Press "Enter" to skip to content

Piłkarska afera 1947

Spread the love

Piłkarskie afery związane z „drukowaniem” meczów nie są wymysłem czasów współczesnych. Istnieją chyba od początku piłki nożnej. Niechlubną kartę zapisała też pod tym względem „Polonia” Świdnica i to na początku swojej historii.

Był rok 1947. Drużyna piłkarska „Polonii” Świdnica po niecałych dwóch latach istnienia odniosła wielki sukces, zdobywając Mistrzostwo Dolnego Śląska. Zadecydował o tym mecz rozegrany 27 marca w Strzelinie z „Pafawagiem” Wrocław, który świdniczanie wygrali 4:1. Mistrzowski tytuł uprawniał naszą drużynę do udziału w eliminacjach do tworzonej właśnie Ligi Państwowej (od 1945 roku nie było centralnych rozgrywek ligowych). Świdnicka „Polonia” trafiła do grupy razem z „Wisłą” Kraków, „Polonią” Warszawa, „Polonią” Bytom, „Lechem” Poznań, „Szombierkami” Bytom, „Skrą” Częstochowa, „Ogniskiem” Siedlce i „Motorem” Białystok. Świdniczanie grali ze zmiennym szczęściem, zapisując jednak na swoim koncie wiele wspaniałych meczów. Bardzo ważny mecz dla zespołu „Polonii” miał miejsce w niedzielę 6 lipca 1947 roku w Poznaniu. W pierwszym meczu w Świdnicy (13 kwietnia 1947 roku w obecności 8. tysięcy kibiców) KKS „Lech” Poznań odniósł zdecydowane zwycięstwo 4:0 (2:0), po bramkach Bronisława Wiśniewskiego już w 2. minucie spotkania, Tadeusza Polki (w 36. minuce) i Stefana Preji – 2 (w 55. i 90. minucie). Na stadionie na Dębcu w Poznaniu, gdzie rozgrywany był mecz, faworytem był zespół „Lecha”, ale to „Polonia”, sprawiła wielką sensację, wygrywając 4:2! Dla świdniczan było to ważne zwycięstwo, dające jeszcze szansę na awans do Ligi Państwowej. Niestety, później przyszły porażki ze „Skrą” w Częstochowie 0:7 i z „Polonią” w Warszawie 0:3. „Polonii” nie pomogło już nawet zwycięstwo 1:0 w ostatnim meczu nad „Wisłą” Kraków, która doznała jedynej porażki w rozgrywkach właśnie w Świdnicy. Bramkę dla naszej drużyny w tym spotkaniu zdobył Leon Cichy po podaniu Maniury.

Fragment kroniki „MKS Polonia Świdnica 50 lat 1945-1995” ze zdjęciem ówczesnej drużyny piłkarskiej

Jakiś czas po meczu w Poznaniu okazało się, że w zespole „Polonii” zagrali nieuprawnieni zawodnicy pod fałszywymi nazwiskami. Wykazało to dochodzenie, które trwało przez kilka miesięcy, bo KKS „Lech” Poznań złożył w centrali piłkarskiej protest w tej sprawie. W styczniu 1948 roku jeden z byłych graczy „Polonii” Świdnica – Markocki zeznał pod przysięgą przed sądem grodzkim w Krakowie, że w meczu KKS „Lech” Poznań – „Polonia” Świdnica, na środku pomocy pod nazwiskiem Tadeusz Kwaśniewski grał Wincenty Kozubek z Łagiewnik koło Krakowa, zaś na pozycji prawego łącznika pod nazwiskiem Hubert Kusz wystąpił Wojciech Cichy z Będzina. Okazało się, że ani Kusza, ani Kwaśniewskiego nie było w Poznaniu w dniu meczu, chociaż ich nazwiska figurowały w protokole meczowym. „Lech” wnioskował w Polskim Związku Piłki Nożnej (PZPN) walkower w tym meczu, co mogło sprawić, że drużyna z Poznania wyprzedziłaby „Polonię” Bytom w tabeli i awansowała do Ligi Państwowej (ze świdnickiej grupy miały awansować trzy pierwsze zespoły). PZPN nie podjął decyzji w sprawie walkoweru przez długi czas, zastanawiając się, co zrobić, mimo iż sprawa wydawała się ewidentna.

Ówczesny Głos Wielkopolski pisał: „KKS złożył protest w sprawie rozegranego 6 lipca 1947 w Poznaniu meczu KKS – Polonia Świdnica. Protest został złożony na skutek otrzymania przez KKS po meczu doniesienia od jednego z członków Polonii Świdnickiej (z pochodzenia poznańczyka), który stwierdził, że znając dobrze wszystkich graczy Polonii, może z całą pewnością oświadczyć, że w meczu nie brali udziału podani przez kierownictwo drużyny Polonii gracze Kwaśniewski i Kusz. W niedługim czasie doniesienie to zostało uzupełnione zeznaniami szeregu innych świadków (…) Protest został złożony przede wszystkim dlatego, że wzmocnienie drużyny Polonii Świdnica dwoma niezatwierdzonymi graczami wpłynęło w sposób istotny na wynik meczu tym bardziej, iż KKS wystąpił w nim ze zdekompletowaną drużyną z powodu choroby jednego z najlepszych graczy w obronie. Protest KKS-u został po 5-miesięcznych dochodzeniach WGiD [Wydziału Gier i Dyscypliny] odrzucony”.

KKS „Lech” Poznań nie dał za wygraną i to mu się opłaciło. Sprawa nabrała olbrzymiego rozgłosu, trafiając do sądu krakowskiego. PZPN zajął stanowisko dopiero 15 lutego 1948 roku, tuż przed inauguracją rozgrywek Ligi Państwowej, odrzucając jednak wcześniej protest „Lecha”. Bynajmniej nie przyznał oczywistego, jakby się wydawało walkoweru dla poznaniaków. Nie chcąc „spuszczać” z Ligi Państwowej „Polonii” Bytom – górnicze, czytaj: robotnicze kluby ze Śląska miały wtedy „wzięcie” – powiększył Ligę Państwową z 12 do 14 drużyn, włączając KKS „Lecha” Poznań i RTS „Widzew” Łódź. „Polonia” Świdnica nie została ukarana. Decyzja ta spotkała się z dużą krytyką środowisk piłkarskich. Przegląd Sportowy z 16 lutego 1948 roku pisał: „Tegoroczne walne zgromadzenie PZPN nie zapisze się złotymi zgłoskami w historii tej zasłużonej instytucji polskiego sportu. Niski poziom debat, nieobiektywne ustosunkowanie się do wielu zagadnień, cuchnąca ropa, wytryskująca obficie przy pierwszym naciśnięciu wrzodzianek, jakie obsiadły organizm piłkarski, dzięki elementom, które widzielibyśmy chętnie poza boiskami sportu – wszystko to złożyło się na małoponętny obraz dwudniowych debat, które z korzyścią dla sprawy można było obciąć do połowy. A jaki ich rezultat? Więcej niż mizerny. Odrzucenie przez wielkie okręgi projektu stworzenia II ligi, świadczy, że wodzom ich ciasne interesy lokalne przyćmiewają szersze horyzonty. Jak niepoważnie ustosunkowano się do sprawy, o tym świadczy fakt, że negując potrzebę II ligi, która przyczyniałaby się w konsekwencji do jeszcze lepszej selekcji polskiej ekstraklasy, zgodzono się dość łatwo na rozwodnienie tejże klasy do 14 drużyn! A było to konsekwencją uchwały odrzucającej uprzednio odwołanie Lecha! Konia z rzędem temu, kto doszuka się cienia logiki. Albo Lech miał słuszność, wówczas nie należało odrzucać protestu, albo nie miał… wówczas skąd 14 klubów? By parodia była zupełna, 14-tym klubem został Widzew, ten sam Widzew, który był podobno przeciwny kreowaniu II ligi, do której miał więcej uprawnienia, niż do… ekstraklasy!”.

Sprawę uznano za zamkniętą. A „Polonia” Świdnica? W 1948 roku brała udział w meczach o mistrzostwo Dolnego Śląska i po zdobyciu tytułu walczyła ponownie o awans, tym razem do II ligi. Jak napisał były prezes „Polonii” Świdnica Albert Gaszyński w swojej kronice MKS Polonia Świdnica 50 lat 1945-1995: „Podczas finałowych spotkań Polonię skrzywdzono kilka razy. Polski Związek Piłki Nożnej musiał interweniować. Zarządzono dodatkowe mecze na neutralnych boiskach.” Ostatecznie Polonia wywalczyła awans do II ligi, gdzie grała przez dwa sezony. Ale to już inna historia.

Andrzej Dobkiewicz

Opracowano na podstawie
Encyklopedia piłkarska Fuji, seria: Kolekcja klubów, Tom 8. „Lech” Poznań, Katowice 2003.
Albert Gaszyński, MKS Polonia Świdnica 50 lat 1945-1995, Świdnica 1995.
Głos Wielkopolski i Przegląd Sportowy

5 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mission News Theme by Compete Themes.