Kamienica przy ulicy Kazimierza Pułaskiego 59 w Świdnicy to jedna z wielu podobnych jej w centrum miasta, która posiada bogatą historię, sięgającą wczesnego okresu istnienia naszego miasta.
I chociaż jej dzieje nie są w jakiś sposób spektakularne – osoby, które w niej zamieszkiwały, a przede wszystkim były właścicielami posesji nr 174 i zabudowań na niej się w ciągu 700 lat znajdujących, odcisnęły swoje piętno na historii miasta. Dziś są już zapomniane.
O ulicy Kazimierza Pułaskiego – przedwojennej Hohstrasse czyli ulicy Wysokiej, obszernie pisaliśmy w opracowaniu innego domu przy niej stojącego – Kazimierza Pułaskiego nr 40 [czytaj tutaj: Kazimierza Pułaskiego 40 (cz. 1): Hohstrasse czyli Wysoka i kolejnych sześć części].
Przypomnijmy więc tylko najważniejsze fakty dotyczące historii ulicy. Dawna Hohstrasse była jednym z dwóch – obok ulicy Długiej, głównych traktów komunikacyjnych miasta, wytyczonych na osi wschód-zachód osi starej podsudeckiej drogi handlowej zwanej Semita Bohemiae, która przebiegała od Zgorzelca na zachodzie od Nysy na wschodzie, przez Złotoryję, Jawor, Strzegom, Świdnicę, Grodziszcze i dalej w kierunku Dzierżoniowa oraz Ząbkowic Śląskich i Niemczy.

Z pewnością dawną ulicę Wysoką należy zaliczyć do najstarszych traktów komunikacyjnych miasta. Ponieważ ulica Długa została wytyczona z wyraźnym skrętem omijającym wzgórze ze stromą skarpą, na której usytuowany był kościół parafialny, do takiego przebiegu musiano w końcowym odcinku dopasować równoległą do niej ulicę Wysoką, która także omijała wzniesienie. Obie łączyły się przed dawną bramą Dzierżoniowską (Dolną) na obecnym placu Wolności, która zamykała dawny jar z obiema ulicami. U zbiegu tych ulic miał się znajdować słynny Grundhof – Dwór w Dolinie, o którym przekaz z dawnych lat mówił, że w tym miejscu pomiędzy kilkoma chatami rybackimi miano wznieść leśniczówkę, która w późniejszym czasie służyła jako schronienie dla pielgrzymów.

Wątpliwości nie budzi natomiast nazwa ulicy. W księdze podatkowej z XIV wieku wymieniana była jako łacińska alta platea (pol. ulica Wysoka). Przynajmniej jednak od końca XIV wieku przez następne ponad 600 lat mamy już do czynienia wyłącznie z niemiecką nazwą ulicy Wysokiej w różnej formie jej zapisu (niem. Hoegasse, Hohgasse, Hohstrasse). Etymologia tej nazwy jest jasna i związana z ukształtowaniem traktu komunikacyjnego i jego zabudowy względem ulicy Długiej. Wprawdzie sama ulica wytyczona została dnem jaru, ale budynki przy niej wznoszone, cechowała istotna różnica poziomów na jakich je budowano. Dotyczy to fragmentu ulicy, która od obecnej ulicy Mennickiej bardzo wyraźnie opada w dół, dnem wspomnianego jaru. Stojąc na wysokości ulicy Mennickiej łatwo jest zauważyć, że domu po prawej stronie (południowa pierzeja zabudowy) są znacznie niżej położone, niż domy stojące w zwartej zabudowie w północnej pierzei (po lewej stronie). Obszar z niżej położoną zabudową po lewej stronie nazywany był Am Grund czyli Na Dole, W Dolinie, natomiast obszar po prawej stronie pomiędzy obecną ulicą Mennicką i Placem Wolności Am Berge czyli Na Górze. O tym, że takie nazwy funkcjonowały we wczesnym okresie istnienia zabudowy ulicy świadczy także fakt, że ostatni, narożny dom w północnej pierzei, dziś u zbiegu ulic Kazimierza Pułaskiego i Szpitalnej (nr 71), określany był w księdze podatkowej jako dom Na Górze (niem. Am Berge) lub dom Na rogu na przeciwko muru (niem. An der Ecke gegenüber der Mauer). Chodzi oczywiście o mur obronny miasta, który znajdował się tuż za budynkiem.
Ulica była kiedyś znacznie węższa niż obecnie. Piwnice średniowiecznych domów wysunięte były daleko przed linię zabudowy. Aby ukryć ich sklepienia w dolnym biegu ulicy, budowano wysokie przedproża przed fasadami domów. W efekcie różnica poziomów przedproży domów i ulicy wynosi około 3 metrów! I to właśnie tą część traktu, gdzie budynki były wyniesione najwyżej względem poziomu ulicy, nazywano także Hohe Laube czyli Wysokie Podcienia. Te ostatnie, wykonane z drewna, znajdowały się niemal na całej długości ulicy przed fasadami domów. Regulacja linii zabudowy ulicy Wysokiej została ustalona rozporządzeniem rady miejskiej z 1379 roku, jednak nie objęła ona całej ulicy. Mimo likwidacji drewnianych podcieni, co w dużej mierze wiązało się z sukcesywnym zastępowaniem domów drewnianych murowanymi, linia zabudowy nie została przesunięta i Wysoka pozostała stosunkowo szeroką arterią komunikacyjną miasta, a sklepienia piwnic wraz ze znajdującymi się pod nimi piwnicami wychodziło daleko poza linię zabudowy.

Przebieg dawnej ulicy Wysokiej nie uległ zmianie od momentu jej wytyczenia do dziś, chociaż jej zabudowa była wielokrotnie niszczona na przestrzeni wieków. Wystarczy tu wymienić kilka największych pożarów, które objęły tą część miasta:
* 2 lipca 1313 roku – wielki pożar strawił całe miasto z wyjątkiem kościoła parafialnego.
* 23 marca 1547 roku – w słodowni Franza Gellhorna, stojącej przy ulicy Wysokiej wybuchł pożar, który w przeciągu dwóch godzin zniszczył 126 domów i oficyn – przy tej ulicy oraz przy dzisiejszych ulicach Teatralnej i Przechodniej, wypalając domy aż do bramy Dolnej. 10 marca 1572 roku kolejny pożar zniszczył 12 oficyn przy ulicy Wysokiej.
* Lata 1618-1648 – okres wojny trzydziestoletniej, który przyniósł wielkie zniszczenia w zabudowie miasta, w tym także na ulicy Wysokiej, gdzie parcele po kilkanaście lat nie posiadały swoich właścicieli wskutek wyludnienia miasta i ogromnych stratach w ludności.
* 12 września 1716 roku – pożar, który wybuchł w gospodzie Pod czarnym Krukiem koło bramy Strzegomskiej (u wylotu ulicy Grodzkiej), w ciągu czterech godzin objął znaczną część miasta i spopielił 165 domów, w tym część ulicy Wysokiej, głównie jej południową część.
* Lata 1756-1757 – okres wojen śląskich. Zabudowa ulicy ulegała mniejszym lub większym zniszczeniom wskutek bombardowania miasta podczas oblężeń twierdzy świdnickiej.
Obecny kształt ulica uzyskała podczas XIX-wiecznej przebudowy, kiedy podwyższono poziom ulicy, zlikwidowano rynsztok biegnący środkiem ulicy, zamontowano barierki na przedprożach – zachowane do dzisiaj, Na formę jej zabudowy miały też wpływ powojenne wyburzenie budynków, mniejsze w interesującej nas, dolnej części ulicy.

Historia zabudowań na opisywanej posesji znana jest zapisów archiwalnych dopiero od II połowy XIII wieku, chociaż zachowane elementy pierwotnych średniowiecznych piwnic, datowane są na dość szeroki przedział czasowy – lata 1250-1380. Należy go rozumieć jako okres, w którym powstały mury piwniczne wraz ze sklepieniami z kamienia, ale też kiedy były przebudowywane. Z innych, najstarszych reliktów zachowały się jedynie fragmenty ścian w przyziemiu oraz dwa portale/kamienne obmurowania otworów komunikacyjnych – w piwnicy i drugi pomiędzy dawną sienią, a korytarzem komunikacyjnym, prowadzącym do tylnej części budynku. Węgary tych portali są dość mocno podcięte, co świadczy o tym, że właściciele posesji i domu zajmowali się piwowarstwem i była to ważna dziedzina dla nich, co potwierdzają późniejsze dokumenty źródłowe.
W odniesieniu do najstarszej części piwnic warto zwrócić uwagę na ich główną komorę, przykrytą sklepieniem, które posiada imponujące rozmiary i jest jednym z najszerszych w tego typu domach w mieście. W niektórych miejscach sklepienia są przebite wykonanymi później filarami, które wzmacniały konstrukcję nośną budynku.

Podpiwniczona była jedynie przednia część budynku, a same piwnice wysunięte są przed linię zabudowy na odległość 2,5 metra. Do około 1380 roku odległość tą zajmowały drewniane podcienia. Co ciekawego, po ich likwidacji i wzniesieniu domu murowanego, linii zabudowy nie przesunięto nad piwnice tak, jak na przykład miało to miejsce w wypadku kamienic w Rynku., ale pozostawiono ją w pierwotnym miejscu. Stąd wystające przed lico frontu budynku piwnice zostały obmurowane, a górą powstał trakt komunikacyjny dla pieszych, na samym dole ulicy wyniesiony ponad jej poziom o około 3 metry.
Podobnie jak ma to miejsce w innych przypadkach, ustalając najstarszych właścicieli posesji i zabudowań na nich stojących, mamy do dyspozycji bardzo skromne źródła. Księga ławnicza z końca XIV wieku wymienia jako właściciela posesji mistrza murarskiego Jacoba oraz brata jego żony – Hannosa. Za ich czasów, a więc w XIV wieku na posesji, oparty częściowo na kamiennych ścianach piwnic znajdował się dom o drewnianej konstrukcji szachulcowej, ze znajdującymi się przed frontem drewnianymi podcieniami. Podobnie, jak to miało miejsce na innych działkach wytyczonych w mieście, początkowo na pewno nie zajmował on całej szerokości działki, pozostawiając wolną przestrzeń po bokach, na granicach z sąsiednimi posesjami. Wykorzystanie do zabudowy pełnej szerokości działki (około15,5 metra) nastąpiło dopiero w wiekach późniejszych. Z tyłu działki znajdowały się zapewne drewniane budynki gospodarcze. Ciekawostką jest, że właściciele opisywanej posesji nie posiadali własnej studni, lecz korzystali ze studni znajdującej się na sąsiedniej posesji (nr 173).
cdn.
Andrzej Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny
16 LIKES








Skomentuj jako pierwszy!