Na terenie posesji dawnej willi „Morys Ruh”, dziś prywatna własność przy ulicy Muzealnej 4 w Świdnicy, trwają prace ziemne, które przyniosły niespodziankę.

Obszerny teren obok wspomnianej wili od strony obecnej ulicy Stefana Żeromskiego zajmował niegdyś piękny ogród, założony w 1892 roku, podczas budowy willi.
Postawała ona z inicjatywy inżyniera Carla Morysa, który był wiertnikiem i specjalistą od zaopatrzenia w wodę. Pochodził z Górnego Śląska, gdzie urodził się w 1841 roku. Przez długi czas zatrudniony był w Kamiennej Górze, aby pod koniec 1888 roku przenieść się do Świdnicy. Prywatną willę, którą sam zaprojektował i która do dziś imponuje bogactwem zdobień i ornamentów ukończył w 1892 roku, nazywając ją „Morys Ruh” czyli „Ustronie Morysa”. O samej willi i postaci Carla Morysa napiszemy w osobnym opracowaniu, warto natomiast wspomnieć o fakcie, o którym dziś niewiele osób pamięta lub po prostu nie wiew. Otóż w zaprojektowanym przez siebie ogrodzie, Carl Morys wniósł – także własnego projektu – okazały pawilon ogrodowy. Był to modne przez cały XIX wiek niewielkie budowle, które miały służyć kontemplacji, wypoczynkowi i dawać chłód w upalne dni.

O tym jak wyglądał murowany pawilon zaprojektowany przez Morysa wiemy, dzięki zachowanym kilku kartkom pocztowym na których jest widoczny. Pawilon czy też altana wzniesiona została na planie kwadratu i przylegała jednym z boków do zewnętrznego ogrodzenia posesji. Przykrywająca ją kopuła z iglicą i kulą na szczycie wsparta była na ośmiu kolumnach, której prześwity zwieńczone łukami tworzyły ażurową przestrzeń każdego z boków altany. Całość posiadała – podobnie jak willa – pięknie rozwiniętą formę architektoniczną.
Sam Carl Morys nie cieszył się swoim domem zbyt długo. Zmarł około roku później 4 czerwca 1893 roku.

Niestety, altana nie zachowała się do czasów nam współczesnych. Została rozebrana po 1945 roku (dokładnej daty nie udało się ustalić – może Państwo pamiętają?).
Dopiero teraz, podczas wspomnianych prac ziemnych, natknięto się na jej mury w przyziemiu, co świadczy o tym, że została rozebrana tylko do poziomu gruntu, Dzięki temu możemy określić pierwotne rozmiary jej podstawy – 4 x 4 metry, a co za tym idzie proporcjonalnie jej wysokość obliczoną na około 6,5 metra (razem z iglicą). Oprócz śladów murów altany, w zgarnianej warstwie wierzchniej ziemi widać sporo większych i mniejszych ułamków dawnej porcelany itp.
Bez wątpienia była to chyba najpiękniejsza pod względem formy i największa, murowana altana ogrodowa w mieście, nie licząc dużej altany w obecnym Parku Młodzieżowym.




Patrząc na stare zdjęcia trochę żal, że to miejsce nie zachowało się w pierwotnej formie do dzisiaj. Nie ma już ogrodu, nie ma altany, zapewne w sferze marzeń można mówić już tylko o ewentualnym odtworzeniu budowli, w miejscu dawnego ogrodu ma bowiem podobno powstać parking. Niestety, nie zdołaliśmy potwierdzić tej informacji, bo na tablicy budowy nie ma żadnych danych kontaktowych do kierownictwa budowy czy inspektora nadzoru.
Pozostają więc nam jedynie stare zdjęcia tej pięknej altany. A może Czytelnicy Świdnickiego Portalu Historycznego mają zdjęcia tej altany z lat powojennych?
Andrzej Dobkiewicz (Fundacja IDEA)
14 LIKES
















Przechodząc obok, widać ślady przedwojennej porcelany w kupie gruzu – szkoda, że nikt nie przebadał terenu nawet wykrywaczem metali.
Urodziłam się i wychowałam w Świdnicy .To moje ukochane miasto, które wspominam bardzo często.