Jedną z wielu świdnickich kamienic, w której niegdyś funkcjonowała gospoda, jest okazały dom pod obecnym adresem Komunardów 14. Kamienica zwraca swoją uwagę przede wszystkim okazałością i zamysłem architektonicznym jej budowniczego, bo razem ze stojącą naprzeciwko kamienicą przy ulicy Komunardów 12, tworzy efektowne ujęcie wylotu ulicy Księcia Bolka.
Ale nie z tego powodu chcieliśmy przedstawić historię tego miejsca czytelnikom Świdnickiego Portalu Historycznego. W domach, które stały na tej parceli mieściła się niegdyś gospoda, posiadająca jedną z bardziej oryginalnych nazw: zu den drei Hacken czyli Pod trzema Motykami. Poprzednie części opracowania można przeczytać tutaj: Komunardów 14 (cz.1): Burmistrz Ehrenfriedt Ferdinand von Machfriedt, Komunardów 14 (cz.2): Starsza o minimum 84 lata!

W XIX wieku właściciele parceli u zbiegu obecnych ulic Księcia Bolka i Komunardów zmieniali się stosunkowo często. Nie było to nic dziwnego w ówczesnej Świdnicy, jej mieszkańcy próbowali inwestować i robić interesy, a gdy im to nie wychodziło lub występowała cała masa innych powodów, pozbywali się m.in. nieruchomości, które w danym momencie stanowiły dla nich niepotrzebne obciążenie, chociażby zamrażając dostępny kapitał. Często umowy kupna-sprzedaży były podpisywane nie z chęci prowadzenia czy posiadania jakiegoś interesu przez dłuższy okres czasu, ale po prostu dla szybkiego zysku. Kupić jak najtaniej i sprzedać szybko jak najdrożej. Oczywiście nie zawsze się to udawało.
22 grudnia 1829 roku od Gottlieba Geschrela (Geschreia?) – oberżysty, który właścicielem posesji był jedynie 4 lata (od 1825 roku) nieruchomość za kwotę 2.250 talarów Gottfried Urban, kolejny oberżysta w historii domu przy Komunardów 14. Wiąże się z nim ciekawostka natrafił w starych gazetach Tomasz Grudziński, autor książki Między twierdzą a miastem wolnym. Okazuje się, że w kwietniu 1845 roku Pod Trzema Motykami zatrzymał się jeden z pierwszych, przybyłych do naszego miasta fotografów, z zawodu rzeźbiarz Louis Birk. W ogrodzie oferował swoje usługi fotograficzne i wykonywał dagerotypy. Była to jedna z pierwszych technik fotograficznych w wyniku którego na metalowej płytce otrzymywany był obraz, którego jednak nie można było powielać. Dagerotypia była stosowana stosunkowo krótko, bo zaledwie do lat 50. XIX wieku, kiedy zastąpiły ją nowsze techniki fotograficzne.
Nie wiadomo, czy nowinka Birka nie zainteresowała świdniczan, czy może przewidywał w naszym mieście krótki pobyt, w każdym razie wyjechał z niego w maju 1845 roku.

Inna ciekawa informacja związana z Urbanem dotyczy zwiększenia przez niego wartości posesji, poprzez dopisanie do niej w księgach hipotecznych pola, którego był właścicielem. Stało się to jednak dopiero 3 grudnia 1852 roku. Owe pole położone było przez tzw. Barierą Witoszowską – umocnieniami Bramy Witoszowskiej, które znajdowały się w okolicach obecnego przejazdu kolejowego przy ulicy Wałbrzyskiej. Pole to ograniczone było drogą, ciągnącą się od wspomnianej bariery Witoszowskiej do Nowego Młyna, a więc mniej więcej wzdłuż obecnej ulicy Pionierów Świdnickich. Nie podano w źródle wielkości tego pola, a jedynie informację, że można było na nim wysiać około pół korca zboża, czyli mniej więcej 40-50 kilogramów ziarna. Taka ilość wystarczyłaby do obsiania około 3 tysięcy m2, a więc około 1/3 hektara. Był więc to jak na ówczesne czasy całkiem pokaźny kawałek areału.
Dwa lata po dokonaniu tego zapisu Gottfried Urban zmarł. 30 sierpnia 1854 roku otwarto jego testament. Spadkobiercami zostali:
1. Wdowa po oberżyście – Rosine Helene Urban z domu Laufer.
2. Jego dzieci – Pauline Urban i Constantin Urban.
3. Dzieci jego córki Pauline Gröeger (wnuczki) – wdowy po sekretarzu sądowym Gröegerze.

Wdowa Rosine Helene zawiadywała majątkiem jedynie przez trzy lata i stosunkowo szybko go spieniężyła. 9 i 10 czerwca oraz 20 lipca spisane zostały trzy umowy kupna-sprzedaży na mocy których posesję wraz z zabudowaniami zakupił ekonom (rządca) Carl Ferdynand Lohmann za łączną kwotę odstępnego w wysokości 6.300 talarów. Być może była to jedna z tych transakcji wyłącznie dla uzyskania zysku o których wspomniano wcześniej, bowiem już 15 września następnego roku (1858) Lohmann sprzedał parcelę ze stojącą na niej gospodą za kwotę większą niż ta, którą wydał na zakup – 7.170 talarów. Zarobił więc w ciągu roku na tych transakcjach 870 talarów. Nowym nabywcą okazał się Carl Louis Geisler z zawodu mydlarz i… oberżysta. I chyba rzeczywiście był zainteresowany prowadzeniem gospody, bo świadczy o tym jedno z jego posunięć gospodarczych, o którym zachowała się informacja w archiwach. Otóż 4 października 1863 roku wymienił się ze stelmachem Pinkernelde na posiadane przez nich pola. Przekazał stelmachowi swoje pole – niewykluczone, że to przy obecnej ulicy Pionierów Świdnickich, które do majątku wprowadził jeszcze Gottfried Urban, a w zamian otrzymał od niego pole, sąsiadujące bezpośrednio z jego posesją i znajdującą się na niej gospodą.
Z jego czasów zachował się opis zabudowań znajdujących się na posesji, z około 1865 roku. W skład znajdujących się na posesji obiektów wchodziły:
Budynek główny – budynek mieszkalny z podwórcem do którego przypisana była 1 morga ziemi. Wzniesiony był częściowo jako obiekt dwukondygnacyjny z poddaszem. Miał konstrukcję z fachwerku na podmurówce kamienno-ceglanej. Mieścił 1 duża izbę dla gości (sala do wyszynku), 5 mniejszych izb dla gości, 2 pokoje gościnne 1 kuchnię, 2 pomieszczenia na poddaszu, strych i piwnicę.
Budynek stajni – stał w poprzek podwórca prostopadle do budynku głównego, parterowy, wykonany z fachwerku, z 1 pomieszczeniem na poddaszu. Stajnia była dość dużych rozmiarów, bo mogła pomieścić aż 20 koni. Na pewno nie była to liczba, którą posiadał Geisler, a to dowodzi, że boksy przeznaczone były dla zaprzęgów osób przyjezdnych, co potwierdza wcześniejsze przypuszczenia, że obiekt miał charakter zajazdu dla podróżnych.
Dom boczny – wejście do niego znajdowało się na dziedzińcu, stał po jego prawej stronie. Latem prowadzono w nim wyszynk. W parterowym obiekcie mieściła się drewutnia.
Kręgielnia – znajdowała się w ogrodzie. Miała konstrukcję drewnianą, a oprócz krytych torów znajdowała się tu także otwarta przybudówka do niej.
Altana ogrodowa – o drewnianej konstrukcji z 1 pomieszczeniem.
Domek ogrodowy I – drewniany, z 1 pomieszczeniem, wykorzystywany jako magiel.
Domek ogrodowy II – drewniany, z 1 pomieszczeniem gospodarczym.

Nieco zaskakujące jest, że w dokumencie nie są wymienione chlew czy obora, co wydawałoby się normalne przy prowadzeniu tego typu działalności gastronomicznej. Trudno stwierdzić, czy jest to niedopatrzenie prowadzącego księgi, czy po prostu Geisler nie prowadził żadnej hodowli pomocniczej.
Całość zabudowań włącznie z parcelą ubezpieczona była w Towarzystwie Przeciwogniowym „Colonia” na stosunkową dużą kwotę 2.400 talarów.
W czasach Geislera, a być może także jego następcy gospoda była popularnym miejscem wypoczynku świdniczan. Z informacji odnalezionych przez Tomasza Grudzińskiego wynika, że dużym powodzeniem cieszył się ogród piwny ze wspomnianym torem bilardowym oraz koncerty wojskowej kapeli.
Jak wyglądał obiekt możemy się naocznie przekonać, dzięki zachowanej kartce pocztowej, wydanej około 1900 roku, z doskonale widocznym budynkiem głównym mieszczącym gospodę, drugim budynkiem mieszkalnym od strony podwórza i fragmentami niektórych, pozostałych zabudowań.

Jak widać na zdjęciu, główny budynek z wejściem w środkowej części od strony obecnej ulicy Komunardów, różnił się pod względem konstrukcyjnym. Z lewej strony widoczne są stosunkowo duże okna doświetlające wysoką salę, zapewne główny pomieszczenie do wyszynku w gospodzie. Po prawej stronie od wejścia widać okna zdecydowanie mniejsze, doświetlające już pomieszczenia nie na jednej, a na dwóch kondygnacjach. Na parterze znajduje się drugie, boczne wejście do budynku. Budynek nakryty jest dość dużym, czterospadowym dachem, z charakterystycznie ściętymi narożnikami. Strych i poddasze doświetlają od strony elewacji bocznej okna, natomiast na głównej połaci dachowej, niewielkie okienka w pokryciu, tzw. bawole oka. Niewątpliwie dom posiada wyraźne cechy barokowe i mógł powstać w II połowie XVIII lub na początku XIX wieku, chociaż na pewno ulegał przebudowom w XIX wieku.
Za domem mieszczącym gospodą, patrząc wzdłuż obecnej ulicy Księcia Bolka, widać dom boczny – dziś już nieistniejący, a za nim bramę wjazdową na podwórzec, zachowaną do chwili obecnej. Za bramą widoczna jest dziś dość mocno przebudowana stajnia i duży budynek równoległy do budynku głównego, którego nie jest wymieniony w opisie z 1865 roku co oznacza, że został wzniesiony między 1865 a 1900 rokiem. Oba obiekty są dziś częściowo przebudowane, spełniając funkcje gospodarcze i mieszkalne.
Geisler właścicielem nieruchomości był – a zapewne i prowadził gospodę – przez 15 lat. 21 maja 1873 roku zakupił ją Josef Langner oberżysta. Był jej właścicielem jednak tylko przez niecałe trzy lata. 5 stycznia 1876 roku sprzedał posesję z zabudowaniami Josefowi Hertelowi. To najstarszy znany nam obecnie przedstawiciel rodziny, która miała ogromne znaczenie dla historii tego miejsca i domu na nim stojącego.
Cdn.
A. Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny
Uzupełnienie do tego artykułu można znaleźć tutaj: Komunardów 14 (cz. 7): Fotograficzne post scriptum.
Opracowanie powstało w ramach projektu w otwartym konkursie Starostwa Powiatowego w Świdnicy na realizację zadań publicznych w zakresie kultury, sztuki, ochrony dóbr kultury i dziedzictwa narodowego oraz krajoznawstwa.
12 LIKES












Skomentuj jako pierwszy!