Jedną z wielu kamienic, w której niegdyś mieściła się gospoda, jest okazały dom pod obecnym adresem Komunardów 14. Kamienica zwraca swoją uwagę przede wszystkim okazałością i zamysłem architektonicznym jej budowniczego, bo razem ze stojącą naprzeciwko kamienicą przy ulicy Komunardów 12, tworzy efektowne ujęcie wylotu ulicy Księcia Bolka.
Ale nie z tego powodu chcieliśmy przedstawić historię tego miejsca czytelnikom Świdnickiego Portalu Historycznego. W domach, które stały na tej parceli mieściła się niegdyś gospoda, posiadająca jedną z bardziej oryginalnych nazw: zu den drei Hacken czyli Pod Trzema Motykami.
Poprzednie części opracowania można przeczytać tutaj: Komunardów 14 (cz.1): Burmistrz Ehrenfriedt Ferdinand von Machfriedt, Komunardów 14 (cz.2): Starsza o minimum 84 lata!, Komunardów 14 (cz. 3): Zanim nastali Hertelowie, Komunardów 14 (cz. 4): W kierunku upadku.
Max Hertel i Hedwig Hertel dochowali się między innymi dwóch synów – urodzonego 24 października 1901 roku Emila Josefa Georga Hertela oraz urodzonego 7 kwietnia 1908 roku Johannesa Maxa Paula Hertela. Obaj bracia byli swoimi przeciwnościami, które ukształtowały ideologie pozostające na przeciwnych biegunach. Iż życiorysy były w pewnym sensie niezwykłe.
Emil Josef Georg Hertel

Emil Josef Georg Hertel (używał na co dzień imienia Georg) urodził się w Świdnicy 21 października 1901 roku. Ochrzczony został kościele pw. świętych Stanisława i Wacława 13 listopada 1901 roku. W rodzinnym mieście ukończył szkołę powszechną, a następnie 10 marca 1921 roku Stadt Realgymnasium (gimnazjum miejskie) w Dzierżoniowie. 3 maja 1922 roku zapisał się na Wydział Teologiczny Uniwersytetu Wrocławskiego, gdzie podjął naukę i rozpoczął przygotowania do wstąpienia do stanu duchownego. W 1925 roku uczestniczył w synodzie diecezjalnym, a rok później w 65. Niemieckim Kongresie Katolickim, jakie odbyły się we Wrocławiu. Święcenia kapłańskie przyjął 30 stycznia 1927 roku. Nie zaprzestał zdobywania wiedzy, a ponieważ uważany był za zdolnego studenta i bardzo obiecującego kapłana, został namówiony przez swoich zwierzchników do podjęcia studiów pedagogicznych, psychologicznych i romanistyki, dostrzeżono w nim bowiem świetnego kandydata do pracy z młodzieżą.
Tak też się stało. 31 października 1928 roku na czas studiów we Wrocławiu, podjął pracę jako katecheta w Zespole Szkół Sióstr Urszulanek. Po ukończeniu studiów wrócił jednak do Świdnicy i nawiązał współpracę z zakonem urszulanek, prowadząc zajęcia z młodzieżą w szkołach które zakon prowadził i obejmując stanowisko prefekta. Trwało to do 1935 roku, kiedy przeprowadził się do Brzegu, gdzie objął obowiązki nauczyciela w gimnazjum państwowym. Pracował tu tylko rok, przeprowadzając się po raz kolejny, tym razem do Opola, gdzie zamieszkał w domu przy obecnej ulicy Grunwaldzkiej 16. Bardzo szybko zdobył uznanie opolskich wiernych, jako wspaniały mówca kazań. Jak możemy przeczytać w jego zarysie biograficznym autorstwa Mariusza Drygiera:
„Mimo iż był duszpasterzem przy kuracji Matki Bożej Bolesnej i św. Wojciecha 11, niekiedy odprawiał Msze św. w kościele świętych Apostołów Piotra i Pawła lub w kaplicy Sióstr Szkolnych de Notre Dame. Szybko zasłynął jako gorliwy duszpasterz i wytrawny kaznodzieja, co przyniosło mu dobrą sławę w okolicy. Chętnie i często zapraszano go do opolskich kościołów do wygłaszania kazań 12 . Niektórzy opolanie rezygnowali z udziału w niedzielnej Mszy w swoim kościele parafialnym, aby udać się na celebrację ks. G. Hertla i wysłuchać jego kazania. Świadkom utkwiło w pamięci zwłaszcza kazanie wygłoszone w 1944 roku w czasie Pasterki, w którym, rozważając motyw ucieczki Świętej Rodziny, proroczo przewidział zbliżającą się konieczność ewakuacji mieszkańców Opola.”
Oprócz działalności misyjnej Hertel aktywnie pracował także na polu oświatowym. Nauczał religii i opiekował się duchowo młodzieżą w Szkole Średniej dla dziewcząt (Annaberg Oberschule) i Szkole Średniej dla chłopców (Helmut von Moltke Oberrealschule). Był dobrze wspominany przez uczniów, którzy uważali go poważali, uważając za człowieka z charyzmą i niezachwianymi ideami chrześcijańskimi. Był przy tym dla swoich uczniów bardziej przyjacielem niż nauczycielem. Jak pisze wspomniany Mariusz Drygiera – (…) „niektórzy uczniowie po czasie życzyli sobie, by to on błogosławił ich związki małżeńskie”.
Trzeba zaznaczyć, że praca katechetyczna i misyjna Georga Hertla odbywała się w Opolu w bardzo trudnym okresie drugiej połowy lat 30. XX wieku, kiedy ideologia nazistowska na dobre zatruła już Niemcy. Mimo to Hertel nie sprzeniewierzył się swoim ideom, starając się własnym przykładem i nauczaniem dać nadzieję i wiarę wątpiącym oraz siłę do przetrwania zła, jakie niósł ze sobą nazizm.

Po wybuchu wojny, wobec wcielenia do armii dużej ilości księży, zajęcia Georga Hertla związane z nauką chrześcijaństwa i działalnością misyjną uległy zwielokrotnieniu, wskutek braków kadrowych. Nadal prowadził dodatkowe Msze święte dla młodzieży oraz specjalne, tzw. godziny biblijne w klasztorze Sióstr Szkolnych Notre Dame w Opolu. W 1942 roku został także kapelanem w Szpitalu Chirurgicznym Świętego Wojciecha (niem. St. Adalbert Hospital), własności fundacji Kościelnej Świętego Wojciecha.
Do tragedii w życiu Georga Hertla doszło na początku 1945 roku, kiedy pod Opole podeszły wojska sowieckie 1. Frontu Ukraińskiego generała Iwana Koniewa. Odznaczały się one szczególnym okrucieństwem i bestialstwem wobec ludności niemieckiej, na co miały zresztą przyzwolenie najwyższego dowództwa.
Pacjenci szpitala, w którym opiekę duchową sprawował Hertel zostali częściowo ewakuowany za Odrę, w ucieczce przed nadchodzącymi od wschodu Sowietami. Na miejscu pozostali jedynie najciężej chorzy oraz pacjenci, którzy nie przeżyliby ewakuacji w ponad 25-stopniowym mrozie. Pozostał z nimi także ksiądz Georg Hertel, który miał do pomocy pielęgniarskiej 7 zakonnic ze Zgromadzenia Sióstr Pielęgniarek Reguły św. Franciszka. Po zajęciu Opola 24 stycznia do szpitala przyszli dwaj żołnierze sowieccy, pytając, czy ukrywają Tu się jacyś Niemcy. Według zeznań świadków ksiądz Hertel nawet nie zdążył odpowiedzieć, kiedy jeden z żołdaków zaczął molestować seksualnie stojącą obok zakonnicę. Ksiądz Hertel chciał rzucić się jej na pomoc, ale natychmiast drugi żołnierz strzelił mu w skroń z najbliższej odległości. Duchowny rodem ze Świdnicy padł bez słowa, a na posadzce zaczęła się tworzyć szybko wielka kałuża krwi…
W chwili śmierci 24 stycznia 1945 roku Georg Hertel miał 44 lata. Według zeznań niektórych świadków ta jedna kula wystrzelona przez sowieckiego żołdaka pozbawiła życia także zakonnicę, która był napastowana. O ile wydaje się to dość nieprawdopodobne faktem jest, że została także zastrzelona w momencie śmierci księdza Hertela.
Pogrzeb księdza odbył się dopiero po 10 dniach, bo w chaosie walk o Opole nie można było znaleźć trumny, niebezpieczny był także ze względu na toczone walki dostęp do cmentarzy. W tej sytuacji Georg Hertel pochowany został 3 lutego obok pobliskiego, niewielkiego kościółka pw. Matki Boskiej Bolesnej i św. Wojciecha na Górcew Opolu.
Grób księdza Hertela zachował się do czasów nam współczesnych. W latach 90. XX wieku postawiono na nim skromny drewniany krzyż, który dość szybko uległ zniszczeniu. W 2008 roku były uczeń księdza Hertela – ksiądz Wolfgang Globisch, który pełnił funkcję dyrektora polsko-niemieckiej biblioteki Caritas w Opolu, ufundował granitowy pomnik z krzyżem i napisem:
Ks. Georgius Hertel, Studienrat [od red. radca akademicki] duszpasterz młodzieży i opolskich szpitali, lat 41, śmierć męczeńska † 24 stycznia 1945 r.

Niestety, na nagrobku nie umieszczono daty urodzenia księdza oraz źle określono jego wiek, powinno być 44 a nie 41 lat.
Ksiądz Globisch podjął także kroki w kwestii wszczęcia procesu beatyfikacyjnego księdza Hertela, ale zamiar ten nie został zrealizowany ze względu na jego śmierć w 2023 roku.
Kościół rzymskokatolicki w Niemczech wpisał natomiast świdniczanina na listę męczenników czasów nazistowskich w Martyrologium Niemieckim XX wieku.
O księdzu Hertelu tak mówił w wypowiedzi dla tygodnika Nowa Trybuna Opolska ksiądz Wolfgang Globisch:
– Ks. Hertel był krótko moim katechetą w średniej męskiej szkole im. Moltkego między dzisiejszą ul. Katowicką a kościołem św. Piotra i Pawła. Pamiętam też, że choć należeliśmy do kościoła Świętego Krzyża, raz w miesiącu rodzice zabierali mnie do kaplicy sióstr de Notre Dame, gdzie ks. Hertel głosił piękne kazania. Warto go upamiętnić. Przecież nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół swoich.
Johannes (Hans) Max Paul Hertel
2 czerwca 1934 roku w okazałej sali widowiskowej hotelu Volksgarten przy ówczesnej Glubrechstrasse (obecnie ulica Jagiellońska) odbywał się nazistowski wiec działaczy z Wałbrzycha i Świdnicy. Okazją do wiecu było najnowsze przemówienie Josefa Goebbelsa przeciwko „pesymistom i krytykantom” narodowego socjalizmu. Po zakończeniu całego przedstawienia tak charakterystycznego dla nazistów z przemarszem, flagami i pochodniami, płomienne przemówienie do zebranych wygłosił szef NSDAP w okręgu wałbrzyskim… Johannes (Hans) Max Paul Hertel, syn świdnickiego oberżysty.

Urodził się 7 kwietnia 1908 roku, jako drugi syn Maxa Hertela i jego żony Hedwig. Jego starszym bratem był ksiądz Georg Hertel, który został zamordowany w Opolu przez Sowietów. Obaj bracia prezentowali totalnie odmienny pogląd na świat.
Hans Hertel, bo takiego najczęściej używał imienia ukończył w rodzinnym mieście szkołę powszechną w latach 1914-1917, a następnie – podobnie, jak jego brat – gimnazjum w Dzierżoniowie w latach 1917-1923. Nie wiadomo co robił do 1928 roku, być może wrócił do Świdnicy, ale na pewno od lutego 1928 roku przebywał w Królewcu gdzie zdał egzamin praktyków handlowych, a dwa miesiące później, w kwietniu egzamin wstępny na studia handlowe. W maju 1929 roku zdał egzamin na kwalifikowanego handlowca, a w lipcu 1930 roku na kwalifikowanego nauczyciela handlowego.
Przez kolejnych siedem lat, od 1931 do 1938 roku pracował jako księgowy w firmie Koerner KG w Piaskowej Górze (niem. Sandberg, obecnie dzielnica Wałbrzycha). Potem przeniósł się do Berlina, gdzie znalazł pracę w dziale finansowym koncernu Schwarz, prekursora obecnego koncernu Schwarz Gruppe, który prowadzi między innymi sieć sklepów Kaufland i Lidl.
Już w latach 20. XX wieku Hans Hertel dał się porwać nazistowskim hasłom i ideologii. 1 września 1928 roku wstąpił do NSDAP, nazistowskiej Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników [niem. Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei], otrzymując stosunkowo mały numer legitymacji członkowskiej 99.305. Zaczął działać w partii na tyle aktywnie, że przez pięć lat – do 1934 roku – był szefem NSDAP w okręgu wałbrzyskim.
W 1938 roku Hertel zapisał się do SS [niem. Schutzstaffel] – paramilitarnej formacji nazistowskiej podległej NSDAP, która podczas wojny stworzyła własne jednostki bojowe (Waffen-SS) i której członkowie odpowiadali za zbrodnie przeciwko ludzkości, jakich masowo dokonali podczas wojny. W SS otrzymał numer członkowski 293.226.
Ponadto od 1933 roku był członkiem NSV – Narodowosocjalistycznej Opieki Społecznej(niem. Nationalsozialistische Volkswohlfahrt) – organizacji pomocowej o strukturze takiej samej jak nazistowska NSDAP, a do 1934 roku członkiem DAF – Niemieckiego Frontu Pracy (niem. Deutsche Arbeitsfront) – organizacji korporacyjnej, działającej pod nadzorem NSDAP i łączącej robotników, rzemieślników, pracowników umysłowych i pracodawców. Ponadto należał do Izby Prasowej Rzeszy i Związku Prasy Niemieckiej. Już tak duża ilość nazistowskich organizacji do których przynależał Hans Hertel świadczy o jego zaangażowaniu w życie polityczne, społeczne i gospodarcze, kreowane przez niemieckich nazistów.

W latach 1936-1938 odbył szkolenie wojskowe. Rok później został zmobilizowany. Uczestniczył w walkach w Polsce podczas kampanii wrześniowej w 1939 roku, a następnie w 1940 roku, gdzie walczył we Francji i Belgii oraz w 1942 roku w Rosji. Szczegółów jego służby w kolejnych latach nie udało się ustalić.
Pod koniec wojny brał udział w ostatnich walkach w berlińskiej dzielnicy rządowej przy Wilhelmpaltz, jako dowódca kompanii w batalionie Volkssturmu dowodzonego przez słynnego Wernera Naumanna. Aby zrozumieć, jak Hertel uratował się z berlińskiej hekatomby, należy przez chwilę zatrzymać się przy postaci Naumanna.
Był on z wykształcenia ekonomistą i zagorzałym narodowym socjalistą. Należał do SS, w której dosłużył się stopnia SS-Brigadeführera (generała-majora). Był także osobistym doradcą ministra propagandy Josefa Goebbelsa, który go w kolejnych latach promował na coraz ważniejsze stanowiska w swoim ministerstwie. Podczas wojny Naumann początkowo służył w lotnictwie, przeniósł się jednak do Waffen-SS i walczył miedzy innymi na Zachodzie, Bałkanach i w Rosji. Po 1942 roku wrócił do Berlina i został specjalnym przedstwcielem ds. Volkssturmu. Pod koniec wojny związał się z Heinrichem Himmlerem i Martinem Bormannem usiłując usunąć Josepha Goebbelsa z jego stanowiska. Hitler w swoim testamencie politycznym mianował go zresztą następcą ministra propagandy. Hertel i Naumann znali się dobrze jeszcze z czasów studiów we Wrocławiu, toteż temu należy zawdzięczać, że w ostatnich dniach obrony Berlina Hertel służył pod jego dowództwem, kiedy do tworzonych kompanii Volkssturmu ściągano pracowników Ministerstwa Propagandy Rzeszy, gdzie pracował Hertel. Jemu też Naumann powierzył dowództwo jednej z kompanii. Obaj ostatnie dni walk spędzili w kancelarii Hitlera, a po jego śmierci ukryli się i ostatecznie zbiegli na Zachód.
Po zakończeniu wojny Hans Hertel pracował dla Centralnego Związku Wypędzonych Niemców, był instruktorem ekonomii w Miejskiej Szkole Handlowej w Oldenburgu i parał się dziennikarstwem. W 1950 roku został członkiem Związku Wypędzonych i Pozbawionych Praw.
W tym też czasie los postawił na drodze Hertela jeszcze raz Wernera Naumanna, chociaż należy przypuszczać, że mieli ze sobą kontakt przez cały czas. Naumann utworzył siatkę byłych nazistowskich urzędników, którzy zdobyli szerokie wpływy i stanowiska w westfalskiej organizacji partii FDP (niem. Freie Demokratische Partei, pol. Wolna Partia Demokratyczna), dążąc do przywrócenia w Niemczech autorytarnych form władzy. Spisek do którego należał także Hertel został wykryty, jednak i Naumann i Hertel nie ponieśli żadnych konsekwencji.

W latach 1953-1956 Hertel aktywnie działał w parlamencie krajowym Dolnej Saksonii, zostając jego przewodniczącym. Z tego stanowiska i z funkcji przewodniczącego landu musiał zrezygnować po wybuchu skandalu z niezadeklarowanymi darowiznami na rzecz partii.
Przez cały ten okres Hertel pozostawał wierny skrajnie prawicowym przekonaniom i ideologii nazistowskiej. W latach 1973-1975 Hertel był urzędnikiem i rzecznikiem prawicowej organizacji Stahlhelm (Stalowy Hełm – Związek Bojowy dla Europy). W 1977 roku założył organizację o nazwie Niemiecki Front Ludowy, której celem była obrona przed bolszewizmem”. Od 1973 roku pracował jako dziennikarz dla prawicowo-ekstremistycznego magazynu Odwaga (niem. Mut). Według politolożki Katji Eddel artykuły Hertela charakteryzowały się negowaniem Holocaustu, nienawiścią rasową gloryfikacją narodowego socjalizmu i pogardą dla ludzkości, chociaż sam siebie Hertel określał jako demokratę.
Johannes Max Paul Hertel zmarł 5 czerwca 1982 roku w Bremie, w wieku 74 lat. Do końca życia pozostał wierny ideałom partii nazistowskiej, czemu dał wyraz w opublikowanych w formie książkowej swoich wspomnieniach – Im Herzen das Vaterland.
************************************************************
Ukazanie losów dwóch braci, synów świdnickiego oberżysty pokazuje, że nawet wychowanie w takich samych zapewne warunkach i z przy takiej samej opiece – Max nie żałował jak widzieliśmy funduszy na wykształcenie synów – może dać różne efekty. Gdzie leżała przyczyna? W wychowaniu, cechach charakteru, a może czasach w jakich przyszło im dojrzewać? Być może Georg zdołał ukształtować swój charakter i światopogląd, za nim Niemcy tak ochoczo zaczęli wcielać w życie nazistowskie idee. Być może czas dojrzewania emocjonalnego Hansa przypadający na wzrost popularności nazistów w Niemczech był tym, co na zawsze ukształtowało jego postawę. Dwaj bracia, dwa życiorysy, dwie oceny…
Cdn.
A. Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny
Opracowanie powstało w ramach projektu w otwartym konkursie Starostwa Powiatowego w Świdnicy na realizację zadań publicznych w zakresie kultury, sztuki, ochrony dóbr kultury i dziedzictwa narodowego oraz krajoznawstwa.
Specjalne podziękowania dla Piotra Zapotocznego z opolskiego oddziału Gazety Wyborczej za wykonanie zdjęć grobu Georga Hertela.
9 LIKES












Nazywanie narodowo-socjalistycznego aktywisty mianem „skrajnej prawicy” jest nielogiczne, tym bardziej, że do końca życia „gloryfikował narodowy socjalizm”. W tekście historycznym warto unikać epatowania epitetami, narzuconymi przez duminujacy w mediach nurt lewacko – liberalny. NSDAP była partią socjalistyczną i w Niemczech obchodzono te same święta, co w Związku Sowieckim.
Tyle, że Hertel sam utożsamiał się i współpracował ze skrajną prawicą, będąc jednocześnie narodowym socjalistą. Być może jest to nielogiczne w sensie ideologicznym, ale takie właśnie poglądy reprezentował. Oczywiście między narodowymi socjalistami i prawicą występowały różnice ideologiczne, było jednak też wiele elementów ich łączących – niechęć do komunizmu, bezwzględny nacjonalizm, czy niechęć do różnych warstw narodowościowych – Żydów, Romów czy Słowian. To postrzeganie grup społecznych i narodowościowych jako wspólnego wroga doprowadzało tak naprawdę do zacierania się różnic ideologicznych i nie determinowało wzajemnej niechęci, chociaż w różnych okresach, z różnym nasileniem takowa również miała miejsce. Logika więc swoją drogą, a życie potrafiło kreślić także teoretycznie nielogiczne scenariusze.