasztorów trafiały córki ich fundatorów lub przedstawicielki kolejnych pokoleń danej dynastii.

Wielcy czasów bernarda – biskup Trewiru Balwdin, biskup Moguncji Piotr z Aspelt i Ludwik IV Wittelsbach

W każdym razie w 1308 roku Beatrycze opuściła klasztor, a najpóźniej w 1311 roku odbył się jej ślub z Ludwikiem IV. Dość długo waga tego wydarzenia nie było uwzględniania w dziejach Świdnicy z racji tego, że historycy mylnie uważali, że Beatrycze była córką księcia Henryka III Głogowskiego (sic!). Taka błędna filiacja pojawia się nawet na tablicach pamiątkowych w mauzoleum władców i władczyń niemieckich w katedrze Najświętszej Marii Panny w Monachium!

Po raz pierwszy Beatrycze, jako żonę Ludwika IV wymienia dokument z 21 czerwca 1313 roku, przy czym nie są w nim uwzględnione jeszcze żadne dzieci tej pary, a dochowali się ich w sumie sześcioro. Po przyjeździe do stołecznego Monachium księżna zamieszkała na zamku Alten Hof (tłum. Stary Dwór), będącego siedzibą bawarskich książąt od 1255 roku.

Zapewnienie sobie sojuszu z Ludwikiem IV Wittelsbachem było obok podobnego układu zawartego z księciem Władysławem Łokietkiem i ślubem z jego córką Kunegundą, wielkim sukcesem dyplomacji młodego księcia świdnickiego. Szczególnie sojusz z Ludwikiem IV Bawarskim w kontekście agresywnej polityki śląskiej króla Czech Jana Luksemburskiego, był po prostu bezcenny i w zasadzie uwolnił księstwo na kilkanaście lat od poważniejszych nacisków z tej strony. Dało to władcy możliwość zajęcia się sprawami gospodarczymi księstwa i jego stolicy, która w czasach jego panowania – mimo kilku niefortunnych, a nawet tragicznych zdarzeń, przeżywała boom gospodarczy i społeczno-polityczny.

Pod koniec drugiej dekady XIV wieku książę Bernard zaangażował się militarnie po stronie Władysława Łokietka w wojnie z książętami głogowskimi. Trwało to jednak stosunkowo krótko, bo książę dość szybko wycofał się z działań wojennych w 1321 roku, wyruszając ostatecznie na wspomnianą już rejzę krzyżacką. To on jednak pośredniczył potem w ugodzie zawartej w Krakowie w 1323 roku między „głogowczykami” i Władysławem Łokietkiem. Jednym z efektów ubocznych tego porozumienia, zapewne ustalonych w Krakowie, było zaaranżowane i zrealizowanie w latach 1324-1326 małżeństwa dynastyczne jego córek: Konstancji z księciem Przemkiem II Głogowskim (1300/1308-1331) oraz Elżbiety z księciem Bolesławem II Opolskim (1300-1356). Małżeństwa nie tylko wzmocniły pozycję księcia na Śląsku, ale przyczyniły się do przeciągnięcia obu władców – chociaż Bolka II Opolskiego tylko chwilowo – do obozu Władysława Łokietka i uspokojenia sytuacji politycznej na Śląsku.

Płyta z czerwonego piaskowca z grobowca Piotra von Aspelta w katedrze w Moguncji. Od lewej: król czeski Jan Luksemburski, jego ojciec cesarz rzymski Henryk VII Luksemburski, Piotr von Aspelt i Ludwik IV Bawarski

Tymczasem w Niemczech sytuacja po podwójnej elekcji powoli dojrzewała do nieuchronnej konfrontacji. Ludwik IV Bawarski szykował się do niej bardzo starannie. W grudniu 1314 roku w Kolonii zawarł przymierze z królem czeskim Janem Luksemburskim, oddając mu pełnię władzy w Czechach. W lecie 1315 roku na terytorium Ludwika IV wkroczyły wojska austriackich Habsburgów. Niemiecki król został także z drugiej strony zaatakowany przez wojska swojego brata palatyna reńskiego Rudolfa I Wittelsbacha (1274-1319). Nieudolne działania wojenne z ich strony w zasadzie nie przyniosły Habsburgom żadnych korzyści, a Ludwikowi IV większych szkód.

W 1316 roku doszło do kolejnego starcia między Wittelsbachami a Habsburgami, tym razem w pobliżu miejscowości Esslingen nad rzeką Neckar. Wynik starcia był remisowy i nie przyniósł spektakularnych rozstrzygnięć. W kampanii 1316 roku pomocy Ludwikowi udzielili król czeski Jan Luksemburski, arcybiskup Piotr z Aspelt oraz arcybiskup Trewiru – Baldwin Luksemburski. W zamian za ich wsparcie, Ludwik wydał im 25 lipca w bawarskim mieście Rain przywilej, obiecując zwrot wszystkich wydatków i szkód poniesionych w związku z ich pomocą wojskową.

Król czeski, arcybiskup Trewiru i król rzymski Ludwik IV spotkali się 30 sierpnia w pobliżu Norymbergi, skąd wyruszyli do szwabskiego miasta Esslingen nad Neckarem, gdzie rozbili obóz. W pobliżu stacjonowały również wojska Fryderyka III Pięknego. Po kilku dniach bezczynności 19 września doszło do pierwszego starcia. Ludwik, próbując wykorzystać zmierzch, przeprawił się przez rzekę ze swoją świtą i zaatakował wojska Fryderyka. Do poważnej bitwy jednak nie doszło, ponieważ było zbyt ciemno. Mimo to, walki na brodzie rzeki trwały jakiś czas, a po obu stronach  znaczna liczba wojowników została ranna i zabita. Kronikarz Přibík Pulkava podaje, że w starciu zabito około tysiąca pięciuset koni, których trupy utworzyły tak duży stos, że uniemożliwiał stoczenie jakiejkolwiek większej bitwy.

Potem nastąpiło kilka lat względnego „spokoju”, wolnego od większych starć militarnych, podczas których Ludwik IV rozszerzał swoją władzę w Bawarii. Doszedł również do porozumienia z bratem Rudolfem, który zgodził się na oddanie Ludwikowi IV wyłącznej władzy w Bawarii w zamian za otrzymanie na własność kilku zamków i odszkodowanie pieniężne. Z wymuszonym układem nie pogodził się jednak nigdy. Zmarł 13 sierpnia 1319 roku w Heidelbergu.

Kolejne poważniejsze działania militarne miały miejsce dopiero we wrześniu 1319 roku, kiedy niewiele brakowało, aby o 3 lata wcześniej doszło do bitwy, którą potomni mogliby później nazwać bitwą pod Mühldorf.

We wrześniu 1319 roku wojska Fryderyka III Pięknego po raz pierwszy ruszyły w okolice tej miejscowości, gdzie miały się zmierzyć z wojskami Ludwika IV. Ostatecznie nie doszło do starcia. Jeszcze przed bitwą wycofał się z niej Ludwik IV, który nie był pewny części swoich sojuszników i obawiał się ewentualnej zdrady z ich strony. Z kilkoma zaledwie rycerzami uciekł do Monachium, a Fryderyk III Piękny – mimo przewagi liczebnej – nie podjął natychmiastowej pogoni za także uchodzącymi śpiesznie wojskami Ludwika IV.

XIX-wieczna rycina przedstawiająca Ludwika IV Wittelsbacha

Trzy lata później wojska obu władców ponownie spotkały się niemal w tym samym miejscu. Tym razem wśród sojuszników znalazły się posiłki z księstwa świdnickiego w liczbie około 150-200 zbrojnych (niewykluczone, że liczba ta była wyższa), prowadzone osobiście przez księcia Bernarda Statecznego.

Nie wiemy dokładnie, kiedy posiłki świdnickie wyruszyły do Bawarii. Odległość Świdnicy od Mühldorf wynosi około 530-550 kilometrów. W zasadzie niepewny jest jedynie jej początkowy odcinek. Książę mógł wyruszyć ze Świdnicy przez Mieroszów i Nachod lub przez Strzegom i Trutnov, w obu przypadkach docierając do Hradec Kralove. Stąd przez Pragę – gdzie prawdopodobnie połączył się z pocztami zebranymi przez króla czeskiego Jana Luksemburskiego i dalej przez Passawę i Braunau am Inn dotarł na pola pod obecną miejscowość Mühldorf am Inn, gdzie rozegrała się bitwa. Przyjmując założenie, że poczet konny, obciążony taborami mógł dziennie pokonać około 25-30 kilometrów, podróż świdnickiego księcia do Bawarii trwać mogła – dodając po kilka dni na nieprzewidziane zdarzenia i postoje – około 20-25 , a nawet do 30 dni. Na pewno książę i jego rycerstwo obecne było pod Mühldorf w przeddzień bitwy, tj. 27 września 1322 roku, z całą pewnością jednak przybyli oni co najmniej kilka dni wcześniej, dając sobie i koniom czas na wypoczynek. Przyjmując średni czas podróży ze Świdnicy do Bawarii na 25 dni i dodając kilka kolejnych dni na wspomniany odpoczynek, książę wyruszył na wyprawę prawdopodobnie pod koniec sierpnia 1322 roku. W określeniu dokładnej daty, niestety nie pomagają zachowane dokumenty archiwalne. Po raz ostatni przed dniem bitwy książę widziany jest na Śląsku 8 czerwca 1322 roku, kiedy wraz ze swoim bratem Bolkiem wystawił w Dzierżoniowie, dokument mówiący o tym, że:

Bernhard i Bolko, książęta śląscy i panowie na Fürstenbergu (Książu), przyznają, że za radą swoich wiernych zwolenników połączyli na zawsze swoją książęcą wieś Albrechsdorf [od red. Olbersdorf, obecnie Olbrachcie Wielkie] z miastem Frankenstein [Ząbkowice Śląskie], aby korzystała z praw miejskich i uczestniczyła we wszystkich miejskich ciężarach i podatkach, podobnie jak wieś Zadel [Sadlno], która już należy do miasta Frankenstein. Jednakże miasto Frankenstein będzie im płacić 20 marek rocznie za podatek i 5 marek za bicie monet w odniesieniu do wsi Olbersdorf, oprócz podatku i bicia monet należnych im od miasta. W zamian wieś będzie zwolniona ze wszystkich innych ciężarów i świadczeń, z wyjątkiem tych, które są zwyczajowo należne miastu.Każdy, kto posiada więcej niż dwie „Hufen”[1] w wyżej wymienionej wsi, musi mieszkać w mieście. Każdy, kto posiada mniej, może mieszkać w mieście lub wsi według własnego uznania.

Książę wyruszył więc na wyprawę wojenną dopiero po tej dacie, chociaż oczywiście bliższy prawdopodobieństwu jest sierpniowy termin ad quem.

Na zakończenie warto podkreślić dyplomatyczny aspekt działalności księcia Bernarda, który okazał się wytrawnym i przede wszystkim bardzo skutecznym politykiem, o dużym stopniu przewidywania i intuicji. Tak na prawdę to właśnie Bernard Stateczny, nawiązując kontakty i sojusz z Władysławem Łokietkiem oraz umacniając tak dalece sojusz z Wittelsbachami, przyczynił się do utorowania – a na pewno ułatwienia – drogi w zakresie międzynarodowej polityki swojemu synowi Bolkowi II Małemu, który bez dorobku ojca w tym zakresie, niekoniecznie mógłby osiągnąć pozycję, jaka stała się jego udziałem. Dyplomacja i polityka księcia przyniosły księstwu kilkanaście lat spokoju od czeskich nacisków i agresywnych działań zmierzających do ostatecznego podporządkowania całego Śląska, a więc i księstwa świdnickiego i jaworskiego. Osiągnięcia Bernarda Statecznego, który miał bliskie kontakty z „największymi” w tej części Europy, mimo iż zostały przemilczanie i nie docenione właściwie przez powojennych historyków polskich, czynią z niego postać nie mniej znakomitą od swojego syna Bolka II Małego, z którego powojenna historiografia PRL – o czym już wspomniano, uczyniła wybitnego polityka swoich czasów.

Cdn.

Andrzej Dobkiewicz (fundacja IDEA)


[1] Określenie oznaczające wielkość powierzchni, gruntu. W Polsce utożsamiany z łanem. (niem. Hube, hueb, huebm, hufe) – dawna jednostka służąca pomiarom powierzchni i długości ziemi przeznaczonej pod zasiewy, zgodnie z przywilejem nadanym osadnikowi przez głowę panującą. W Polsce, w Czechach i na Śląsku od XIII wieku była to jednostka miernicza dla określania rozmiarów podstawy uposażenia chłopa osadzonego na wsi na prawie magdeburskim. Powierzchnia 1 Hufe odpowiadała średniej wielkości chłopskiego gospodarstwa feudalnego. 1 łan frankoński miał powierzchnię od 23,9 ha do 27,19 ha (był nazywany niemieckim lub królewskim). 1 łan saksoński miał powierzchnię 19,92 ha, a 1 łan brandenburski 17,02 ha.

4 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mission News Theme by Compete Themes.