Press "Enter" to skip to content

Ratusz: Deszcz kul i bomb (cz. 1)

Spread the love

Świdnicki ratusz uległ zniszczeniu podczas oblężenia miasta w 1757 r. Dotychczas sądzono, że swą ostatnią przed zawaleniem w 1967 roku formę architektoniczną uzyskał około 1720 r. Odkrycie nowych źródeł historycznych pozwala na przesunięcie tej daty do okresu lat 1758-64. 

Ratusz na kilka lat przed zniszczeniem w 1757 roku

W okresie wojny siedmioletniej (1756-1763) Świdnica, która stanowiła pruską twierdzę, czterokrotnie była oblegana; na przemian dwukrotnie miasto zdobywały wojska austriackie i dwukrotnie pruskie. Zniszczenia, jakich doznało w tym czasie nasze miasto, nie ograniczały się bynajmniej do dzieł fortecznych i sąsiadujących z nimi zabudowań mieszczańskich. Wskutek ostrzału artyleryjskiego w mniejszym lub większym stopniu ucierpiało całe miasto wraz z wieloma budynkami użyteczności publicznej. Do największych zniszczeń miasta doszło w 1757 r. podczas oblężenia twierdzy świdnickiej przez wojska austriackie pod wodzą generała Nadasdy’ego, który kazał nawet ostrzelać Świdnicę bombami zapalającymi, wyrażając wówczas znamienne zdanie: Chcieli ognia, będą mieli ogień! Wśród nich znajdował się również świdnicki ratusz, który stosunkowo niedawno odbudowano po straszliwym pożarze miasta w 1716 r.

Plan oblężenie Świdnicy w 1757 roku

Najwięcej kul armatnich w stronę wieży ratuszowej i samego ratusza wystrzelono 9 i 10 października 1757 r. Jeden z anonimowych komentatorów tych wydarzeń pisał o tych dniach: Spadał wówczas taki deszcz kul i bomb, że nikt w mieście nie wiedział, jak się przed nim ukryć. Świdnicki rzeźbiarz August Gottfried Hoffmann, twórca ambony i ołtarza w Kościele Pokoju, zapisał zaś w swym pamiętniku, że w tych dniach Austriacy za cel obrali sobie wieżę ratuszową. 10 listopada. Od około południa wiedziano już, iż wszystkie strzały przeznaczone były dla tej wieży. Około godziny siódmej udało się im osadzić kulę zapalającą na najwyższym prześwicie wieży, a ponieważ była ona wykonana z łatwopalnego materiału, który przykleił się dosłownie do obu kolumienek, dlatego też w ciągu paru minut cała wieża stanęła w ogniu i spłonęła w przeciągu godziny. W czasie pożaru nieprzerwanie strzelano bombami i kulami w kierunku miejsca, gdzie widoczny był pożar i dlatego wszystko spłonęło, gdyż nie można było niczego ratować. Wody brakowało, gdyż spłonęły wszystkie domki studzienne, sikawki były niesprawne i w ogóle nie było ludzi do gaszenia ognia, sami oficerowie straży ogniowej bali się o swą skórę.

Plan oblężenia Świdnicy w 1757 roku

Tym sposobem zniszczeniu uległa nie tylko wieża ratuszowa, ale również większość zabudowy bloku śródrynkowego w Świdnicy. Jak daleko sięgały zniszczenia, świadczą znamiennie odnalezione niedawno przeze mnie we wrocławskim Archiwum Państwowym miejskie rachunki budowlane z okresu oblężenia 1757 r., przechowywane w zbiorze Akt Miasta Świdnicy. Ukazują one przede wszystkim zakres prac i kosztów remontów, które musiano wykonać po oblężeniu. Co ciekawe, wymieniają również, niekiedy nawet z imienia i nazwiska, rzemieślników, którzy brali udział w odbudowie. Niestety dotyczą jedynie budynków użyteczności publicznej, których renowację przeprowadzano za pieniądze pochodzące z kasy miejskiej, pomijają naturalnie obiekty takie jak kamienice mieszczańskie, o których odbudowę zatroszczyć się musieli ich prywatni posesorzy. Istotnym, a zarazem zaskakującym elementem informacyjnym wspomnianych miejskich rachunków budowlanych, są konkretne daty prac prowadzonych przez poszczególnych rzemieślników. Pokazują one z jednej strony, że czas trwania remontu nie ograniczał się do kilku miesięcy, jak można by się tego spodziewać, lecz do kilku lat i ciągnął się niekiedy nawet do 1764 r., a zatem okresu po formalnym zakończeniu wojny siedmioletniej i nastaniu czasów pokoju. Jest to przy okazji ewidentny dowód zniszczeń, z jakimi poradzić sobie musieli przedstawiciele świdnickich władz miejskich, lecz przede wszystkim zatrudnieni tu murarze, cieśle, ślusarze itd.

Plan oblężenia Świdnicy w 1757 roku

Tak było również ze świdnickim ratuszem, w którym obecnie ma swą siedzibę Muzeum Dawnego Kupiectwa. Choć nie był to ostatni remont, jakiemu poddawano ten obiekt, to z całą pewnością wniósł on najwięcej do jego architektonicznej formy, w jakiej podziwiać go możemy do dzisiaj. Co ciekawe, w literaturze historycznej dotyczącej dziejów Świdnicy, przyjął się pogląd, że obecna ujednolicona barokowa forma architektoniczna zabudowy ratusza pochodzi z czasów po pożarze 1716 r., czyli z około 1720 r. Wydaje się jednak, że w świetle nowych informacji zawartych we wspomnianym rękopisie, pogląd ten jedynie częściowo pokrywa się z prawdą, a w dużym stopniu musi być zrewidowany i należy uznać, że ostateczną formę architektoniczną świdnicki ratusz uzyskał dopiero w latach 1758-64.

Rachunki z odbudowy ratusza po oblężeniu miasta w 1757 r. posiadają bardzo przejrzysty układ i dzielą wykonywane tu prace pod względem kategorii zawodowej rzemieślników, którzy zatrudniani byli w tym miejscu. Pierwsza kategoria dotyczy robót murarskich. Te wykonywało w następujących po sobie okresach dwóch świdnickich mistrzów. Pierwszym był Johann Wenzel Mattausch, świdnicki murarz, lecz zarazem architekt, znany z historii Świdnicy chociażby z realizacji takich przedsięwzięć budowlanych jak przebudowa kamienicy Rynek 25 (kamienica von Hochbergów), budowa kościoła św. Józefa przy ul. Kotlarskiej (Mattausch nazywany był nawet oficjalnie „architektem klasztornym urszulanek”), czy wreszcie ujednoliconej fasady kamienicy przy ul. Grodzkiej 16/18, gdzie sam mieszkał.

Bombardowanie Świdnicy w 1757 roku

Przy odbudowie świdnickiego ratusza pracował on w okresie od 17 maja do 18 listopada 1758 r. i od 8 maja 1759 r. do bliżej nieokreślonego momentu. Drugim budowniczym, któremu powierzono kontynuację prac Mattauscha był mistrz murarski Carl Kube, który swe prace rozpoczął 28 lutego 1761 r., a zakończył je ostatecznie 10 listopada 1765 r. Mattausch zajmował się przede wszystkim przebudową górnego piętra, szczytu, czy też attyki, ratusza, jak również podstaw dachów krytych dachówką na tym budynku. Natomiast Kube przejął prace nad remontem Komory Solnej (obecnie w tym budynku mieszczą się biura Muzeum Dawnego Kupiectwa w Świdnicy), poddasza ław szewskich oraz Apteki Miejskiej i Dworskiej – ostatnie z prac realizował głównie w 1764 r. Co ciekawe warto na marginesie dodać, że zarówno Komorę Solną, jak i wspomnianą Aptekę zaliczano w owym czasie do zabudowań ratusza! My w stosunku do tych zabudowań przyzwyczailiśmy się raczej używać określenia „blok śródrynkowy”, a pojęcie ratusza ograniczamy jedynie do budynku, który dawniej stanowił obiekt administracji lokalnej.

Całość prac murarskich, jakie wykonali budowniczowie Mattausch i Kube kosztowała kasę miejską 348 talarów Rzeszy, 6 srebrnych groszy i 11 1/5 halerza. Trudno sobie wyobrazić, aby przy okazji remontu, skoro uszkodzone zostały najwyższe piętra ratusza, nie odnawiano również fasady tego budynku. Nawet jeżeli ujednoliconą formę architektoniczną obiekt ten uzyskał po pożarze w 1716 r., to przyjąć trzeba, że przynajmniej w obrębie górnych pięter poprawiono ją lub nadano jej obecnie zachowany charakter dopiero podczas opisywanego remontu.

Bombardowanie Świdnicy w 1757 roku

Kolejną kategorię prac obejmują roboty ciesielskie. Powierzono je najpierw mistrzowi ciesielskiemu Raimundusowi Josephowi Meixnerowi. Zgodnie z zachowanymi rachunkami rozpoczął on swą pracę dopiero 9 września 1758 r., a zatem po wykonaniu pierwszej fazy robót murarskich, które wykonywał Johann Wenzel Mattausch. Zadaniem Meixnera było stworzenie nowej konstrukcji dachowej. Za swą pracę otrzymał on od miasta 40 talarów Rzeszy i 16 srebrnych groszy. 5 grudnia do prac ciesielskich przystąpił również mistrz ciesielski Andreas Gabriel, który miał wykonać poszycie dachowe tzw. małej wieżyczki, która przylegała do budynku ratusza po północnej stronie tego obiektu (widoczna jest ona na niektórych widokach miasta z połowy XVIII wieku). W dalszym czasie Gabrielowi powierzano kolejne roboty ciesielskie w obrębie ratusza, natomiast w rachunkach nie pojawia się więcej nazwisko Meixnera. Należały do nich m.in.: wykonanie nowych drzwi ratuszowych (styczeń 1764 r.), naprawa poszycia dachu nad salą posiedzeń rady miejskiej (lipiec 1764 r.), czy wreszcie naprawa konstrukcji dachowej nad izbą rachunkową ratusza (sierpień 1764 r.). Ogółem mistrzowie ciesielscy za wszystkie prace otrzymali w ramach wynagrodzenia ponad 75 talarów Rzeszy. Przy remoncie dachów pomagali im również stolarze miejscy: Johann George Nirel i Johann Christoph Wöhner. Pierwszy z nich zaangażowany został przez radę miejską już w październiku 1758 r., a jego zadaniem było wykonanie ram okiennych oraz drzwi do ratusza – przypuszczalnie zatem w okresie kilku oblężeń twierdzy świdnickiej drzwi ratuszowe naprawiano dwukrotnie w dwóch różnych okresach (w 1758 r. i w 1764 r.). Natomiast Wöhner wykonywał od marca 1763 r. stolarkę okienną, drzwi do Piwnicy Ratuszowej oraz drzwi do skarbca miejskiego.

cdn

Sobiesław Nowotny        

10 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Mission News Theme by Compete Themes.