Press "Enter" to skip to content

Zapomniane nazwy topograficzne Świdnicy (cz. 1)

Spread the love

W nielicznych, starych księgach podatkowych zachowanych dla Świdnicy z okresu średniowiecza, znaleźć możemy nazwy topograficzne różnych miejsc i obiektów w naszym mieście, które nie tylko dziś są całkowicie zapomniane, ale i już 200-300 lat temu wyszły z użycia. O jednej z takich nazw wspomnieliśmy w artykule Przy Siodle: Przy Siodle: Ze znakiem rzemiosła (cz. 1).

Dawna Młynówka Wygonowa, płynąca obecnie w podziemnym kanale wzdłuż ulicy Równej z którą wiąże się najstarsza nazwa topograficzna Świdnicy w języku polskim – Row (Rów)

Przypomnijmy tylko, że dotyczyła ona najstarszej polskiej nazwy topograficznej na terenie miasta. Ze względu na rów, w jakim płynęła jedna z dawnych młynówek świdnickich – wzdłuż obecnej ulicy Równej, miejsce to w spisie czynszów z 1335 roku określone jako Row. Samą Młynówkę nazywano Mülgraben (Molgraben) co związane było z zasilaniem jej wodami tzw. Młyna na Błoniach lub Młyna Wygonowego (Anger Mühle), który istniał kiedyś w okolicach skrzyżowania obecnych ulic Mieszka I i Równej. Inna nazwa tej młynówki to Waltzbach (tłum. Toczący Potok – ze względu na dość wartki strumień wody, jaki niegdyś toczyła).

W wspomnianej księdze czynszów zwanej „quaternus”, znajdują się także inne zapomniane dziś nazwy topograficzne. Zanim jednak przedstawimy je, spróbujmy określić czas powstania spisu i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego wymienia on zaledwie jedną polską nazwę topograficzną na terenie przedmieść Świdnicy, choć w miejscu domniemanej polskiej osady Swidnica, należałoby spodziewać się przynajmniej kilku nazw tego rodzaju.

Plan widokowy Świdnicy z 1623 roku jest wprawdzie o prawie 300 lat późniejszy od czasu opisywanych przez nas wydarzeń, ale znakomicie ukazuje rozlokowanie świdnickich przedmieść wokół „właściwego” miasta, ciasno opasanego gorsetem potrójnego pierścienia murów miejskich

Spis z całą pewnością powstał w czasach panowania księcia Bolka II Małego (1326-1368), następcy założyciela księgi, księcia Bernarda. Świadczy o tym dukt pisma – identyczny do tego, którym spisano we wspomnianej księdze inne książęce prawa i postanowienia. Określenie dokładnego czasu powstania spisu nastręcza jednak pewne trudności, gdyż nie został czasowo określony przez jego autora. Zaskakujące jest jednak, iż nie ujmuje on zbyt wielu posesji. Przeglądając kolejne jego zapisy, można odnieść wrażenie, że autor bez ładu i składu „przeskakiwał” z jednej posesji na drugą, wymieniając po jednej lub dwie w obrębie jednej ulicy, po czym przechodził do następnej. Można by nawet wyciągnąć wniosek, iż zabudowa poszczególnych dzielnic czy też okolic na przedmieściach Świdnicy posiadała charakter punktowy, a przy każdej z ulic i uliczek stało po jednym, lub dwa domy, co wydaje się nieprawdopodobne chociażby z tego powodu, iż dokumenty z wcześniejszych czasów wskazują na gęsty rodzaj zabudowy, szczególnie w obrębie tzw. Dolnego Miasta, czyli rejonów wokół obecnych ulic Westerplatte i Wrocławskiej.

Pierwsza strona księgi czynszów zwanej „quaternus” z połowy XIV wieku, w której możemy znaleźć wiele zapomnianych nazw topograficznych Świdnicy

Co więcej, o rozległości dawnych posiadłości miejskich świadczy chociażby przynależność do miasta tzw. Krowich Górek, leżących przecież przy obecnej drodze ze Świdnicy do Jakubowic (w pobliżu ul. Kątnej i Bystrzyckiej – tzw. otaczarnia). Co zatem wydarzyło się takiego w czasach panowania księcia Bolka II Małego, iż gęsta zabudowa przedmieść, „zbiegła się” do zaledwie kilku punktów, wspominanych w spisie czynszowym najstarszej księgi miejskiej? W pierwszej kolejności można by przypuszczać, iż doszło na tym terenie do jakiegoś potężnego kataklizmu na wielką skalę, który obrócił te gęsto zabudowane rejony w perzynę. Czy mógłby być to pożar?! Być może, z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, aby zniszczył on dosłownie wszystkie przedmieścia wokół całego miasta, zwłaszcza, że niektóre z nich rozdzielone były ciekami wodnymi, a ich zabudowa, jakkolwiek gęsta, nie przypominała ciągów domów stojących przy ulicach w obrębie murów miejskich – rozdzielona była częstokroć ogrodami lub przydomowymi poletkami. Zakładając nawet, iż doszło do tzw. burzy ogniowej, pożar nie mógłby ogarnąć i strawić wszystkich przedmieść wokół miasta. W grę mógłby teoretycznie wchodzić tu pożar 1361 r. – największy i bodaj jedyny znany z czasów panowania księcia Bolka II, który spopielił miasto. Oprócz wątpliwości natury technicznej (rozległość zniszczeń), nasuwają się też podobne natury chronologicznej. Data ta wydaje się jednak zbyt odległa od innych wydarzeń, które wymienia ów spis, do których doszło w latach trzydziestych XIV wieku, między innymi fundacji na rzecz kościoła farnego z 1333 r.

Jakie zatem wydarzenie zmiotło niemal całkowicie z powierzchni ziemi świdnickie przedmieścia? Odpowiedzi na to pytanie udzielają nam źródła czeskie, w pierwszej zaś kolejności niedoceniana Kronika kościoła praskiego autorstwa Benesza Krabice z Weitmühl, współczesnego tym wydarzeniom. Opisał on wyprawę wojenną króla czeskiego Jana Luksemburskiego, zwanego Ślepym, przeciwko księciu świdnicko-jaworskiemu Bolkowi II Małemu, do której doszło w 1344 r. Pisał on, iż król czeski, któremu towarzyszyli jego synowie Karol i Jan oraz biskup praski Arnost z Pardubic, pustoszył ogniem ziemie księstwa świdnicko-jaworskiego, po czym rozbił swe obozy wojskowe pod Świdnicą, paląc jej przedmieścia aż po bramy. Jak wiemy, był to jedyny sukces wojenny króla Jana. Czeskie wojska, podpalając świdnickie przedmieścia w sposób zaplanowany, dokonały doszczętnego ich zniszczenia. Tylko w ten sposób dojść mogło do całkowitej zagłady stojącej tu zabudowy. Przyjąć należy, iż życie stracili również mieszkańcy świdnickich przedmieść, jeżeli w porę nie zdołali się schronić za murami miasta. Tym sposobem przerwano zapewne również dawne tradycje w używaniu polskich nazw na przedmieściu przed dawną bramą Dolną. Jedyną, która przetrwała i utrwalona została w najstarszej księdze miejskiej Świdnicy był wspomniany Rów. Odtąd nazewnictwo miejskie Świdnicy w pełni zdominowały nazwy niemieckie. Podsumowując stwierdzić należy, iż wspomniany spis czynszowy powstać zatem musiał po 1344 r. – przypuszczalnie jednak bliżej połowy XIV wieku, gdyż ujmuje on przedmieścia w momencie odbudowy po zniszczeniach najazdu czeskiego.

Cdn.

Sobiesław Nowotny

15 LIKES

One Comment

  1. Stanisław Zabielski Stanisław Zabielski 20 stycznia 2023

    Obecna ulica Równa w zasadzie powinna nazywać się Rowowa. Dzieje i cechy topograficzne tej ulicy biegnącej wzdłuż kanału Młynówki świadczą o braku historycznego rozeznania i niekompetencji komisji, przywracającej polskie nazwy ulic po II wojnie światowej. Być może nie dotarła ona do źródeł średniowiecznych, gdzie określono ją jako Row, ale przecież do końca wojny funkcjonowała niemiecka nazwa Graben-straße.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Mission News Theme by Compete Themes.