Dzięki kontaktowi nawiązanemu z jednym z naszych Czytelników, poznaliśmy historię Ślązaka, który służył w 10. Pułku Grenadierów im. Fryderyka Wilhelma II, stacjonującym od 1808 roku w garnizonie świdnickim.
Regiment ten sformowany został 21 listopada 1808 roku we Wrocławiu. Początkowo nosił nazwę 1. Śląski Regiment Piechoty Nr. 10. (1. Slesische Infanterie Regiment Nr 10. Od 1 lipca 1860 roku przyjął nazwę 1. Śląskiego Regimentu Grenadierów Nr.10, a 27 stycznia 1889 roku nadano mu imię króla Fryderyka Wilhelma II.

W sprawie swojego przodka napisał do nas Pan Maciej Makula:
„Szukając informacji o moim pradziadku Ryszardzie Wawrzynku (czy też raczej ówcześnie Richardzie Wawrzynku) trafiłem na Państwa portal historyczny i postanowiłem podzielić się ciekawymi – mam nadzieję! – materiałami będącymi w moim posiadaniu. Otóż jak pisze mój przodek w swoim pamiętniku „W połowie 1918 roku po trzykrotnej reklamacji zostałem zaciągnięty do wojska niemieckiego do 10. Pułku Grenadierów w Świdnicy. W styczniu 1919 roku otrzymałem z tej formacji urlop, z którego do wojska już nie wróciłem.” – pisze Pan Maciej.
Do swojej korespondencji dołączył także dwa zdjęcia swojego pradziadka, wykonane podczas służby garnizonowej w Świdnicy. Zdjęcie portretowe wykonane zostało jak wskazuje sygnatura w atelier znanego świdnickiego fotografa Waltera, który specjalizował się między innymi w portretach żołnierzy świdnickiego garnizonu. Niewykluczone zresztą, że autorstwa Waltera jest także drugie prezentowane zdjęcie. Świdnicki fotograf wykonywał bowiem bardzo często zdjęcia grupowe, które były niezwykle popularne wśród żołnierzy i stanowiły dla nich pamiątkę ze służby w Świdnicy.
„Ryszard Warzynek urodził się w 1899 roku w Halembie (obecnie dzielnica Rudy Śląskiej), tam też zmarł w 1988 roku. Jak przystało na typowego Górnoślązaka jego życiorys obejmuje I i III powstanie śląskie, wojnę polsko-bolszewicką oraz II WŚ. Swój szlak bojowy zakończył w 1940 roku we Lwowie, gdzie ukrywał się do 1945 roku. Mam nadzieję, że przesłane materiały i informacje wzbogacą Państwa działalność!” – pisze dalej Pan Maciej, któremu bardzo dziękujemy za przesłane fotografie. A że można powiedzieć, że Ryszard Wawrzynek przez ponad pół roku był „świdniczaninem”, warto przedstawić krótko jego sylwetkę i koleje burzliwego życia. Oddajmy głos samemu Ryszardowi Wawrzynkowi, który tak o sobie pisał:
Ja, Ryszard Wawrzynek urodziłem się 21 lutego 1899 roku w Halembie, pow. Katowice, jako syn maszynisty Franciszka Wawrzynka i żony jego Anny z domu Czernych. W czasie od 1905 roku do 1913 uczęszczałem do 8-mio klasowej Szkoły Powszechnej w Halembie, która ukończyłem z wynikiem dodatnim. Dalszemu mojemu szkoleniu przeszkadzał zaciąg moich starszych braci do przygotowywanej przez Niemców pierwszej wojny światowej i brak odpowiednich środków. W tym czasie nauczył mnie jednak ojciec czytać i pisać po polsku. Aby poszerzać znajomość języka i pisania polskiego, ojciec nakazał czytanie różnych książek i gazet polskich, przynoszonych z biblioteki Towarzystwa Czytelni Ludowych, którego był członkiem. Dla kontroli czy nakazaną lekturę przerobiłem, musiałem mu opowiadać w skrótach jej treść. Po wybuchu wojny w roku 1914 zmuszony byłem ciężko pracować na utrzymanie młodszej siostry oraz rodziców, których renta była bardzo skromna. Tak pracowałem kolejno jako młodociany na kopalnie Bielszowice, później kopalni Pokój i kopalni Aschenborn (obecnie szyb Andrzeja). Dnia 14 lutego 1917 roku zmarł ojciec. W tym czasie byłem czynnym członkiem „Sokoła”. W połowie 1918 roku po trzykrotnej reklamacji zostałem zaciągnięty do wojska niemieckiego do 10. Pułku Grenadierów w Świdnicy. W styczniu 1919 roku otrzymałem z tej formacji urlop, z którego do wojska już nie wróciłem. Dnia 19 lutego 1919 roku wstąpiłem do P.O.W. i byłem członkiem czynnym aż do czasu przyłączenia Śląska do Polski. Po pierwszym, nieudanym Powstaniu Śląskim w sierpniu 1919 roku w którym brałem udział, zmuszony byłem uciekać za granicę. Przekroczyłem ją na Józefie pod Piekarami Śl. i zgłosiłem się w czeladzi do formujących się tam oddziałów powstańczych. Stamtąd skierowano mnie (z oddziałem) do Zawiercia, do 1 Batalionu 1. Pułku Strzelców Katowickich, a 8.11.1919 roku do II Kompanii Obrony Krajowej Górnego Śląska w Biedrusku/Poznaniu. W czasie od 1.01. do 30.11.1920 przebywałem w następujących formacjach wojskowych:
* 1. Wielkopolska Szkoła Podoficerów Piechoty w Biedrusku
* 44. Pułk Piechoty w Radzyniu (jako plutonowy i zastępca sierżanta sztabowego)

Po zwolnieniu z wojska pracowałem w Polskim Komisariacie Plebiscytowym w Katowicach, którego kierownikiem był dr Jarczyk. Tam też uczęszczałem na kurs komunalno-administracyjny i buchalteryjny. Następnie wytypowano mnie na członka do Komitetu Parytetowego do spraw Plebiscytu w Halembie. z 2 na 3 maja 1921 roku wybuchło III Powstanie, w którym brałem czynny udział. Tej nocy brałem udział w rozprawie z policją i żandarmami niemieckimi, jako zastępca dowódcy plutonu halembskiego. Następnie jako sierżant sztabowy w sformowanej 7. Kompanii 2. Batalionu 1. Pułku Powstańców, a później ciężkich karabinów maszynowych, brałem udział w następujących walkach: Blachownia, Stare Koźle, Kędzierzyn, Pogorzelec, Januszkowie, Rozwadza, Zalesie i Bytom.
Po ostatecznym przyłączeniu Śląska do Macierzy, przyjąłem 1 października 1922 roku pracę w Dyrekcji Polskich Kopalń Skarbowych w Chorzowie, w charakterze referenta zakupów, na którym to stanowisku byłem aż do wybuchu drugiej wojny światowej. W roku 1930 roku ożeniłem się i w dniu 11 maja 1933 roku oraz 5 maja 1937 roku żona moja porodziła dwie córki – Teresę i Gizelę. W dniu 30 sierpnia 1939 roku powołany zostałem do Wojska Polskiego i przydzielony do pomocniczej policji. Po napadzie Niemców na Polskę wycofywałem się razem z moją jednostką wojskową na wschód i ostatecznie zaprzestanie działań wojennych zastało mnie we Lwowie. Tam od roku 1940 aż do czasu powrotu do domu w kwietniu 1945 roku pracowałem najpierw na torfowiskach w Rudnie-Zimna Woda, potem na kolei w charakterze pracownika fizycznego. W czasie od 28 czerwca do 29 sierpnia 1941 roku więziony byłem przez Niemców przy ulicy Łąckiego we Lwowie jako powstaniec i podejrzany o współpracę z wojskami sowieckimi. Po powrocie do rodziny zgłosiłem się do pracy w Chorzowskim Zjednoczeniu Przemysłu Węglowego w Chorzowie, gdzie pracowałem w charakterze referenta w dziale zaopatrzenia. (…)
Dalsze kilkanaście lat Ryszard Wawrzynek spędził na Górnym Śląsku, pracując przemyśle kopalnianym, aż do przejścia na rentę. Zmarł w 1988 roku w rodzinnej Halembie. Jego życie tak typowe dla Górnoślązaka, było jednocześnie tak niepospolite. Fakt, że związany był także ze Świdnicą sprawił, że warto przedstawić jego historię na Świdnickim Portalu Historycznym. A Panu Maciejowi, jego prawnukowi, dziękujemy za nadesłaną historię.
Andrzej Dobkiewicz (Fundacja IDEA)
8 LIKES












Skomentuj jako pierwszy!