Tak jak XIX wiek również i początek XX stulecia obfitował w wiele wydarzeń kulturalnych w Strzegomiu. Po zakończeniu wojny Niemcy przeżywały wielki kryzys gospodarczy i galopującą hiperinflację, co miało wpływ na wiele dziedzin życia w tym i życie kulturalne. Jednak po poprawie sytuacji gospodarczej do miasta zaczęły przyjeżdżać różne zespoły ze swoimi występami. Jednym z nich był zespół o nazwie Pozniak-Trio, którego występy w Strzegomiu zostały zapowiedziane w prasie lokalnej w lutym 1925 roku. Zanim jednak opiszemy występ artysty w mieście warto przybliżyć jego sylwetkę, bo był bardzo ciekawym człowiekiem.

Bronisław January Poźniak, a właściwie Bronislaw Ritter von Pozniak urodził się 26 sierpnia 1887 roku we Lwowie. Był austriacko-niemieckim pianistą polskiego pochodzenia i siódmym dzieckiem urzędnika państwowego (celnika), jakim był jego ojciec, wywodzący się z polskiej szlachty oraz matki, która pochodziła ze stosunkowo ubogiej, nieszlacheckiej rodziny.
Jego talent muzyczny objawił się już w dzieciństwie, początkowo jednak przez rodziców traktowany był z rezerwą. Po przeprowadzce do Krakowa uczęszczał do szkoły średniej. Po jej ukończeniu uczęszczał do nowo powstałej Wyższej Szkole Handlowej w Krakowie, gdzie można było zdać egzamin państwowy po zaledwie dwóch semestrach nauki. Tylko pod tym warunkiem ojciec zgodził się na karierę artysty. Lekcje muzyki pobierał u wybitnych krakowskich muzyków tego okresu – Felicjana Szkopskiego, Jerzego Lalewicza i Władysława Żeleńskiego. Pobierał także lekcje w Konserwatorium Towarzystwa Muzycznego. Jako młody muzyk odniósł spore sukcesy we Lwowie i Krakowie. Wyjazd do Berlina zaowocował podjęciem studiów muzycznych u Karla Heinricha Barth’a w konserwatorium w Berlinie. Był nauczycielem gry na fortepianie w wielu szkołach muzycznych, m. in. w Breslauer Konservatorium i w konserwatorium Thomasa Cieplika w Bytomiu.
W 1913 roku założył trio, które występowało później pod nazwą Pozniak-Trio. Razem z nim współpracowali tacy muzycy jak: skrzypkowie Hugo Birkigt, Hans Basserman, Franciszek Szpanowski, Rudolf Deman, Géza de Kresz, Karl Freund, Eugen Forster, Hugo Kortschak oraz wiolonczeliści Heinz Beyer, Grigorij Piatigorski, Jascha Bernstein, Bernhard Günther i Joseph Schuster i Sigrid Succo. Pozniak-Trio koncertowało z wielkimi sukcesami w Niemczech, Polsce (m.in. 1914 w Warszawie z Rapsodią Ludomira Różyckiego, 1925, 1928, 1929 i 1931 we Lwowie, 1925 i 1939 w Krakowie), Czechosłowacji, Rumunii, Szwajcarii, Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Holandii, propagując twórczość kompozytorów współczesnych, zwłaszcza słowiańskich. Poźniak koncertował także jako solista, ceniono go szczególnie za interpretacje utworów Fryderyka Chopina. W Wrocławiu Poźniak włączył się czynnie w nurt polskiego życia we Wrocławiu, uczestnicząc osobiście lub poprzez swoich uczniów w różnych imprezach organizowanych przez miejscową Polonię.

Jeżeli chodzi o ocenę jego repertuaru – jak pisze dr Doktor Walter Niemann we wstępie do jednej z jego książek – „Ceniony był nie tylko jako wykonawca muzyki klasycznej i romantycznej, lecz w ogóle słowiańskiej, w tym przede wszystkim polskiej.” Oprócz występów swojego trio koncertował również w duetach – początkowo z pianistką Adą Herzfeld, a później ze swoimi byłymi uczniami – Franzem Bollonem oraz Kurtem Hattwigiem. Odnosił także sukcesy jako pedagog i wykładowca muzyczny. Jego uczniowie odnieśli wiele sukcesów na największych festiwalach muzycznych. Wielką popularnością cieszyły się ich koncerty i recitale. Te sukcesy uczyniły z niego poszukiwanego nauczyciela gry na fortepianie.
W 1915 roku Poźniak przeprowadził się do Wrocławia i objął klasę fortepianu w konserwatorium. Stolica Śląska pozostała głównym miejscem działalności Poźniaka przez kolejne 30 lat, aż do jego ucieczki 3 lutego 1945 roku. W latach 1928-1931 prowadził klasę mistrzowską w konserwatorium Polskiego Towarzystwa Muzycznego we Lwowie.
Problemami i rodzinną tragedią naznaczony był w życiu Poźniaka okres II wojny światowej. We Wrocławiu był szykanowany przez narodowych socjalistów jako „Polak” i „cudzoziemiec”, mimo że w międzyczasie uzyskał obywatelstwo niemieckie. Ponieważ grał z artystami żydowskiego pochodzenia, został wpisany na czarną listę nazistowskich władz i zawieszony na rok w pracy w instytucie uniwersyteckim (po roku przywrócony). Jego działalność solowa i występy z Pozniak-Trio były bojkotowane, a on sam musiał odpowiadać przed sądem w dwóch procesach przed Gestapo po donosach na niego.

Uciekając przed armią sowiecką z Wrocławia 3 lutego 1945 roku, Pozniak i jego rodzina udali się najpierw do Lipska, gdzie spędził trzy i pół roku, a później do Halle. Był bezdomny, bezrobotny i prawie bez grosza. W swoich wspomnieniach, opisuje trudności, z jakimi musieli zmagać się niemile widziani i źle traktowani uchodźcy. Wysiłki mające na celu reaktywację Pozniak-Trio początkowo zakończyły się niepowodzeniem z powodu nękania administracyjnego, a celowe, negatywne recenzje koncertów w prasie pogłębiły problem. Pomimo to, udało mu się jednak odzyskać pozycję zarówno na polu pedagogicznym, jak i artystycznym. Wilhelm Weismann, ówczesny redaktor w wydawnictwie Edition Peters, powierzył Pozniakowi opracowanie Nowego Wydania Dzieł Fortepianowych Fryderyka Chopina , zorganizowanego z okazji setnej rocznicy śmierci Fryderyka Szopena w 1949 roku, a także wspierał go w ukończeniu książki „Chopin. Praktische Anweisungen für das Studium der Chopin-Werke” , która została następnie wydana przez Mitteldeutscher Verlag w Halle w 1949 roku.
Ostatecznie – jak wspomniano – Poźniak osiadł w Halle, gdzie objął posadę w Kirchenmusikschule w Halle. Potem aż do śmierci wykładał w Wyższej Szkole Muzycznej (Hochschule für Musik).
Liczba jego studentów w Lipsku i Halle była tak duża, że Poźniak postanowił, częściowo z powodu sytuacji politycznej, która nie pozwalała na występy za granicą, zrezygnować z koncertowania i poświęcić się pracy wydawniczej oprócz działalności pedagogicznej. W ścisłym związku z pracą pedagogiczną napisał Poźniak podręcznik ABC pianisty (Das ABC des Klavierspielers), w którym zawarł całą swoją wiedzę wywodzącą się z długoletnich doświadczeń dydaktycznych. Książka ta poprzedzona została wstępem dr. Waltera Niemanna i wydana w 1936 roku. Przekładu jej na język polski dokonała w 1987 roku uczennica profesora – Jadwiga Izabella Zielińska, studiująca w klasie fortepianu w latach 1931-1939. Ostatecznej redakcji dokonał jej syn Tadeusz. Do tej pory jest to jedyna książka Bronisława Poźniaka (z kilkunastu napisanych), która ukazała się w Polsce w wydawnictwie Ars Nowa z Poznania w 1992 roku. Spisał także własne wspomnienia w 1949 roku, których maszynopis znajduje się w zbiorach akademii Muzycznej we Wrocławiu i które do tej pory, także nie zostały wydane w języku polskim.

Ostatnie lata życia Bronisława Poźniaka były dla niego ciężkie, gdyż nie mógł się zaaklimatyzować w nowym i obcym środowisku. Szybko podupadł na zdrowiu, czemu nie sprzyjały wojenne wspomnienia i brak informacji o zaginionym w 1944 roku synu. Ciężka choroba serca była przyczyną przedwczesnej śmierci, jaka miała miejsce w Halle 20 kwietnia 1953 roku.
Wróćmy jednak do strzegomskiego koncertu.
Za organizację występu Pozniak-Trio odpowiadało Towarzystwo Kształcenia Ludowego(Gesellschaft für Volksbildung). Sam koncert odbył się w piątek 6 lutego 1925 roku w auli liceum strzegomskiego. Sala została wypełniona do ostatniego miejsca. Trio składało się wówczas z następujących muzyków: Bronisława Januarego Poźniaka, grającego na fortepianie, skrzypka Carla Freunda i wiolonczelisty Josefa Schuster’a. W recenzji z koncertu jej anonimowy autor podkreślił, że muzycy znakomicie opanowali grę na swoich instrumentach, chociaż wiolonczelista czasami grał słabiej od swoich kolegów. Program został jego zdaniem bardzo dobrze dobrany. Składał się mianowicie z trzech kompozycji. Na początku artyści zagrali trio Beethovena d-dur op. 70 nr. 1, Geister-Trio, potem 5 koncert Jeana Philippe Rameau’a, a na koniec trio g-moll op. 15 Bedricha Smetany. Recenzent zauważył, że publiczności najbardziej przypadło do gustu wykonanie utworu Beethovena, nagradzając artystów gromkimi brawami. Muzyka francuskiego kompozytora Ramenau nie przypadła do gustu strzegomskim melomanom, mimo to nagrodzili muzyków brawami. Recenzent sugerował, że artyści mogli wybrać innego kompozytora, najlepiej nie Francuza. Bardziej już spodobał się jemu i strzegomskiej publiczności kompozytor czeski Bedrich Smenata, chociaż autor zauważył, że jest on bardziej znany ze swojej opery „Die verkaufte Braut” (Sprzedana narzeczona). Na zakończenie koncertu artyści zostali nagrodzeni gromkimi brawami a recenzent wyraził nadzieję, że jeśli trio jeszcze raz zagości w Strzegomiu, to na pewno każda sala wypełni się w całości.
Dziś o wybitnym muzyku o polskich korzeniach z początku XX wieku pamięta niewiele osób. Jego postać odeszła w całkowite zapomnienie, chociaż był nietuzinkowym muzykiem i pedagogiem.
Marek Żubryd & Andrzej Dobkiewicz
4 LIKES



























Skomentuj jako pierwszy!