Press "Enter" to skip to content

Naga kobieta z brązu

Spread the love

W Muzeum Dawnego Kupiectwa w Świdnicy można podziwiać nieznaną do tej pory figurę autorstwa niemieckiej rzeźbiarki Dorothei von Philipsborn, która do 1945 r. mieszkała w swoim majątku w Strzelcach Świdnickich (gmina Marcinowice).

Rzeźbę przedstawiającą młodą kobietę odnaleziono zupełnie przypadkowo w 2014 r. Była zakopana w ziemi i natrafiono na nią podczas prac związanych z budową ogrodzenia placu zabaw, znajdującego się przy Szkole Podstawowej w Strzelcach Świdnickich. Budynek ten, potocznie zwany „pałacem” był do maja 1945 r. własnością rodziny von Philipsborn. W nim mieszkała oraz tworzyła wybitna rzeźbiarka.

Dorothea von Philipsborn, a właściwie Dorothea Luise Mathilde Auguste von Philipsborn urodziła się 20 maja 1894 r. w Strzelcach Świdnickich, jako najmłodsze z trójki dzieci Franza Adolfa von Philipsborn oraz Marie Franziski Heyder. Miała dwóch starszych braci – Friedricha Wilhelma (ur. 1886), który był z wykształcenia prawnikiem oraz Hansa Heinricha (ur. 1890). Ich losy nie są znane.

Dostępne dane genealogiczne, sięgające połowy XVI wieku wskazują na to, że przodkowie rzeźbiarki byli pochodzenia żydowskiego i wywodzili się z Nadrenii i północnej Westfalii, gdzie żyli do połowy XVIII wieku. Później spotykamy ich między innymi w Brandenburgii, Meklemburgii, na Łużycach i w Szwajcarii. Dopiero rodzice rzeźbiarki przybyli na Śląsk, kupując w 1890 r. majątek w Strzelcach Świdnickich, gdzie zresztą zmarli i zostali pochowani Franz Adolf von Philipsborn w 1916 r., a Marie Franziska Heyder w 1915 r.  – Na podstawie dostępnych źródeł można stwierdzić, że już w 1917 r., a więc zapewne tuż po śmierci rodziców, właścicielką majątku w Strzelcach Świdnickich została zaledwie 23-letnia Dorothea, a nie jej starsi bracia – mówi świdnicki historyk Sobiesław Nowotny. – Odpowiedź na pytanie dlaczego tak się stało mogą dać jedynie pogłębione badania dziejów tej rodziny i wyjaśnienie losów obu braci rzeźbiarki.

Urodzona i wychowująca się w Strzelcach Świdnickich Dorothea, po ukończeniu szkół powszechnych, rozpoczęła studia w Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, a jej nauczycielem był m.in. wybitny wrocławski portrecista i rzeźbiarz Paul Schulz. Rzeźbiarka swoje studia kontynuowała w późniejszym okresie w Akademii Sztuk Pięknych w Dreźnie.

Po powrocie do Strzelc poświęciła się całkowicie rzeźbiarstwu, wykorzystując do tego celu różne materiały, m.in. – drewno, brąz, cynę i kamień. Jej twórczość charakteryzowała się realizmem przedstawianych postaci, studium kobiety i mężczyzny było najchętniej wykorzystywanym w jej twórczości tematem.

Świdniczanie postać rzeźbiarki mogą kojarzyć przede wszystkim z pomnikiem mitycznego kowala Wielanda, któremu – jako wykonawcy znakomitej broni, aby nie mógł opuścić swojego warsztatu, podcięto ścięgna w kolanach. Granitowy pomnik Wielanda, wyrzeźbiony przez Dorotheę von Philipsborn w 1922 r. miał w swojej funkcji ideowej upamiętniać utracone przez Niemcy po I wojnie światowej tereny na wschodzie. Wskazywał na to znajdujący się na cokole pomnika napis „Denkt an Oberschlesien” (pol. „Pamiętajcie o Górnym Śląsku”), skuty po 1945 r. Pomnik ten znajdował się niegdyś na placu Grunwaldzkim, ale w latach 80. XX wieku przeniesiono go nad rzekę Bystrzyca, na skwer koło ulicy Kliczkowskiej. Ostatecznie pod koniec lat 90. pomnik ustawiono w Parku Centralnym (przy okazji źle ustawiając postać na cokole sic!), gdzie pozbawiony dozoru, narażony był przez wiele lat na niszczenie go przez wandali. Wydaje się ze wszech miar uzasadnione, aby pomnik – w zasadzie ostatni z tych, które znajdowały się przed wojną w centrum miasta, jako szczęśliwie zachowane dzieło sztuki, został ponownie przeniesiony – o ile nie na swoje pierwotne miejsce na placu Grunwaldzkim w miejscu, to w każdym razie tam, gdzie mógłby być lepiej chroniony przed dalszą degradacją. Dziś bowiem traktować należy go nie w kategoriach pierwotnych idei i przesłania jakie niósł, ale przede wszystkim jako dziedzictwo kulturowe, które wymaga, aby o nie zadbać. Póki co, stoi nadal w Parku Centralnym. Przy okazji „renowacji” tego ostatniego, wykonano także konserwację rzeźby. Wyczyszczono między innymi kamień z naleciałości organicznych i farb, uzupełniono utłuczony nos Wilanda i inne ubytki kamieniarki.

W 1945 r. Dorothea von Philipsborn została zapewne ewakuowana lub sama opuściła majątek w Strzelcach Świdnickich, uciekając przed zbliżającymi się wojskami sowieckimi. Towarzyszyły jej Gertruda Kahmann – gospodyni i kucharka we dworze w Strzelcach oraz nauczycielka domowa i towarzyszka życia – Elizabeth Hein. Trafiły do miejscowości Trebendorf bei Weißwasser na terenie Łużyc Górnych, niedaleko Görlitz. W Weißwasser Dorothea von Philipsborn podjęła w 1951 r. pracę w fabryce porcelany. Tutaj też zmarła 31 sierpnia 1971 r.

Zapewne też przed wyjazdem ze Strzelc Świdnickich rzeźbiarka ukryła rzeźbę. Jak już wspomnieliśmy została ona odnaleziona przypadkowo podczas prac ziemnych związanych z budową placu zabaw przy dawnym domu rzeźbiarki, po blisko 70 latach. Wątpliwe jest, aby rzeźbą zakopali pod ziemią polscy osadnicy, którzy przybyli na te tereny w 1945 r. Gdyby nie została ona ukryta, zapewne podzieliłaby los innych tego typu zabytków i wysłana zostałaby do huty celem przetopienia.

Odnaleziona rzeźba przedstawia młodą kobietę. Posąg odlany z brązu, pusty w środku, ze ściankami grubości ok. 1 cm ma 155 cm wysokości i umieszczony został na podstawie o wysokości 8 cm. Znajduje się na niej wyryty napis, wskazujący na autora dzieła „D. Philipsborn”.  Posąg nosił ślady naturalnej korozji, był również w dwóch miejscach – z lewej strony szyi i na prawym biodrze – uszkodzony. Decyzją konserwatora zabytków z 28 kwietnia 2017 r. rzeźba została przekazana w czasowy depozyt do Muzeum Dawnego Kupiectwa w Świdnicy.

Na koszt muzeum wykonano już konserwację rzeźby, która znajduje się obecnie na I piętrze Muzeum.

Na koniec warto wspomnieć o pewnym fakcie, który jakby klamrą spina kilkadziesiąt lat i przekazanie rzeźby Dorothei von Philipsborn do świdnickiego Muzeum. 73 lata wcześniej, w 1945 r. to właśnie do domu rzeźbiarki ewakuowano eksponaty z przedwojennego Muzeum Miejskiego w Świdnicy, co miało je uchronić przed zniszczeniem i nadciągającymi wojskami sowieckimi. Historia zatoczyła więc pewnego rodzaju koło.

Andrzej Dobkiewicz

GENEALOGIA DOROTHEI VON PHILIPSBORN

Wendel von Deutz

(zm. przed 1565)

Chaim von Deutz

(ur. ok. 1505)

Rabbi Levi von Bonn

(Juda bar Chajjim)

(zm. 1621)

Berend Levi & Feile Levi

(zm. 1666)         (zm. 1670)

Levi & Sara Levi

(Benjamin Yehuda)

(zm. 1679)

Levi Hertz

(zm. 1721)

Behrend Hertz & Rachel Meir

(zm. 1721)             (zm. 1727)

Feist Behrend   & Pessel Elkisch

(Phillip Herford)  (1672-1778)

(1674-1772)        

Benjamin Philipsborn & Miriam Ruben  (1728-1766)

Adolf Ludwig Ferdynand & Pauline Friederike

Abraham Johann Heinrich   Wilhelmine Schön

von Philipsborn                     (1786-1868)

(1786-1835)

Karl Friedrich & Johanna Auguste Harlan

von Philipsborn  (1816-1888)

(1817-1880)

Franz Adolf      &    Marie Franziska Heyder

von Philipsborn    (1859-1915)

(1852-1916)

Dorothea Luise Mathilde  

Auguste von Philipsborn (1894-1971)

2 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.